Instytut Pamięci Narodowej - wersja tekstowa
KRÓTKO:
- List w obronie IPN: „W ostatnich tygodniach obserwowaliśmy szczególnie zacięte ataki na naukowców IPN dr. Sławomira Cenckiewicza, dr. Piotr Gontarczyka i dr. Bogdana Musiała. Wykraczały one poza wywołująca emocje różnice zdań i przybrały formę profesjonalnej próby zastraszenia. Pojawiały się nawet groźby użycia siły fizycznej wobec naukowców i ich rodzin. To niedopuszczalne w wolnym kraju” – piszą autorzy podpisanego w obronie IPN listu, reprezentujący środowiska naukowe. Wśród sygnatariuszy listu znaleźli się m.in. Władimir Bukowski i prof. Marek Chodakiewicz. Rzeczpospolita, 2.07.2008 r.
- „Drogi Lechu, my, którzy w latach 70. i 80., rozproszeni po całym świecie, wspieraliśmy opozycję demokratyczną i »Solidarność« w Polsce, chcemy Cię zapewnić, że byłeś i pozostaniesz dla nas na zawsze symbolem i niepodważalnym przywódcą wielkiego zrywu »Solidarności« oraz nieugiętej postawy w trudnych latach stanu wojennego. Dla świata stałeś się pomnikiem symbolizującym demokratyczne i niepodległościowe przemiany w całej Europie Środkowej i Wschodniej, obalenia komunizmu i zburzenia berlińskiego muru. Dla nas byłeś jednak nie tylko postacią na cokole, ale przede wszystkim żywym człowiekiem, młodym robotnikiem, który w znojnej i niebezpiecznej walce z potężnym aparatem ucisku dorastał do roli Przywódcy Narodu. Byliśmy z Ciebie dumni, gdy Twoje nazwisko otwierało serca milionów ludzi na świecie i gabinety najważniejszych polityków. Zapewniamy Cię o naszym poparciu. Bądź zdrów, jesteś potrzebny Polsce i światu. Jesteśmy z Tobą”. Rzeczpospolita, 3.07.2008 r.
- „Z dr. Piotrem Gontarczykiem, współautorem książki »SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii«, zastępcą dyrektora Biura Lustracyjnego Instytutu Pamięci Narodowej, rozmawia Wojciech Wybranowski. Krytycy monografii »Lech Wałęsa a SB« podważają wiarygodność esbeckich dokumentów. W jaki sposób Pan i dr Cenckiewicz badaliście ich autentyczność? Czy znajdują one odzwierciedlenie w innych materiałach esbeckich, raportach innych tajnych współpracowników? Czy są również na mikrofilmach? - Wszystkie wykorzystane dokumenty poddaliśmy wnikliwej analizie naukowej. Chodzi tu przede wszystkim o tzw. krytykę wewnętrzną i zewnętrzną dokumentu: jego treść, znaki kancelaryjne, miejsce usytuowania archiwum itd., itp. Proszę mi wierzyć - to, co napisaliśmy, powstało wyłącznie na podstawie autentycznych dokumentów, bez względu na to, czy zachowały się one w postaci papierowej, czy na mikrofilmach. Wszystkie zweryfikowaliśmy. Opisujemy też próby preparowania przez SB dokumentów przeciwko Wałęsie w latach 80., a także manipulacje dokonane wokół tej sprawy w UOP w latach 90. Co znamienne, wówczas niszczono, kradziono, preparowano i podrzucano dokumenty po to, żeby wybielić historię Lecha Wałęsy”. Nasz Dziennik, 2.07.2008 r.
- Historyk Antoni Dudek w wywiadzie udzielonym Tygodnikowi Solidarność: „Historyczna rola Wałęsy się nie zmieni. Z prostego powodu. Utożsamiamy ją z historyczną rolą Solidarności i upadkiem rządów komunistycznych. Książka Cenckiewicza i Gontarczyka tej roli nie kwestionuje. Obaj historycy nie podważają przecież faktu, że był autentycznym liderem. Skupiają się na latach 70. oraz na krytyce prezydentury, związanej z zawłaszczeniem dokumentów przez jego kancelarię”. Tygodnik Solidarność, nr 27/08, 2.07.2008 r.
- „Z dr. Mieczysławem Rybą, członkiem Kolegium Instytutu Pamięci Narodowej, rozmawia Paweł Tunia. Kto prowadzi, poza IPN, badania nad metodami prac i strukturami SB? - Jest wiele katedr historii najnowszej na różnych uniwersytetach, jednakże ze względu na całą specyfikę tej materii historycznej bardzo rzadko historycy zajmują się historią służb specjalnych w czasach PRL. Dlatego mamy tu do czynienia z niezwykle cenną pracą IPN, który nie boi się tych badań, co więcej, do tych badań jest powołany. Wydaje się też, że pracownicy IPN ze względu na długoletnie obcowanie z aktami służb specjalnych PRL są szczególnie predestynowani do badań nad zasadami działania SB. Moim zdaniem, na wielu uniwersytetach istnieje naturalny lęk środowiskowy, tzn. środowisko akademickie nie przeszło procesu lustracji, w związku z czym z powodu solidarności grupowej wielu historyków spoza IPN boi się po prostu podejmować tego typu badania”. Nasz Dziennik, 3.07.2008 r.
- „W czerwcu 1992 r. Wałęsa został oskarżony o to, że był agentem SB. W tym samym czasie, 12 czerwca 1992, list do Wałęsy napisał Edward Gierek. Dotąd zarówno fakt ten, jak i samo pismo były nieznane. Dotarliśmy do tego dokumentu. Gierek pisze w nim do Wałęsy, że pomawianie go o związki z SB, gdy stał na czele historycznego strajku w sierpniu 1980 r., to prowokacja. Czyja? Gierek tłumaczy, że stali za nią ludzie z kierownictwa partii: szef MSW Stanisław Kowalczyk oraz jego polityczny protektor Stanisław Kania, członek Biura Politycznego KC PZPR. Nigdy wcześniej Gierek nie stawiał tak ostro tej tezy. Co więcej, uważał, że intryga była wymierzona również w niego samego. - Znam mechanizmy politycznej prowokacji, ich skutki odczułem na własnej skórze - zwierza się Wałęsie w liście. Na czym ta prowokacja miała polegać? Według Gierka, w czasie strajku w 1980 r. Kowalczyk wspierany przez Kanię dowodził, że sytuacja jest pod kontrolą, bo przywódca buntu Wałęsa jest »jego człowiekiem«, czyli agentem SB. Kowalczyk, według Gierka, miał się tym przechwalać na posiedzeniach kierownictwa partii w trakcie sierpniowego kryzysu”. Dziennik, 3.07.2008 r.
- Piotr Winczorek w artykule „Sprawa TW »Bolek« - miedzy prawdą a dobrem”. „(…) Spory wokół ksiązki, w której dwaj pracownicy IPN zawarli informacje i sądy na temat oczywistej ich zdaniem, współpracy Lecha Wałęsy ze służbami specjalnymi PRL, wpisują się w szerszy kontekst aksjologiczny. Chodzi o to, jakim Waltosiom służyć winny badania naukowe i czy zawsze są one im bezwzględnie wierne”. Rzeczpospolita, 2.07.2008 r.
- W Gazecie Polskiej wywiad z Andrzejem Zybertowiczem: „G.P: Po opublikowaniu ksiązki z kręgów Platformy Obywatelskiej podniosły się głosy nawołujące do likwidacji IPN. – W Platformie są zarówno osoby o pięknej przeszłości opozycyjnej, dla których niszczenie IPN jest czymś absurdalnym, jak i koniunkturaliści chętnie podchwytujący hasła »Gazeta Wyborczej«. To chyba Adam Michnik mówił o zabetonowaniu akt IPN – jeszcze za rządów PiS”. Gazeta Polska, nr 27/08, 2.07.2008 r.
- W Gazecie Polskiej artykuł Marcina Wolskiego o książce historyków IPN „SB a Lech wałęsa. Przyczynek do biografii”. Gazeta Polska, nr 27/08, 2.07.2008 r.
- Rozmowa w tygodniku Przekrój z Andrzejem Milczanowskim: „Piotr Najsztub: - Pan uważa, że w ogóle nie należy zadawać sobie takich pytań i próbować na nie odpowiadać, na przykład czy Lech Wałęsa miał epizod agenturalny? – Uczciwi powinni uznać, nawet w skrajnie dla niego niekorzystnej wersji, że jeżeli są wątpliwości, nie mamy twardych dowodów, to trzeba te wątpliwości ocenić na korzyść Wałęsy. Jak są wątpliwości, to nie mogę przekształcać ich w pewność, bo jest coś takiego jak racja stanu, a ten, kto tak robi, po prostu szkodzi Polsce. Tych ludzi, którzy krzyczą o prawdzie i sprawiedliwości, to ja widzę jako faryzeuszy. Powie taki pięć zdań o tym, że nie przeczy zasługom Wałęsy, a w tysiącu następnych napisze, że brał pieniądze, kapował kolegów itd. To jest obrzydliwa metoda, ja się tym brzydzę. Piotr Najsztub: - Co by pan doradził Wałęsie dzisiaj?
– Ja mu zawsze współczułem i nigdy mu nie zazdrościłem, nawet w chwilach największych jego spektakularnych osiągnięć czy zwycięstw, bo wiem, jak on ciężko za to zapłacił i nadal płaci. Czy on miał czas na życie rodzinne? A ten ogrom odpowiedzialności, jaki on dźwigał na swoich plecach, w roku 1980, w 1981, w okresie internowania? Potem wiele lat nikczemnych pomówień, które moim zdaniem miały bezpośredni wpływ na te różne jego niedomogi, zwłaszcza sercowe, choć nie tylko, ja się temu przyglądałem z bliska. I to trwa w wykonaniu nikczemników. Przecież nikt nie jest z kamienia. Mogę tylko współczuć”. Przekrój, nr 27/08, 3.07.2008 r.
- Rozmowa z Normanem Davisem: „Piotr Mucharski: Pan Profesor wie może, kto to jest »Bolek«00? Norman Davies: Słyszałem o nim co nieco. Według dokumentów znajdujących się w IPN był taki agent bezpieki. Nawet nie jeden, tylko kilkunastu czy kilkudziesięciu, i to w samym Gdańsku. - Wyszła teraz książka poświęcona tej kwestii, napisana przez historyków IPN. - IPN jest instytucją państwową, której publikacje nie powinny prezentować prywatnych opinii. A więc ktoś w państwie polskim autoryzował wydanie tej książki w imieniu Rzeczypospolitej. - Dla Pana kluczowe w tym przypadku jest samo zlecenie napisania tej książki? - Jeśli książka wyszła dzisiaj, to domyślam się, że decyzja o jej powstaniu zapadła dwa-trzy lata temu. - Sugeruje Pan, że była to decyzja polityczna? - Taki wybór jest zawsze polityczny. W tym przypadku jednak mamy do czynienia z postacią, która od prawie 20 lat jest przedmiotem nagonki. Począwszy od sporów z dawnymi przyjaciółmi w Stoczni Gdańskiej, a skończywszy na dzisiejszych wrogach. Powiedzieć, że to był wybór polityczny, to mało – on był wybitnie polityczny”. Tygodnik Powszechny, nr 27/08, 2.07.2008 r.
- „46-letni Leszek Czarnecki to wrocławski biznesmen, którego majątek jest szacowany na ponad 6 mld złotych (3. miejsce na liście najbogatszych Polaków tygodnika »Wprost«). Z dokumentów zachowanych na mikrofilmach w Instytucie Pamięci Narodowej wynika, że przez sześć lat współpracował z PRL-owskimi służbami. Najpierw jako tajny współpracownik SB »Ernest«, a potem jako kontakt operacyjny wywiadu PRL »Ternes«. Czarnecki współpracę z SB rozpoczął 9 sierpnia 1980 roku. Miał wtedy 18 lat. Podpisał zobowiązanie do współpracy i został zarejestrowany jako tajny współpracownik o pseudonimie Ernest. Z zachowanych raportów przygotowywanych przez jednego z funkcjonariuszy wynika, że Czarnecki podpisał również deklarację, w której zobowiązał się »udzielić pomocy SB w każdym miejscu i każdej sytuacji« oraz zobowiązanie do przestrzegania prawa stanu wojennego. Przekazywane przez Czarneckiego informacje były bardzo dobrze oceniane przez SB ze względu na »wartość operacyjną«. Funkcjonariusze bezpieki wskazywali, że wynika to z pełnionych przez niego funkcji w lokalnym i ogólnokrajowym NZS oraz znajomości z działaczami »Solidarności”. Rzeczpospolita, Gazeta Wyborcza, Polska - Gazeta Wrocławska, Polska Dziennik Zachodni, 2.07.2008 r.
- Słynny amerykański pisarz Ernest Hemingway jest autorem powieści "Komu bije dzwon". Wygląda na to, że właśnie wybił wrocławskiemu biznesmenowi Leszkowi Czarneckiemu. Wczoraj wyszło na jaw, że w latach młodości zadawał się z komunistyczną bezpieką i został zarejestrowany jako tajny współpracownik o pseudonimie Ernest. W dodatku później miał używać pseudonimu Ternes, który jest anagramem Ernesta (poprzestawiane litery). Tak, to wcale nie wygląda na przypadkową zbieżność. Bohaterowie Hemingwaya szukają przygód i podejmują najbardziej ryzykowne kroki, by zasmakować życia na krawędzi. Ta do bólu męska literatura jak ulał pasuje do postaci błyskotliwego młodzieńca, robiącego w krótkim czasie wielkie pieniądze, z zapałem nurkującego w głębinach, a nawet próbującego polecieć w kosmos. Czarnecki zaprzecza, że był kapusiem i ja mu chcę wierzyć. Intuicja mi podpowiada, że ktoś, kto mając 18 lat wybrał sobie pseudonim Ernest, był raczej naiwnym łowcą przygód, niż zimnym łajdakiem. Polska - Gazeta Wrocławska, 2.07.2008 r.
- Gościem Radia Wrocław był prof. Włodzimierz Suleja – dyrektor wrocławskiego Oddziału Instytutu Pamięci Narodowej. W związku z doniesieniami „Rzeczpospolitej” o współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa Leszka Czarneckiego – szef wrocławskiego IPN przedstawił zasady udostępniania zasobu archiwalnego oraz obowiązujące Instytut procedury. Scharakteryzował również specyfikę materiałów przechowywanych w archiwach. Radio Wrocław, 2.07.2008 r.
- Według magazynu "Forbes" Leszek Czarnecki jest najzamożniejszym Polakiem. Biznes prowadzi z Wrocławia. Tu też buduje najwyższy budynek mieszkalny w Polsce -258-metrowy Sky Tower. W mieście otworzył centrum handlowo-biurowe Arkady Wrocławskie. To we Wrocławiu główną siedzibę ma jego Getin Holding. We wtorek na stronach internetowych "Rzeczpospolitej" ukazał się artykuł "Miliarder donosił na kolegów". Tekst oparty na materiałach z IPN informuje, że Czarnecki przez sześć lat współpracował z SB, donosząc na kolegów z NZS. Szef wrocławskiego IPN – prof. Włodzimierz Suleja tłumaczy, że materiały, z jakich korzystali dziennikarze „Rzeczpospolitej” zostały im udostępnione na podstawie wniosku złożonego do Instytutu Pamięci Narodowej. „Leszek informował nas o spotkaniach ze służbami PRL” - zapewnia Błachut, w latach 80. działacz opozycji. „Staraliśmy się nawet te spotkania wykorzystać. Przekazał nam numery rejestracyjne aut SB i nazwisko esbeka, który go werbował. Nigdy nie zrobił nic, co uderzyłoby w opozycję.” Telewizja Dolnośląska TeDe, 2.07.2008 r.
- „Reżyser Paweł Pitera, mąż minister ds. korupcji Julii Pitery, był tajnym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa o pseudonimie »Piotr« - wynika z akt Instytutu Pamięci Narodowej. Pod sygnaturami IPN BU 00328/819 oraz IPN BU 001134/1667 znajduje się teczka personalna i teczka pracy zajmującego się papieską tematyką reżysera. Z dokumentów zgromadzonych w IPN, na które powołuje się »Gazeta Polska«, wynika, że zanim Paweł Pitera został tajnym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa, przeprowadzono z nim kilka rozmów operacyjnych, tzw. pozyskaniowych. W lutym 1980 r. przekazał SB informacje m.in. na temat łódzkiej filmówki”. Nasz Dziennik, Super Express, TVPinfo.pl, 2.07.2008 r. Gazeta Polska, nr 27/08, 2.07.2008 r.
- „Metropolita krakowski nie widzi przeszkód w ekshumacji zwłok gen. Sikorskiego, jeśli taka prośba wpłynie od odpowiednich władz państwowych - poinformował ks. Robert Nęcek, rzecznik krakowskiej kurii. Apel o zgodę na ekshumację wystosowało Towarzystwo Miłośników Historii z Warszawy. Wyjaśnienia przyczyn śmierci generała chcą też prezydent i premier RP. Pisał o tym »Tygodnik Powszechny«. Kardynał Dziwisz, który jest opiekunem Katedry Wawelskiej, gdzie znajduje się sarkofag, przez swojego rzecznika poinformował wczoraj, że nie będzie sprzeciwiał się ekshumacji. - W tej sprawie czekamy na stanowisko władz państwowych. Nie będziemy działali sami. Metropolita zaznaczył, że przed otwarciem sarkofagu należałoby się skontaktować z rodziną generała i ją także poprosić o zgodę na ekshumację - mówi ks. Robert Nocek”. Gazeta Wyborcza – Kraków, 2.07.2008 r. Dziennik, 3.07.2008 r.
- „IPN wyjaśni zagadkę śmierci gen. Sikorskiego. Rozpoczęcie śledztwa w sprawie śmierci generała Władysława Sikorskiego zapowiedział Instytut Pamięci Narodowej. Coraz bardziej prawdopodobna jest również ekshumacja zwłok generała. Z przeprowadzonych na potrzeby przygotowywanego przez TVN filmu »Generał« symulacji wynika, że samolot, którym leciał generał, nie rozbił się, ale delikatnie wodował. To tłumaczyłoby, dlaczego pilot ocalał i dlaczego tak gorąco zaprzeczał wszystkiemu, co mogłoby sugerować, że spodziewał się katastrofy”. Polska, Polska Dziennik Zachodni, 2.07.2008 r.
- „Zniszczenie archiwów Instytutu Pamięci Narodowej albo przynajmniej zamknięcie tej instytucji i uniemożliwienie szerokiego dostępu do esbeckich archiwów wielu osobom pełniącym funkcje publiczne umożliwiłoby ukrycie brudnych plam w życiorysie, który po 1989 roku usiłują »przeredagować« na nowo. Jedną z takich osób chcących zmian w działalności IPN jest prof. Marian Filar, lewicowy poseł na Sejm, który w oficjalnych życiorysach zręcznie przemilcza istotny epizod swojej kariery zawodowej. A ten jednak odsłaniają archiwa i katalogi IPN upublicznione już mimo intensywnych wysiłków parlamentarzysty - pod koniec lat 70. pracownika WSO MSW im. Feliksa Dzierżyńskiego w Legionowie, szkoły znanej jako kuźnia kadr dla wysokich struktur SB”. Nasz Dziennik, 2.07.2008 r.
- Wojciech Wybranowski, publicysta naszego Dziennika: „Lustracja, ujawnianie esbeckich archiwów i sprawa związków z SB Lecha Wałęsy wzbudziły olbrzymie emocje nie tylko wśród polityków i dawnych opozycjonistów, ale także wśród - w przeważającej większości wywodzących się z młodego pokolenia - internautów. Polem swoistej bitwy o to, jaki ma być kształt Instytutu Pamięci Narodowej oraz jak ma wyglądać działalność prokuratorów i historyków związanych z tą instytucją, stały się portale, a orężem - przygotowywane za ich pomocą petycje i oświadczenia”. Nasz Dziennik, 3.07.2008 r.
- Wojciech Reszczyński: „Kompromitacja Lecha Wałęsy spowodowała bezkompromisowy atak na państwową instytucję IPN, w której znaleziono »źródło wszelkiego zła«, a przede wszystkim »ekspozyturę PiS«. Zaiste, IPN nie jest instytucją ani idealną, ani tym bardziej demokratyczną. W jego zasobach znajduje się superbomba z opóźnionym zapłonem, czyli tzw. zbiór zastrzeżony, składający się z dokumentacji esbeckiej na temat kilkuset ludzi odgrywających bardzo ważną rolę w przeszłości czy obecnie. Dlaczego miliony Polaków nie mogą poznać treści tej dokumentacji, by upewnić się, czy ich los i bezpieczeństwo nie leżą czasami w rękach jakiejś agentury? Dlaczego Andrzej Wajda nagrodzony w PRL orderem Budowniczego Polski Ludowej, a w III RP Orderem Orła Białego, największe zło dostrzega obecnie właśnie w IPN? Z jakich powodów kilkunastu działaczy Komitetu Helsińskiego (m.in. Teresa Bogucka, Halina Bortnowska-Dąbrowska, Jerzy Ciemniewski, Marek Edelman, Jacek Kurczewski, Wojciech Maziarski, Marek Safjan, Stefan Starczewski) podważa wiarygodność naukową Piotra Gontarczyka, współautora książki o Lechu Wałęsie? Czy tylko dlatego, że pełni on funkcję zastępcy dyrektora biura lustracyjnego IPN? A może Komitet Helsiński odpowie na pytanie, dlaczego w demokratycznym państwie mogą istnieć jakieś »zastrzeżone katalogi«? A gdzie nasze prawo do jawności życia publicznego?” Nasz Dziennik, 3.07.2008 r.
- „Narodowy Bank Polski nie wyda okolicznościowej monety na przypadające w tym roku 25-lecie Pokojowej Nagrody Nobla dla Lecha Wałęsy. O emisji monet decyduje związany z PiS prezes NBP Sławomir Skrzypek. Wspierają go prolustracyjni historycy doradzający NBP”. Gazeta Wyborcza, 2.07.2008 r.
- Mirosław Czech: „Mieczysław Ryba, członek Kolegium IPN, na półmetek kadencji Lecha Kaczyńskiego przygotował zbiór propozycji, które mają prezydenta odwieść od bliskich mu koncepcji Piłsudskiego i zachęcić do czerpania z tradycji endeckiej: Polska bać się powinna nie tyle Moskwy, ile Niemiec. Nawet dzisiaj, gdy z Berlinem łączy Warszawę członkostwo w UE i NATO. (…) Wiemy już, w jakim celu PiS wraz LPR i Samoobroną "odzyskiwał IPN". Nie tylko, by pognębić Lecha Wałęsę agentem "Bolkiem" i tym samym uderzyć w elity, jak o tym powiedział Jarosław Kaczyński. Nie tylko w tym celu, by napisać, że Wałęsa to zdrajca, bo teczka "Bolka" jest w Moskwie. Również po to, by jego pracownicy i osoby odpowiadające za programy badawcze podpowiadali rozwiązania w polityce zagranicznej. Tylko co to ma wspólnego z ustawą o IPN, która stanowi, że to instytucja apolityczna?”. Gazeta Wyborcza, 2.07.2008 r.
- „Po przejęciu dokumentów kontrwywiad wie, którzy członkowie komisji weryfikacyjnej nie zwrócili akt. Według Ministerstwa Obrony Narodowej w kancelarii tajnej numer 10, znajdującej się na terenie Biura Bezpieczeństwa Narodowego, z której korzystała komisja weryfikacyjna, brakuje ponad 200 stron dokumentów. – SKW zna nazwiska osób, które pobrały z kancelarii dokumenty i ich nie zwróciły – mówi »Rz« Robert Rochowicz, rzecznik resortu obrony. Na razie MON nie chce ujawniać nazwisk ani liczby weryfikatorów, którzy nie zwrócili dokumentów. Aby odzyskać akta – jak podał dziennik. pl – SKW wystąpi z prośbą o ich zwrot. Jeśli to nie pomoże, ponowi prośbę do weryfikatorów. Wtedy też ujawni ich nazwiska. Jeśli materiały nie wrócą, SKW złoży w prokuraturze zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. Problem jednak w tym, że nie wiadomo, co się stało z dokumentami. – Nie można wykluczyć, że są poza BBN – podkreśla Rochowicz”. Rzeczpospolita, 3.07.2008 r.
- „Z prof. Markiem Safjanem, byłym prezesem Trybunału Konstytucyjnego, rozmawia Mariusz Staniszewski. (…) Większość Polaków chce po prostu, by byli esbecy nie pobierali wyjątkowo wysokich, uprzywilejowanych emerytur. - I tu jest pytanie. Czy chcemy odebrać wszystkim, bo to jest nieuprawniony przywilej, czy też dlatego, że jest to rodzaj sankcji za zachowania niegodne, których te osoby się dopuściły i zostało to udowodnione. W tym drugim przypadku musielibyśmy stworzyć skomplikowany mechanizm weryfikacji i sprawa ugrzęzłaby na lata. - I tu trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie, ile by to miało trwać. Horyzont czasowy nie mógłby być zbyt długi, bo przecież mamy do czynienia często z ludźmi starymi. Pozostaje więc odebranie przywilejów wszystkim. - Ale ta droga zawiera podstawową wątpliwość: nawet jeżeli uznamy, że prawa te zostały nabyte nieprawnie - a ja też tak uważam - to jednak problem jest w tym, że ustawa ma być uchwalana dwadzieścia lat po obaleniu komunizmu. A więc demokratyczne państwo uznało te przywileje i wypłacało wysokie świadczenia. I tu każdy konstytucjonalista musi zadać sobie pytanie o bezpieczeństwo prawne ludzi w państwie demokratycznym. Nie mówię, jaka będzie na to odpowiedź, ale wątpliwość jest poważna”. Polska, 3.07.2008 r.
- „»Kiedy esbecy będą mieli niższe emerytury?« – Projekt ustawy dezubekizacyjnej przygotował PiS. W poprzednim Sejmie nie udało się go uchwalić, więc posłowie Prawa i Sprawiedliwości złożyli go ponownie w parlamencie w grudniu. I zapadła cisza. Zapewne dlatego, że gdyby trafił pod obrady, rozpaliłby emocje. Polska - Dziennik Zachodni, 2.07.2008 r.
- „Dwie najważniejsze siły polityczne, PO i PiS, są zgodne: ubekom trzeba odebrać rozbuchane emerytalne przywileje. Projekt ustawy dezubekizacyjnej PiS przygotował już w poprzedniej kadencji. W poprzednim Sejmie nie udało się go uchwalić, więc posłowie Prawa i Sprawiedliwości złożyli go ponownie w grudniu. Jednak teraz PO waha się, czy go poprzeć. Sprawa rozgrzeje emocje najprawdopodobniej jesienią. Główny cel ustawy to przeliczenie na nowo esbeckich emerytur. Nie może być bowiem tak, że kaci dostają nawet 5 tys. zł, a ich ofiary poniżej 1 tys. zł. I tak: - zatrudnienie w organach bezpieczeństwa w latach 1944-1956 w ogóle nie byłoby wliczane do stażu pracy; - praca w Służbie Bezpieczeństwa lub Wojskowej Służbie Wewnętrznej od 1957 do czerwca 1989 r. traktowana byłaby jak służba z najniższym uposażeniem”. Polska, 2.07.2008 r.
- „ Historycy Muzeum Powstania Warszawskiego badają dokumenty ponad pół tysiąca warszawiaków wysiedlonych podczas powstania 1944 r. w okolice Rozprzy w powiecie piotrkowskim. To pierwsze archiwalia, które potwierdzają, że wysiedlenia ludności cywilnej po wybuchu powstania miały charakter planowy i masowy. Możliwe, że dzięki nim wysiedleni mieszkańcy stolicy będą mogli się starać o odszkodowania”. Polska, 3.07.2008 r.
- „Procedury lustracyjne w Polsce odbiegają od standardów praw człowieka, a działalność Instytutu Pamięci Narodowej wymaga »co najmniej radykalnej reformy« - oceniają prawnicy z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. We wtorek Fundacja podsumowała ponad rok działalności programu »Prawa człowieka, a rozliczenia z przeszłością«. Program jest prowadzony od wiosny 2007 r. a przyczyną jego powstania były »niepokojące zjawiska w obszarze lustracji i rozliczeń z WSI«. »Upraszczając - przyjęto, że cel, jakim była szeroko zakrojona lustracja i publiczne rozliczenie WSI z ich działalności uświęca środki sprzeczne z demokratycznymi standardami i prawami człowieka« - powiedział na konferencji prasowej koordynator programu Mikołaj Pietrzak. Przypomniał, że postępowanie lustracyjne, podobnie jak publikacja raportu z weryfikacji WSI zostały skontrolowane zarówno przez Europejski Trybunał Praw Człowieka jak i przez Trybunał Konstytucyjny”. PAP, 1.07.2008 r.
- W Gazecie Polskiej materiał o tegorocznych laureatach Nagrody IPN Kustosz Pamięci Narodowej: Zygmuncie Walkowskim, Helenie Filipionek, Irenie i Jadwidze Zappe i Związku Polaków na Białorusi”. Gazeta Polska, nr 27/08, 2.07.2008 r.
- Janina Paradowska, publicystka Polityki: „Powołując IPN do życia, parlamentarzyści (PiS razem z PO) stworzyli instytucje monstrum, w której wymieszali przeróżne funkcje: archiwalne, prokuratorskie, lustracyjne, edukacyjne, praktyka działania dodała jeszcze funkcje sądownicze. Wyroki sądu lustracyjnego są dziś przez IPN podważane, a o tym kto był agentem, a kto nie, orzeka po prostu pracownik IPN”. Polityka, 27/08, 2.07.2008 r.
- Krzysztof Brunetko, Wiesław Władyka: „Wydawało się, że przeniósł się już do historii, że w spokoju będzie jeździł po świecie – na ile sil i zdrowia starczy – jak najbardziej barwny i rozpoznawalny symbol Polski. Jednak wrócił do teraźniejszości, bo historycy z IPN tak postanowili. I odżyły pytania, kim właściwie był i jest Lech Wałęsa?”. Polityka, 27/08, 2.07.2008 r.
- Julian Kostrzewa: „Janusz Kurtyka, szef Instytutu Pamięci Narodowej, nie ma łatwego życia. Co roku, co kilka miesięcy, za sprawą tajnych akt dawnej bezpieki wybucha awantura wokół IPN, on sam jest odsądzany od czci i wiary, i nawoływany do dymisji”. Tygodnik Solidarność, nr 27/08, 2.07.2008 r.
- „Igrzyska obłudy na ulicznej wystawie” – Igrzyska obłudy, tak organizatorzy – krakowskie stowarzyszenie Krzyk Wolności, katowickie Pokolenie oraz Niezależne Zrzeszenie Studentów – nazwali wystawę, która w centrum Katowic będzie stała do piątku. Obok liczb i opisów dokonywanych zbrodni na 25 planszach są także zdjęcia. Wśród nich między innymi te, które w 1989 roku obiegły cały świat i ukazały ogrom masakry dokonanej na placu Tiananmen w Pekinie. Są też fotografie z 1936 roku, wykonane podczas zorganizowanej przez nazistów olimpiady w Berlinie. Polska Dziennik Zachodni, 2.07.2008 r.
- Wystawa prezentująca postać rotmistrza Witolda Pileckiego została otwarta na Wzgórzu Zamkowym w Lubinie. To kolejna wystawa pod gołym niebem, którą organizuje Centrum Kultury Muza. Jak zapowiada dyrektor Marek Zawadka, nie ostatnia w tym roku. Wystawa prezentuje postać Rotmistrza Witolda Pileckiego, który poszedł na ochotnika do Auschwitz, aby stworzyć tam organizację wojskową, która docelowo pozwoli wyzwolić obóz i będzie wspierała więźniów w ich trudnym życiu. Dzięki rotmistrzowi powstała organizacja obejmująca ponad 10 tys. osób, która utrzymywała stały kontakt z dowództwem Armii Krajowej. Jej działacze przemycali leki, żywność, organizowali ucieczki. Wykonywali też wyroki i obsługiwali obozowe radio. „Charakterystyczne jest to, że przedstawiamy człowieka, który całym swoim życiem udowodnił, czym jest człowieczeństwo i wierność” - mówi Robert Raczyński, prezydent Lubina który uczestniczył w otwarciu historycznej wystawy. „To jest coś niewyobrażalnego, że można się zgłosić na ochotnika i pójść do obozu, aby tworzyć konspirację AK. Iść na własne życzenie w najgorsze miejsce na świecie z najgorszymi zbrodniami.” TVLubin, Radio Elka, Lubin.pl, Zaglebie24.net, 1.07.2008 r.
- Józef Pinior, legenda opozycji, organizuje we Wrocławiu Komitet Obrony Lecha Wałęsy. Komitet jest odpowiedzią Piniora na książkę historyków IPN Piotra Gontarczyka i Sławomira Cenckiewicza "Wałęsa a SB. Przyczynek do biografii". Józef Pinior, dziś europoseł z ramienia SdPl, doskonale zna realia lat 70. i 80. Współzakładał wrocławską "Solidarność", wsławił się brawurową akcją ukrycia jej pieniędzy przed władzami PRL już po delegalizacji związku w 1981 roku. Wraz z Władysławem Frasyniukiem i Piotrem Bednarzem ukrywał się w stanie wojennym przed bezpieką. Udziału w komitecie odmówili wrocławianie sprawujący najważniejsze funkcje w mieście i województwie. Rafał Jurkowlaniec, wojewoda dolnośląski, tłumaczy, że jest urzędnikiem, a nie politykiem. Marszałek województwa dolnośląskiego mówi: „Jako Marek Łapiński, który w 1991 roku rozklejał plakaty wyborcze Lecha Wałęsy całkowicie solidaryzuję się z panem prezydentem. Jednak jako marszałek nie mogę angażować urzędu w spory polityczne.” Także rzecznik prezydenta Wrocławia nieobecność nazwiska Dutkiewicza w Komitecie tłumaczy sprawowaną funkcją. Gazeta Wyborcza Wrocław, Polska Gazeta Wrocławska, 3.07.2008 r.
- W czwartek wrocławski sąd ogłosi wyrok w procesie wytoczonym przez znanego językoznawcę prof. Jana Miodka publicyście Grzegorzowi Braunowi za zarzucenie mu współpracy z SB. Miodek pozwał Brauna w związku z wypowiedzią publicysty na antenie Radia Wrocław 20 kwietnia 2007 r. Dziennikarz zarzucił wtedy Miodkowi współpracę z tajnymi służbami, kwestionując jednocześnie jego legitymację do wypowiadania się przeciw lustracji pracowników szkół wyższych. Profesor domaga się publicznych przeprosin oraz wpłaty przez pozwanego 50 tys. zł na cel społeczny. Profesor złożył ponadto publiczne oświadczenie, w którym zaprzeczył, jakoby miał kiedykolwiek współpracować z SB. Ponadto wskazał wszystkie sytuacje, w jakich miał kontakt z tą służbą. Radio Wrocław, 3.07.2008 r.
- „Zomowcy z Wujka nie składają broni” – Obrońcy skazanych członków plutonu specjalnego ZOMO, którzy pacyfikowali kopalnię Wujek, zapowiadają kasację. Jeżeli zostanie przyjęta, wyrok w sprawie największej tragedii stanu wojennego oceni Sąd Najwyższy. Sąd skazał zomowców na kary od 3,5 do 6 lat pozbawienia wolności. Ocenił też, że dopuścili się zbrodni komunistycznej. Według sędziów skazani nie mogą się usprawiedliwiać wykonywaniem obowiązków służbowych ani przywracaniem porządku, bo strajkujący górnicy nie zagrażali funkcjonowaniu kopalni. Stanisław Płatek, jeden z przywódców strajku na kopalni Wujek i oskarżyciel posiłkowy w procesie zomowców, jest zdumiony tym, że chcą oni zarzucić sądowi naruszenie prawa. Pisemne uzasadnienie wyroku powinno być gotowe w ciągu miesiąca. Obrońcy będą mieli wtedy 30 dni na wniesienie kasacji. Gazeta Wyborcza Katowice, 3.07.2008 r.
- „Najpierw wręczenie tytułu honorowego obywatela Szczecina ojcu Hubertowi Czumie, dzień później festyny i występy zespołów. Szczecin świętuje 63. rocznicę przejścia pod polską administrację. (...)W piątek, 4 lipca, w Sali sesyjnej rady miasta Szczecina przyznany zostanie tytuł honorowego obywatela Szczecina jezuicie Hubertowi Czumie. Ojciec Hubert Czuma był duszpasterzem akademickim, to wokół niego w czasach PRL-u skupiła się szczecińska opozycja. Jezuita miał udział w powstaniu Ruchu Obrony Praw Człowieka i Obywatela oraz Studenckiego Komitetu Solidarności. Do Szczecina przyjechał w 1973 r. Przez SB został uznany za największe zagrożenie dla władz socjalistycznych. Sześć lat później, pod presją władz PRL, miał przenieść się do Radomia. Inicjatorem nadania ojcu Hubertowi tytułu honorowego obywatela jest szczeciński oddział IPN.(...)”. Gazeta Wyborcza. Szczecin, 03.07.2008 r.
9 lipca 2008
Zawartość działu
|
|
|
|
ostatnia aktualizacja serwisu: 19.11.2008
liczba osób, które odwiedziły nasz serwis: 14.829.947
Adres:
Instytut Pamięci Narodowej - wersja tekstowa
ul. Towarowa 28, 00-839 Warszawa
e-mail: |sekretariat.ipn@ipn.gov.pl|
© 2000-2008 Instytut Pamięci Narodowej - wersja tekstowa.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Przy wykorzystywaniu materiałów wymagane jest podanie źródła.