Instytut Pamięci Narodowej - wersja tekstowa
KRÓTKO:
- W Rzeczpospolitej wywiad z Prezydentem RP Lechem Kaczyńskim. „Rz: Panie prezydencie, w tym roku mija 30 lat od powstania Wolnych Związków Zawodowych. Okrągła rocznica przeszła bez większego echa. Dlaczego? Lech Kaczyński: To nic nowego. Pamięć o tamtej Polsce, o walce z lat 70. przechodziła bez echa przez całe lata 90. W roku 1995, kiedy z polityki wróciłem do pracy na Uniwersytecie Gdańskim, zapytałem moich studentów o TKK. Nikt nie wiedział, co oznacza ten skrót, a przecież Tymczasowa Komisja Koordynacyjna »Solidarności« była symbolem oporu dla milionów Polaków w latach 80. (…) Rz: Jaki był wówczas Wałęsa? Lech Kaczyński: Postrzegałem go jako robotnika, który widział przeciwnika bardzo nisko – już na poziomie majstra. Gdy go poznałem, to już nie pracował w stoczni (wyrzucono go stamtąd w 1976 r.). Kiedy w 1978 roku wyrzucili go z Elektromontażu, udzielałem mu porad prawnych. Jawił się wówczas jako energiczny robotnik, który zgromadził wokół siebie sprawną grupę młodszych kolegów. Jeździli po różnych miastach, roznosili ulotki. Na ogół ci robotnicy byli sympatyczni, ale akurat Wałęsy od początku jakoś nie polubiłem. Jego styl bycia bywał niełatwy do zaakceptowania”. Rzeczpospolita, 11.06.2008 r.
- „W tej chwili chodzi o prawdę w życiu publicznym - powiedział prezes PiS Jarosław Kaczyński, odnosząc się do listu Lecha Wałęsy, w którym domaga się on przeprosin od prezydenta Lecha Kaczyńskiego za wypowiedź o nim jako agencie »Bolku«. »W tej chwili chodzi przede wszystkim o to, czy polskie życie publiczne będzie się opierało na zasadzie dostępu do prawdy, czy na mechanizmach w istocie cenzurujących tę prawdę« - powiedział dziennikarzom w Krakowie J. Kaczyński. W ubiegłym tygodniu w wywiadzie dla Polsatu, L. Kaczyński potwierdził - odpowiadając na pytanie dziennikarki - że Lech Wałęsa był agentem o pseudonimie »Bolek«. Prezydent zaznaczył, że mająca się niedługo ukazać książka historyków IPN o Wałęsie pokazuje »prawdę« o pewnych fragmentach jego życia. (…) W mającej się niedługo ukazać książce historyków IPN Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka mają znaleźć się nieznane dotychczas dokumenty o Wałęsie z początku lat 70. na temat jego rzekomych kontaktów z SB”. PAP, 10.06.2008 r.
- „»W związku z próbą uruchomienia paszkwilu opartego na prowokacji SB informuję sprawców z prezydentem Kaczyńskim i panem Kurtyką na czele, że będę się domagał odszkodowania od każdego imiennie i solidarnie, po milion euro. Jest wystarczająco wiele czasu i dowodów, by się wycofać z tej prowokacji i przeprosić« – napisał wczoraj Lech Wałęsa w swoim blogu. Wspomniana prowokacja to głośna, choć jeszcze nieopublikowana książka dwóch historyków Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka o przeszłości legendy »Solidarności«. Dotarli oni do nieznanych materiałów SB na temat kontaktów Wałęsy ze służbami specjalnymi w latach 70. Były prezydent kategorycznie jednak zaprzecza, by kiedykolwiek współpracował z bezpieką”. Rzeczpospolita, Dziennik, 11.06.2008 r.
- Piotr Gontarczyk i Sławomir Cenckiewicz w liscie przesłanym do Tygodnika Powszechnego: „Profesor Paweł Śpiewak to postać znacząca. Obok takich myślicieli, jak Zdzisław Krasnodębski czy Ryszard Legutko był dla nas nauczycielem i mentorem w pojmowaniu wielu istotnych kwestii polskiego życia publicznego. Jego »Pamięć po komunizmie« zawsze pozostanie dla nas książką po trosze kultową. W związku z tym z pewnym smutkiem przyjęliśmy krytyczną opinię, jaką pewien czas temu wygłosił Śpiewak publicznie na temat książki jednego z nas (Piotra Gontarczyka), a dotyczącej historii PPR. Cała wypowiedź nie zawierała żadnego zarzutu ad meritum i ograniczała się do wątku insynuacyjnego”. Tygodnik Powszechny, nr 24/08, 11.06.2008 r.
- „Profesor Andrzej Zybertowicz, który zna treść książki o Lechu Wałęsie przygotowywanej przez IPN potwierdza, że po jej lekturze »teza, że były prezydent był tajnym agentem SB jest uzasadniona«. - To bzdura, za którą wszyscy zapłacimy - odpowiadał poseł PD i działacz »Solidarności« Bogdan Lis. Według parlamentarzysty i uczestnika obrad Okrągłego Stołu zamieszanie wokół książki przygotowywanej przez historyków IPN-u jest niepotrzebne, tak samo jak ostre wypowiedzi byłego i obecnego prezydenta pod swoim adresem. - Zastanawiam się, jak daleko pójdzie jeszcze ta wzajemna niechęć. Historia Lecha Wałęsy jest także częścią historii Lecha Kaczyńskiego i prezydentowi też powinno zależeć na tym, żeby nie wdeptywać jej błoto. Tymczasem angażuje się on w niezdrowe spory historyczne, czym kompromituje swój urząd - przekonywał Lis”. Tvn24.pl, 10.06.2008 r.
- „IPN nie zorganizuje konferencji prasowej, na której Wałęsa mógłby odpowiedzieć na zarzuty historyków, którzy przygotowali książkę o jego rzekomych związkach z SB. 27 maja Wałęsa wysłał pismo do prezesa IPN Janusza Kurtyki. Napisał m.in., iż »oczekuje i proponuje«, żeby w dniu, w którym ukaże się książka historyków instytutu - Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka - prezes IPN zorganizował konferencję prasową z udziałem autorów, dziennikarzy i samego Wałęsy. Wałęsa domagając się takiej konferencji, na której miałby prawo zabrać głos, próbuje walczyć z tezami książki, które - według zapowiedzi - mają dotyczyć m.in. rzekomej agenturalnej przeszłości Lecha Wałęsy na początku lat 70. O tym, że książka takie tezy zawiera, mówił niedawno jej recenzent Andrzej Zybertowicz (dziś doradca ds. bezpieczeństwa prezydenta Lecha Kaczyńskiego)”. Gazeta Wyborcza, 11.06.2008 r.
- Władimir Bukowski w wywiadzie udzielonym Super Expressowi: „Wałęsa jest postacią wielkiego formatu, uczynił bardzo wiele dobrego. Jeżeli rzeczywiście podjął taką współpracę, to na jego miejscu nie podchodziłbym do tych faktów z taką nerwowością. Przyjąłbym inną postawę - cóż, było tak, no to było. Nie powinno budzić wątpliwości, że ten epizod z lat 70. odkupił swoją późniejszą działalnością”. Super Express, 11.06.2008 r.
- Bronisław Wildstein: „Ewa Milewicz oburzyła się parę dni temu na prezydenta Kaczyńskiego za przypomnienie przez niego epizodu »Bolka« w biografii Wałęsy. Jednocześnie napisała: »Nawet jeśli Wałęsa coś podpisał w latach 70., to co z tego?«. Otóż dużo z tego, nawet jeśli zgodzimy się z dalszą argumentacją publicystki »Wyborczej«, która przytacza okoliczności usprawiedliwiające takie właśnie zachowanie późniejszego lidera »Solidarności«. Dużo z tego, bo jest to istotny element z biografii przywódcy największego polskiego ruchu, który wywalczył dla nas niepodległość. Należy on więc do naszej wspólnej historii. Należy zgodzić się, że w walce z komunizmem Wałęsa odegrał rolę nie do przecenienia. Powinniśmy poznać więc prawdę choćby po to, aby móc przyznać, że epizod współpracy z SB nie miał znaczenia w jego opozycyjnym działaniu. I jeśli nawet zgodzimy się z tym, to, niestety, walka o jego ukrycie naznaczyła postawę Wałęsy już w wolnej Polsce, doprowadzając go nawet, najprawdopodobniej, do łamania prawa. Czy to też nie ma znaczenia dla publicystki »Wyborczej«"? Rzeczpospolita, 11.06.2008 r.
- Dominika Wielowieyska: „Jak można ocenić kompetencje Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka, którzy piszą książkę o Lechu Wałęsie? Dla mnie jest oczywiste, że Cenckiewicz historykiem nie jest. Podobne wątpliwości budzą publikacje Gontarczyka. (…) I Paczkowski, i Dudek są związani z IPN: pierwszy jest w Kolegium Instytutu, drugi jest doradcą prezesa IPN Janusza Kurtyki. Obaj jak ognia unikają krytyki tej instytucji. Nie chcą też być zaliczani do przeciwników IPN-owskich lustracyjnych bojowników. Dlatego bronią Cenckiewicza i Gontarczyka, jak mogą. Jednak nawet oni nie mogą nie zauważać oczywistości. (…) Inny historyk, niezwiązany dziś z IPN Andrzej Friszke w tym samym tekście stawia sprawę jasno: "Badanie historyczne muszą być prowadzone. Problem jest wtedy, gdy noszą piętno ideologiczno-politycznej konstrukcji, która za tą pracą stoi. A tak jest właśnie w tym przypadku". Gazeta Wyborcza, 11.06.2008 r.
- Jacek Żakowski: „Rozumiem furię i ból Tomasza P. Terlikowskiego. Brawurowy atak na osoby broniące Lecha Wałęsę przed spodziewanym wydaniem jego zmanipulowanej biografii nie może zaskakiwać nikogo, kto przez ostatnie dwa lata czytywał polskie gazety. Jeszcze niedawno Terlikowski był przecież jednym z kapłanów potężnego lustracyjno-antykorupcyjnego kościoła, a dziś - podobnie jak Antoni Macierewicz, Bronisław Wildstein, Andrzej Zybertowicz - jest znoszony przez życie w kierunku etnograficznego skansenu, gdzie na lustracyjno-antykurupcyjnego bożka czeka już gablota sąsiadująca z gablotą Swarożyca. W tym samym pustoszejącym kościele ważnymi ministrantami są autorzy niewydanej jeszcze biografii Wałęsy, IPN-owscy historycy Cenckiewicz i Gontarczyk”. Polska, 11.06.2008 r., Polityka, nr 24/08, 11.06.2008 r.
- "»Jeśli (...) SB kierowała, poprzez agenta Bolka i innych, historycznymi zmianami w Polsce, to tej służbie należy się pomnik. Prawdziwy« - stwierdza ironicznie na swoim blogu Marek Siwiec, wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego, w kontekście dyskusji o ewentualnej agenturalności byłego prezydenta Lecha Wałęsy. Jednak ten postkomunistyczny polityk zdaje się zapominać o ustaleniach historyków, którzy stwierdzają wspieranie transformacji ustrojowej w Polsce przez bezpiekę. Jeden z autorów zapowiadanej książki dotyczącej m.in. Wałęsy dr Sławomir Cenckiewicz na podstawie swoich badań już od dawna twierdzi, że proces transformacji z końca lat 80. był wspomagany operacyjnie przez bezpiekę. Jeszcze przed Okrągłym Stołem SB wydawała instrukcje, które wskazywały na potrzebę wspierania »zwolenników konstruktywnego nurtu opozycji w naszym kraju«, co miało się odbywać kosztem »wyhamowania najbardziej agresywnych inicjatyw« podejmowanych przez »ekstremistów«. Cenckiewicz podkreśla, że w latach 70. i 80. SB miała swoje istotne wpływy w strukturach niepodległościowych, sterując wręcz niektórymi organizacjami. Bardziej umiarkowane stanowisko reprezentuje inny historyk IPN Grzegorz Majchrzak, badacz pierwszej »Solidarności«. - Rzeczywiście, pewną agenturę bezpieka w pierwszej »Solidarności« i jej kierowniczych organach miała - przyznaje Majchrzak, ale według niego SB nie była w stanie przez nią inspirować konkretnych działań”. Nasz Dziennik, 11.06.2008 r.
- „Dr Franciszek Gryciuk wiceprezesem IPN. Z dniem 16 czerwca 2008 r. prezes Instytutu Pamięci Narodowej prof. Janusz Kurtyka powołał na stanowisko zastępcy prezesa IPN-KŚZpNP dra Franciszka Gryciuka, członka Kolegium IPN w latach 1999-2006, w kadencji 2003-2004 jego przewodniczącego. Dr Franciszek Gryciuk urodził się w 1948 r. w Kobylanach. Ukończył Wydział Historyczny Uniwersytetu Warszawskiego, tam też uzyskał w 1988 r. stopień doktora nauk humanistycznych. Jest nauczycielem akademickim w Akademii Podlaskiej w Siedlcach. Naukowo zajmuje się historią Polski, kultury i historią regionalną. Prowadzi także wykłady z historii kultury polskiej na Uniwersytecie im. Janki Kupały w Grodnie. Autor dwóch książek i kilkudziesięciu artykułów naukowych”. IPN.gov.pl, PAP, 10.06.2008 r., Nasz Dziennik, Rzeczpospolita, 11.06.2008 r.
- „Przed Sądem Rejonowym w Białymstoku rozpoczął się we wtorek od początku proces byłego oficera SB, oskarżonego o znęcanie się w 1982 roku nad dwoma ówczesnymi milicjantami. Zostali oni zatrzymani pod zarzutem tworzenia niezależnych związków zawodowych w Milicji Obywatelskiej. Oskarżony nie przyznaje się do zarzutów postawionych mu przez pion śledczy IPN. W maju 2007 roku Sąd Rejonowy w Białymstoku już raz skazał oskarżonego na rok i osiem miesięcy więzienia oraz konieczność zapłaty prawie 50 tys. zł zadośćuczynienia. (…)Śledztwo w tej sprawie zostało wszczęte ponad trzy lata temu przez IPN, po zawiadomieniu złożonym przez dwóch członków Klubu Więzionych i Represjonowanych w Białymstoku. Sprawa dotyczy zatrzymania i aresztowania w styczniu 1982 roku dwóch działaczy związkowych, tworzących niezależne związki zawodowe w MO. Zarzucono im, że nie zaprzestali działalności związkowej w MO, co ówczesne władze uznawały za szczególnie groźne. IPN długo ustalał okoliczności targnięcia się na własne życie przez jednego z tych związkowców, bo poszukiwano świadków - osób, z którymi przebywał w więzieniu, gdy próbował się powiesić”. PAP, 10.06.2008 r., Metro, 11.06.2008 r.
- „Ustawa lustracyjna po raz kolejny trafia przed Trybunał Konstytucyjny. W środę TK rozpozna wniosek Rzecznika Praw Obywatelskich, który kwestionuje zasady udostępniania przez IPN akt służb PRL. Chodzi o prawo do żądania sprostowania i usunięcia informacji nieprawdziwych, niepełnych lub niezgodnych z prawem. Według Janusza Kochanowskiego realizowanie tego prawa uniemożliwia brak dostępu jednostki do informacji, którymi dysponuje IPN. Zgodnie z ustawą o IPN były tajny współpracownik lub agent nie może zapoznać się z dokumentami, które powstały w związku jego działalnością »w« lub »dla« SB. Rzecznik Praw Obywatelskich twierdzi, że interes państwa nie jest wystarczającym usprawiedliwieniem dla tego ograniczenia w dostępie obywateli do archiwów IPN. - Realizacja tego prawa jest możliwa tylko przy dostępie jednostki do informacji - zaznacza Rzecznik”. Tvn24.pl, 10.06.2008 r.
- Grzegorz Majchrzak: „decyzja sądu w Moskwie nie jest przełomem ws. Katynia. Decyzja moskiewskiego sądu nie jest przełomem w sprawie Katynia - uważa Grzegorz Majchrzak z IPN. Sąd miejski w Moskwie przychylił się do wniosku rodzin pomordowanych w Katyniu oficerów i uchylił decyzję sądu niższej instancji, który nie chciał zrehabilitować pomordowanych. Grzegorz Majchrzak zaznacza, że przyczyną takiej decyzji mogły być względy proceduralne a nie zmiana podejścia do sprawy Katynia. »Żadnego przełomu do sprawy Katynia nie ma. W równolegle toczącym się innym procesie dotyczącym Katynia sąd odrzucił wniosek Stowarzyszenia Memoriał , które domaga się odtajnienia decyzji Głównej Prokuratury Wojskowej o zamknięciu śledztwa katyńskiego« - podkreśla Grzegorz Majchrzak”. IAR, 10.06.2008 r., Rzeczpospolita, 11.06.2008 r.
- „Prokuratura Okręgowa we Wrocławiu sprawdza czy w tamtejszym Instytucie Pamięci Narodowej doszło do przestępstwa ujawnienia tajemnicy służbowej przez jednego z pracowników instytutu. Chodzi o »wyciek informacji z IPN do urzędu miasta«. Sprawę opisała »Gazeta Wyborcza«. W tekście podaje jak Barbara Zdrojewska (PO), przewodnicząca rady miasta, poprzez nieformalne kontakty z IPN sprawdziła, czy kandydaci do Nagrody Wrocławia (przyznawanej 24 czerwca podczas uroczystej sesji rady miasta z okazji święta Wrocławia) współpracowali z komunistyczną bezpieką. W efekcie tego sprawdzania - pisze gazeta - jedna z osób nie została wpisana na listę kandydatów do nagrody. Zdaniem prof. Włodzimierza Suleji, szefa wrocławskiego IPN, w instytucie nie doszło do żadnego wycieku informacji. »Nie doszło do żadnego wycieku informacji, bo nie wszczęliśmy żadnej procedury lustracyjnej. A nie wszczynaliśmy procedury lustracyjnej, bo nie dostaliśmy żadnego zapytania z rady miasta o kandydatów do nagrody« - wyjaśnił Suleja”. PAP, 10.06.2008 r.
- „Likwidacja WSI nie zakończyła się wraz z formalnym rozwiązaniem służb – będzie przekonywać Bronisław Wildstein w dzisiejszych »Cienieach PRL«. jedgo goscie to prof. Andrzej Zybertowicz, Zbigniew Fijak, Witold Gadowski i Jan Piński z »Wprost«”. Rzeczpospolita, 11.06.2008 r.
- „Na pokaz filmu, który miał ukazywać działania żołnierzy podziemia niepodległościowego, w tym oddziału słynnego Witolda Boruckiego »Babinicza« na ziemi kurpiowskiej, i prezentację dokumentów dotyczących m.in. infiltracji podziemia przez funkcjonariuszy UB czekało wielu mieszkańców Ostrołęki, w tym rodzin dawnych partyzantów. Nie doczekali się. Krótko przed rozpoczęciem imprezy okradziono samochód IPN. Z pojazdu zniknęły jednak tylko dokumenty oraz film dotyczące ubeckiej inwigilacji i »żołnierzy wyklętych«. IPN nabrał wody w usta i sprawy nie chce komentować. Nieoficjalnie jednak w Ostrołęce mówi się, że ujawnienie materiałów IPN-owskich byłoby niewygodne dla funkcjonariuszy dawnej bezpieki, z których część dziś w regionie pełni funkcje publiczne”. Nasz Dziennik, 11.06.2008 r.
- „Profesor Witold orłowski, szef zespołu doradców ekonomicznych prezydenta Kwaśniewskiego, był kontaktem operacyjnym o PS. „Wit”, współpracującym z wywiadem PRL. Przekazywał SB informacje o naukowcu, który wyjechał do Stanów Zjednoczonych. – To była współpraca ekspercka – mówi dziś Orłowski. Przyznaje, że o swoich kontaktach z bezpieką do tej pory nie mówił publicznie”. Gazeta polska, nr 24/08, 11.06.2008 r.
- „To nieprawdopodobne, że kierowca ks. Popiełuszki wyskoczył z pędzącego samochodu i miał jedynie kilka siniaków. To niemożliwe, żeby w locie spadły mu kajdanki. Po 25 latach w sprawie śmierci ks. Popiełuszki wciąż przybywa niewiadomych. Reporterzy »Superwizjera« TVN dotarli do nowych okoliczności w sprawie śmierci ks. Jerzego Popiełuszki. Dziennikarskie śledztwo rzuca cień na osobę kierowcy księdza- Waldemara Chrostowskiego. Kierowca miał zeznać w trakcie śledztwa, a potem podczas procesu, że 19 października 1984 roku esbecy wieźli księdza w bagażniku, podczas gdy on siedział skuty kajdankami na tylnym siedzeniu. Twierdził, że w pewnym momencie po prostu wyskoczył z jadącego 100 km/h samochodu. Podczas skoku miały rozpiąć się jego kajdanki”. Życie Warszawy, Polska, Fakt, 11.06.2008 r., Polska Dziennik Łódzki, 10.06.2008 r.
- Niech żyje Armia Krajowa! Precz z pachołkami Moskwy! – krzyczeli z balkonu ostrołęckiego ratusza członkowie Lubuskiego Towarzystwa Rekonstrukcji Historycznej. Od inscenizacji ataku żołnierzy podziemia antykomunistycznego na siedzibę Urzędu Bezpieczeństwa rozpoczął się w ubiegły piątek I Rajd Szlakiem Żołnierzy Wyklętych, przygotowany przez Oddziałowe Biuro Edukacji Publicznej IPN w Warszawie. – Rekonstrukcja stanowiła symboliczne nawiązanie do zdarzeń, które miały miejsce w nocy z 18 na 19 maja 1945 roku, kiedy oddziały poakowskie zajęły miasto, zablokowały rejony stacjonowania większości sił komunistycznych, zdobyły bardzo duże pieniądze potrzebne na kontynuowanie walki oraz zlikwidowały czterech funkcjonariuszy NKWD i jednego funkcjonariusza polskiego resortu bezpieczeństwa, po czym wycofały się z Ostrołęki. To była brawurowa, doskonale przeprowadzona akcja – opowiadał dr Tomasz Łabuszewski z IPN. Tygodnik Ostrołęcki, 10.06.2008 r.
- Ziemia kurpiowska nie przypadkiem staje się miejscem pierwszego rajdu szlakiem żołnierzy wyklętych – mówił do zebranych podczas uroczystego otwarcia trzydniowej imprezy dr Tomasz Łabuszewski z współorganizującego ją warszawskiego oddziału IPN. Rajd rozpoczęła dynamiczna inscenizacja zdobycia Ostrołęki w 1945 r. przez żołnierzy podziemia niepodległościowego. – Przez setki lat ludność tej ziemi uczestniczyła we wszystkich powstaniach narodowych, we wszystkich zrywach insurekcyjnych mówił historyk IPN do zebranych pod ratuszem w Ostrołęce. Trzydniowa impreza przygotowana głównie z myślą o młodzieży, miała przybliżyć wkład żołnierzy wyklętych w bogatą pod tym względem tradycję tej ziemi. – Przez swoją obecność, pochylenie się nad wydarzeniami historycznymi, oddajmy cześć bohaterom o których przez wiele lat nie wolno było mówić – zachęcał gospodarz i drugi współorganizator imprezy – prezydent Ostrołęki Janusz Kotowski (…). Obecna podczas uroczystości siostra „Babinicza” powiedziała, że podczas inscenizacji mogła przypomnieć sobie wydarzenia, których sama była świadkiem. Krzyki ofiar, podczas inscenizacji uruchomiły pamięć wydarzeń, które rozegrały się w nocy między 18 a 19 maja 1945 r. Gazeta Polska, nr 24, Niezależna.pl, 11.06.2008 r.
- Pomnik wdzięczności Armii Czerwonej w Łodzi stanął w parku Poniatowskiego już latem 1945 roku. Kilka miesięcy później został zburzony. – Detonacja była tak potężna, że po betonowym, obłożonym granitem monumencie pozostał 1,5-metrowy zwał gruzu, a w wielu pobliskich mieszkaniach wyleciały szyby z okien – opowiadała Ewelina Pietruszka, absolwentka łódzkiej historii. Wczoraj historycy rozmawiali o roku 1945 w Łodzi. Była to już druga część konferencji zorganizowanej przez łódzki odział Instytutu Pamięci Narodowej. Ten rok budził zainteresowanie historyków dużo wcześniej, ale ze względów cenzuralnych nie mówiono o pewnych sprawach, m.in. o mniejszościach narodowych czy konspiracji antykomunistycznej. Teraz nadszedł czas wypełniania białych plam - podkreśla dr Janusz Wróbel z IPN. A tych plam w dziejach Łodzi jest jeszcze niemało. Jedną z nich jest obóz pracy dla Niemców i osób pochodzenia niemieckiego utworzony zaraz po wojnie na Sikawie. Powstał w tym samym miejscu, gdzie w czasie wojny hitlerowcy prowadzili obóz pracy wychowawczej dla Polaków. – Nawet historycy nie znają dokładnej daty utworzenia tego obozu. Według moich ustaleń stało się to nazajutrz po wejściu Armii Czerwonej do Łodzi. Świadczą o tym zapisy dotyczące dwóch zmarłych więźniów. Przy ich nazwiskach jest adnotacja, że przybyli do obozu 20 stycznia – mówi Sławomir Abramowicz z IPN. „Gazeta Wyborcza Łódź”, Telewizja Toya, Radio VoxFM, 10-11.06.2008 r.
- Łódzki oddział Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu IPN zaprasza na drugą część konferencji „Rok 1945 w Łodzi”. Początek dziś o godz. 10 w dużej sali obrad UMŁ przy Piotrkowskiej 104. Prelegenci będą mówić m.in. o sytuacji mniejszości narodowych, początkach życia akademickiego, sportu i harcerstwa. Polska Dziennik Łódzki, 10.06.2008 r.
- Dziś naukowcy będą rozmawiać o roku 1945 w Łodzi. O wybudowanym tuż po wojnie i wysadzonym w powietrze pomniku wdzięczności Armii Radzieckiej i o obozie pracy przymusowej na Sikawie, w którym zamykano łódzkich Niemców. Będzie to już druga część konferencji organizowanej przez łódzki oddział Instytutu Pamięci Narodowej, która uzupełnia wiedzę na temat przełomowego okresu w dziejach Łodzi. Pierwsza odbyła się w grudniu ubiegłego roku. – Rok 1945 przyniósł Łodzi wyzwolenie spod okupacji niemieckiej, ale nie oznaczał przywrócenia wolności i demokracji. W ciągu kilku tygodni po wyparciu Niemców nastąpiły zmiany, które rzutowały na sytuację w mieście przez kilka następnych dziesięcioleci. Ale w mieście zachodziły również pozytywne procesy społeczne, choćby odbudowa życia kulturalnego. Łódź stała się wtedy jednym z najważniejszych ośrodków w kraju – podkreśla dr Janusz Wróbel. Gazeta Wyborcza - Łódź, 10.06.2008 r.
11 czerwca 2008
Zawartość działu
|
|
|
|
ostatnia aktualizacja serwisu: 01.12.2008
liczba osób, które odwiedziły nasz serwis: 15.070.442
Adres:
Instytut Pamięci Narodowej - wersja tekstowa
ul. Towarowa 28, 00-839 Warszawa
e-mail: |sekretariat.ipn@ipn.gov.pl|
© 2000-2008 Instytut Pamięci Narodowej - wersja tekstowa.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Przy wykorzystywaniu materiałów wymagane jest podanie źródła.