Instytut Pamięci Narodowej - wersja tekstowa
KRÓTKO:
- Igor Janke: „Piotr Gontarczyk i Sławomir Cenckiewicz usłyszeli o sobie już prawie wszystko. I choć są bliscy doprowadzenia do końca swojego projektu, na ich twarzach nie widać triumfu. »Chciałem pana poinformować, że będziemy zmuszeni napisać o ubeckiej przeszłości pańskiego dziadka«. Kilka dni temu zadzwonił do mnie dziennikarz »Wyborczej« i przekazał mi taki mniej więcej komunikat – opowiada Sławomir Cenckiewicz. Do Stanisława Janeckiego, redaktora naczelnego »Wprost«, dzwonił polityk PO, przekonując go, by nie publikował tekstów Cenckiewicza i Gontarczyka, bo to »oszołomy i szkodnicy« a jeden z nich jest wnukiem stalinowca. »Pańska książka powstaje w tajemniczych i niejasnych okolicznościach. Wszystko wskazuje na to, że ta praca jest sprzeczna z polską racją stanu« – usłyszał Piotr Gontarczyk przez telefon od bardzo wysokiego urzędnika IPN. (…) Niemniej w IPN nikt nie jest pewien, co się stanie. Mówi się, że są trzy możliwe wersje zdarzeń po opublikowaniu książki. Pierwsza, najbardziej łagodna – wielka awantura i nic więcej. Druga – obcięcie budżetu IPN na przyszły rok. Trzecia – zmiana ustawy o IPN i drastyczne odchudzenie albo likwidacja tej instytucji”. Rzeczpospolita, Plus Minus, 7-8.06.2008 r.
- Paweł Lisicki: O pożytkach z książki o Wałęsie. „Książka o Lechu Wałęsie wciąż się nie ukazała, mimo to różni mędrcy już zdołali zabrać głos. Najdzielniejsi podpisali się pod wiekopomnym listem przeciw szerzeniu nienawiści. Inni starają się zmierzyć z publikacją intelektualnie, zgłębiając argumenty, drążąc racje, dociekając za wszelką cenę. I tak Ewa Milewicz zauważa w »Gazecie Wyborczej«, że »nawet jeśli Wałęsa coś podpisał w latach 70., to co z tego?«. Nieważne, co podpisał Wałęsa, nieważne, czy miało to skutki, nieważne kiedy dokładnie. Coś i w latach 70. – oto wiedza, która powinna wystarczyć. A reszta? To nie są rzeczy interesujące. Po prostu prawdziwy intelektualista pewnymi pytaniami (przepraszam, insynuacjami) w stosunku do określonych osób się brzydzi. A jeśli już takowe zadaje, to z pewnością kieruje nim niewdzięczność, choroba i podejrzliwość – co, trzeba ze smutkiem skonstatować, przydarzyło się obecnemu prezydentowi”. Rzeczpospolita, Plus Minus, 7-8.06.2008 r.
- Ewa Milewicz: „»Tygodnik Powszechny« od miesięcy zmienia wygląd, skład redakcji, a nawet - chyba - poglądy. »O książce lustrującej Lecha Wałęsę słychać już od kilku miesięcy, ale nie zauważyłem, by w prasie czy w telewizji odbywała się przeciwko niemu kampania nienawiści« - napisał w głównym tekście ostatniego numeru prof. Paweł Śpiewak. Pewno, żadnej kampanii nie ma. Tak się jednak złożyło, że ledwie ten »Tygodnik« się ukazał, to prezydent Lech Kaczyński w Polsacie nazwał Wałęsę »Bolkiem«. To ukoronowanie tej kampanii, której nie ma. Ale przecież już wcześniej rozważania o »Bolku« raźno się pleniły po różnych łamach. Ile było zachęcania, aby Wałęsa się przyznał, to mu naród wybaczy! Może dla profesora Śpiewaka »Bolek« to tylko imię z kalendarza pieszczotliwie użyte przez głowę państwa? Tak jak dziennikarki Polsatu Doroty Gawryluk, która słowem się nie zdziwiła, że prezydent może tak mówić o Wałęsie? O nic nie spytała prezydenta, tylko łyknęła epitet”. Gazeta Wyborcza, 9.06.2008 r.
- Grzegorz Majchrzak, historyk Biura Edukacji Publicznej IPN: „W Polsce Ludowej społeczeństwo znajdowało się pod czujnym okiem bezpieki. Nie inaczej było też ze sportowcami, w tym piłkarzami. Czuwali nad nimi nie tylko oficjele z Polskiego Związku Piłki Nożnej, lecz także tajniacy ze Służby Bezpieczeństwa. A o wyborze trenera kadry narodowej decydował… Komitet Centralny Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej”. Polska, 7-8.06.2008 r.
- „Możliwość wybicia pamiątkowego żetonu, zjedzenia mątwy z grochem i własnoręcznego wykonania papieru czerpanego - to niektóre z atrakcji, jakie czekały na uczestników II Pikniku Historycznego, który odbył się w sobotę w stołecznym Parku im. Rydza-Śmigłego. 40 placówek muzealnych z całego kraju zaprezentowało swoje zbiory. Muzeum z Chorzowa dawało zwiedzającym możliwość własnoręcznego wybicia pamiątkowego żetonu za 100 groszy. W namiocie stołecznego Muzeum Archeologicznego można było natomiast spróbować potraw ze starożytnego Rzymu - mątwy z grochem, daktyle nadziewane pieprzem smażone w miodzie. Muzeum Papiernictwa w Dusznikach Zdroju oferowało możliwość »zaczerpnięcia« własnej kartki papieru czerpanego. Instytut Pamięci Narodowej zaprezentował multimedialną rzeźbę »Kruszenie murów«, złożoną z kilkunastu monitorów umieszczonych w prostokątnych bryłach, składających się na mur. Na monitorach prezentowano krótkie fragmenty z najnowszych dziejów Polski, m.in. wrzesień 1939 roku, Powstanie Warszawskie, śmierć Stalina, marzec 1968 roku czy stan wojenny”. PAP, 7.06.2008 r.
- Stefan Niesiołowski: „W »Rzeczpospolitej« ukazał się artykuł, którego autorzy Piotr Gontarczyk i Radosław Peterman przyznają, że nie byłem tajnym współpracownikiem SB o pseudonimie Leopold. Sprawa ta jest dla mnie od dawna zamknięta i niemająca znaczenia, bo przecież wiem najlepiej, że nigdy żadnym agentem nie byłem i zawsze walczyłem o Polskę, płacąc w czasach komunistycznych dość wysoką cenę. (…) To, co skłoniło mnie do zabrania głosu, to następujący fragment tekstu: »Błędu tego (uznania mnie za agenta SB o pseudonimie Leopold – przyp. mój) nie powielili współpracownicy min. Macierewicza, którzy przygotowywali w 1992 r. słynną listę. Niestety, nazwisko Stefana Niesiołowskiego nadal widnieje na liście min. Milczanowskiego, przez co wspomniany polityk do dziś niesłusznie narażony jest na rozmaite pogłoski i insynuacje. Dziś sprawę można było rzeczowo wyjaśnić i opisać dzięki możliwościom, jakie daje IPN«”. Rzeczpospolita, 7-8.06.2008 r.
- „Śledztwo w sprawie sprawców rzezi Woli w czasie powstania warszawskiego przyspiesza. Dwa tygodnie temu »Rz« poinformowała, że akta osobowe osławionej brygady Dirlewangera odnalazł Czerwony Krzyż. W czwartek spotkali się dyrektor muzeum Jan Ołdakowski, prezes IPN Janusz Kurtyka oraz szef Głównej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu prokurator Dariusz Gabrel. – Śledztwo toczy się bardzo intensywnie. Wystąpiliśmy o pomoc prawną do Niemiec – podkreśla »Rz« Gabrel. – W razie ewentualnego procesu chcielibyśmy mieć status oskarżycieli posiłkowych – mówi Ołdakowski. Tymczasem dziennikarze »Rzeczpospolitej« i telewizji Puls dotarli do jednego z żyjących członków brygady Dirlewangera. Hans K. twierdzi, że nie brał udziału w żadnych zbrodniach”. Rzeczpospolita, 7-8.06.2008 r.
- „Dieter Pohl: Brygada Dirlewangera była specjalnym oddziałem Waffen SS, która została uformowana w 1940 roku do zwalczania ruchu oporu. Pomysł powołania tej formacji przypisywał sobie zwierzchnik SS Heinrich Himmler. (…) Przez dłuższy czas istnienia brygady ciężko mówić o walce. Zostali skierowani do zwalczania ruchu oporu, ale nie była to walka w wojskowym rozumieniu tego słowa. Zajmowali się przede wszystkim eksterminacją w Polsce i na Białorusi. Byli też wartownikami w obozie pracy przymusowej dla Żydów na Lubelszczyźnie, gdzie bardzo wielu z nich zamordowali. W 1941 roku zostali wysłani na Białoruś. Mieli zajmować się zwalczaniem partyzantki, ale przede wszystkim mordowali ludność cywilną. Potem się to trochę zmieniło, kiedy w 1943 roku ruch partyzancki stał się silniejszy. Brygada zaczęła ponosić coraz większe straty. Apogeum strat przypadło na powstanie warszawskie, kiedy jednostka straciła większość żołnierzy. Tuż przed upadkiem III Rzeszy podniesiono jej rangę do statusu dywizji”. Rzeczpospolita, 7-8.06.2008 r.
- „Oddziałowe Biuro Lustracyjne IPN w Rzeszowie odwoła się od wyroku Sądu Okręgowego w Rzeszowie, który w kwietniu tego roku orzekł, że starosta lubaczowski Józef Michalik złożył zgodne z prawdą oświadczenie lustracyjne. O apelacji od wyroku poinformował nas naczelnik biura prokurator Tomasz Gawlik. Przypomnijmy, że proces lustracyjny Józefa Michalika był pierwszym tego typu na Podkarpaciu. Sąd Okręgowy w Rzeszowie 7 kwietnia uznał, iż brak jest jakichkolwiek dowodów na jego współpracę z SB, np. nie ma podpisanego oświadczenia czy też notatek, a co za tym idzie, starosta złożył zgodne z prawdą oświadczenie lustracyjne, iż nie był świadomym i tajnym współpracownikiem SB. Przypomnijmy, że Michalik sam wystąpił o autolustrację po informacjach prasowych o jego rzekomej współpracy z SB”. Nasz Dziennik, 7-8.06.2008 r.
- „Metropolitalna Komisja Historyczna dla metropolii szczecińskiej, badając zasoby szczecińskiego oddziału IPN, odtworzyła indeks księży i zakonników archidiecezji kwalifikowanych przez służby PRL jako tajni współpracownicy. Kuria w Szczecinie wydała w tej sprawie specjalne oświadczenie. Jak poinformował rzecznik kurii ks. Sławomir Zyga, komisja nie upubliczni listy. Dodał jednak, że znalazły się na niej osoby żyjące, w tym pełniące nadal posługę duszpasterską, jak i zmarłe. Są wśród nich duchowni z małych wiejskich parafii, a także z urzędów archidiecezji. »Po ponad dwuletnim pierwszym okresie badań, polegającym na oszacowaniu wielkości i jakości dokumentacji zgromadzonej w oddziale IPN w Szczecinie, został odtworzony indeks osób, które służby bezpieczeństwa PRL kwalifikowały jako tajnych współpracowników. Indeks ten został przekazany do wiadomości arcybiskupa metropolity. Zgodnie z dzisiejszym stanem wiedzy Komisji Historycznej można szacować, że wśród duchowieństwa diecezjalnego pracującego w latach 1945–1990 na terenie dzisiejszej archidiecezji szczecińsko–kamieńskiej, udział tajnych współpracowników służb bezpieczeństwa nie powinien przekroczyć 10 proc«. – napisano w oświadczeniu. W dokumencie podkreślono, że metropolita szczecińsko-kamieński zgodnie z Memoriałem Episkopatu Polski z dnia 25 czerwca 2006 będzie »autonomicznie podejmował niezbędne decyzje«, pamiętając, że każda sprawa jest inna i musi być rozpatrywana indywidualnie.” Polskie Radio Szczecin, PAP, 06.06.2008 r., Rzeczpospolita, 7-8.06.2008 r.
- „Ksiądz Piotr Kordula został zawieszony na stanowisku dyrektora Wydziału Duszpasterskiego Kurii Szczecińsko-Kamieńskiej - poinformował ksiądz Sławomir Zyga, rzecznik prasowy Kurii. Jak powiedział ks. Zyga, ks. Kordula oddał się do dyspozycji arcybiskupa Kamińskiego po tym, gdy Metropolitalna Komisja Historyczna oświadczyła, że odtworzyła indeks nazwisk duchownych kwalifikowanych przez służby PRL jako tajni współpracownicy. - Wobec pojawiających się pogłosek, że nazwisko dyrektora jest na liście, po rozmowie z arcybiskupem oddał się on do dyspozycji metropolity, który podjął decyzję o zawieszeniu księdza Korduli do czasu wyjaśnienia sprawy - powiedział rzecznik. Jak dodał ks. Zyga, lista Komisji nie została upubliczniona, a przekazana bezpośrednio abp. Kamińskiemu. Ks. Kordula był m.in. prefektem szczecińskiego seminarium duchownego, tamtejszym wykładowcą filozofii, pełnił również funkcję wikariusza biskupiego. Obecnie jest proboszczem jednej ze szczecińskich parafii. Ksiądz Piotr Kordula nie chce komentować sprawy. Zapewnia jednak, że ze spokojem czeka na jej wyjaśnienie. - Jak byłem duchownym akademickim to wszyscy przychodzili do księdza, a jeśli niektórzy mieli inne intencję to już nie wiem. Równolegle do prac kościelnej komisji, publikację o powiązaniach zachodniopomorskich księży ze służbami bezpieczeństwa przygotowuje szczeciński oddział IPN.” Polskie Radio Szczecin, Kronika regionalna TVP Szczecin, PAP, 06.06.2008 r.
- „Odwaga, z jaką uczestnicy strajków w maju 1988 r. walczyli o wolną Polskę, nie może pójść w zapomnienie - napisał prezydent Lech Kaczyński w liście do uczestników obchodów 20. rocznicy protestów studenckich »Kontrofensywa NZS'88«, które odbyły się w sobotę w Lublinie. List prezydenta odczytał szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Władysław Stasiak. Prezydent Kaczyński podkreślił, że w okresie stanu wojennego »brak wolności, akty bezprawia, szykany i represje budziły narastający opór wśród młodzieży«. M.in. dlatego w maju 1988 r. wybuchły strajki w wielu zakładach pracy, których uczestnikami i inicjatorami byli głównie młodzi ludzie. »Szerokiego i aktywnego poparcia udzielili im studenci i uczniowie. To oni zyskali sobie miano Pokolenia'88 i to oni odegrali później ważną rolę w życiu społecznym i politycznym niepodległej Rzeczypospolitej« - napisał prezydent. Jak zaznaczył, strajki studenckie z maja 1988, organizowane przez Niezależne Zrzeszenie Studentów (NZS), »raz jeszcze potwierdziły stanowczość, z jaką młodzież NZS domagała się upodmiotowienia społeczeństwa« i traktowania go przez władzę jako równoprawnego partnera”. PAP, 7.06.2008 r.
8 czerwca 2008
Zawartość działu
|
|
|
|
ostatnia aktualizacja serwisu: 01.12.2008
liczba osób, które odwiedziły nasz serwis: 15.070.442
Adres:
Instytut Pamięci Narodowej - wersja tekstowa
ul. Towarowa 28, 00-839 Warszawa
e-mail: |sekretariat.ipn@ipn.gov.pl|
© 2000-2008 Instytut Pamięci Narodowej - wersja tekstowa.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Przy wykorzystywaniu materiałów wymagane jest podanie źródła.