Instytut Pamięci Narodowej - wersja tekstowa
KRÓTKO:
- Autorytety nie potrzebują Cenckiewicza i Gontarczyka, aby wiedzieć, kim był TW „Bolek”. I dlatego rezygnując z pozorów rzetelności, zaatakowały ich tak wściekle - pisze w Rz Rafał Ziemkiewicz. Piotr Semka przypomniał w swoim artykule, jak Adam Michnik publicznie przywołał do porządku Lecha Wałęsę podczas dyskusji o sprawie Güntera Grassa, przypominając mu, że sam ma w młodości epizod nie mniej wstydliwy niż służba niemieckiego pisarza w SS. Michnik miał prawo mówić o wstydliwych epizodach z młodości Wałęsy, ale Cenckiewiczowi z Gontarczykiem od badania życiorysów wara! Do czego to musi doprowadzić – dziś pozwoli się im badać akta „Bolka”, jutro gotowi spytać o działalność Bronisława Geremka przed 1968 r., a pojutrze o to, co w 1990 roku robił sam Michnik w archiwach bezpieki. Systemat arbitralnie orzeczonych „prawd”, w które prości Polacy mają dla własnego dobra niewzruszenie wierzyć, zostanie w ten sposób skutecznie podważony, co dla „autorytetów” oznacza koniec świata. I, jeśli przyjąć, że chodzi o ich świat – słusznie. Źle by się stało, gdyby list „autorytetów” został szybko zapomniany albo uznany tylko za fragment debaty o przeszłości Wałęsy i o książce IPN. Ten list nic nie mówi ani o książce, ani o Wałęsie i jego przeszłości – mówi natomiast wiele o sytuacji Polski, w której „autorytety” stały się swoistą sitwą, jak wiele innych sitw zazdrośnie pilnującą swojej pozycji, w imię przekonania, że naród autorytetów bezwzględnie potrzebuje. „Elita o prawdę nie pyta” Rzeczpospolita 31.05 -1.06.2008 r.
- Dość tego IPN-u - pisze w felietonie w „Gazecie Wyborczej” Marek Beylin. Nawet prezydent mało kogo przekona, że Wałęsa walczył z komunizmem tylko pozornie, by zainstalować jego nie mniej zdradziecką mutację. Cóż dopiero prezes PiS-u, który mówił w czwartek o Wałęsie: "Nie jest tak, że historia choćby nawet tylko młodości jakiegoś bardzo ważnego człowieka nie wpływa na to, co on robił później". Ta insynuacja (Wałęsa zawsze na pasku służb) dziś brzmi tylko śmiesznie. Wiadomo - to nie diagnoza, lecz obsesja. Gdyby we Francji publiczna instytucja lansowała tezę, że de Gaulle, przywódca antyhitlerowskiej Francji, podczas II wojny światowej potajemnie wysługiwał się Pétainowi, szefowi prohitlerowskiego rządu, wybuchłby dziki skandal. Odpowiedzialnych rozgoniono by za gigantyczne kłamstwo historyczne. W Polsce IPN bezkarnie upowszechnia porównywalne kłamstwa. Ba, robi rzeczy znacznie gorsze. Grupa skrajnie zideologizowanych IPN-owskich funkcjonariuszy zdominowała prace nad niedawną przeszłością. Maszeruje przez polską historię niczym bojówka po mieście, niszcząc to, co uważa za obce. A obcy dla nich jest wielki obszar ludzkich postaw i poglądów – piesze redaktor Gazety. Gazeta Wyborcza 31.05 -1.06.2008 r.
- Pierwszy przywódca „Solidarności” od lat konsekwentnie zaprzecza, by był w przeszłości agentem SB. Jednak w ostatnich latach jego wypowiedzi na temat prób zwerbowania go do takiej współpracy często się wzajemnie wykluczały. W „Rzeczpospolitej” zestawienie wypowiedzi Lecha Wałęsy począwszy od jego książki „Droga nadziei”, wydajniej w 1989 roku. Rz 31.05-1.06.2008 r.
- Za sprawą Piotra Gontarczyka i Sławomira Cenckiewicza debata nad przeszłością Lecha Wałęsy przypomina pomieszanie historii z histerią. W „Newsweeku” sylwetki historyków przedstawia Mariusz Chudy. Newsweek nr 23/2008 r.
- Gdyby kilka miesięcy po Sierpniu 1980 roku Lech Wałęsa zginął w zamachu, przeszedłby do historii na czysto, lokując się gdzieś obok Kościuszki. Ale żyje, choć serce ma podobno do wymiany. A co z sumieniem? – pisze w „Newsweeku” Tomasz Jastrun. W tygodniku również felieton Mariusza Cieślika „rzadko się zgadzam z prezydentem Kaczyńskim ale w wywiadzie radiowym powiedział dokładnie to co myślę. O Lechu Wałęsie, tak jak o każdym człowieku, należy pisać prawdę, natomiast nie wolno o nim pisać kłamstw. Sądzę, że tak myśli większość rozsądnych ludzi”. Newsweek nr 23/2008 r.
- Nie wiem, co napisali Cenckiewicz i Gontarczyk, nie mogę zatem bronić lub krytykować ich warsztatu naukowego, uczciwości badawczej. Elementarna uczciwość intelektualna wymaga jednak zabierania głosu, i to cennego, gdy ma się potemu rzeczowe podstawy. Zorganizowany a priori przez obrońców Wałęsy seans nienawiści przypomina rzeczywiście najgorsze praktyki stalinowskie, a list tzw. autorytetów staje się dla jego sygnatariuszy tekstem kompromitującym intelektualnie i moralnie – pisze we „Wprost” Paweł Wieczorkiewicz. Wprost nr 23/2008 r.
- Osiemnaście lat po upadku dyktatury staje się jasne, że próba prawnego rozliczenia PRL kończy się niepowodzeniem. Milicjant Ireneusz Kościuk należy do pechowców. W piątym procesie dotyczącym okoliczności zabicia w maju 1983 r. warszawskiego maturzysty Grzegorza Przemyka dosięgła go w końcu sprawiedliwość. Takich pechowców jak on da się jeszcze znaleźć kilkudziesięciu. Przeważają wśród nich funkcjonariusze bezpieki z czasów stalinowskich. Czasem trafi się też jakiś esbek czy milicjant, na którego przestępstwa z czasów PRL zdołano znaleźć tak wiele dowodów, że nie dało się go nie skazać. Na nich wszakże lista odpowiedzialnych za bezprawie panujące w okresie rządów komunistycznych w Polsce się kończy i ostatnia decyzja Sądu Okręgowego w Warszawie o odesłaniu do prokuratury aktu oskarżenia wobec gen. Jaruzelskiego i innych autorów stanu wojennego tylko potwierdza obowiązującą od lat prawidłowość: polska Temida nie lubi spraw związanych z rozliczeniami zbrodni epoki PRL – pisze w tygodniku „Wprost” Antoni Dudek. „Gruba kreska niesprawiedliwości” Wprost nr 23/2008 r.
- "Ile jest historii w dzisiejszej polskiej polityce?" – odpowiadał młodzieżówkom partyjnym dr Antoni Dudek – gość programu „Młodzież kontra”. TVP 3 1.06.2008 r.
- 40 szkół z całego kraju zaprezentuje swoje prace podczas finału projektu edukacyjnego przybliżającego wydarzenia związane z najnowszą historią Polski "Opowiem Ci o wolnej Polsce...", który odbędzie się w dniach 2-3 czerwca w Warszawie. Projekt edukacyjny "Opowiem Ci o wolnej Polsce... - spotkania młodzieży ze świadkami historii" był realizowany w ciągu roku szkolnego 2007/2008. Zorganizował go Instytut Pamięci Narodowej, Centrum Edukacji Obywatelskiej i stołeczne Muzeum Powstania Warszawskiego. Do współpracy zaproszono szkoły wszystkich poziomów z całego kraju. Celem projektu było przybliżenie młodzieży wydarzeń związanych z najnowszą historią Polski. Źródłem wiedzy o przeszłości miały być losy ludzi, którzy w aktywny sposób walczyli o wolność. Uczniowie mieli za zadanie znalezienie świadka historii, który sprzeciwiał się systemom władzy w latach 1939-1989 i przeprowadzenie z nim wywiadu, zarejestrowanie tego spotkania w formie audio lub wideo, a następnie wykonanie transkrypcji. PAP, Onet 30.05.2008 r.
- Sprawa operacyjna wobec działaczy Ruchu oraz sprawa tajnego współpracownika miała ten sam numer. Ta niezwykła sytuacja doprowadziła do błędu, który spowodował umieszczenie nazwiska Stefana Niesiołowskiego na liście Milczanowskiego piszą w „Rz” historycy IPN Piotr Gontarczyk, Radosław Paterman. W związku z realizacją ustawy z 18 października 2006 r. o ujawnianiu informacji o dokumentach organów bezpieczeństwa państwa z lat 1944 – 1990 oraz treści tych dokumentów, zachodziła konieczność dokładnego zweryfikowania informacji archiwalnych SB na temat senatora Stefana Myszkiewicza-Niesiołowskiego. Musiały one zostać opublikowane w stosownych katalogach. A ponieważ Niesiołowski przez wiele lat prowadził aktywną działalność opozycyjną, jej ślady można było odnaleźć w rozmaitych aktach archiwalnych i pomocach ewidencyjnych byłej SB. Podstawowa kwerenda nie przyniosła żadnej informacji, która w jakikolwiek sposób wiązałaby znanego działacza opozycji z tajnym współpracownikiem o pseudonimie „Leopold”. Podejrzenie, że najprawdopodobniej mogło tu dojść to jakiejś dramatycznej pomyłki, było silnym bodźcem mobilizującym do ostatecznego wyjaśnienia tej sprawy. „Kto naprawdę był >Leopoldem<” Rzeczpospolita 31.05-1.06.2008 r.
- Budynki ministerstw, sądów, prokuratur i urzędów państwowych ochrania firma Ekotrade. Jest ona związana z funkcjonariuszami i informatorami tajnych służb PRL. Jak ustalił "Wprost", wygrywane przez Ekotrade przetargi na ochronę obiektów państwowych bada dziś Centralne Biuro Antykorupcyjne. Z informacji "Wprost" wynika, że CBA postanowiło przyjrzeć się spółce Ekotrade po tym, jak jej pracownicy ochraniający Ministerstwo Rolnictwa mieli nie wpuścić funkcjonariuszy do budynku resortu, czym utrudnili działania biura w tzw. aferze gruntowej. Z danych Krajowego Rejestru Sądowego wynika, że w radzie nadzorczej Ekotrade zasiadali m.in. wiceminister infrastruktury w rządzie Włodzimierza Cimoszewicza Andrzej Piłat i Zbigniew Sobotka, wiceminister spraw wewnętrznych w gabinecie Leszka Millera, później skazany za udział w aferze starachowickiej. Z dokumentów zachowanych w IPN wynika, że członek rady nadzorczej Ekotrade dr Jerzy Jerschina w latach 70. i 80. pracował w Berlinie Zachodnim jako agent I Departamentu MSW (wywiad cywilny). Wprost nr 23/2008 r.
- Instytut Pamięci Narodowej we Wrocławiu skierował do sądu akt oskarżenia przeciwko b. funkcjonariuszom MO w Żmigrodzie: Zbigniewowi F., Marianowi K. i Jerzemu W., którzy są oskarżeni o fizyczne i psychiczne znęcanie się nad zatrzymanymi Zenonem G. i Andrzejem Z. Grozi im kara do 5 lat pozbawienia wolności. Akt oskarżenia - jak poinformował prokurator wrocławskiego oddziału IPN Tomasz Rojek - został przesłany do sądu w Trzebnicy. Prokurator zarzucił trzem b. milicjantom, że w nocy z 12 na 13 stycznia 1982 r. w Żmigrodzie, jako funkcjonariusze miejscowego komisariatu Milicji Obywatelskiej, a zarazem państwa komunistycznego, działając wspólnie i w porozumieniu z nieżyjącym już Henrykiem K., znęcali się fizycznie i psychicznie nad pozbawionymi wolności Zenonem G. i Andrzejem Z. PAP 30.05.2008 r.
- Sąd Okręgowy w Olsztynie oddalił wniosek wiceprezydenta miasta Tomasza Głażewskiego o wstrzymanie emisji audycji Radia Olsztyn "Z archiwum IPN", w której miała być mowa o Głażewskim - poinformował rzecznik olsztyńskiego sądu okręgowego Waldemar Pałka. - Decyzja ta ma dwojakie uzasadnienie: po pierwsze, sąd uznał, że pan Głażewski zbyt ogólnie uzasadnił, dlaczego emisja audycji ma być wstrzymana. Twierdził, że emisja materiału w radiu może naruszyć jego dobra osobiste, ale nie precyzował dlaczego, nie podał konkretnych informacji, jakie o tym miałyby świadczyć. Po drugie, sąd uznał także, że prawo mieszkańców miasta do informacji o wiceprezydencie jest równoważne z jego dobrami osobistymi – powiedział Pałka. Decyzja olsztyńskiego sądu jest nieprawomocna. Do czasu nadania tej depeszy PAP nie udało się skontaktować z wiceprezydentem Głażewskim, komentarza nie udzielały także służby prasowe ratusza. Tomasz Głażewski, który od czasu aresztowania prezydenta Czesława M. kieruje pracami olsztyńskiego ratusza, w czwartek zablokował emisję audycji w Polskim Radiu Olsztyn pt. "Z archiwum IPN" - zrobił to składając do sądu wniosek o wstrzymanie audycji. PAP 30.05.2008 r.
- Nasz polski stosunek do prawdy jest, jak się wydaje, bezkompromisowy. Prawda jest najważniejsza. Nie żadne tam półprawdy, szepty, aluzje, znaczące pochrząkiwania. Ludzie oczekują i żądają prawdy. Oczekują tego po latach, a ściślej – po wiekach manipulowania prawdą. Polacy po latach kłamstwa, przeinaczania prawdy, mistyfikowania, policyjnego ścigania ludzi za głoszenie prawdy, nie chcą być dłużej oszukiwani. W swej odzyskanej, wolnej ojczyźnie chcą słyszeć prawdę i nic w tym dziwnego. Chcą słyszeć prawdę od polityków i historyków. Chcą wiedzieć, komu i za co stawiają pomniki - pisze Dariusz Baliszewski. Wprost nr 23/2008 r.
- Trwają prace nad ukończeniem kolejnej wielkiej hollywoodzkiej superprodukcji, która już jesienią trafi na ekrany kin w USA, a później z pewnością i w innych częściach świata, w tym także w Polsce. Ma to być epicka opowieść o dokonaniach żydowskich "partyzantów", dowodzonych przez Tewje Bielskiego i jego braci, na polskich Kresach Wschodnich. W filmie nie zobaczymy rzeczy najważniejszej. "Partyzanci" Tewje Bielskiego i Simchy Zorina są bowiem oskarżani o współudział w pacyfikacji Naliboków, dokonanej 8 maja 1943 r. przez zgrupowania sowieckie. Na ten temat dysponujemy już dość sporą literaturą (dokumentami, wspomnieniami, relacjami). Od lat toczy się też śledztwo w Instytucie Pamięci Narodowej. Twórcy filmu nie są tym jednak zainteresowani, więc największej "operacji wojskowej" nie zobaczymy, a szkoda, ponieważ przestaje to być historią, a jest tworzeniem szkodliwych mitów. Od 2001 r. Instytut Pamięci Narodowej - Oddziałowa Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Łodzi prowadzi (na wniosek Kongresu Polonii Kanadyjskiej) śledztwo w sprawie zbrodni popełnionej przez partyzantkę sowiecką w Nalibokach. Pomimo że KPK załączył obszerną, bogatą dokumentację źródłową, śledztwo toczy się bardzo niemrawo. Według komunikatu IPN z 15 maja 2003 r., zbrodnię tę, jak też inne, popełnione na tym terenie "zakwalifikowano jako zbrodnie komunistyczne, będące jednocześnie zbrodniami przeciwko ludzkości, których karalność nie ulega przedawnieniu. Wskazać przy tym należy, iż są to jedynie najbardziej tragicznie przykłady. Wiele bowiem innych wsi i osad na terenie woj. nowogródzkiego było atakowanych przez partyzantów radzieckich". Nasz Dziennik 31.05. – 1.06.2008 r.
2 czerwca 2008
Data modyfikacji: 5 czerwca 2008
Zawartość działu
|
|
|
|
ostatnia aktualizacja serwisu: 01.12.2008
liczba osób, które odwiedziły nasz serwis: 15.070.442
Adres:
Instytut Pamięci Narodowej - wersja tekstowa
ul. Towarowa 28, 00-839 Warszawa
e-mail: |sekretariat.ipn@ipn.gov.pl|
© 2000-2008 Instytut Pamięci Narodowej - wersja tekstowa.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Przy wykorzystywaniu materiałów wymagane jest podanie źródła.