Instytut Pamięci Narodowej - wersja tekstowa
KRÓTKO:
- „»Bolkiem« nie byłem - mówi Lech Wałęsa w wywiadzie dla »Rzeczpospolitej«. Według byłego prezydenta ludzie, którym policja polityczna nie zakładała teczek, byli po prostu tchórzami. Wałęsa ustosunkowuje się do nieopublikowanej jeszcze, a już głośnej, książki dwóch historyków IPN, na podstawie której recenzent pracy Andrzej Zybertowicz (doradca Lecha Kaczyńskiego ds. bezpieczeństwa państwa) wnioskuje, że legendarny przywódca »Solidarności« był tajnym współpracownikiem SB. Ja odpowiem panu Zybertowiczowi - mówi Wałęsa. Gdyby pan był na moim miejscu w tamtych warunkach, to pewnie byłby pan agentem »Bolkiem«. Tylko że ja nie jestem Zybertowiczem i »Bolkiem« nie byłem, co udowodnię”. wp.pl, 29.05.2008 r., Przekrój, nr 22/08, 29.05.2008 r.
- Grzegorz Majchrzak, historyk IPN: „Były zasłużony działacz wrocławskiej »Solidarności« Władysław Frasyniuk rzuca poważne oskarżenia pod adresem historyków i kierownictwa Instytutu Pamięci Narodowej, podpisuje apele o nieniszczenie historii »Solidarności«. Sam jednak pamięci o tym fenomenie szkodzi. Z jednej strony broni bowiem dobrego imienia Lecha Wałęsy. Z drugiej od ponad ćwierć wieku oskarża jednego ze swych kolegów z dolnośląskiej »Solidarności«, że ten był agentem. Stwierdza przy tym: »[...] nie ma teczek agentów, o których wiemy, że byli ważnymi ludźmi. Andrzej Konarski nie ma takiej teczki«. I dalej: »Był we władzach +Solidarności+, był współtwórcą O [gólnopolskiego] K [omitetu] O [poru], przyczynił się do wpadki wielu struktur, zaatakował cały PAFAWAG i nie ma jego teczki. Ważnych agentów tam nie ma, ich się chroni« (27 stycznia 2007 r. w Radiu TOK FM w rozmowie z Katarzyną Kolendą-Zaleską). Oskarżenie bardzo poważne, a właściwie skazanie na śmierć publiczną. A zauważmy, że sam Frasyniuk nie dysponuje, poza oczywiście swoimi domysłami, ani cieniem dowodu na potwierdzenie swych jakże mocnych słów”. Rzeczpospolita, 29.05.2008 r.
- Bronisław Wildstein: „Zorganizowane przez »Gazetę Wyborczą« oświadczenie mające bronić Lecha Wałęsy przed nieopublikowaną książką jest niezwykle pouczające. Przedsięwzięcie to zaprzecza przyświecającym mu podobno celom i stoi w opozycji do zasad, na które powołują się sygnatariusze. W retoryce »walki z nienawiścią« organizowana jest kampania nienawiści, która á priori dezawuować ma historyków badających nasze najnowsze dzieje, a także instytucję, która się tym zajmuje. Oświadczenie jest próbą nałożenia cenzury na historię naszego kraju. I oznacza, że istnieje tylko jedna dopuszczalna jej interpretacja, której strażnikami są »autorytety«. W naszym wypadku »Gazeta Wyborcza« i nominowane przez nią grono. (…) Niezależnie od działań Wałęsy i jego »obrońców« pozostanie on jednym z bohaterów naszej najnowszej historii. Jak wielu z nich ma swoje okresy mniej i bardziej chwalebne. Jego dzieje splatają się nierozerwalnie z najnowszą historią naszego kraju i dlatego mamy prawo je poznać”. Rzeczpospolita, 29.05.2008 r.
- Katarzyna Kolęda-Zaleska: „Nikt nie zabrania historykom IPN-u prowadzić badań naukowych - wbrew temu, co twierdzą niektórzy. Wiele z tych prac jest bezcennych. Problem jednak w tym, że tak jak było w przypadku książki księdza Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego, informacje wyciekają. Przez kilka miesięcy polski Kościół pogrążony był w lustracyjnej gorączce, nadszarpującej jego autorytet i uniemożliwiającej prowadzenie działalności duszpasterskiej. Co rusz pojawiały się nazwiska, a tego księdza, a tego proboszcza - że współpracował, że donosił, że nawet papieża nie oszczędzał. Machina ruszyła. Każdy coś słyszał, coś wiedział, coś powiedział i plotka urastała do gigantycznych rozmiarów. (…) Ale plotka sprowadza się do jednego: coś w biografii Wałęsy śmierdzi. Gdzieś się załamał i teraz będzie mu to wyciągnięte i pokazane całemu światu. Tak, niech cały świat zobaczy, kto tak naprawdę obalał komunizm. Autorzy dzieła milczą, choć trudno nie domyślać się, że to oni - no bo kto inny? - są autorami przecieków. Milczy też prezes IPN Janusz Kurtyka. Lech Wałęsa się denerwuje. Padają ostre słowa. Jeśli zamierzeniem autorów dzieła jest promocja własnej książki, to cel został osiągnięty. Tylko za jaką cenę? Awantury. Deprecjonowania ikony światowej walki z komunizmem, za którą to walkę 25 lat temu Lech Wałęsa dostał Pokojową Nagrodę Nobla. (…) Chyba już więc nadszedł czas, aby prezes IPN zabrał głos i wyjaśnił, o co w tym wszystkim chodzi. Bo na razie świat widzi tylko, jak instytucje demokratycznego państwa bawią się legendą”. Gazeta.pl – 28.05.2008 r.
- „Rotfeld: Nie byłem agentem; niczego nie podpisywałem Nie mam świadomości, bym kiedykolwiek kontaktował się z przedstawicielami peerelowski służb. Nigdy niczego nie podpisywałem - twierdzi Adam Daniel Rotfeld. Były szef dyplomacji jest bohaterem artykułu w »Gazecie Polskiej«. Tygodnik napisał, że w dokumentach IPN Rotfeld figuruje pod pseudonimami: »Rauf«, »Rad«, »Ralf« i »Serb«, a w aktach zachowały się jego notatki przeznaczone dla SB. (…) W czasie rokowań zgodnie z przyjętymi procedurami dokumentowałem proces negocjacyjny. Pisałem setki sprawozdań, analiz i ocen. Nie miałem żadnego wpływu na sposób wykorzystywania tych materiałów. Z tekstu w »Gazecie Polskiej« wnoszę, że część tych materiałów była przejmowana przez pracowników MSW, zatrudnianych w charakterze dyplomatów - mówi reporterowi RMF FM Adam Rotfeld. Instytut Pamięci Narodowej nie chce komentować doniesień o rzekomo agenturalnej przeszłości byłego szefa MSZ”. Rmffm.pl, 28.05.2008 r., Dziennik, 29.05.2008 r.
- Ewa Siedlecka w analizie zamieszczonej w Gazecie Wyborczej pisze: „W grudniu zeszłego roku Sąd Najwyższy uniemożliwił osądzenie sędziów, którzy utrzymywali areszty i skazywali ludzi za przestępstwa z dekretu o stanie wojennym, zanim zaczął on obowiązywać. Teraz rzecznik praw obywatelskich chce za pomocą Trybunału Konstytucyjnego unieważnić tę uchwałę - wpisaną do księgi zasad prawnych, a więc wiążącą wszystkich sędziów Sądu Najwyższego. (…) IPN od lat usiłuje pociągać do odpowiedzialności sędziów i prokuratorów, którzy pozbawiali wolności i skazywali za naruszenia dekretu między 13 a 18 grudnia, zanim został opublikowany w DzU. Prokuratorzy IPN kwalifikują to jako zbrodnię komunistyczną, która nie ulega przedawnieniu. Lecz żeby pociągnąć prokuratorów i sędziów do odpowiedzialności, trzeba im uchylić immunitet, ale sądy dyscyplinarne odrzucają takie wnioski, argumentując, że sam dekret skutecznie zwolnił sędziów z przestrzegania zasady niedziałania prawa wstecz. Ponieważ IPN uparcie się odwoływał, Wyższy Sąd Dyscyplinarny dla sędziów działający przy Sądzie Najwyższym postanowił sprawę rozstrzygnąć raz na zawsze. I 20 grudnia zeszłego roku w uchwale siedmiu sędziów uznał, że zwolnienie sędziów przez dekret z zasady niedziałania prawa wstecz jest »oczywiste«". Gazeta Wyborcza, 28.05.2008 r.
- „Zenon Ł. we wrześniu 1989 roku dostał stopień majora SB. Przez całe lata pracy w bezpiece zajmował się inwigilowaniem dziennikarzy. – Z wykształcenia jest prasoznawcą – mówi Paweł Warot z IPN w Olsztynie. Był na tyle ważną postacią olsztyńskiej SB, że IPN opublikował wizerunek Zenona Ł. w książce »Twarze olsztyńskiej SB«. W 1990 r. Zenon Ł. musiał odejść z pracy. Komisja kwalifikacyjna, która weryfikowała pracowników SB, uznała, że Ł. nie ma kwalifikacji moralnych do bycia pracownikiem policji. Ale Ł. z mediów nie zrezygnował. Latem ubiegłego roku rozpoznał go Zenon Złakowski, dziennikarz i działacz »Solidarności«. Ł. pracował jako ochroniarz w firmie wynajętej przez rozgłośnię Radio Olsztyn. Ciekawe, że firmą kierował inny esbek – Jan S”. Rzeczpospolita, 29.05.2008 r.
- „Historię Częstochowy i Jasnej Góry od zakończenia II wojny światowej do lat 90. XX wieku prezentuje monografia »Częstochowa. Dzieje miasta i Klasztoru Jasnogórskiego po 1945 roku«, której promocja odbyła się w środę w Warszawie. Monografia wydana przez Instytut Pamięci Narodowej jest czwartą częścią cyklu prezentującego dzieje miasta i klasztoru od początku ich powstania. Będąca dziełem zbiorowym seria zawiera, oprócz opisu historycznego, także liczne fotografie i tabele ilustrujące rozwój Częstochowy i Jasnej Góry na przestrzeni wieków. »Prace nad monografią rozpoczęliśmy 15 lat temu. Korzystaliśmy z Archiwum Akt Nowych oraz archiwów w Katowicach i Częstochowie. Książka została wzbogacona odrębnym rozdziałem poświęconym historii Częstochowy i Jasnej Góry po roku 1990« - powiedział jeden ze współautorów, prof. Tadeusz Wolsza”. PAP, IAR, 28.05.2008 r.
- „Sylwetki 78 funkcjonariuszy Urzędów Bezpieczeństwa i Służby Bezpieczeństwa zaprezentował Instytut Pamięci Narodowej na wystawie »Twarze radomskiej bezpieki«, którą od środy można oglądać w Radomiu. Autor wystawy Arkadiusz Kutkowski z radomskiej delegatury IPN otwierając wystawę podkreślił, że jej profil uniemożliwia pokazanie wszystkich »twarzy« radomskiej bezpieki. »Zwiedzający nie znajdą na niej sylwetek szeregowych funkcjonariuszy, a więc tych, którzy najbardziej dawali się we znaki opozycji« - zastrzegł. W ramach ekspozycji zaprezentowane zostały jedynie sylwetki kadry kierowniczej, czyli komendantów wojewódzkich MO (a od 1983 - po reorganizacji - szefów Wojewódzkiego Urzędu Spraw Wewnętrznych w Radomiu), ich zastępców oraz szefów wydziałów operacyjnych i pionów technicznych. Oglądający wystawę mogą zobaczyć ich fotografie, biogramy oraz inne dokumenty - m.in. zaświadczenia o ukończonych przez funkcjonariuszy kursach KGB w Leningradzie czy w Moskwie. Zainteresowanie budzi nietypowy - według pracowników IPN - dokument znajdujący się w aktach personalnych komendanta wojewódzkiego MO Mariana Mozgawy, jakim jest podziękowanie Jurija Andropowa, szefa KGB przy sowieckiej Radzie Ministrów, dla grupy polskich oficerów SB za pomoc w śledztwie przeciwko rosyjskim strażnikom obozu zagłady w Bełżcu”. PAP, IAR, 28.05.2008 r., Nasz Dziennik, 29.05.2008 r.
- „Oddziałowa Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu IPN w Białymstoku przesłała do Sądu Rejonowego w Suwałkach akt oskarżenia dotyczący byłego funkcjonariusza UB, oskarżonego o dotkliwe pobicie żołnierza AK. Czytamy w nim, że »w bliżej nieustalonym okresie, od 6 sierpnia 1946 r. do 30 września 1946 r., w Suwałkach, Adam P. jako funkcjonariusz państwa komunistycznego - oficer śledczy Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Białymstoku, działając wspólnie i w porozumieniu z Władysławem S. i innymi nieustalonymi funkcjonariuszami UBP, przekroczył swoją władzę zmuszając przemocą Antoniego G., żołnierza WiN, do składania zeznań«. Przesłany sądowi akt oskarżenia określa to przestępstwo jako zbrodnię komunistyczną. Materiały postępowania przeciwko Adamowi G. zostały wyłączone z akt szerszego śledztwa prowadzonego przez białostocki IPN, dotyczącego stosowania niedozwolonych metod śledczych przez funkcjonariuszy PUBP w Suwałkach”. Nasz Dziennik, Gazeta Wyborcza - Białystok, Serwisy Polskiego Radia Białystok, 29.05.2008 r.
- Jan Żaryn, dyrektor Biura Edukacji Publicznej w wywiadzie dla Polski: „Podobnie jak wcześniejszy wyrok z 2007 r., skazujący zomowców pacyfikujących kopalnię Wujek, orzeczenie w sprawie Grzegorza Przemyka pokazuje, że coś pękło. To znaczy, że istnieje szansa na uwolnienie się od tego dziedzictwa niesprawiedliwości. Być może uda się sądom odejść od tej atmosfery nierozliczania przestępstw z lat 80. (…) Wśród historyków nie ma sporu, jeśli chodzi o polityczna i sprawczą odpowiedzialność za lata 80. nasza znajomość procedur i instrukcji, a także podległości służbowych panujących w MSW pozwala stwierdzić, że tzw. zabezpieczanie sprawy Przemyka robiono z przyzwoleniem i pod dyktando gen. Kiszczaka”. Polska, 29.05.2008 r.
- „Jest ich trzydziestu dwóch. To prawnicy, którzy sądzili, oskarżali, wsadzali do aresztów białostockich opozycjonistów. Dzisiaj dawni działacze podziemia podają ich nazwiska i żądają sprawiedliwości. Na ile byli gorliwi, na ile sprawiedliwi? To ma ocenić białostocki oddział Instytutu Pamięci Narodowej. To tutaj trafiły 32 wnioski o ściganie zbrodni komunistycznych, które - zdaniem byłych opozycjonistów - popełnili ludzie, którzy dzisiaj są adwokatami, sędziami, prokuratorami. Chodzi o znane nazwiska, m.in. mecenasa Leszka Kudryckiego, męża minister Barbary Kudryckiej”, Kurier Poranny, 29.05.2008 r.
- „Młodzież ze szkół średnich weźmie udział w przygotowanym dla nich przez Instytut Pamięci Narodowej I Rajdzie Szlakiem Żołnierzy Wyklętych. Z ciekawej lekcji historii będą mogli skorzystać także wszyscy ostrołęczanie. Impreza zacznie się w piątek (6.06.2008 r.) o godz. 11 na pl. Bema. (…) W samo południe w ostrołęckim muzeum zostanie otwarta wystawa "Zaplute Karły Reakcji”. O godz. 16 w OCK pokaz filmów dokumentalnych poświęconych podziemiu antykomunistycznemu pierwszych lat powojennych na naszym terenie”. Gazeta Współczesna, Ostroleckie.pl, 29.05.2008 r.
- W związku z 60. rocznicą śmierci rotmistrza Witolda Pileckiego na wrocławskim Rynku zawisł baner promujący portal edukacyjny IPN. Strona www.pilecki.ipn.gov.pl jest poświęcona „ochotnikowi do Auschwitz” - rotmistrzowi Witoldowi Pileckiemu uznanemu za jednego z najodważniejszych ludzi ruchu oporu w II wojnie światowej. Aresztowany w maju 1947 r., został osadzony w Areszcie Śledczym przy ul. Rakowieckiej w Warszawie i poddany okrutnemu śledztwu. Pomimo tortur do końca zachował bohaterską – żołnierską postawę. Pozostał wierny dewizie: Bóg, Honor, Ojczyzna. 60 lat temu, 25 maja 1948 r., zginął zabity strzałem w tył głowy. Do roku 1989 wszelkie informacje o dokonaniach i losie Witolda Pileckiego podlegały w PRL ścisłej cenzurze. Miejsce jego pochówku do dziś pozostaje nieznane. Telewizja Dolnośląska TeDe, 28.05.2008 r.
29 maja 2008
Zawartość działu
|
|
|
|
ostatnia aktualizacja serwisu: 01.12.2008
liczba osób, które odwiedziły nasz serwis: 15.070.442
Adres:
Instytut Pamięci Narodowej - wersja tekstowa
ul. Towarowa 28, 00-839 Warszawa
e-mail: |sekretariat.ipn@ipn.gov.pl|
© 2000-2008 Instytut Pamięci Narodowej - wersja tekstowa.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Przy wykorzystywaniu materiałów wymagane jest podanie źródła.