Instytut Pamięci Narodowej - wersja tekstowa
KRÓTKO:
- „Zdjęcia z archiwum rodzinnego, dokumenty oraz fragmenty raportu Pileckiego z pobytu w Auschwitz można zobaczyć na wystawie plenerowej, dostępnej od poniedziałku w Alejach Ujazdowskich przy Placu na Rozdrożu w Warszawie. Na wystawie »Rotmistrz Witold Pilecki - ochotnik do Auschwitz« znalazły się także informacje dotyczące życiorysu rotmistrza, jego fałszywe kenkarty z czasów II wojny, pierwsza strona raportu z 1946 roku, zawierająca ocenę sytuacji w kraju oraz zdjęcia z procesu Pileckiego i tekst skazującego go na śmierć wyroku. »Celem tej wystawy jest przybliżenie postaci rotmistrza Pileckiego, jednego z bohaterów polskiej historii XX wieku, nie tylko jako bohatera, ale także jako człowieka, ojca rodziny, społecznika i artysty« - mówił podczas otwarcia wystawy Łukasz Kamiński z Biura Edukacji Publicznej IPN, które współtworzyło ekspozycję. Obecny na uroczystości syn rotmistrza, Andrzej Pilecki, podkreślił, że jest bardzo wzruszony »taką skalą działań« związanych z upamiętnieniem jego ojca, na które jego rodzina czekała wiele dziesiątków lat. »Cieszę się, że wystawa jest eksponowana w takim miejscu, gdzie każdy może ją zobaczyć i zapoznać się z postacią mojego ojca« - powiedział Andrzej Pilecki”. PAP, IAR, tvp.pl, Onet.pl-Wiadomości, bankier.pl, panorama24online.pl, redakcjawojskowa.pl, polskiradio.pl, glos.com.pl, 26.05.2008 r., Gazeta Wyborcza, Życie Warszawy, Polska, Nasz Dziennik, 27.05.2008 r.
- 60 lat temu wykonano wyrok śmierci na Witoldzie Pileckim. Komunistyczne władze zamordowały bohatera, który organizował ruch oporu w KL Auschwitz, brał udział w powstaniu warszawskim, a po wojnie walczył o wolną Polskę. Rotmistrz Witold Pilecki był jedynym dobrowolnym więźniem KL Auschwitz. Przeżył tam 947 koszmarnych dni i nocy. Ale jego tragedia rozegrała się dopiero kilka lat po wojnie w warszawskim więzieniu na Mokotowie, 25 maja 1948 r. Obszernie o Pileckim pisze Adam Cyra, historyk i kustosz Muzeum Auschwitz-Birkenau. Polska - Dziennik Łódzki, 24-25.05.2008 r., Życie Warszawy, 26.05.2008 r.
- „O wspaniałych Polakach trzeba głośno mówić. Białosto¬czanie powinni poznać historię rotmistrza - przekonuje Izabela Kowalewska, uczennica XI LO. - I właśnie dlatego poświęcamy swój wolny dzień. - Wcale mi tego nie żal - dodaje jej koleżanka Joanna Siemieniuk. Uczniowie liceum im. Witolda Pileckiego wzięli wczoraj udział w akcji, którą zorganizował Instytut Pamięci Narodowej. O rotmistrzu Pileckim przez kilkadziesiąt lat nie wolno było mówić. Dlatego ludzie niewiele wiedzą o tym bohaterze. Postanowiliśmy to zmienić - mówi Tomasz Danilecki, rzecznik białostockiego oddziału IPN. - To naturalne, że zwróciliśmy się o pomoc do tego liceum ogólnokształcącego - dodaje. - A my chętnie odpowiedzieliśmy na taką ogólnopolską akcję - mówi Agnieszka Sajewska, nauczycielka historii w ogólniaku. - Uczniowie już na pierwszych zajęciach poznają życie patrona szkoły. Warto, by mieszkańcy ulicy Pileckiego też wiedzieli, kim on był. Dlatego to tu kilkunastu uczniów rozdawało wczoraj ulotki o tym bohaterze. - Mieszkam przy tej ulicy - mówi pan Janusz. - Wiem, że Pilecki był polskim żołnierzem, ale szczegółów z jego życia nie znam. Chętnie przeczytam coś więcej. Ludzie, których uczniowie spotkali, chętnie słuchali o patronie ulicy, przy której mieszkają. - A jeden z panów podzielił się z nami swoją wiedzą o rotmistrzu - dodaje Izabela Kowalewska. - Byłam tym bardzo mile zaskoczona. I cieszę się, że mogłam uczestniczyć w takiej akcji”. - 24.05.08, Kurier Poranny, Gazeta Wyborcza Białystok, Serwisy Polskiego Radia Białystok, Obiektyw TVP Białystok, IAR, PAP, www.gazeta.pl, www.poranny.pl, interia.pl, www.polskalokalna.pl, www.bstok.pl, www.bialystok.jard.pl, www.wrotapodlasia.pl, www.polskieradio.pl, www.radio.bialystok.pl, 26.05.2008 r.
- Jan Żaryn, dyrektor Biura Edukacji Publicznej Instytutu Pamięci Narodowej: „Historia XX w., a szczególnie okresu II wojny światowej, została włączona w bieżącą politykę zarówno w Polsce, jak i w innych krajach europejskich. Punktem odniesienia stała się jednak nie tyle rzeczywista przeszłość, co potrzeby teraźniejszości, a konkretnie procesu integracji europejskiej obejmującej nie jak dotychczas tylko sferę ekonomiczną, ale także kulturalną i duchową. Odbywa się zatem zrozumiała, choć przez nas być może niedoceniana, walka o wrażliwość i pamięć całego Starego Kontynentu. Wbrew temu, co się twierdzi oficjalnie, nie polega ona na komplementarności partykularnych tradycji. Obserwujemy zjawisko narzucania własnego dziedzictwa przez poszczególne, silne na ogół, narody. Podobnie wygląda opowieść o antyhitlerowskim oporze. Jej cechą jest samowystarczalność. Bodaj rok temu przyszła do mnie – jako do dyrektora Biura Edukacji Publicznej – sympatyczna delegacja niemiecka z propozycją wsparcia przez IPN idei »Oratorium dla pokoju +Stauffenberg+«: »Celem projektu jest polsko-niemiecka wymiana informacji na temat sytuacji związanych z oporem przeciwko hitleryzmowi i ich ewentualnego znaczenia dla pokojowego kształtowania doby współczesnej” – czytamy w piśmie przewodnim projektu”. Rzeczpospolita, 27.05.2008 r.
- „Stowarzyszenie Wolnego Słowa apeluje o wyciszenie emocji wokół niewydanej jeszcze książki o Lechu Wałęsie, autorstwa historyków IPN. »Stowarzyszenie Wolnego Słowa apeluje do wszystkich osób, wypowiadających się indywidualnie i zbiorowo na temat, niewydanej jeszcze, książki o Lechu Wałęsie autorstwa historyków IPN, o rezygnację z emocji na rzecz zachowania zasad merytorycznej dyskusji« - napisało SWS w przesłanym PAP w poniedziałek oświadczeniu. »Zabieranie głosu potępiającego lub afirmującego tekst, którego nikt z dyskutantów nie zna, rodzi niepotrzebne napięcia« - głosi komunikat. SWS jest organizacją grupującą w kraju i za granicą dawnych działaczy opozycji niepodległościowej i podziemia solidarnościowego. W publikacji autorstwa Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka mają znaleźć się nieznane dotychczas dokumenty o Wałęsie z początku lat 70. na temat jego kontaktów z SB. Niewydana jeszcze książka spotkała się ze sprzeciwem Wałęsy, który zarzuca »niektórym pracownikom IPN »złą wolę« połączoną z »wyraźną nieznajomością tamtych czasów i realiów«". PAP, 26.05.2008 r.
- ANDRZEJ CZUMA: „DZIENNIK: Część dziennikarzy z góry dyskredytuje wartość książki. Mówią, że jej autorzy są historykami znanymi z nierzetelności i powierzchowności. Nie potrafią albo nie chcą krytycznie patrzeć na źródła. I dlatego nie można ufać ich opracowaniu. ANDRZEJ CZUMA: Te opinie są nie tylko niesprawiedliwe, ale wręcz bezpodstawne. Gdyby autorzy takich wypowiedzi przeczytali pracę Gontarczyka o PPR, musieliby zmienić zdanie o jego warsztacie badawczym. Jest to książka świetnie udokumentowana i jasno pokazująca, że Gontarczyk potrafi poruszać się po archiwach i oceniać wartość dokumentów. Ale też prace Cenckiewicza wydawane przez IPN potwierdzają jego wartość jako badacza. Dlatego argument o ich nierzetelności jest pozorny, bo nie chodzi tutaj o żadnego konkretnego autora. Część publicystów sprzeciwia się jakiemukolwiek ujawnianiu archiwów IPN - i ci dziennikarze zakwestionują kompetencje każdego historyka, który ośmiela się publikować prace naukowe oparte na teczkach komunistycznych służb specjalnych. Dzisiaj książki o Wałęsie nie da się rzetelnie ocenić choćby dlatego, że nie została jeszcze opublikowana”. DZIENNIK, 27.05.2008 R.
- Sławomir Jastrzębowski, redaktor naczelny „Faktu”: „Wyroki na historyków, którzy śmią być historykami, już wydano. Na jakiej podstawie? Na żadnej. Skądinąd inteligentni ludzie angażują się w kompletnie nieracjonalną awanturkę, dobierając w jednym akapicie argumenty, którym zaprzeczają w następnym. Nie wiem, co historycy znaleźli w aktach IPN. Nie wiem, jak to weryfikowali. Chce to wiedzieć. Mam prawo do prawdy”. Super Express, 27.05.2008 r.
- Prof. Wiesław Chrzanowski: „Za wcześnie by oceniać zapowiadaną książkę historyków IPN, zawłaszcza że nie wiadomo, co ma się w niej znaleźć. Z doniesień prasowych wynika, że ma w niej być poruszony watek domniemanej agenturalnej współpracy Lecha Wałęsy z SB w latach 70. (…) Niestety, w Polsce zbyt często chce się różne postaci historyczne i ich biografie wykorzystać do gier politycznych. Wiąże się to z pytaniem: gdzie jest granica miedzy polityką a historią?”. Fakt, 27.05.2008 r.
- Wojciech Maziarski, zastępca redaktora naczelnego tygodnika „Newsweek”: „Pozory mylą. Spór o Wałęsę nie jest sporem o Wałęsę. Gdyby nim był, nie dałoby się zrozumieć ani natężenia towarzyszących mu emocji, ani determinacji obu stron zaangażowanych w kłótnię o książkę, której jeszcze nie ma. W Polsce Lech Wałęsa stał się symbolem narodowym i w tej roli został zaakceptowany przez wszystkich – zarówno przez ludzi, którzy próbują dziś zniszczyć jego mit, wyciągając (i najprawdopodobniej wyolbrzymiając oraz demonizując) mniej chlubne fakty z jego przeszłości, jak i przez tych, którzy stają w obronie dobrego imienia przywódcy pierwszej – tej prawdziwej – »Solidarności«. W istocie walka nie toczy się o samego Lecha W. – wąsatego gdańszczanina, który pełnił różne eksponowane funkcje publiczne – lecz o symbol i mit założycielski dzisiejszej Polski. To kolejna odsłona wojny, którą obóz tzw. IV RP wypowiedział III Rzeczypospolitej”. Rzeczpospolita, 27.05.2008 r.
- Maciej Zięba, teolog i filozof, były prowincjał dominikanów, dyrektor Europejskiego Centrum Solidarności w Gdańsku i Instytutu Tertio Millennio w Krakowie: „Być może jest to najważniejszy z polskich sporów XX wieku, który przedłuży się jeszcze na wiele przyszłych pokoleń. Jest to bowiem spór o znaczenie PRL w polskich dziejach i o jakość fundamentów wolnej Rzeczpospolitej, spór o obiektywność racji i standardów moralnych w polityce oraz o zrozumienie złożoności egzystencjalnych uwikłań i historycznych kontekstów. (…) Lech Wałęsa zdał ten nadludzko trudny egzamin, do którego przymusiła go historia. I już to jedno zwycięstwo, a przecież było ich więcej, przesądza, że miejsce Lecha Wałęsy w panteonie XX wieku jest pomiędzy takimi postaciami, jak Mahatma Gandhi, czy Marin Luter King”. Gazeta Wyborcza, 26.05.2008 r.
- Jacek Żakowski: „Myślę, że zwolennicy absolutyzacji wolności badań naukowych jednak by się wahali, gdyby do mózgów chciał im zaglądać ktoś znany głównie z posługiwania się tępą siekierą. Wówczas powoływaliby się raczej na prawa człowieka, uczciwość debaty, jakość badań i odpowiedzialność za słowo. Po pierwsze (to jest pytanie do prezesa Kurtyki): dlaczego IPN, instytucja państwowa mająca stać na straży prawdy o polskiej przeszłości, powierza opracowanie dziejów wielkiego narodowego skarbu, jakim jest Lech Wałęsa, właśnie takim osobom jak panowie Cenckiewicz i Gontarczyk, a nie historykom o szeroko uznanym dorobku. Po drugie (to jest pytanie do premiera Tuska): czy rzeczywiście istnieje jakaś publiczna racja, byśmy za to płacili z publicznych pieniędzy?”. Gazeta Wyborcza, 26.05.2008 r.
- Piotr Cywiński: „»Wałęsa wykazał wielki talent w zacieraniu śladów i wywoływaniu napięć międzyludzkich«. Jest »nieobliczalny, nieodpowiedzialny, niepoprawny, a przede wszystkim nieudolny«. Co gorsza, »nie jest w stanie uczyć się na własnych błędach, gdyż jest przekonany, że ich nigdy nie popełnił«. Poza tym »szkodzi Polsce«, gdyż »szerzy jej obraz jako niestabilnego kraju, pełnego niekończących się konfliktów«. Jest przy tym »niebezpieczny«, bo »ideałem Wałęsy jest przejęcie pełnej władzy bez odpowiedzialności«, a »jego polityczne ambicje mogą doprowadzić Polskę do katastrofy«. Nie są to cytaty z owianej tajemnicą książki Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka – rzekomego paszkwilu IPN na byłego przywódcę »Solidarności«. Pochodzą z eseju Adama Michnika, który opublikowały w listopadzie 1990 r. niemiecki dziennik »Die Tageszeitung« i francuski »La Libération«”. Wprost, nr 22/08, 26.05.2008 r.
- Piotr Gociek, „Wojna o Wałęsę – Frasyniuk kontra Wildstein”. „Zwiastunem tsunami, które w najbliższych miesiącach będzie się przetaczało przez Polskę, była wczorajsza szermierka słowna Władysława Frasyniuka i Bronisława Wildsteina w talk-show »Tomasz Lis na żywo«. Czy wolno badać przeszłość Lecha Wałęsy? Czy historycy IPN robią to rzetelnie? O co chodzi w sporze o publikację, której fizycznie wciąż nie ma? „Ja chcę po prostu znać prawdę” – powtarzał publicysta »Rzeczpospolitej«. »Ja jestem prostym robotnikiem« – odpowiadał jeden z liderów podziemnej »Solidarności«. Dwóch „doskonale nie zgadzających się ze sobą” (słowa Lisa) bohaterów programu nie mogło prowadzić normalnej dyskusji, bo ich argumenty pochodziły z dwóch różnych bajek. Gdy Wildstein próbował sprowadzać rozmowę do wymiany faktów, Frasyniuk chciał licytować się długością pobytu w więzieniu. A Lis zamiast moderować spór, walił gości po głowie szantażem: »ale przyznajcie, że Lech Wałęsa jest największą postacią w historii Polski«”. Rzeczpospolita, 27.05.2008 r.
- Łukasz Warzecha, publicysta Faktu: „W całej sprawie emocje są zdecydowanie zbyt silne – i to nie ze strony autorów ksiązki lub wydawcy – Instytutu Pamięci Narodowej. to nie ta strona używa histerycznych argumentów z moralizującego asortymentu, nawet nie widziawszy ksiązki. Słysząc krzyki Frasyniuka, że z takimi ludźmi jak Gontarczyk i Cenckiewicz się nei dyskutuje, tylko daje się im w twarz, nabieram podejrzeń, że Frasyniuk i inni, podpisujący się pod jego stwierdzeniami, boją się, że nie znajdą merytorycznych argumentów d walki z tezami książki, wobec czego chcą ja zawczasu zepchnąć do kategorii pariasów”. Fakt, 26.05.2008 r.
- Ryszard Kalisz: „»Książka o Wałęsie to tryumf SB« .Słowa te padły w TVN w programie »Kawa na ławę« podczas dyskusji na temat niewydanej jeszcze książki dwóch historyków Piotra Gontarczyka i Sławomira Cenckiewicza poświęconej Lechowi Wałęsie. Spór o tę publikację zatacza coraz szersze kręgi. Obrońcy byłego prezydenta, przeciwni publikacji, krytykowali działania IPN. – To jest dzisiaj skrajnie zideologizowana instytucja państwowa, która opiera się wyłącznie na materiałach ubeckich – grzmiał wczoraj Ryszard Kalisz z SLD. Tłumaczył, że ta książka nie przedstawi prawdy o Lechu Wałęsie. – Jej publikacja będzie zwycięstwem ubeków – dodał. Kaliszowi wtórował Stefan Niesiołowski, wicemarszałek Sejmu z PO. – Autorzy tej książki chcą zniesławić Wałęsę – mówił Niesiołowski. I dodał, że Gontarczyk jest kompletnie niewiarygodny. – Przecież on występuje z takimi tezami, że komuniści sami się obalili, a Okrągły Stół to był spisek agentur – ironizował Niesiołowski”. Rzeczpospolita, 26.05.2008 r.
- W Polsce Gazecie Wrocławskiej rozmowa z prof. Wojciechem Roszkowskim, historykiem i europosłem: „Czy życiorys Wałęsy obroni się, jeśli jest splamiony współpracą z SB? - Nie potrafię w tej chwili ocenić rozmiarów tej plamy. Jeśli była jakaś skaza, to trzeba zmierzyć jej rozmiary i nie ukrywając jej podtrzymywać jego autorytet za granicą. Wałęsa jest rzeczywiście symbolem Solidarności, nadal funkcjonującym w świecie.- Książka o Lechu Wałęsie Piotra Gontarczyka i Sławomira Cenckiewicza w ten symbol uderza. Tak twierdzi minister Grzegorz Schetyna. - Książki jeszcze nie znam, ale jej potępianie z góry stoi w sprzeczności z wolnością badań naukowych. Poczekajmy na jej rzetelne recenzje. Autorytet Wałęsy w świecie się obroni, nawet jeśli ma jakieś skazy na życiorysie. Jego działalność w latach 1980-1981 i w stanie wojennym broni się niezależnie od tego, co robił na początku lat 70. - A jak go oceni historia? - Każda wielka postać, tak jak Lech Wałęsa, będzie podlegać pewnym doprecyzowaniom swojego miejsca w historii. Apeluję do naszego byłego prezydenta, aby się z tym liczył. Ocena jego dokonań będzie się zmieniać, być może nie zawsze tak, jak chciałby sam Wałęsa.” Polska Gazeta Wrocławska, 23.05.2008 r.
- W Gazecie Wyborczej Wrocław i Gazecie Wyborczej Opole – felieton Klausa Bachmanna: „Jest niemal 20 lat po upadku komunizmu w Polsce, ale czasami mam wrażenie, jakby dawne podziały, odruchy i przyzwyczajenia z lat 80. przetrwały do dziś, jak niektóre ssaki, które po przezimowaniu budzą się, jakby zimy w ogóle nie było. Ostatnio miałem takie wrażenie, kiedy ukazała się książka kilku historyków z IPN na temat Lecha Wałęsy i znów odżyła debata o tym, czy Lech Wałęsa był agentem (»Bolkiem«), czy nie. Błyskawicznie sfera publiczna podzieliła się na tych, którzy stanowczo, jednoznacznie i z oburzeniem potępiali ten bezprecedensowy atak na jednego z rzekomo ostatnich i nielicznych autorytetów i bohaterów w Polsce, oraz na tych, którzy to potępienie potępiali jako atak na wolność naukowców i mediów i przedstawiali protesty swoich przeciwników jako próbę cenzury i zamykania ust tym, którzy zadają niewygodne pytania. Etnolog, który przyleciałby z innej planety do Polski, miałby niezły materiał do swoich obserwacji. W Polsce - napisałby zapewne - nie ma debat o roli ważnych polityków, oni są albo atakowani, albo ataki na nich są cenzurowane.(…)” Gazeta Wyborcza Wrocław, Gazeta Wyborcza Opole, 26.05.2008 r.
- W Polsce Gazecie Wrocławskiej list dr. Tomasza Szuberta – dr. historii z Wrocławia, pracującego obecnie w Wiedniu – „Bolek, Lolek i Wałęsa”: „Trudno nie zareagować na to, co od niedawna dzieje się w Polsce. Mam na myśli szum związany z książką, którą ma wydać IPN w Gdańsku. Nie można dopuścić do niszczenia symboli polskości. Osoba Lecha Wałęsy tak jest postrzegana na świecie. Z polskiej perspektywy partii iks lub igrek sprawa wydaje się prosta: winien – zmieszać z błotem, niewinny – ewentualnie przeprosić. Mało komu przyjdzie do głowy, że niszczymy w ten sposób sami siebie – czy tego chcemy, czy nie. Nie wierzę też w bulwersującą myśl, że IPN w taki sposób chce sprowokować obudzenie tematu lustracji. Komu przyda się zdeprecjonowanie Wałęsy? Może Niemcom, mającym okazję przyczepić Polakom kolejną łatkę, obok »złodziei«, staniemy się teraz kłamcami. Albo Rosji, której Wałęsa »zasłużył« się ostatnio na Ukrainie? Austriak czy Węgier spyta się sam siebie: czy u nas jest możliwe, żeby opluwać tak zasłużonego prezydenta mojego kraju – nigdy! Do niedawna byliśmy narodem rozumnym. Podczas wizyty Jana Pawła II w Polsce szepnął on Wałęsie: »nie lękaj się« i niedługo potem staliśmy się wolni. Teraz ktoś inny syknął »zdeptać go« i będziemy niewolnikami na nowo. Staliśmy się nierozumni?” Polska - Gazeta Wrocławska, 26.05.2008 r.
- „Prawie 23 tys. zł zadośćuczynienia i odszkodowania przyznał w poniedziałek Sąd Okręgowy w Katowicach Tadeuszowi Buranowskiemu, jednemu z najdłużej internowanych w stanie wojennym opozycjonistów, członkowi pierwszego zarządu regionu śląsko-dąbrowskiej »Solidarności«. 61-letni Buranowski, który był internowany przez rok i 10 dni, domagał się 25 tys. zł - maksymalnej kwoty zadośćuczynienia, przewidzianej przez ustawodawcę. Prokuratura chciała przyznania mu 15,3 tys. zł. W poniedziałkowym wyroku sąd zasądził na jego rzecz od Skarbu Państwa łącznie 22,8 tys. zł - 19,7 tys. zł zadośćuczynienia i nieco ponad 3 tys. zł odszkodowania. Ta ostatnia kwota to rekompensata kosztów paczek i dojazdu rodziny na widzenia. Sędzia Katarzyna Smołka przypomniała, że po zatrzymaniu Buranowski był przetrzymywany przez pewien czas w nieogrzewanej celi bez pryczy, podczas przesłuchań grożono mu bronią, był bity pałkami. Po zakończeniu jednego z przesłuchań został pobity przez co najmniej kilkunastu zomowców - zmuszono go do przejścia przez tzw. ścieżkę zdrowia”. PAP, 26.05.2008 r.
- Dzisiaj w Rzeszowie odbędzie się premiera spektaklu pt. "O nim zapomnieć nie wolno. Rzecz o Łukaszu Cieplińskim" - w reżyserii Sławomira Gaudyna. Spektakl to wspólna produkcja Teatru im. Wandy Siemaszkowej w Rzeszowie, Instytutu Pamięci Narodowej Oddziału w Rzeszowie oraz NSZZ Solidarność Regionu Rzeszowskiego. Ma on na celu przybliżenie widzom postać regionalnego bohatera ppłk. Łukasza Cieplińskiego. Scenariusz spektaklu powstał w oparciu o materiały archiwalne IPN. W monodramie w roli Łukasza Cieplińskiego zobaczymy Pawła Gładysia. Scenografię do spektaklu stworzył Grzegorz Janiszewski, a muzykę skomponował Jarosław Babula. Integralną część przedstawienia tworzą zdjęcia filmowe, przedstawiające sceny przesłuchań Cieplińskiego. Zrealizował je Maciej Flaumenhaft. W rolę oficera przesłuchującego wcielił się Przemysław Tejkowski. Super Nowości, 23.05.2008 r., Nasz Dziennik, 24.05.2008 r., Gazeta Wyborcza-Rzeszów, 24.05.2008 r., Nasza Polska, 27.05.2008 r.
- „To będzie proces, w którym uczeń magister oskarża swego mistrza. Uczeń wykonujący polityczną misję został urażony krytyką, która padła z ust jego profesora, prawniczej sławy. Przed krakowskim sądem rozpoczyna się dziś sprawa karna prof. Andrzeja Zolla, którego o zniesławienie oskarża prawnik, poseł PiS Arkadiusz Mularczyk, kiedyś student prawa UJ, słuchacz wykładów byłego przewodniczącego Trybunału Konstytucyjnego. Prof. Zollowi grozi, teoretycznie, do 2 lat więzienia! Konflikt między Mularczykiem a Zollem wybuchł 11 maja 2007 r. Poszło o komentarz profesora do zachowania posła Mularczyka podczas rozprawy przed Trybunałem Konstytucyjnym dotyczącej ustawy lustracyjnej. Arkadiusz Mularczyk przekazał wówczas Trybunałowi notatkę na temat zawartości akt IPN o związkach ze służbami specjalnymi PRL dwóch sędziów TK: Adama Jamroza i Mariana Grzybowskiego. Jak podawał, w archiwach zachowały się zapisy rejestracyjne wywiadu PRL na ich temat”. Polska – Gazeta Krakowska, 27.05.2008 r.
- VI Podlaski Festiwal Nauki i Sztuki: „Wycieczkę w przeszłość proponuje za to Oddział IPN w Białymstoku: - Już w poniedziałek oprowadzimy białostoczan szlakiem miejsc represji komunistycznych, a w czwartek w kinie Ton przedstawimy filmy dokumentalne o historii Polski z lat 1939-1989. Wstęp wolny – zachęca Tomasz Danilecki, rzecznik IPN. Kurier Poranny, 26.05.08, Gazeta Wyborcza Białystok (Dodatek: Co Jest Grane, 23-29.05.08)
- „Dla miłośników historii, ale nie tylko IPN przygotował nietypową wyprawę – rajd szlakiem miejsc represji komunistycznych z lat 1944-1956 w Białymstoku. Jego uczestnicy zobaczyli byłe siedziby UB, Smiersz, Informacji Wojskowej, obóz pracy, tymczasowe więzienie, miejsca sądowych rozpraw pokazowych. Zainteresowani mogli także wysłuchać wykładu na temat tych miejsc, a także ich późniejszego przeznaczenia”. Kurier Poranny, 27.05.2008 r.
- Ewa K. Czaczkowska: „Polacy ratujący w czasie wojny Żydów odchodzą, a wciąż nie ma ani pełnej dokumentacji tego, co zrobili, ani poświęconego im wszystkim muzeum. Pomysłów na ich upamiętnienie na szczęście jest wiele. Śmierć Ireny Sendlerowej, która uratowała około 2500 żydowskich dzieci, przypomniała, że coraz mniej jest wśród nas osób, które w czasie wojny ocaliły Żydów. Żyje jeszcze około 600 Polaków spośród niemal 6000 odznaczonych medalem instytutu Yad Vashem Sprawiedliwy wśród Narodów Świata. Ale te 6000 znanych z imienia i nazwiska (a Polacy stanowią największą grupę wśród 22 tysięcy Sprawiedliwych) to, oczywiście, nie wszyscy ratujący polskich Żydów. Wśród nich są tak zapomniani bohaterowie jak Henryk Sławik, który w Budapeszcie jako przedstawiciel rządu na wychodźstwie zaopatrywał uciekających z Polski Żydów w fałszywe papiery, ukrywał sieroty. Ocalił co najmniej kilka tysięcy osób, za co został zgładzony w obozie w Mauthausen. (…) Niezależnie od programu Index Instytut Pamięci Narodowej realizuje własny, szerszy projekt badawczy »Polacy ratujący Żydów«. – Chcemy sporządzić rejestr wszystkich Polaków, którzy udzielali pomocy Żydom i niekoniecznie byli za to represjonowani – mówi dr Aleksandra Namysło z katowickiego oddziału IPN, która koordynuje projekt. Pod koniec roku ukaże się pierwsza w pełni udokumentowana publikacja opisująca pojedyncze przypadki pomocy Żydom. Badania trwają, więc na razie dr Namysło nie chce podawać żadnych danych liczbowych”. Rzeczpospolita, 27.05.2008 r.
- „Sąd nie pogłębił swojej wiedzy w oparciu o akta śledztwa i bezkrytycznie przyjął argumentację oskarżonych - zarzuca prokurator IPN sędziemu, który nakazał Instytutowi dalej prowadzić śledztwo przeciw autorom stanu wojennego. Sędzia Ewa Jethon 14 maja uznała, że śledztwo IPN przeciwko gen. Wojciechowi Jaruzelskiemu, Czesławowi Kiszczakowi, Florianowi Siwickiemu, Stanisławowi Kani i innym skończyło się za szybko. Uznała, że IPN nie zweryfikował linii obrony oskarżonych, iż stan wojenny wynikał z zagrożenia interwencją wojsk państw Układu Warszawskiego i zaplanowanymi na 17 grudnia 1981 r. masowymi demonstracjami, czyli podyktowany był stanem wyższej konieczności. Sędzia poleciła IPN-owi: uzupełnić akta o archiwalne dokumenty dostępne w Polsce, ale też znajdujące się za granicą - w Rosji i USA; przesłuchać ok. 30 świadków, w tym b. przywódców politycznych, np. Margaret Thatcher i Michaiła Gorbaczowa; powołać zespół historyków ekspertów, którzy ocenią, kiedy rozpoczęły się prace nad wprowadzeniem stanu wojennego, jakie były tego przyczyny, czy istniało zagrożenie interwencją”. Gazeta Wyborcza, 27.05.2008 r.
- We wtorek 27 maja, w ramach organizowanego przez Oddział IPN we Wrocławiu cyklu "Kadry z PRL-u" odbędzie się ostatni już przed wakacjami filmowy przegląd edukacyjny. Tematem przewodnim zaprezentowanych filmów będzie "Muzyka młodzieżowa w PRL-u". Spotkanie rozpocznie się o godz. 11.00 wprowadzeniem merytorycznym dr. Tomasza Taborka. Pokazy przeznaczone są dla młodzieży szkolnej, studentów oraz nauczycieli z terenu Dolnego Śląska i odbywają się w Multikinie Pasaż Grunwaldzki. Radio Wrocław, Radio Eska, Lca.pl, Dlastudenta.pl, Wroclaw24.net 26.05.2008 r.
- Mija czterdziesta rocznica wydarzeń marcowych. Właśnie z nimi wiąże się wrocławska historia znanego aktora Edwarda Lubaszenki. „W tym okresie władza była szczególnie uczulona na środowiska artystyczne, ponieważ często popierały one protesty studenckie” – mówi nam dr Sebastian Ligarski z wrocławskiego oddziału IPN. „Dlatego też szukała osób, które można było złożyć na ołtarzu opinii publicznej” – dodaje. Nie inaczej było właśnie z Edwardem Lubaszenką, który przyjechał do Wrocławia w roku 1965 i występował na deskach Teatru Współczesnego. 18 marca 1968 władze zorganizowały wiec poparcia dla Władysława Gomułki. Jak wiemy z akt byłej SB jeden z tajnych współpracowników o pseudonimie „293” doniósł, iż aktor Edward Lubaszenko na wiecu miał „stroić głupie miny”, kpiąc tym samym swoim zachowaniem z wrocławian. (…) Dogodna sytuacja ku temu zdarzyła się w 1968 roku na spotkaniu środowisk artystycznych w Złotoryi. W czasie dyskusji w gronie aktorów na temat konfliktu arabsko-izraelskiego Lubaszenko miał zażartować „Niemcy bronili Żydów przed wymordowaniem ich przez Polaków, w tym celu tworząc obozy koncentracyjne”. „W rzeczywistości nic takiego nie powiedziałem, cała cytat został sfabrykowany” - wspomina aktor. Tymczasem notatka trafiła na biurko SB za sprawą jednego z aktorów, który miał za złe Lubaszence, że stracił przez niego wiodącą rolę w Teatrze Współczesnym. W kontekście wydarzeń marcowych sfałszowana notka zakrawała na jawne sprzyjanie Izraelowi, a co za tym idzie Zachodowi [przy. red. ZSRR i blok komunistyczny sprzyjały w tym czasie państwom arabskim]. Sprowokowało to SB do podjęcia działań w sprawie Lubaszenki. Tym razem ich konsekwencje mogły być opłakane i oznaczać dla aktora koniec kariery scenicznej. (…) Tygodnik Wrocławski nr 12/2008, Wroclaw24.net 23.05.2008 r.
- W Polsce Gazecie Wrocławskiej felieton Arkadiusza Franasa „Lustracja Janka Kosa”: „Po raz kolejny odżywa problem prawdy historycznej w „Czterech pancerny chipsie”. Tym razem za załogę Rudego wzięli się studenci i zwołali konferencję naukową. Jak przez kilka dni słuchałem ich wypowiedzi, to włos mi się na głowie jeżył. I to co najmniej z dwóch powodów. Po pierwsze: jakimi to pierdołami zajmują się nasi przyszli młodzi naukowcy! Na Boga! Nie mają już co robić? Choć zawsze to lepsze niż organizacja zamieszek ulicznych podczas juwenaliów. A po drugie: kiedy wreszcie do wszystkich uważających się za mądrych dotrze jeden fakt:„Pancerni” to film fabularny, a nie dokumentalny!!! (…) Po raz kolejny apeluję. Odstawcie się od serialu, który wielu pokoleniom Polaków dawał tyle radości. A bardziej ambitnym i zaślepionym wyjaśniam: nie szukajcie kwitów na Janka Kosa w IPN-ie. Tak samo jak nic nie znajdziecie na Andrzeja Kmicica i Tadeusza Soplicę. A jak komuś jawa ze snem się miesza, to od tego są inni specjaliści, nie historycy...” Polska Gazeta Wrocławska, 23.05.2008 r.
- Dwóch jeleniogórzan odpowie przed sądem grodzkim za zniszczenie wystawy "Twarze Jeleniogórskiej Bezpieki". Minionej nocy pomalowali kilka zdjęć. Zostali złapani niemal na gorącym uczynku. Funkcjonariusze straży miejskiej zostali zawiadomieni przez dozorcę ratusza. Zatrzymani nie chcieli przyznać się do niszczenia wystawy. Przekonywali, że tylko ją oglądają. Jednak po sprawdzeniu zapisu wideo monitoringu jeleniogórskiego rynku okazało się, że kilka minut wcześniej malowali po fotografiach przedstawiających kierownictwo jeleniogórskiego aparatu bezpieczeństwa PRL. Mężczyźni zaczęli wyjaśniać, że chcieli w ten sposób zaprotestować przeciwko reżimowi Polski Ludowej. Obaj byli pod wpływem alkoholu. Muzyczne Radio, Radio Wrocław, Jelonka.com, Jelenia.pl, 21.05.2008 r.
- L'Institut de la mémoire nationale (IPN), chargé notamment de poursuivre les crimes nazi a classé une enquête contre le criminel nazi présumé Ivan Demjanjuk, 88 ans, un Ukrainien vivant aux Etats-Unis, a indiqué à l'AFP le porte-parole de l'institut Andrzej Arseniuk. "L'enquête a été classée le 19 décembre 2007 par manque de preuves suffisantes pour inculper Demjanjuk de meurtres", a précisé une procureure de l'IPN Anna Galkiewicz. Demjanjuk, avait été reconnu il y a vingt ans par d'anciens déportés comme "Ivan le Terrible", l'un des principaux tortionnaires du camp nazi allemand de Treblinka (actuellement dans l'est de la Pologne). Extradé en Israël où il a été condamné à mort en avril 1988, il a ensuite été acquitté par la Cour suprême israélienne sur la base d'archives du KGB identifiant un autre homme, Ivan Marchenko, à "Ivan le Terrible". Le Centre Simon Wiesenthal continue cependant à le réclamer pour son activité de garde-chiourme dans d'autres camps comme Sobibor. Les enquêteurs de l'IPN ont confirmé au cours de l'enquête qui a duré cinq ans que Demjanjuk fut membre d'une unité ukrainienne de gardiens travaillant pour la SS et qu'il a été formé dans un camp de formation SS à Trawniki (actuellement dans l'est de la Pologne, à une quarantaine de kilomètres de Lublin) pour les gardes de camps de concentration. Il a été ensuite affecté aux camps nazi de Majdanek, Sobibor, Treblinka II. Après son acquittement en Israël, en septembre 1993, Demjanjuk a été renvoyé aux Etats-Unis. Pour avoir menti aux autorités sur ses activités pendant la guerre, l'ancien gardien a été déchu de sa nationalité américaine et placé en résidence surveillée. Lundi, Demjanjuk a perdu un procès en appel devant la Cour suprême américaine. Il contestait la décision d'un tribunal américain ordonnant sa déportation en Ukraine prise par le juge en chef chargé des immigrés. VARSOVIE, 21 mai 2008 (PAP, AFP) - mc/jlt/mfo - Poland-Jews-Holocaust-WWII - Poland drops probe against alleged Nazi war criminal Demjanjuk
- Polish war crimes prosecutors on Wednesday announced they have dropped a probe against John Demjanjuk, 88, an ethnic Ukrainian living in the United States dogged by allegations of Nazi war crimes. "The investigation was dropped December 19, 2007 due lack of evidence to incriminate Demjanjuk for murder," prosecutor Anna Galkiewicz with Poland's Institute for National Remembrance (IPN) told AFP. The IPN is charged with investigating and prosecuting Nazi and communist-era crimes. Twenty years ago eyewitnesses identified Demjanjuk, a retired US autoworker, as "Ivan the Terrible", one of the infamous torturers at the Treblinka Nazi German concentration camp, located in what is now eastern Poland. Demjanjuk was born Ivan, later using the English version of his name John in the United States. Deported by the US to Israel he was sentenced to death by an Israeli court in April 1988 but then acquitted by Israel's supreme court which used KGB archives to identify a different man, Ivan Marchenko, as "Ivan the Terrible". Hunting down Nazi war criminals, the Simon Wiesenthal Center insists Demjanjuk must be brought to justice for his alleged work as a guard in other Nazi death camps including Sobibor, Majdanek and Treblinka II. During their five-year investigation IPN investigators confirmed that Demjanjuk was a member of a Ukrainian unit collaborating with Nazi Germany's SS Ukrainische Wachmanschaften and was trained at a Nazi SS training camp in Trawniki, located in modern-day Poland close to the eastern city of Lublin. The IPN says he then worked at the Majdanek, Sobibor and Treblinka II Nazi German death camps. After being acquitted of war crimes by Israel in September 1993, Demjanjuk returned to the United States where he was stripped of US citizenship for having lied to authorities about his wartime activities. On Monday, Demjanjuk lost a appeal before the US Supreme Court where he contested a decision by immigration authorities ordering his deportation to Ukraine. WARSAW, May 21, 2008 (PAP, AFP) - mc/mas
- Nie ma dowodów, że „Iwan Groźny” z Treblinki i Iwan Demianiuk z USA to ta sama osoba – uznał łódzki IPN. Polska nie wystąpi o jego wydanie. – Nie ma podstaw, by Polska ubiegała się o ekstradycję Demianiuka – mówi „Gazecie” rzecznik IPN Andrzej Arseniuk. 19 grudnia 2007 r. IPN umorzył postępowanie w sprawie zbrodni ludobójstwa, jakiej miał dopuścić się ten były członek speckomanda SS. IPN, który prowadził od 2002 r. (najpierw w Lublinie, później w Łodzi) śledztwo w sprawie Iwana Demianiuka i innych członków oddziałów służb pomocniczych niemieckiej formacji SS Ukrainische Wachmannschaften. Przez 5 lat śledztwa nie udało się znaleźć wystarczających dowodów, że Demianiuk osobiście brał udział w zabójstwach. Nie potrafiono ustalić z całkowitą pewnością, że Demianiuk jest „Iwanem Groźnym” z Teblinki. Gazeta Wyborcza, 23.05.2008 r.
- Instytut Pamięci Narodowej w Łodzi wypowiedział wojnę Armii Czerwonej. Poddębice są już drugim miastem w województwie łódzkim, któremu IPN wypomina, że na jego terenie znajduje się ulica czcząca datę „wyzwolenia” spod hitlerowskiej niewoli. Sęk jednak w tym, że zdaniem IPN, czerwonoarmiści nie przynieśli wolności, ale kolejną niewolę, czyli komunistyczny ustrój PRL. Chodzi o ul. 18 Stycznia, a identycznego patrona ulicy IPN zakwestionował wcześniej w Łęczycy. Co ciekawe, władze Łęczycy zamierzają odmówić IPN nie tylko usunięci nazwy „18 Stycznia”, ale także dwóch kolejnych patronów ulic: Hanki Sawickiej (stalinistką, która lansowała ideę włączenia PRL do ZSRR) i Związku Walki Młodych (młodzieżowa przybudówka PZPR, odpowiedzialna za indoktrynację młodzieży w latach 40. i 50. minionego wieku). W Poddębicach IPN kwestionuje również ulicę im. gen. Karola Świerczewskiego, ul. Janka Krasickiego i ul. 22 Lipca. Poddębice są już piątą gminą w województwie łódzkim, której IPN sugeruje zmiany patronów. Jako pierwsza takie pismo otrzymała gmina Radomsko (ul. 22 Lipca), potem Nieborów (ul. Gwardii Ludowej), Łęczyca oraz Stryków (ul. Janka Krasickiego). Jak dotąd, zmian nie wprowadzono w żadnej gminie. Polska - Dziennik Łódzki, 23.05.2008 r.
- Z niewielkiego Niedonia spod Sieradza Niemcy wywieźli z zamiarem germanizacji aż 160 dzieci. Podobnie było w sąsiedniej Kuśni. O losie polskich dzieci pisze Ewa Drzazga. – Dzieci, które nie miały jeszcze ośmiu lat, a spełniały wymogi rasy, trafiały do adopcji w niemieckich rodzinach – mówi Artur Ossowski z łódzkiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej. Historyk zajmuje się germanizacją dzieci polskich m.in. na terenie Kraju Warty. Łódź, jak mówi, została przez okupantów wykreowana na centrum przesiedleńcze i germanizacyjne. Polska - Dziennik Łódzki (Magazyn), 23.05.2008 r.
- Książka jeszcze nie wylądowała na półkach księgarń, ale emocjonują się nią wszyscy. Na Zachodzie taka kampania kosztowałaby miliony. U nas zrobiono ją całkiem za darmo. Niestety, głównym architektem sukcesu tej kampanii jest sam Lech Wałęsa. Nikt tak fantastycznie jak on nie wypromowałby szerzej nieznanych autorów. Nikt tak jak były prezydent nie dowartościowałby esbeckich świstków. Jeśli dziś kolejne szacowne osoby ulegają zbiorowej histerii, to w dużej mierze jest to zasługa Wałęsy. (...) Autorzy napisali książkę, choć nie uznali za stosowne porozmawiać z jej bohaterem. Wolno im, choć tyle ma to wspólnego z rzetelnością, co Chiny z demokracją. Chcieli uwierzyć w prawdę a la SB – to uwierzyli. Ale zanim zaczniemy ich mieszać z błotem – przeczytajmy to, co napisali. A z obroną poczekajmy na atak – komentuje Kamil Durczok. Polska - Dziennik Łódzki, 23.05.2008 r.
- Zaczynali wspólne życie, wiedząc z góry, że będą kłopoty materialne, ciągłe rewizje i bezpieka na karku. Z powodów politycznych wyrzucono go ze studiów na polonistyce, a ona utraciła etat na politechnice. O Jacku Bierezinie i Ewie Sułkowskiej-Bierezin pisze obszernie Joanna Leszczyńska. Polska - Dziennik Łódzki, 24-25.05.2008 r.
- W Hollywood dobiegają końca prace nad filmem gloryfikującym braci Bielskich, którzy według IPN odpowiadają za wymordowanie cywilnej ludności Naliboków. Potomkom Bielskich zorganizowano niedawno w Izraelu prawdziwą fetę z okazji Dni Holocaustu. Film trafi na ekrany amerykańskich kin jesienią. „Defiance. The Bielski Partisans” („Opór. Partyzanci Bielskiego”) przedstawia historię życia partyzanta Tewjego Bielskiego i jego braci działających podczas II wojny światowej na Nowogródczyźnie. Według zapowiedzi twórców, ma to być epicka opowieść, dramat wojenny o bohaterstwie partyzantów i ratowaniu Żydów przed holocaustem. Tymczasem łódzki pion śledczy IPN kończy właśnie śledztwo w sprawie brutalnego mordu blisko 130 polskich mieszkańców miasteczka Naliboki, w którym brał udział, oprócz partyzantów sowieckich, oddział pod dowództwem Bielskiego. Twórcy filmu nic o tym jednak nie wiedzą. Scenariusz filmu jest oparty na książce dr Nechamy Tec, socjologa z Uniwersytetu w Connecticut, która pisze m.in., że Armia Krajowa współpracowała z Niemcami, a gen. Tadeusz Bór-Komorowski wydał rozkaz zabójstwa Żydów. „Nasz Dziennik”, PAP, 24-25.05.2008 r.
27 maja 2008
Zawartość działu
|
|
|
|
ostatnia aktualizacja serwisu: 01.12.2008
liczba osób, które odwiedziły nasz serwis: 15.070.442
Adres:
Instytut Pamięci Narodowej - wersja tekstowa
ul. Towarowa 28, 00-839 Warszawa
e-mail: |sekretariat.ipn@ipn.gov.pl|
© 2000-2008 Instytut Pamięci Narodowej - wersja tekstowa.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Przy wykorzystywaniu materiałów wymagane jest podanie źródła.