Instytut Pamięci Narodowej - wersja tekstowa
KRÓTKO:
- „Minister sprawiedliwości Zbigniew Ćwiąkalski spytał IPN, czy są nowe okoliczności w sprawie Janusza Kobylańskiego. Chodzi o postępowanie dotyczące domniemanego denuncjowania Żydów przez Kobylańskiego w czasie wojny. O zapytaniu poinformował na internetowych stronach tygodnik »Wprost«. W dotychczasowym śledztwie nie ustalono, czy chodzi o dzisiejszego polonijnego biznesmena z Urugwaju i sponsora Radia Maryja - Jana Kobylańskiego. Jak potwierdził w piątek PAP rzecznik IPN Andrzej Arseniuk, pismo od Ćwiąkalskiego wpłynęło na początku tygodnia do dyrektora Głównej Komisji Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu (pionu śledczego IPN). Minister powiedział tygodnikowi, że w liście prosi o sporządzenie ekspertyzy wskazującej, czy od stycznia 2007 roku, gdy pion śledczy IPN odmówił wszczęcia śledztwa w sprawie Kobylańskiego, zaszły jakieś zmiany prawne. Minister powiedział też czasopismu, że zwrócił się o treść uzasadnienia odmowy wszczęcia postępowania”. PAP, 1.02.2008 r., Rzeczpospolita, 2-3.02.2008 r., Super Express, 4.02.2008 r..
- „Współpraca Andrzeja Grajewskiego z Wojskowymi Służbami Informacyjnymi nie przynosi mu wstydu, a wręcz odwrotnie – uważa Jarosław Kaczyński. Podczas pierwszego otwartego spotkania po przegranych wyborach, które odbyło się 31 stycznia w Bielsku-Białej, były premier skomentował fakt umieszczenia nazwiska redaktora tygodnika »Gość Niedzielny« w raporcie Antoniego Macierewicza. Jarosław Kaczyński podkreślił, że współpraca Andrzeja Grajewskiego z WSI dotyczyła nie czasów PRL-u, ale połowy lat dziewięćdziesiątych. „W tym przypadku chodzi o incydentalną współpracę, głównie intelektualną, ale wiążącą się też z dwoma niebezpiecznymi misjami, które osobiście odbywał na Wschodzie. Brał udział w działaniach, które były Polsce potrzebne. Tylko tyle mogę państwu powiedzieć, bo obowiązuje mnie tajemnica państwowa” – stwierdził prezes »Prawa i Sprawiedliwości«. Dodał, że Andrzeja Grajewskiego zna od wielu lat i osobiście lubi. Podtrzymał też swą opinię, że Polsce potrzebna jest lustracja, dekomunizacja i deubekizacja”. Wiara.pl, KAI, 2.02.2008 r., Rzeczpospolita, Dziennik, Gazeta Wyborcza, 4.02.2008 r.
- „Warszawski sąd okręgowy błyskawicznie przygotowuje się do procesu gen. Wojciecha Jaruzelskiego, Czesława Kiszczaka i innych za wprowadzenie stanu wojennego. W poniedziałek podjął decyzję, że sprawą zajmie się trzech sędziów zawodowych (będzie też czwarty tzw. sędzia zapasowy). Przewodniczyć procesowi będzie sędzia Ewa Jethon. - Ten proces ma odpowiedzieć na fundamentalne dla historii Polski końca XX w. pytanie, czy wprowadzenie stanu wojennego było legalne, czy też nie. Byłoby dziwne, gdyby ocenę miał formułować jeden sędzia - tłumaczy sędzia Rajmund Chajneta, przewodniczący wydziału, w którym rozpatrywana ma być ta sprawa. W marcu - dowiedzieliśmy się w źródłach sądowych - spodziewać się można posiedzenia, na którym sędziowie rozpatrzą wnioski oskarżonych o umorzenie sprawy lub jej zwrot do IPN, czego domaga się część z nich, w tym gen. Jaruzelski”. Gazeta Wyborcza, 4.02.2008 r.
- „Wrocławski oddział Instytutu Pamięci Narodowej poszukuje świadków, którzy mogliby wskazać, gdzie znajdują się groby dwóch żołnierzy AK: Jerzego Kaszyńskiego i Jerzego Pizły, na których w 1947 r. wykonano wyrok śmierci. W przyszłym tygodniu IPN rozpoczyna poszukiwania grobów w Dzierżoniowie. Jak poinformowała PAP w piątek Katarzyna Maziej-Choińska, rzeczniczka prasowa IPN we Wrocławiu, poszukiwania grobów będą się odbywały w ramach szerszej akcji prowadzonej przez wrocławskich historyków pod nazwą »Śladami zbrodni«. »Poszukiwania rozpoczniemy we wtorek na cmentarzu katolickim w Dzierżoniowie. Chcemy zacząć od poszukiwań georadarem« - mówiła rzeczniczka. Dodała, że na obu żołnierzach AK - wcześniej zamkniętych w dzierżoniowskim więzieniu - wykonano wyrok 17 stycznia 1947 r. Ich miejsca pochówków nigdy nie zostały odnalezione. Wszyscy świadkowie mogą się kontaktować z wrocławskim IPN: Oddziałowe Biuro Edukacji Publicznej we Wrocławiu, ul. Sołtysowicka 21a. Rzeczniczka przypomniała, że Oddziałowe Biuro Edukacji Publicznej we Wrocławiu od początku swojej działalności poświęca dużo uwagi badaniom miejsc represji i ofiarom systemu stalinowskiego. »Relacje zbierane od świadków historii oraz badania zachowanych dokumentów pozwalają na przywracanie pamięci o ludziach, którzy zapłacili za wolność najwyższą cenę« - mówiła Maziej-Choińska”. PAP, 1.02.2008 r.
- W Białymstoku uczczono w niedzielę 19. rocznicę tragicznej śmierci księdza Stanisława Suchowolca, związanego z niepodległościową opozycją kapelana białostockiej »Solidarności«, który zginął w wyniku zbrodniczego podpalenia jego mieszkania. Sprawców dotąd nie udało się ustalić. Obecnie sprawę stara się wyjaśnić pion śledczy IPN, w ramach dużego śledztwa w sprawie istnienia związku przestępczego w strukturach dawnego MSW. - Nowe materiały pojawiły się, bo przeprowadzono szeroko zakrojoną kwerendę archiwalną – tłumaczył szef pionu śledczego IPN Dariusz Gabrel. - Poza tym proces przekazywania materiałów ciągle trwał, to nie odbyło się w jeden dzień czy rok. Ciągle odkrywamy nowe dokumenty w archiwach IPN, czasami otrzymujemy je z innych instytucji. Znajdujemy je tam, gdzie nie powinniśmy. Na razie wiadomo, że nowe dowody pochodzą zarówno z Białegostoku, jak i Warszawy. Śledczy nie chciał odpowiedzieć na pytanie, czy na ich podstawie można wskazać konkretne osoby mogące stać za śmiercią księdza. Zapowiedział, że być może za rok - podczas obchodów 20. rocznicy śmierci kapelana "Solidarności" - będzie można powiedzieć, że sprawa ta została wyjaśniona. Co nie znaczy, że powstanie akt oskarżenia w tej sprawie. PAP, 1.02.2008 r. Gazeta Wyborcza, 4.02.2008 r.
- W „Gazecie Wyborczej” rozmowa z historykiem Dariuszem Libionką: O książkach Chodakiewicza naprawdę nie wypada mówić w kontekście książek Grossa. Na każdej niemal stronie pojawiają się błędy i niedorzeczności. Prof. David Engel, wybitny historyk z uniwersytetu nowojorskiego, pisał, że kiedy się czyta "Po zagładzie", cały czas pojawia się ten sam refren: "Zasłużyli sobie na to"... Kiedy obserwuję triumfalny objazd Chodakiewicza po kraju, mam różne skojarzenia. On jest jak ten Gogolowski rewizor, który ogłupił horodniczego - powiatowego naczelnika policji. Pojawia się wszędzie i wszędzie znajduje horodniczych - w każdym mieście, w co drugiej redakcji. Nikogo nie interesuje, że w świecie nauki amerykańskiej Chodakiewicz jest osobą niewiele się liczącą. Wydanie książki Chodakiewicza przez IPN przyjmuję ze smutkiem. Kiedy zobaczyłem ją w gablocie Instytutu, zrobiło mi się głupio. Nazwa Instytut Pamięci Narodowej wciąż coś dla mnie znaczy. (...) Dla IPN-owskich decydentów liczą się tylko przyjęte z góry założenia, a przede wszystkim propagandowy wymiar badań naukowych. W takich warunkach pracować nie mogłem - a zacząłem projekt o Żydach w UB i MO. Może gdybym zajmował się jakimś innym tematem, byłoby łatwiej. Pan Bóg czuwał, że na czele Instytutu, gdy wybuchła sprawa Jedwabnego, stał prof. Leon Kieres. Obecnie na spokojne i prowadzone bez resentymentów badanie stosunków polsko-żydowskich w IPN miejsca nie ma. Gazeta Wyborcza 2-3.02.2008 r.
- Okres pełnienia funkcji ordynariusza diecezji przemyskiej przez ks. abp. Ignacego Tokarczuka przypadł na czasy tzw. Polski Ludowej, w której Kościół katolicki był zwalczany przez władze komunistyczne. Zasługą ks. abp. Tokarczuka był znaczący rozwój sieci parafialnej i budownictwa sakralnego. Działo się tak, mimo że władze z reguły nie udzielały zgody na inwestycje kościelne. Szacuje się, że w latach 1966-1993 na terenie diecezji przemyskiej powstało około 430 nowych kościołów i kaplic. Osoby świeckie i księża wspierający program duszpasterski biskupa Tokarczuka spotykały się z represjami ze strony władz, zarówno w postaci kar administracyjnych, jak i utrudnień w miejscach pracy, kar pieniężnych i wyroków sądowych. Ksiądz arcybiskup Tokarczuk znany był także z głoszonych kazań, w których występował przeciwko programowej ateizacji społeczeństwa, walce z religią i nietolerancji władz wobec wierzących – piszą Piotr Chmielowiec i Mariusz Krzysztofiński z IPN Rzeszów. Nasz Dziennik, 2-3.02.2008 r. W dalszej części Informacja Wydziału IV KW MO w Rzeszowie dotycząca bp. Tokarczuka, 14 VI 1966 r. Rzeszów, dnia 14 VI 1966 r. Nasz Dziennik, Gazeta Wyborcza, 2-3.02.2008 r.
- Ogrodnictwo jest czymś otwartym dla każdego. Esbek nie mówił o wizycie w domu. Do ogrodnictwa mógł wejść każdy i kupić kwiaty. Może to był błąd - o swoich kontaktach z SB opowiada Marcin Libicki, europoseł PiS z Poznania. Wcześniejsze notatki z lat 60. i 70. mówią tylko o "wykorzystywaniu operacyjnym" mojej osoby. Nawet jeśli tak było, działo się to bez mojej wiedzy i zgody. Jeżeli dobrze rozumiem na podstawie przekazów medialnych, w SB funkcjonowały nieprecyzyjne pojęcia. Zapis "kontakt operacyjny" mógł mieć w tamtym czasie dowolne znaczenie. Gazeta Wyborcza Poznań 1.02.2008 r.
- Szef ABW Krzysztof Bondaryk w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” Odwołał pana Janusz Pałubicki. - Tłumaczył, że to nie za karę, tylko dlatego, że "porządkuje resort". Przecież pan był wcześniej jego asystentem. O co poszło? - O wiarę w archiwa SB. Ja uważałem, że nie można wierzyć we wszystko, co tam jest napisane. Gdyby to była prawda, to gen. Kiszczak byłby do dziś szefem tajnej policji, a gen. Jaruzelski - premierem. Przecież wszędzie niby mieli ludzi chętnych do donoszenia i służenia władzy ludowej. W materiałach SB nie wszystko jest prawdą, część informacji jest po prostu nieprawdziwa, część to konfabulacja, a część została sfałszowana. Uważałem, że historia pisana tylko przez pryzmat esbeckich teczek nie jest prawdziwa. I to nas poróżniło. Gazeta Wyborcza 1.02.2008 r.
- „Dobrzański kręci energetyką? Wiceszef resortu Jan Bury konsultuje decyzje z podejrzewanym o współpracę z SB byłym ministrem obrony. W listopadzie 2007 r. 44-letni Jan Bury z PSL, zaufany człowiek Waldemara Pawlaka, otrzymał nominację na wiceministra skarbu. W jego kompetencjach znalazła się branża energetyczna. Jednak wiceminister nigdy nie zajmował się tą tematyką i nie ma żadnego doświadczenia w tej materii. Dlatego o radę poprosił swojego wieloletniego znajomego Stanisława Dobrzańskiego, mocno związanego z PSL byłego szefa MON oraz Polskich Sieci Elektroenergetycznych.To osoba kontrowersyjna. Tygodnik „Wprost” ujawnił bowiem, że w Instytucie Pamięci Narodowej znajdują się dokumenty, które wskazują na jego współpracę z SB. Dobrzański miał donosić na swoich przełożonych, podwładnych i kolegów z ówczesnego Zjednoczonego Stronnictwa Ludowego. W zamian miał przyjmować od SB drogie alkohole. Dobrzański wielokrotnie zaprzeczał tym doniesieniom, twierdząc, że to kłamstwo. Rzeczpospolita, 2-3.02.2008 r.
- „Nasze MSZ nie chce już filmu o »polskich obozach«. Film dokumentalny »Upside down«, za pomocą którego Polska miała walczyć z określeniami »polskie obozy śmierci«, idzie na półkę – dowiedziała się »Rzeczpospolita«. Resort dyplomacji uznał, że jest za słaby. – Film ma jak najgorsze recenzje. Od strony sztuki reżyserskiej pozostawia wiele do życzenia. Jeżeli mielibyśmy cokolwiek załatwiać w sprawie naszego wizerunku za granicą, to nie czymś takim – mówią przedstawiciele MSZ. Z inicjatywą nakręcenia filmu, który miał walczyć z kłamliwymi określeniami, wyszła kanadyjska Polonia. W kanadyjskich mediach sformułowanie »polskie obozy śmierci« padało bowiem ponad sto razy rocznie. Pomysł zyskał poparcie byłej szefowej dyplomacji Anny Fotygi. Jak ustaliła »Rzeczpospolita«, MSZ wydało na produkcję filmu 250 tysięcy złotych. – To nie były duże pieniądze. Same kalendarze zamawiane przez MSZ kosztują ponad milion złotych rocznie – podkreśla nasz rozmówca związany z tym projektem”. Rzeczpospolita, 4.02.2008 r.
- Kalinowski: mord to mord. Skoro Katyń był ludobójstwem, to i Wołyń - zbrodnia ukraińskich nacjonalistów - był ludobójstwem - mówi Jarosław Kalinowski, wicemarszałek Sejmu i przewodniczący Ogólnopolskiego Komitetu Obchodów 65. Rocznicy Ludobójstwa Dokonanego przez OUN-UPA na Ludności Polskiej Kresów Wschodnich. (…) G.W: Przewodzi pan komitetowi, który w Warszawie chce wystawić pomnik ofiar tragedii wołyńskiej. Oczywiście wie pan, jaką formę chcą mu nadać ludzie zaangażowani w prace komitetu - dzieci przybitych do drzewa. Zdjęcie, wedle którego zaprojektowano pomnik, nie dotyczy Wołynia, lecz przedstawia tragedię rodzinną z okresu międzywojennego - dzieci zamordowane przez oszalałą matkę. J. Kalinowski: - Wtedy na Wołyniu mordowano Polaków tylko dlatego, że byli Polakami. Dlatego uważam, że w Warszawie powinien powstać pomnik poświęcony tragedii wołyńskiej - ale nie w takiej formie. O jego kształcie i wyrazie artystycznym powinna zadecydować powołana do tego celu komisja po przeprowadzeniu konkursu. Rozumiem, że wspomniana przez pana koncepcja budzi emocje i protesty, ale mogę pana poinformować, że sami pomysłodawcy już od niej odstąpili”. Gazeta Wyborcza, 2-3.02.2008 r.
- „Niechciane śledztwo? 64. rocznica okrutnego mordu w Koniuchach. 29 stycznia br. minęła kolejna rocznica mordu dokonanego na mieszkańcach Koniuchów, niedużej polskiej wsi na Wileńszczyźnie (dziś na Litwie), położonej w pobliżu Puszczy Rudnickiej. Według sprawców, z rąk żydowskich i sowieckich »partyzantów« zginęło wówczas około trzystu Polaków. Celem akcji była całkowita zagłada wsi. Nikt nie miał pozostać żywy”. Nasz Dziennik, 2-3.02.2008 r.
- „Kto zamieszka w byłym obozie pracy?, taki tytuł nosi artykuł zamieszczony w dzisiejszym wydaniu „Dziennika Zachodniego”. Stworzyć lofty w budynku byłego hitlerowskiego obozu pracy – to kontrowersyjny pomysł urzędników z Rudy Śląskiej. Mieszkańcy, którzy znają tragiczną historię tego miejsca, są zbulwersowani. Ich zdaniem to brak szacunku dla ofiar nazizmu. W czasie wojny w Polenlager nr 7 Kochlowitz (dzisiaj Kochłowice) było około dwóch tysięcy osób. Większość umarła z głodu, wycieńczenia i szykan strażników. Dziennik Zachodni, 4.02.2008 r.
- „Teatr faktu IV RP. Na płytach DVD ukazał się komplet przedstawień telewizyjnych Sceny Faktu, zrealizowanych w ostatnich dwóch latach. Jest to okazja do postawienia jeszcze raz pytania o efekty tego sztandarowego projektu polityki historycznej IV RP. Milionowa widownia, recenzje w całej prasie - twórcy telewizyjnej Sceny Faktu mogą pogratulować wielkiego sukcesu. Cykl dokumentalnych przedstawień okazał się przebojem Teatru Telewizji ostatnich dwóch lat. Od czasu telewizyjnego teatru sensacji Kobra spektakle telewizyjne nie wzbudzały takich emocji, choć oczywiście były to emocje innego rodzaju. Wywoływała je sama tematyka przedstawień, związana przede wszystkim z historią lat tuż powojennych i moralnymi dylematami, przed którymi stanęło pokolenie żołnierzy Polski Podziemnej. Ujawnić się czy pozostać w konspiracji? Traktować nową władzę jako okupanta? Współpracować z rządem w Londynie czy uznać narzuconą władzę w Warszawie?”. Gazeta Wyborcza, 2-3.02.2008 r.
4 lutego 2008
Data modyfikacji : 6 lutego 2008
Zawartość działu
|
|
|
|
ostatnia aktualizacja serwisu: 09.02.2010
liczba osób, które odwiedziły nasz serwis: 23.328.697
Instytut Pamięci Narodowej - wersja tekstowa
redakcja serwisu
© 2000-2010 Instytut Pamięci Narodowej - wersja tekstowa.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Przy wykorzystywaniu materiałów wymagane jest podanie źródła.