W dniu 18 czerwca 2008 r. w Łódzkim Domu Kultury w ramach spotkania Klubu Historycznego im. gen. Stefana Roweckiego „Grota” w Łodzi odbył się wykład dr. Leona Popka (IPN Oddział w Lublinie) pt. „Zbrodnie OUN-UPA na ludności Wołynia w 1943 r.”, połączony z promocją książki pt. „Świadkowie oskarżają”.
Prelegent przypomniał, że w tym roku obchodzimy 65. rocznicę krwawej rzezi ludności polskiej na Wołyniu dokonanej przez nacjonalistów ukraińskich. Podkreślił, że zbrodnie OUN-UPA w latach 1942-1945 dotyczyły nie tylko polskiej ludności i nie tylko Wołynia. Z rąk OUN-UPA ginęli wszyscy, którzy stanęli jej na drodze – bez względu na narodowość, religię, płeć, wiek – Polacy, Ukraińcy, Rosjanie, Żydzi, Czesi, Węgrzy, Kałmucy, Olendrzy, Ormianie, ginęli katolicy, prawosławni, ewangelicy, grekokatolicy, wyznawcy judaizmu, baptyści. Według spisu ludności województwa wołyńskiego z 1931 r. na Wołyniu zamieszkiwało prawie 2 100 000 osób. Największa część – prawie 1,5 mln osób – była wyznania prawosławnego, to byli Rusini, później Ukraińcy, tak siebie nazywali, a niektórzy określali siebie jako „tutejsi” – stanowili ogółem prawie 64% mieszkańców Wołynia. W 1939 r. Polaków było około 370 tys. Część z nich została wywieziona przez sowietów w czterech wywózkach, przez Niemców na roboty przymusowe, byli rozstrzeliwani. W 1943 r. na Wołyniu element polski stanowił – wg obliczeń historyków – około 10%. Czy 10% jest w stanie prowokować w warunkach wojny, okupacji niemieckiej sąsiadów znacznie liczniejszych? Oczywiście, że nie. Na Wołyniu mieszkało prawie 47 tys. Niemców, ponad 30 tys. Czechów, ponad 20 tys. Rosjan, Białorusini, ponad 10% Żydów (210 tys., przeważnie w miastach). Były na Wołyniu małżeństwa mieszane, spotykały i przecinały się różne szlaki komunikacyjne ludności miejskiej, wiejskiej – Polacy, Żydzi, Ukraińcy – i wszyscy zgodnie wspominają, że do 1939 r. te stosunki układały się poprawnie. Zdarzały się incydenty, związane jednak raczej z napadami granicznymi band komunistycznych. Historycy polscy szacują, że w latach 1939-1945 z rąk OUN-UPA zginęło na kresach południowo-wschodnich w niezwykle okrutny sposób – co trzeba podkreślić (w czasie ekshumacji w Ostrówkach w 1992 r. z jednej mogiły wydobyto 243 ciała, żaden szkielet nie nosił obrażeń z broni palnej, większość nosiła obrażenia czaszek spowodowane silnymi uderzeniami w głowę bliżej nieokreślonym tępym narzędziem. Niektóre narzędzia zostawiały charakterystyczne trójkąty, jak się okazało, był to młot do uboju bydła – przebijał najgrubszą czaszkę byka) – około 120-150 tys. Polaków. Spośród całych kresów Wołyń stał się miejscem największego ludobójstwa w dziejach Rzeczypospolitej. Dobrze dokumentuje to praca Ewy i Władysława Siemaszków „Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na ludności polskiej Wołynia 1939-1945”, prace Włodzimierza Dębskiego, Leona Karłowicza, Władysława Filara. Prelegent wspomniał, że uczestniczył w wydaniu kilkuset relacji w dwóch tomach: „Okrutna przestroga” i „Śladami ludobójstwa na Wołyniu”. Trzeci tom pt. „Świadkowie oskarżają” ukaże się niebawem. Dr Popek zauważył, że pomimo iż dobrze opisany, temat nie jest dobrze znany społeczeństwu polskiemu, a szczególnie młodemu pokoleniu. Opisał przebieg rzezi w 1943 r., tragiczne w skutkach polskie próby nawiązania ugody z nacjonalistami ukraińskimi, wskazał na nieliczne upamiętnienia polskich ofiar, a także stale rosnącą liczbę pomników stawianych dowódcom UPA. Prelegent podjął też próbę wyjaśnienia znaczenia UPA dla Ukraińców, dzieląc jej istnienie na okresy.
Wykład wywołał ogromne emocje, nie brakowało pytań, wśród których najżywiej artykułowano potrzebę podjęcia działań zmierzających do upamiętnienia losów polskich ofiar na Wołyniu, a także dokumentowania wspomnień żyjących świadków tych wydarzeń. Pracownicy Instytutu Pamięci Narodowej poinformowali o możliwości składania zeznań i relacji. Zaapelowano, by robić to jak najszybciej, nie czekając, aż upływ czasu pogrzebie ostatnie wspomnienia.