Jako szeregowy pracownik Instytutu Pamięci Narodowej nie miałem okazji poznać osobiście Pana Prezesa Janusza Kurtyki, a nawet nie zamieniłem z Nim ani jednego słowa. Nie mogę więc podzielić się wspomnieniami o tym, jakim był człowiekiem. Pana Prezesa spot- kałem, o ile dobrze pamiętam, dwukrotnie podczas promocji wydawnictw IPN w Warszawie, a także po jednym z tych spotkań na korytarzu budynku przy ul. Towarowej. Jak wiele innych osób, zapamiętam Go przede wszystkim z mediów. A ten „medialny” wizerunek nasuwa jeden wniosek: Panu Prezesowi, który był szefem instytucji ukazującej czasami trudne do przyjęcia przez społeczeństwo fakty z najnowszej historii Polski, nie było łatwo.
Tak było przede wszystkim w przypadku głośnej książki o Lechu Wałęsie, której główne tezy są powszechnie znane. Pan Prezes musiał się wówczas zmierzyć z gromami, jakie spadały nie tylko na Instytut, ale również i na Niego samego. Padały oskarżenia o upolitycznieniu IPN i o uległej postawie Pana Prezesa wobec jednej z partii politycznych. Zaczęła się fala, brutalnej czasami, nagonki na Instytut i jego Prezesa, podgrzewanej przez znane powszechnie media. Prezes bronił Instytutu. Na stronie internetowej IPN przeczytałem wówczas co najmniej jedno wydane przez Niego oświadczenie. O tym, co wówczas czuł Pan Kurtyka, być może nigdy się nie dowiemy.
W obliczu tych wszystkich ataków z wielką radością przyjąłem fakt uhonorowania przez Pana Prezydenta Lecha Kaczyńskiego wysokimi oznaczeniami państwowymi pracowników IPN – w tym Pana Janusza Kurtyki. Dopiero po tragicznej katastrofi e lotniczej usłyszałem w telewizji stwierdzenie, że krytycy Pana Prezesa wchodzili „z butami” w Jego życie prywatne. Można postawić retoryczne pytania: „Dlaczego dopiero teraz się o tym mówi?”; „czy dopiero ta Narodowa Tragedia, którą przeżyła nie tyko cała Polska, ale i cały świat, wymusiła na dziennikarzach pokazanie z innej strony Osób, które poniosły w niej śmierć?”.
Jednak to, co zobaczyłem w poniedziałek po tej Czarnej Sobocie, wstrząsnęło mną w sposób szczególny. Tego dnia o godz. 9 w kościele pw. Wszystkich Świętych na pl. Grzybowskim w Warszawie odbyła się Msza św. w intencji Prezesa IPN i wszystkich innych tragicznie zmarłych Osób. Tego samego dnia na jednym z portali internetowych zamieszczono relację z tej uroczystości. Wstrząsający jest fakt, że pod artykułem pojawiły się bardzo obraźliwe komentarze, zarówno pod adresem śp. Janusza Kurtyki, jak i abp. Kazimierza Nycza, który uroczystości tej przewodniczył i wygłosił podczas niej krótką homilię.
Ostatnią misją Profesora Janusza Kurtyki było kierowanie instytucją, której zadaniem jest ukazywanie Polakom prawdy historycznej minionego wieku, bez względu na to, jaka ona jest. Dlatego niech pamięć o tym Człowieku będzie wiecznie żywa w sercach Polaków.
Msza św. w Warszawie