„Ale wie pan, robimy ten album razem, żeby postawić pomnik generałowi”. Kilka razy Pan Prezes Janusz Kurtyka powtarzał mi te słowa podczas rozmów w trakcie prac nad albumem poświęconym gen. Leopoldowi Okulickiemu.
Janusz Kurtyka – pierwszy raz usłyszałem to nazwisko w 1989 r., kiedy jako szef kolportażu, nielegalnego wówczas Międzyzakładowego Komitetu Organizacyjnego NSZZ „Solidarność” Regionu Płockiego, dostałem w jednym z warszawskich punktów rozprowadzania niezależnych wydawnictw paczkę z książkami Generał Leopold Okulicki „Niedźwiadek” (1898–1946). Janusz Kurtyka jest jej autorem. Była to pierwsza, wydana poza zasięgiem cenzury, biografia ostatniego dowódcy Armii Krajowej. Nie zdawałem sobie wówczas sprawy z faktu, że ta niewielka książeczka – wydana przez podziemne wydawnictwo „Rytm” – i jej Autor odegrają tak ważną rolę w moim życiu.
Po raz pierwszy osobiście zetknąłem się z Januszem Kurtyką w 2004 r. podczas corocznej narady kadry Biur Edukacji Publicznej IPN, dokładnie w moje 41. urodziny. Był wówczas dyrektorem Oddziału IPN w Krakowie. Zrobił na mnie wrażenie człowieka niebywale stanowczego w wyrażaniu swoich poglądów. Miał jasno sprecyzowany cel działania. Prawda historyczna, bez względu na to, jak bardzo byłaby bolesna i trudna do zaakceptowania, stanowiła dla niego najwyższą wartość. Z uznaniem obserwowałem, w jaki sposób mówił o naszych bohaterach, partyzantach niepodległościowego podziemia zbrojnego walczących po zakończeniu działań wojennych z komunistycznymi zdrajcami i ich sowieckimi mocodawcami.
Rok później Janusz Kurtyka został prezesem Instytutu Pamięci Narodowej.
Po raz kolejny spotkałem się z nim dopiero jesienią 2008 r., tuż przed prezentacją w Belwederze albumu Rotmistrz Witold Pilecki 1901–1948. Cieszył się, że to właśnie w Instytucie wydana została książka prezentująca sylwetkę tego nieprzeciętnego człowieka. Rozmawialiśmy wówczas, że dobrze byłoby, aby album o Rotmistrzu zainicjował serię albumów prezentujących sylwetki bohaterów narodowych, którzy wiernie służyli Rzeczypospolitej, a gdy była taka potrzeba – oddali życie w walce o jej niepodległość.
Wydaje mi się, że właśnie ten album w jakiś sposób nas zbliżył. Dzięki pomocy poseł Ewy Tomaszewskiej, wspólnie prezentowaliśmy go 3 marca 2009 r. na konferencji w Parlamencie Europejskim. Wspólnie otwieraliśmy wystawę poświęconą Rotmistrzowi w Polskiej Ambasadzie w Brukseli. Decyzją Prezesa, wszyscy członkowie Parlamentu otrzymali album i mogli poznać historię „ochotnika do Auschwitz”.
Jakież było nasze zdziwienie i rozgoryczenie, kiedy 2 kwietnia 2009 r. odrzucono projekt rezolucji uznającej Witolda Pileckiego za symbol walki z dwoma totalitaryzmami i ustanawiającej dzień jego śmierci (25 maja) Międzynarodowym Dniem Bohaterów Walki z Totalitaryzmem. Niestety, wśród tych, którzy głosowali przeciw, byli również polscy europarlamentarzyści z Platformy Obywatelskiej.
To właśnie po konferencji w Parlamencie Europejskim, kiedy z całą delegacją przeżywaliśmy zakończone kilkadziesiąt minut wcześniej spotkanie, siedzący obok mnie Pan Prezes powiedział: „To może byśmy teraz wspólnie zrobili album o gen. Okulickim?”.
Byłem zaszczycony propozycją Pana Prezesa. Przecież generał był legendarnym dowódcą najpiękniejszej polskiej armii – Armii Krajowej.
Ustaliliśmy, że punktem wyjścia do naszej pracy będzie książka Pana Prezesa z 1989 r. Do mnie należało zebranie materiałów ikonograficznych i w porozumieniu z Panem Prezesem uaktualnienie napisanego dwadzieścia lat wcześniej tekstu.
Dopiero po jakimś czasie dowiedziałem się, że „sprawcą” tej propozycji była Dorota Kalita, która wiedząc, że gromadzę materiały dotyczące generała, powiedziała o tym Panu Prezesowi.
Od tego momentu nasze kontakty były częstsze. Z konieczności, ze względu na ogrom zajęć Pana Prezesa, rozmawialiśmy przeważnie przez telefon. Nigdy nie zapomnę sposobu, w jaki rozpoczynał rozmowę: „Janusz Kurtyka, dzień dobry, panie Jacku, jak album”. Bardzo mu zależało, aby była to książka szczególna. Aby znalazły się w niej wszystkie odnalezione w przeróżnych archiwach dokumenty i pamiątki po generale. Żywo reagował na każdą informację
o kolejnych nieznanych dokumentach i fotografiach, które znajdą się w albumie. Zaakceptował projekt okładki i tytuł albumu: „Generał Leopold Okulicki 1898–1946”. Każdą rozmowę, każde spotkanie kończył w ten sam sposób: „Robimy ten album, żeby postawić pomnik generałowi”.
Podczas ostatniego spotkania w Jego gabinecie rozmawialiśmy o biogramie generała. Co należy jeszcze dopisać, co poprawić, czego nie zmieniać. Przedstawiłem mu wówczas, przygotowane przez Kasię Dinwebel i Jacka Kotelę, projekty graficzne albumu. Kiedy wybraliśmy ostateczną wersję, po raz kolejny powiedział: „Ale wie pan, robimy ten album, żeby postawić pomnik generałowi”.
Mieliśmy się spotkać po uroczystościach w Katyniu.
Pana Prezesa Janusza Kurtyki nie ma już wśród nas. Zginął tragicznie w katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem.
Pozostał smutek, żal, niedokończony album i wspomnienia.
Panie Prezesie, wielki Kustoszu Pamięci Narodowej, chciałeś postawić pomnik gen. Okulickiemu, pozwól, że ten album, który dokończę, niestety, sam, będzie również Twoim pomnikiem.