Sobota, 11 lutego 2012, data aktualizacji serwisu: 11.02.2012
Szukaj w serwisie

Wspomnienia

Jacek Pawłowicz, IPN Warszawa

Pomnik

„Ale wie pan, robimy ten album razem, żeby postawić pomnik generałowi”. Kilka razy Pan Prezes Janusz Kurtyka powtarzał mi te słowa podczas rozmów w trakcie prac nad albumem poświęconym gen. Leopoldowi Okulickiemu.

Janusz Kurtyka – pierwszy raz usłyszałem to nazwisko w 1989 r., kiedy jako szef kolportażu, nielegalnego wówczas Międzyzakładowego Komitetu Organizacyjnego NSZZ „Solidarność” Regionu Płockiego, dostałem w jednym z warszawskich punktów rozprowadzania niezależnych wydawnictw paczkę z książkami Generał Leopold Okulicki „Niedźwiadek” (1898–1946). Janusz Kurtyka jest jej autorem. Była to pierwsza, wydana poza zasięgiem cenzury, biografia ostatniego dowódcy Armii Krajowej. Nie zdawałem sobie wówczas sprawy z faktu, że ta niewielka książeczka – wydana przez podziemne wydawnictwo „Rytm” – i jej Autor odegrają tak ważną rolę w moim życiu.

Po raz pierwszy osobiście zetknąłem się z Januszem Kurtyką w 2004 r. podczas corocznej narady kadry Biur Edukacji Publicznej IPN, dokładnie w moje 41. urodziny. Był wówczas dyrektorem Oddziału IPN w Krakowie. Zrobił na mnie wrażenie człowieka niebywale stanowczego w wyrażaniu swoich poglądów. Miał jasno sprecyzowany cel działania. Prawda historyczna, bez względu na to, jak bardzo byłaby bolesna i trudna do zaakceptowania, stanowiła dla niego najwyższą wartość. Z uznaniem obserwowałem, w jaki sposób mówił o naszych bohaterach, partyzantach niepodległościowego podziemia zbrojnego walczących po zakończeniu działań wojennych z komunistycznymi zdrajcami i ich sowieckimi mocodawcami.

Rok później Janusz Kurtyka został prezesem Instytutu Pamięci Narodowej.

Po raz kolejny spotkałem się z nim dopiero jesienią 2008 r., tuż przed prezentacją w Belwederze albumu Rotmistrz Witold Pilecki 1901–1948. Cieszył się, że to właśnie w Instytucie wydana została książka prezentująca sylwetkę tego nieprzeciętnego człowieka. Rozmawialiśmy wówczas, że dobrze byłoby, aby album o Rotmistrzu zainicjował serię albumów prezentujących sylwetki bohaterów narodowych, którzy wiernie służyli Rzeczypospolitej, a gdy była taka potrzeba – oddali życie w walce o jej niepodległość.

Wydaje mi się, że właśnie ten album w jakiś sposób nas zbliżył. Dzięki pomocy poseł Ewy Tomaszewskiej, wspólnie prezentowaliśmy go 3 marca 2009 r. na konferencji w Parlamencie Europejskim. Wspólnie otwieraliśmy wystawę poświęconą Rotmistrzowi w Polskiej Ambasadzie w Brukseli. Decyzją Prezesa, wszyscy członkowie Parlamentu otrzymali album i mogli poznać historię „ochotnika do Auschwitz”.

Jakież było nasze zdziwienie i rozgoryczenie, kiedy 2 kwietnia 2009 r. odrzucono projekt rezolucji uznającej Witolda Pileckiego za symbol walki z dwoma totalitaryzmami i ustanawiającej dzień jego śmierci (25 maja) Międzynarodowym Dniem Bohaterów Walki z Totalitaryzmem. Niestety, wśród tych, którzy głosowali przeciw, byli również polscy europarlamentarzyści z Platformy Obywatelskiej.

To właśnie po konferencji w Parlamencie Europejskim, kiedy z całą delegacją przeżywaliśmy zakończone kilkadziesiąt minut wcześniej spotkanie, siedzący obok mnie Pan Prezes powiedział: „To może byśmy teraz wspólnie zrobili album o gen. Okulickim?”.

Byłem zaszczycony propozycją Pana Prezesa. Przecież generał był legendarnym dowódcą najpiękniejszej polskiej armii – Armii Krajowej.

Ustaliliśmy, że punktem wyjścia do naszej pracy będzie książka Pana Prezesa z 1989 r. Do mnie należało zebranie materiałów ikonograficznych i w porozumieniu z Panem Prezesem uaktualnienie napisanego dwadzieścia lat wcześniej tekstu.

Dopiero po jakimś czasie dowiedziałem się, że „sprawcą” tej propozycji była Dorota Kalita, która wiedząc, że gromadzę materiały dotyczące generała, powiedziała o tym Panu Prezesowi.

Od tego momentu nasze kontakty były częstsze. Z konieczności, ze względu na ogrom zajęć Pana Prezesa, rozmawialiśmy przeważnie przez telefon. Nigdy nie zapomnę sposobu, w jaki rozpoczynał rozmowę: „Janusz Kurtyka, dzień dobry, panie Jacku, jak album”. Bardzo mu zależało, aby była to książka szczególna. Aby znalazły się w niej wszystkie odnalezione w przeróżnych archiwach dokumenty i pamiątki po generale. Żywo reagował na każdą informację
o kolejnych nieznanych dokumentach i fotografiach, które znajdą się w albumie. Zaakceptował projekt okładki i tytuł albumu: „Generał Leopold Okulicki 1898–1946”. Każdą rozmowę, każde spotkanie kończył w ten sam sposób: „Robimy ten album, żeby postawić pomnik generałowi”.

Podczas ostatniego spotkania w Jego gabinecie rozmawialiśmy o biogramie generała. Co należy jeszcze dopisać, co poprawić, czego nie zmieniać. Przedstawiłem mu wówczas, przygotowane przez Kasię Dinwebel i Jacka Kotelę, projekty graficzne albumu. Kiedy wybraliśmy ostateczną wersję, po raz kolejny powiedział: „Ale wie pan, robimy ten album, żeby postawić pomnik generałowi”.

Mieliśmy się spotkać po uroczystościach w Katyniu.

Pana Prezesa Janusza Kurtyki nie ma już wśród nas. Zginął tragicznie w katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem.

Pozostał smutek, żal, niedokończony album i wspomnienia.

Panie Prezesie, wielki Kustoszu Pamięci Narodowej, chciałeś postawić pomnik gen. Okulickiemu, pozwól, że ten album, który dokończę, niestety, sam, będzie również Twoim pomnikiem.
 

Powrót
Drukuj
Generuj plik PDF
Poleć stronę znajomemu
Adres do korespondencji
Instytut Pamięci Narodowej, ul. Towarowa 28, 00-839 Warszawa
©2000-2012 Instytut Pamięci Narodowej. Wszelkie prawa zastrzeżone.