Chwała tym, którzy wyznaczyli sobie w życiu swym Termopile i ich bronią. Od obowiązku nie odstępują nigdy.
Konstandinos Kawafis, Termopile
Pan Profesor Janusz Kurtyka, Prezes Instytutu Pamięci Narodowej, wybitny historyk, zginął 10 kwietnia 2010 r. w narodowej tragedii – w katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem. Zginął wraz z Prezydentem Rzeczypospolitej Lechem Kaczyńskim i wieloma znakomitościami polskiego życia publicznego, gdy zdążał, by oddać hołd oficerom Wojska Polskiego zamordowanym siedemdziesiąt lat temu w Katyńskim Lesie. Nie można pogodzić się z tą stratą. Profesora Janusza Kurtykę cechował głęboki patriotyzm, naukowa rzetelność i uczciwość. Służba Polsce była Jego priorytetem. Swoje poświęcenie okupił śmiercią na posterunku.
Patriotyzm uznawał za najwyższą wartość. Nie wstydził się tego uczucia teraz, gdy „nasi delikatni zwolennicy humanitaryzmu uważają je za pozostałość z czasów barbarzyństwa. A przecież ani ów wielki malarz florencki, który myślał o swoim mieście, kiedy śmierć zamykała mu oczy, ani św. Franciszek, który ostatnim swoim tchnieniem błogosławił Asyż – nie byli barbarzyńcami. Dla należytego zrozumienia patriotyzmu potrzebna jest pewna wyższość ducha albo też szczerość uczuć, której brak w prostackiej ogładzie współczesnej myśli, niezdolnej do pojęcia wzniosłej prostoty sentymentu, płynącego z samej natury rzeczy i ludzi”. Słowa Józefa Conrada sprzed wieku, jak najbardziej aktualne dziś, dobrze oddają poglądy Profesora Kurtyki – o miłości Ojczyzny szczerej, bezpretensjonalnej i pozbawionej fałszywego patosu.
Realizując misję IPN, z dwóch prawd opisanych przez Józefa Mackiewicza, wybierał tę, która „z niczego nie kpi, gdyż nic, co jest na ziemi, nie uważa za śmieszne, niczego nie zmienia i niczego nie przeinacza. Jest idealnie obojętna, bo idealnie obiektywna”, a nie tę, która „składa się pozornie tylko z dobra i zła, ale omyliłby się ten, który by jej uwierzył na słowo. Gdyż jej dobro i zło są pojęciami względnymi”. Był człowiekiem stanowczym, rzeczowym, nieulegającym emocjom. Ale nawet On nie potrafił bez emocji mówić o radykalnym ograniczeniu nauczania historii w szkole średniej i przedstawianiu tego działania jako jakiegoś szczególnego osiągnięcia. Jego stanowczość – a sądzę, że mam prawo napisać to z pełną odpowiedzialnością – nie oznaczała narzucania swoich poglądów czy interpretacji w badaniach nad najnowszymi dziejami Polski.
Służył Polsce, także tego dnia, o którym nikt z prawych ludzi nie zapomni. Chciał skłonić głowę przed Upamiętnianymi działalnością Instytutu Pamięci Narodowej, którego Janusz Kurtyka był najwybitniejszym architektem. Niespełna tydzień przed tragedią prezentował wydawnictwa Instytutu poświęcone Zbrodni Katyńskiej.
Pozwoliłem sobie zacytować jako wstęp do tej refleksji o Prezesie Instytutu Pamięci Narodowej Januszu Kurtyce słowa greckiego poety, które były mottem do pierwszej książki, jaką w czasie swojej przygody z historią napisałem. A rozpoczęła się ona od publikacji w „Zeszytach Historycznych WiN-u”, których Profesor Kurtyka był redaktorem naczelnym i z których stworzył profesjonalne czasopismo naukowe, jedyne w Polsce poświęcone powojennemu podziemiu niepodległościowemu. Słowa poety o Termopilach są jednymi z najważniejszych, jakie znam. Nie sądziłem, że będę musiał je przypomnieć w tak tragicznej chwili.
Wierzącym w słuszność sprawy, której służył Janusz Kurtyka, i z własnej woli chcącym Jego pracę kontynuować pozostaje „nie ustępować na własnym odcinku. Być uczciwym”.