Sobota, 11 lutego 2012, data aktualizacji serwisu: 11.02.2012
Szukaj w serwisie

Wspomnienia

Jacek Wygoda, IPN

Człowiek, naukowiec, szef

Janusz Kurtyka posiadał fantastyczną umiejętność postrzegania IPN jako instytucji obdarzonej jedną misją – poszukiwaniem, odkrywaniem i ujawnianiem prawdy o naszej polskiej przeszłości. Temu celowi musiały podporządkować swoją działalność wszystkie piony IPN. Tę misję Prezes traktował niezwykle serio i w jej realizacji potrafił być bezkompromisowy, czego dowodem może być chociażby opublikowanie przez IPN słynnej już książki Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka SB a Lech Wałęsa – przyczynek do biografii, mimo zapowiedzi osób z najwyższych kręgów władzy, że IPN słono za tę publikację zapłaci. Z tego typu „obietnicami” Janusz Kurtyka miał do czynienia wielokrotnie. Takiego też podejścia do zleconych zadań wymagał od prokuratorów i pracowników Biura Lustracyjnego. Chociaż nie był prawnikiem, lecz historykiem, bardzo interesował się sprawami prowadzonymi w Biurze Lustracyjnym, zawsze mogliśmy liczyć na Jego wsparcie w sprawach dotyczących pilnych kwerend w archiwach. Był też mocno zaangażowany w pozaprokuratorską działalność pionu lustracyjnego, myślę tu o katalogach osób rozpracowywanych, peerelowskiej nomenklatury i funkcjonariuszy organów bezpieczeństwa państwa.

Dlaczego tak kochał Instytut i to, czym się on zajmował? Nigdy o tym z nami nie rozmawiał, ale niemal od początku naszej znajomości wyczuwałem w Nim żarliwego patriotę, dumnego z tego, że jest Polakiem, i chcącego tą dumą i miłością do Ojczyzny zarazić innych. Swój patriotyzm Janusz rozumiał nie jako bezkrytyczny nacjonalizm, który nie pozwala badać i mówić o czarnych plamach w naszej historii, ale też daleki był od tak modnej w niektórych kręgach postawy, aby „polskość”, narodową tradycję i naszą przeszłość postrzegać jako coś, co przeszkadza nam w osiągnięciu europejskości, nowoczesności, coś, czego powinniśmy się wstydzić.

Janusz Kurtyka pojmował IPN też jako instytucję, która oprócz krzewienia patriotyzmu i propagowania wiedzy o polskiej przeszłości, ma za zadanie udział w budowaniu nowoczesnego, sprawiedliwego państwa. Działalność lustracyjna i działalność pionu śledczego IPN były dla Janusza środkami służącymi do realizacji tego celu. W naszych prywatnych rozmowach wielokrotnie ubolewał nad marnością polskiego wymiaru sprawiedliwości; nad tym, że przez swoje orzeczenia niektóre sądy stworzyły w naszym kraju sytuację, w której totalitarny reżim nie został zdyskredytowany, kolaboracja z nim nie została jednoznacznie potępiona, a przez to zagrożone, a wręcz naruszone zostały fundamenty naszego państwa. Bardzo przeżywał to, że w wyniku szkodliwych orzeczeń niektórych sądów upowszechnia się przekonanie, iż naiwni są ci, którzy w komunistycznym państwie zachowywali się przyzwoicie, zaś roztropnością oraz inteligencją wykazali się ich prześladowcy, którzy nie tylko, że nie ponieśli za swoje uprzednie podłości żadnych konsekwencji, to dziś pełnymi garściami czerpią z dobrodziejstw demokracji.

Pisząc o Januszu Kurtyce, nie sposób nie wspomnieć tego, że był znakomitym mediewistą, nowożytnikiem i znawcą historii najnowszej. Renesansowej wręcz wszechstronności Jego zainteresowań towarzyszyła prawdziwie humanistyczna pasja poznawcza. Był przy tym rzadkim przypadkiem naukowca, który potrafił łączyć rozległą wiedzę historyczną z talentami menedżerskimi. Wyróżniał się wyjątkową umiejętnością trafnego defi niowania istoty problemów, którymi się zajmował, i syntetycznego ujmowania zagadnień, które prezentowali Mu współpracownicy i podwładni. Był bez wątpienia mistrzem rekapitulacji i intelektualnego dyscyplinowania rozmówców. Budził przez to respekt i szacunek. Z żelazną konsekwencją i pełną determinacją wypełniał zobowiązania i realizował podjęte decyzje. W dążeniu do prawdy historycznej odrzucał „polityczną poprawność” i jakiekolwiek względy taktyczne. Prawda i jej ujawnianie miały dla Niego wartość nadrzędną. Był człowiekiem niezwykłym i zbudował niezwykłą instytucję, jaką stał się pod Jego zarządem IPN, który łącząc w sobie funkcje archiwalne, naukowo-badawcze, edukacyjne i popularyzatorskie, a wreszcie prokuratorskie, wyrobił sobie markę instytucji rzetelnej, uznanej i szanowanej, a zarazem niezależnej, nieulegającej ośrodkom władzy i niedążącej do podobania się wszystkim za każdą cenę. Było to przyczyną wielu ataków na Janusza ze strony niektórych polityków, mediów i środowisk.

Janusz Kurtyka zginął 10 kwietnia 2010 r., pielgrzymując do Katynia. Tam po raz kolejny chciał dać świadectwo prawdzie o tej bezprzykładnej zbrodni ludobójstwa. Jako puentę tego wspomnienia przywołam fragment tak drogiego naszemu pokoleniu i tak, niestety, wciąż aktualnego Przesłania Pana Cogito Zbigniewa Herberta: „[…] ocalałeś nie po to, aby żyć/ masz mało czasu trzeba dać świadectwo prawdzie […]/ niech nie opuszcza ciebie twoja siostra Pogarda/ dla szpiclów katów tchórzy – oni wygrają/ pójdą na twój pogrzeb i z ulgą rzucą grudę/ a kornik napisze twój uładzony życiorys”.

Życie Janusza było jak to przesłanie. Pokażmy innym, że byliśmy godni takiego Prezesa.
 

Powrót
Drukuj
Generuj plik PDF
Poleć stronę znajomemu
Adres do korespondencji
Instytut Pamięci Narodowej, ul. Towarowa 28, 00-839 Warszawa
©2000-2012 Instytut Pamięci Narodowej. Wszelkie prawa zastrzeżone.