Sobota, 11 lutego 2012, data aktualizacji serwisu: 11.02.2012
Szukaj w serwisie

Wspomnienia

Łukasz Kamiński, IPN

Strzępy wspomnień

Niespodziewana śmierć burzy porządek rzeczywistości. Kiedy nagle odchodzi ktoś, kogo obecność i aktywność stanowiła przez lata konstytutywny element codzienności, pozostaje kurczowe chwytanie strzępów wspomnień, próba ocalenia dziedzictwa lat współpracy i wartości, które one przyniosły.

Niepodległość
„Instytut Pamięci Narodowej jest instytucją niepodległego państwa polskiego i jest obowiązany mu służyć”. To chyba najczęściej powtarzana podczas narad kierownictwa IPN myśl Prezesa. Takie podkreślanie znaczenia i wartości odzyskanej po latach niepodległości było dla wielu współczesnych nawet nie tyle niemodne, co po prostu anachroniczne. Zbyt łatwo chyba uwierzyliśmy w „koniec historii”, zbyt łatwo też zapomniana została cena, jaką za odzyskaną wolność zapłaciły minione pokolenia.

W ostatnich tygodniach w wielu wspomnieniach pojawiły się odwołania do portretu Marszałka Józefa Piłsudskiego wiszącego nieodmiennie nad biurkiem Janusza Kurtyki. Zbyt słabo Go znałem, by móc ocenić, czy rzeczywiście był ideowym piłsudczykiem. Jeśli tak, to z pewnością innym, niż chociażby Władysław Stasiak, który na każdą okazję potrafi ł odnaleźć stosowny cytat z pism Marszałka. Nie potrafię odnaleźć w pamięci sytuacji, w których Prezes odwoływałby się wprost do czynów i myśli Józefa Piłsudskiego. Janusz Kurtyka niewątpliwie przejął jednak jako fundamentalne dla swej aktywności publicznej charakterystyczne dla Marszałka wartości: docenienie znaczenia niepodległości oraz pamięć o ofiarach poniesionych dla jej odzyskania.

Wolność
„Jesteśmy ludźmi wolnymi, więc zachowujmy się jak ludzie wolni, nie jak niewolnicy”. To zdanie z kolei padało nieraz, gdy w trakcie dyskusji nad jakimś problemem pojawiały się obawy, jaka będzie reakcja mediów, świata polityki czy opinii publicznej na jakieś działania IPN. Nie był to argument nawołujący do nieodpowiedzialności, lecz do w pełni świadomego podejmowania decyzji, do uwzględniania tylko argumentów merytorycznych. Wydaje mi się, że Janusz Kurtyka uważał, iż po latach braku wolności Polacy wciąż nie przywykli do korzystania z niej w pełni. Lekcja ta może być niełatwa, ale wydaje się konieczna do odrobienia.

Tradycja
Janusz Kurtyka dostrzegał, że chociaż obowiązkiem historyków (a i samego Instytutu Pamięci Narodowej) jest odtwarzanie całego bogactwa przeszłości, to świadomość społeczna opierać się może tylko na wybranych elementach dziejów. Uznawał, że fundamentami nowoczesnej tożsamości Polaków powinny być trzy masowe dwudziestowieczne ruchy narodowe – walka o niepodległość i granice z lat 1918–1921, Polskie Państwo Podziemne i jego kontynuacja w postaci powojennego podziemia niepodległościowego oraz „Solidarność”. Nie były to tylko teoretyczne rozważania, przekładały się one na konkretną wizję aktywności IPN. Stąd wzięła się decyzja, by nie zaniedbując innych obszarów, dominantą ostatnich lat działalności naukowo-edukacyjnej Instytutu uczynić dzieje „Solidarności” i opozycji lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych. Stąd też brały się plany na kolejne lata, w tym stworzenia Atlasu Polskiego Państwa Podziemnego.

Zaufanie
Szefowie różnią się pod wieloma względami, także w kwestii zakresu okazywanego podwładnym zaufania. Janusz Kurtyka panował nad całością prac różnych pionów Instytutu Pamięci Narodowej, swoją wiedzą zaskakiwał nieraz nawet ich dyrektorów. Nie oznacza to jednak, by odczuwał potrzebę ingerowania w szczegóły sposobu wykonywania postawionych zadań. Interesował Go przede wszystkim efekt i osiąganie wyznaczonych celów. Po około dwu latach pracy na stanowisku zastępcy dyrektora Biura Edukacji Publicznej usłyszałem od Prezesa podstawowe założenia jego filozofii zarządzania – każdy otrzymuje kredyt zaufania i tak długo, jak go nie nadużyje, dysponuje swobodą w realizacji zadań.

Zaufanie do wiedzy i umiejętności podwładnych przejawiało się także w toku (nieraz burzliwych) dyskusji nad różnymi trudnymi przedsięwzięciami, jakie podejmował IPN. Prezes zastrzegał sobie prawo do podjęcia ostatecznej decyzji, potrafił jednak wysłuchać argumentów przeciwnych lub proponujących inną drogę do osiągnięcia wyznaczonego celu. Niejednokrotnie zmieniał zdanie pod wpływem rzeczowych argumentów, nie odczuwał potrzeby narzucenia własnej opinii za wszelką cenę.

* * *

Z ludzkiego punktu widzenia śmierć, zwłaszcza taka, która przerywa nagle aktywne życie, nie ma sensu, chociaż czasem uporczywie go poszukujemy. Sens śmierci mogą nadać żywi, o ile ona ich przemieni. Jesteśmy ludźmi wolnymi, więc zachowujmy się jak ludzie wolni, nie jak niewolnicy.
 

Powrót
Drukuj
Generuj plik PDF
Poleć stronę znajomemu
Adres do korespondencji
Instytut Pamięci Narodowej, ul. Towarowa 28, 00-839 Warszawa
©2000-2012 Instytut Pamięci Narodowej. Wszelkie prawa zastrzeżone.