|
|
Publikacje internetowe OBEP
Pierwsze zwiastuny kryzysu polityki Gierka w oczach dziennikarza z Europy Zachodniej
Robert Spałek
Na przestrzeni ostatnich dwóch lat (2001-03) dosyć często na łamach gazet, a także w telewizyjnych programach publicystycznych dochodziło do dyskusji na temat polityki prowadzonej przez ekipę Edwarda Gierka w latach 70. ubiegłego wieku. Pretekstów do podejmowania tematu, co i rusz dostarczało samo życie; a to gdzieś w kraju zawiązał się komitet społeczny z zamiarem wybudowania pomnika byłemu I sekretarzowi PZPR, a to z kolei inna społeczność lokalna zaproponowała miejscowe rondo uliczne nazwać jego imieniem. Od kilku miesięcy w księgarniach dostępna jest quasi biografia tow. Edwarda, autorstwa Janusza Rolickiego – stała się ona kolejnym przyczynkiem do rozmów. Szeroką i jak dotąd chyba największą publiczną dyskusje wywołała niespełna dwa lata temu śmierć dawnego szefa partii. I otóż dało się zauważyć, że przy tych i innych okazjach twórcy kultury, ludzie polityki i tzw. biznesu coraz śmielej i odważniej wspominają gierkowskie czasy, jako dobre czasy, a i jego samego chcą pamiętać jako „równego chłopa” [sic!]. Podobne opinie wyrażane są – jak się wydaje, coraz częściej – przez „szarego obywatela”. Prezentowany poniżej dokument świadczy jednoznacznie o tym, że ludzie miewają „pamięć dobrą, ale krótką”. Oto w 1977 r. – a więc kilka miesięcy po tym jak kryzys polityczno-gospodarczy zmaterializował się w postaci strajków i wystąpień robotniczych, nazywanych nie do końca szczęśliwie w historii i publicystyce „wydarzeniami czerwcowymi” – jeden z zachodnich dziennikarzy przesyła do swojego kraju korespondencję na temat przyczyn załamywania się polityki Gierka. I cóż tam czytamy? Dla postronnego obserwatora z Zachodu wielki boom gierkowski, sukcesy „dziesiątej gospodarczej potęgi świata” trwały zaledwie trzy, no może niecałe cztery lata. Tymczasem nawet dziś niektórzy, zdawało by się obiektywni komentatorzy życia politycznego nieświadomie datują kryzys gospodarczej taktyki Gierka i obniżenie nastrojów społecznych dopiero od połowy 1976 r., za cezurę przyjmując najwyraźniej wspomniane już strajki, czy chociażby wprowadzenie przez rząd kartek na cukier. To błąd. Pierwsze sygnały o nadciągającym kryzysie dotarły do Polaków już w 1974 r., czego przejawem były regularnie występujące „braki zaopatrzenia sklepów” w artykuły spożywcze, a to w naturalny sposób przyczyniało się do obniżania nastrojów społecznych, apatii, niechęci. Część ludzi zaczęła więc radzić sobie z pogarszającą się sytuacja na rynku dzięki „nieformalnym” układom i kombinacjom. Popularne stawało się łapownictwo, niezwykle wartościowe były „dojścia” do tych, którzy mają „wejścia”, itp. Narastającą frustracje i złość było o tyle trudniej znosić, iż w ciągu pierwszych lat rządów Gierek bardzo rozbudził nadzieje na szybką, znaczną i rosnąca poprawę standardu życia. Ludzie, co jasne, chcieli, by żyło się coraz łatwiej i wygodniej, a nie trudniej. Na domiar złego wraz z pogarszaniem nastrojów coraz intensywniej i nachalniej epatowano propagandą partyjną, ochrzczoną wkrótce mianem "propagandy sukcesu". Zaprzepaszczono tym samym szansę na utrzymanie pozytywnej atmosfery politycznej, kiełkującej nieśmiało na początku „dekady”. Jest to dostrzeżone w poniższym dokumencie. Zresztą autor tej relacji widzi „jak na dłoni” wiele oczywistych błędów partii, które – według niego – nie naprawione, spowodują, że „w najbliższym czasie kryzysy będą w najlepszym razie zmieniały nazwy”. Ciekawą jest obserwacja, że trudności w zaopatrzeniu rynku zaskoczyły niemiło nie tylko społeczeństwo, ale i większość członków kierownictwa PZPR, która na fali dobrego samopoczucia uwierzyła we własną propagandę. A – jak zauważa korespondent – w jaki sposób „można opanować coś, czego się nie chce dostrzegać”?
|