Czwartek, 24 maja 2012, data aktualizacji serwisu: 24.05.2012
Szukaj w serwisie

Publikacje internetowe OBEP

Walka 1 kompanii I/78 pp AK (Zgrupowanie Stołpeckie) z partyzantką sowiecką w Kamieniu (pow. Stołpce) nocą 14/15 maja 1944 r.

Kazimierz Krajewski


Wiosną 1944 r. oddziały Zgrupowania Stołpeckiego AK (Nowogródzki Okręg AK), korzystając z okresowego zawieszenia broni z Niemcami, zawartego w grudniu 1943 r. w związku z otwartym konfliktem zbrojnym z partyzantka sowiecką, kwaterowały w wioskach położonych koło miasteczka Iwieniec pow. Wołożyn. Blokowały przenikanie oddziałów partyzantki sowieckiej z Puszczy Nalibockiej do wiosek powiatu wołożyńskiego i stołpeckiego, leżących na wschód od tego masywu leśnego, chroniąc w ten sposób ludność cywilną, zarówno polską jak i białoruską, przed stałymi grabieżami i gwałtami ze strony bolszewików. Ofiarą sowieckich „operacji” padały nieraz całe wioski, jak np. Prowżały, gdzie rozstrzelano 14 mężczyzn, lub Szczepki, gdzie zamordowano i spalono żywcem kilkadziesiąt osób, głównie z rodzin, których synowie służyli w AK.
Warto wspomnieć, że jeszcze rok wcześniej toczyły się tu zacięte walki z Niemcami (atak oddziałów AK na miasteczko Iwieniec i zniszczenie tamtejszego niemieckiego garnizonu do dziś określany jest jako „powstanie iwienieckie”, zaś walki z operacją przeciwpartyzancką „Herman” należą do największych w skali całych ziem polskich).
W kwietniu 1944 r. miejscem postoju oddziałów Zgrupowania Stołpeckiego AK (I batalion 78 pp i dywizjon 27 p. uł.) były głównie wioski Starzynki i Giliki na południe od Iwieńca. W tym też czasie dowództwo Zgrupowania zdecydowało się również na obsadzenie załogą dużej miejscowości Kamień, rozszerzając możliwość skutecznego kontrolowania terenu jeszcze dalej na południe od Iwieńca. Zorganizowany w Kamieniu „punkt oporu” składał się z jednej kompanii piechoty I/78 pp AK i dwóch drużyn CKM wydzielonych ze szwadronu karabinów maszynowych. Załoga Kamienia objęła akcją patrolową szeroki pas terenu, poważnie dając się we znaki przemieszczającym się w tym rejonie grupom bolszewickim. Jej działalność była tak skuteczna i stanowiła dla sowieckich partyzantów i różnorodnych grup rabunkowych występujących pod czerwonymi znakami tak poważne utrudnienie w działalności, że dowództwo sowieckie z Puszczy Nalibockiej, gdzie obozowało blisko 10.000 ludzi, podjęło decyzje o zniszczeniu załogi Kamienia. Atak na osadę był też okazją do rozprawienia się z jej ludnością, od dawna podejrzewaną przez bolszewików o sprzyjanie „białopolskim” oddziałom AK.
Atak sowiecki, do którego wyznaczono poważne siły, nastąpił nocą 14 na 15 maja 1944 r. Rosjanie atakowali brawurowo, zlikwidowali dwa polskie gniazda CKM-ów usytuowane w obrębie muru wokół kościoła. Nie zdołali jednak złamać polskiej obrony, pomimo iż oddziały AK poniosły bardzo wysokie straty (spośród 120 obrońców 1/3, tj. blisko żołnierzy 40, padła zabita lub ranna). Sowieci zdołali też podpalić osadę, która w znacznym stopniu została zniszczona przez ogień, spłonął też miejscowy kościół. Obrońcy utrzymali się jednak na zgliszczach Kamienia, zmuszając sowietów do wycofania się po kilkugodzinnej walce. Ostateczny bilans strat polskich wynosił 21 zabitych i zmarłych z ran oraz 16 lżej rannych żołnierzy AK, a także co najmniej 20 cywilnych mieszkańców zamordowanych przez Rosjan podczas „operacji” zdobywania osady. Straty sowieckie były oceniane jako wyższe, dowódca Zgrupowanie Stołpeckiego AK por. Adolf Pilch „Dolina” określił je na 80 zabitych i rannych.
Straty poniesione w Kamieniu pomszczone zostały wkrótce przez stołpeckie oddziały AK w kilku wypadach przeciw oddziałom partyzantki sowieckiej, podejmowanych także na tzw. „wastok”, czyli na tereny leżące na wschód od starej granicy państwowej z 1939 r. Należy w tym miejscu dodać, że zapowiadane przez por. „Doliny” działania odwetowe wobec kołchozów na „wastoku” nie zostały zrealizowane, zaś epizod z ukaraniem osady Łukasze miał zupełnie inne podłoże (kara za skrytobójcze zamordowanie polskiego ułana).
Wszyscy polscy partyzanci polegli podczas walki w Kamieniu spoczęli na miejscowym cmentarzu. Sześciu spośród nich zostało pochowanych przez swych bliskich osobno, w grobach rodzinnych (min. kpr. pchor. Józef Bryczkowski „Mszar”). Pozostałych 15 leży we wspólnej mogile. Po przeszło pół wieku na zapomnianej i zaniedbanej mogile w Kamieniu stanął pomnik - nagrobek, wzniesiony przez towarzyszy broni poległych partyzantów. Zamieszkali w Kraju „Doliniacy” - partyzanci Zgrupowania Stołpeckiego AK - zorganizowali zbiórkę pieniężną i zebrane środki przeznaczyli na budowę grobu. Jeden z nich, Longin Kołosowski „Longinus” (autor zaprezentowanej poniżej relacji) zorganizował na miejscu budowę. Pomnik - nagrobek był gotów w maju 1995 r. Kościół w Kamieniu został odbudowany przez mieszkańców dopiero w latach dziewięćdziesiątych.
Poniżej załączamy raport por. A. Pilcha „Doliny” z walki o Kamień, relację uczestnika tego boju Longina Kołosowskiego „Longinusa” oraz listę poległych żołnierzy AK.

Załączniki

Nr 1

14 V 1944 r. Meldunek por. Adolfa Pilcha „Góry”, „Pistoleta” o ataku partyzantki sowieckiej na miasteczko Kamień.

Polski Oddział Partyzancki
MP. dnia 14 V 1944 r.

Komendant Okręgu „L”

Melduję, że w dniu 14 bm. siły part[yzantki] sow[ieckiej] w ilości ponad 2.000 ludzi zaatakowały o godz. 1.30 w nocy nasz punkt oporu w m. Kamień; po dwugodzinnej walce i spaleniu 9/10 miasteczka sowieci wycofali się, spłoszeni przybywającą naszą pomocą. W wyniku walki poległ d[owód]ca komp[anii] pierwszej plut. z cenz. Mak Józef, jego zastępca kpr. pchor. Mszar Józef + 12 żołnierzy, oraz 23 rannych z tego 8 ciężko. Straty sowieckie wyniosły ponad 80 zabitych i rannych.
Przy przygniatającej przewadze n[ie]p[rzyjacie]la żołnierze pierwszej komp[anii] wykazali nadzwyczajną odwagę i opanowanie nie dając się niczem nastraszyć ani przerazić, hart ducha i siłę i wolę walki. Plut. z cenz. Mak Józef pomimo swego bardzo młodego wieku (21 lat) wykazał poza wyszkoleniem praktycznym (około roku w partyzantce) dużo inteligencji i intuicji, dzięki czemu do większych ofiar nie doszło. Swoją nadzwyczajną odwagą i osobistym przykładem pociągnął za sobą oddział dając przykład jak powinien d[owód]ca w ciężkiej chwili postąpić.
Melduję, że część poległych została po pokrajaniu ich ciał wrzucona w płomienie przez partyzantów sowieckich, którzy przedtem obdarli ciała całkowicie z wszelkiej odzieży.
Melduję, że w punkcie oporu było obecnych około 120 ludzi z dwoma CKM, 7 RKM. W najbliższych dniach wyruszy cały batalion do kołchozów po stronie wschodniej, aby tam za nasz jeden dom zniszczyć co najmniej dwa sowieckie.
W czasie napadu zostało zastrzelonych przez partyzantów sowieckich około 20 osób z pośród ludności cywilnej, bez żadnego powodu.
Trzy dni temu wpłynęły do nas pisma sowieckie, które załączam. Na pisma a[...]a nie mam zamiaru odpowiadać.

O VI AAN, sygn. 203/XVI k. 45
a[...]a - fragment nieczytelny, dotyczący prowokacyjnych pism wysyłanych przez Dawida Zuchbę „pułkownika bezpieczeństwa państwowego Daniłę” do por. „Góry” – „Doliny”.

Nr 2

Relacja Longina Kołosowskiego „Longinusa” - żołnierza szwadronu CKM Zgrupowania Stołpeckiego.

Relacja z przebiegu walki w osadzie Kamień w nocy z 14 na 15 maja 1944 r.

Stosownie do decyzji dowództwa Zgrupowania - 1 kompania piechoty w liczbie około 100 partyzantów w miesiącu kwietniu 1944 r. obrała jako bazę postoju osadę Kamień, położoną około 5 km od obrzeża Puszczy Nalibockiej. Dowódcą 1 kompanii był mianowany młody podchorąży Józef Zujewski ps. „Mak”. Dla wzmocnienia obrony tego oddziału przydzielono dwie drużyny CKM ze szwadronu CKM. Plutonem CKM dowodził plut. Józef Harbuz „Szczyt”. Dowódcą jednej z drużyn był kpr. Antoni Ciechanowicz, celowniczym CKM Dominik Lipnicki, a ja taśmowym.
Zadaniem 1 kompanii była ochrona ludności zamieszkałej w pobliskich wioskach od rabunków i rekwizycji band, podających się za partyzantów, a nie będących nimi, które rabowały i likwidowały rodziny polskie, a szczególnie rodziny polskich partyzantów. Młody podchorąży „Mak” był bardzo aktywny i organizował wypady i zasadzki, dając dobrze w skórę tym bandom, które poniosły duże straty na tym terenie. To spowodowało, że podjęły one starania o zlikwidowanie jednostki polskich partyzantów w Kamieniu. Jak się okazało potem, [napad] bardzo dobrze zorganizowali. Na podstawie swego wywiadu rozpracowali dosłownie wszystkie szczegóły naszych stanowisk i punktów obrony. Ściągnęli z różnych oddziałów około dwóch tysięcy napastników, by w nocy z 14 na 15 maja 1944 r. rozbić naszą jednostkę.
Tej nocy pełniłem funkcję alarmowego, jednocześnie pełniłem wartę przed kwaterą [plutonu] CKM. Było już po północy, gdy insp[ekcyjny] Zajączkowski sprawdzał służby wartownicze. Zatrzymałem go w miejscu kwatery [plutonu] CKM. Po wymianie formalności inspekcyjnych odszedł w kierunku kościoła, gdzie na plebanii kwaterowała piechota. Jak później opowiadał, dochodząc do murów ogrodzenia kościoła zauważył (noc była księżycowa) jak przez mur do środka przedostawali się już napastnicy. Natychmiast wykonał strzał alarmowy - i w tym samym momencie został otworzony huraganowy ogień dobrze wymierzony na nasze kwatery z odległości około 100 metrów.
Natychmiast - jak byłem ubrany, a celowniczy Dominik Lipnicki w bieliźnie - wyskoczyliśmy na ulicę z CKM, otwierając obronny ogień. Jednakże atak był tak zmasowany, że musieliśmy z CKM dostać się na przygotowane specjalne stanowisko obronne na murze ogrodzenia kościoła. Gdy pod gradem kul wpadliśmy na plac kościelny by ustawić CKM, tam już byli napastnicy. Walka wręcz. Dominik Lipnicki zabity. Ja ranny w głowę, lecz udało mi się wyrwać od napastników i wydostać na zewnątrz bunkra, jedynego zresztą, który zdążyła opanować nasza piechota. Pozostałe 3 bunkry zostały już opanowane przez napastników. Partyzanci z piechoty wypadając na plac kościelny, wpadali w ręce wroga.
Tylko wielka dzielność naszych partyzantów pozwoliła opanować jeden bunkier, z którego odparto ataki napastników, zadając im na placu kościelnym również duże straty. Jednakże w pierwszych minutach walki zaskoczenie atakujących nasze miejsce obrony spowodowało dużo strat w naszych szeregach. Zmasowany atak „mołojców” już od środka placu kościelnego na jedyny bunkier opanowany przez naszych partyzantów, nie udał się - choć mieli dobre warunki, by w świetle palącego się już kościoła celnie prowadzić ogień. Zacięta walka trwała około 2 godzin. Atakujący w masie również ponieśli duże straty. Nasi chłopcy dzielnie się bronili. To co dziś pamiętam, byli w tym bunkrze kpr. Bronisław Makaś (zginął 3 VIII 1944 r. w Kampinosie pod Warszawą), Edward Łobacz, Czesław Dudziewicz.
Ja w tym czasie, będąc ranny w głowę, po obandażowaniu przez kolegów wydostałem się spod jedynego naszego bunkra i wyniosłem z placu bardzo ciężko rannego celowniczego drugiego CKM - kpr. Antoniego Roślika na odcinek opanowany przez część partyzantów piechoty, koło nowej szkoły. Tam przetrwaliśmy do końca walki, odpierając ataki napastników. jak mi wiadomo kpr. Antoni Roślik dostał dobrą opiekę i pomimo 4 ran (przestrzelenie piersi i obojczyków) przeżył wojnę.
Jak później ustalono, straty ponieśliśmy bardzo duże: 21 zabitych, 23 rannych, w tym kilkunastu bardzo ciężko. Zginęło około 20 mieszkańców - cywilów. Został spalony piękny zabytkowy, z drzewa modrzewiowego kościół pod wezwaniem Św. Piotra i Pawła. Bardzo dużo zagród zostało spalonych przez napastników oraz od kul zapalających.
Nieprzyjaciel poniósł również duże straty: jak oceniano z liczby atakujących około 18 zostało zabitych lub rannych.
Z informacji uzyskanych już po walce, przyczyną dużych strat w tej bitwie była nie tylko bardzo wielka przewaga liczebna 100 do 2.000, lecz [także] zlekceważenie przez tak dzielnego dowódcę meldunków ludności (przede wszystkim dzieci) o pojawieniu się dużych zgrupowań nieprzyjaciela. Na skutek małej liczby naszej jednostki i jej ciągłej aktywności w terenie (zasadzki, wypady) brak było partyzantów do wzmocnienia naszej warty. Czujki nasze były wystawione przez wyznaczonych mieszkańców [cywilnych], które zawiodły tym bardziej, że nieprzyjaciel wszystko bardzo dobrze rozpracował, gdyż miał możliwość tajnego wywiadu, stąd tez całkowite zaskoczenie i krwawe straty, co dotąd nigdy nie miało miejsca.

Warszawa, 1 IX 1986 r.

Mps, relacja ze zbiorów Kazimierza Krajewskiego

Nr 3

Lista żołnierzy AK poległych 14/15 IX 1944 r. w Kamieniu:

1. kpr. pchor. Józef Bryczkowski „Mszar” 12. strz. Paweł Makowski
2. strz. Kacper Burak „Kacper” 13. strz. Lucjan (Wacław ?) Marat
3. strz. Witold Bohusz 14. pchor. Józef Mazar
4. strz. Julian Bohdan 15. strz. Adam Mazuro
5. strz. Leopold Dałkowski 16. plut. Walenty Miniuch
6. uł. Bronisław Gąsiewski „Świerk” 17. strz. Konstanty Patalej
7. uł. Jerzy Górski „Jurek” 18. plut. Wincenty Skarżyński
8. strz. Kazimierz Grzyb 19. st. strz. Franciszek Sobolewski
9. strz. Bohdan Ignatowicz 20. strz. Bernard Waszkiewicz
10. strz. Stanisław Kondratowicz 21. plut. z cenz. Juzef Zujewski „Mak”
11. kpr. Dominik Lipnicki „Domka”

Powrót
Drukuj
Generuj plik PDF
Poleć stronę znajomemu
Adres do korespondencji
Instytut Pamięci Narodowej, ul. Towarowa 28, 00-839 Warszawa
©2000-2012 Instytut Pamięci Narodowej. Wszelkie prawa zastrzeżone.