Marzec 1968
Pierwszy, po roku 1956, masowy społeczny protest przeciwko komunistycznej dyktaturze w Polsce. Koncentrował się przede wszystkim w ośrodkach akademickich, gdzie młodzież, tak studencka, jak i robotnicza oraz uczniowie szkół średnich protestowali przeciwko metodom sprawowania władzy. Studenckie wystąpienia, po części sprowokowane, wykorzystywano również w walce o wpływy, prowadzonej w obrębie aparatu władzy. Istotnym elementem ówczesnych wydarzeń była na koniec czystka o charakterze antysemickim i towarzysząca jej agresywna kampania propagandowa.
Bezpośrednimi przyczynami marcowego wybuchu były z jednej strony protesty studenckie, związane z zakazem wystawiania mickiewiczowskich „Dziadów”, z drugiej – rosnące niezadowolenie środowisk literackich i artystycznych z polityki kulturalnej państwa. Kulminacyjnym punktem tej fazy protestu był wiec studencki na terenie Uniwersytetu Warszawskiego w obronie relegowanych Adama Michnika i Henryka Szlajfera, którego brutalne stłumienie wywołało solidarnościowe manifestacje i strajki okupacyjne studentów Łodzi, Krakowa, Wrocławia, Poznania, Lublina, Gdańska, Torunia, Katowic i Gliwic. Manifestacje były bezwzględnie tłumione przez siły milicyjne – w niektórych miastach dochodziło do wielotysięcznych, wielogodzinnych walk ulicznych (Warszawa, Gdańsk). Do ulicznych manifestacji dochodziło również w miastach, które nie były ośrodkami akademickimi (15–17 marca w Legnicy, 20–23 marca w Tarnowie.
Społeczne reakcje na młodzieżową kontestację systemu nie odbiegały od zachowań charakterystycznych dla innych „polskich miesięcy”. Na masową skalę kolportowano ulotki, malowano napisy na murach, znacznie rzadziej publicznie solidaryzowano się ze studenckim protestem. Ujawniały się również, choć w stosunkowo ograniczonej skali, tzw. nastroje strajkowe. Wiosna 1968 r. przyniosła wyraźny wzrost społecznego napięcia, które nie przerodziło się jednak w powszechny społeczny protest.
Rozprawie z ruchem studenckim towarzyszyła personalna rozgrywka w obozie władzy. Pozycję ówczesnego I sekretarza KC PZPR Władysława Gomułki usiłowali osłabić zwolennicy Mieczysława Moczara, tzw. partyzanci, przy czym powszechnie stosowanym propagandowym argumentem stały się kwestie związane z narodowościowym pochodzeniem części prominentnych działaczy partyjno-państwowych, co przełożyło się na personalne czystki zarówno w urzędach oraz instytucjach centralnych, jak i w terenie.
W sferze propagandowej główny atak skierowano na obywateli polskich pochodzenia żydowskiego („syjonistów”). Działania te prowadzone były wprawdzie już od czerwca 1967 r., kiedy to Władysław Gomułka określił ich mianem „V kolumny”, ale od Marca ’68 nabrały one nowego charakteru. Propaganda usiłowała uwiarygodnić tezę o „syjonistycznym spisku”, wymierzonym w Polskę i cały „socjalistyczny obóz”. Studencki protest, w tym ujęciu, nie był niczym innym, jak działaniem mającym umożliwić powrót do władzy osobom skompromitowanym w okresie stalinowskim, takim jak Roman Zambrowski. Inspiratorami protestu mieli być tym samym studenci pochodzenia żydowskiego, przedstawiani jako tzw. bananowa młodzież. W warszawskiej centrali MSW i lokalnych strukturach SB tworzono listy „syjonistów” i osób, które podzielały ich poglądy. Podejrzewanych o „syjonizm” zwalniano z pracy, szykanowano, wreszcie wywierano presję, by opuścili Polskę. Efektem tych poczynań była fala emigracyjna, obejmująca ok. 15 tys. osób, przy czym obok naukowców, prawników, ekonomistów, rzemieślników wyjeżdżali również byli pracownicy MSW czy MBP, współodpowiedzialni za rozmiary represji czasów stalinowskich (jak np. Helena Wolińska).
Pomarcowe represje najdotkliwiej dotknęły jednak środowisko studenckie. Rozwiązywano całe kierunki studiów (Warszawa, Wrocław), uczestników protestów zatrzymywano na 48 godzin, stawiano przed kolegiami ds. wykroczeń, usuwano ze studiów, a mężczyzn (w skali kraju kilkaset osób) przymusowo wcielano do wojska. Podobne represje spotykały również sympatyzujących ze studenckim ruchem naukowców – wprawdzie pracę stracili nieliczni, jednak powszechną praktyką stało się blokowanie dróg naukowego awansu czy wstrzymywanie zagranicznych wyjazdów. Pojawiła się też specjalna kategoria pracownika naukowego – tzw. marcowy docent (adiunkt mianowany na to stanowisko pomimo braku habilitacji). Same uczelnie wyższe po roku 1968 utraciły resztki pozorowanej autonomii, kontrolowane zarówno przez struktury PZPR, jak i w znacznie większym stopniu aniżeli uprzednio przez SB.
Marcowy protest wygasł w praktyce po trzech tygodniach. Jego ostatnim publicznym akcentem stał się przemarsz liczącej od 300 do 500 osób grupy studenckiej (głównie studentów Politechniki) w oficjalnym pochodzie 1-majowym we Wrocławiu z transparentami i hasłami, na których znalazły się żądania uwolnienia aresztowanych kolegów i apele o demokratyzację życia publicznego.
Włodzimierz Suleja (IPN Wrocław)