|
|
PRZEGLĄD MEDIÓW - 11-13 sierpnia 2008 r.
KRÓTKO:
- O historii oczami bezpieki, o symbolice flagi narodowej i o patriotyzmie pokoleniowym była m.in. mowa podczas warsztatów, które odbywyły się 8 sierpnia w ramach "II Polonijnych spotkań z historią najnowszą". Przeznaczone dla nauczycieli ze szkół polskich za granicą warsztaty edukacyjne, trwające od 4 do 17 sierpnia, organizuje Biuro Edukacji Publicznej Instytutu Pamięci Narodowej we współpracy z Centrum Edukacji Obywatelskiej i Muzeum Powstania Warszawskiego. Jak powiedział dr Andrzej Kunert, "nauczycielom polonijnym należy pomagać ze wszystkich sił, bo są to ludzie, którzy ogromnym nakładem i wysiłkiem robią fantastyczną robotę". Dr Kunert podczas warsztatów wygłosił wykład o pokoleniowym patriotyzmie Polaków pt. "Kamienie na Szaniec I i II". Natomiast w czasie zajęć na temat "Historia oczami bezpieki", prowadzonych przez historyka IPN Jacka Pawłowicza, uczestnicy zapoznali się z dokumentami SB - m.in. z dokumentami operacyjnymi rozpoznania, z teczką funkcjonariusza SB, tajnego współpracownika i lokalu kontaktowego. Jak powiedział Pawłowicz, "w ramach zajęć nauczyciele mają okazję poznać mechanizmy funkcjonowania bezpieki, która osaczała Polaków, żeby ich łamać; jak też działania operacyjne mające doprowadzić do aresztowania". Według nauczyciela historii i geografii w Polskiej Szkole Społecznej w Brześciu na Białorusi Piotra Boronia, "zderzenie się z dokumentacją zgromadzoną przez IPN jest bardzo cenną lekcją poglądową, którą będzie można wykorzystać w pracy z uczniami". Podczas kolejnych warsztatów na temat najnowszej historii Polski od II wojny światowej do 1989 r., nauczyciele ćwiczyli scenariusz lekcji pt. "Flaga narodowa". Jak powiedziała historyk BEP IPN Kamila Sachnowska, flaga narodowa, prezentowana podczas rozmaitych wydarzeń historycznych, jest dobrym pretekstem do omówienia z uczniami tych wydarzeń. Według Sachnowskiej, lekcje historii Polski w szkołach za granicą powinny być krótkie, przyjemne i lekkie. Wtedy rozbudzą zainteresowanie uczniów. PAP Nauka 11.08.2008 r
- W „Rz” artykuł o byłych esbekach „SB to tylko epizod” Standardowy druczek wysyłany negatywnie zweryfikowanym pracownikom Służby Bezpieczeństwa zawierał grzecznościową formułę: „Komisja wyraża nadzieję, że znajdzie Pan/Pani nowe dające satysfakcję zatrudnienie poza resortem spraw wewnętrznych”. To życzenie spełniło się w przypadku większości spośród 24 tys. funkcjonariuszy zatrudnionych w SB w 1989 r. Chociaż nie wszyscy poddali się weryfikacji. W momencie likwidacji SB, w maju 1990 r., pracowało w niej już tylko 14 tys. osób. Wielu funkcjonariuszy, wietrząc pismo nosem, wcześniej szukało schronienia w milicji. Weryfikację przeszło pozytywnie około 10 tys. funkcjonariuszy, negatywnie zweryfikowano 3,5 tys. Część zmieniła pracę, wykorzystując kwalifikacje zdobyte w służbach. Życiorys B. jest najbardziej reprezentacyjny dla byłych funkcjonariuszy. Ma firmę ochroniarską na południu Polski. Działalność rozwija prężnie, filie powstały w wielu województwach. W branży ochroniarskiej 80 proc. stanowią byli pracownicy milicji i służb, 10 proc. wojskowi i tyle samo cywile. To tam trafiali negatywnie zweryfikowani funkcjonariusze, ale także ci, którzy postanowili skorzystać z kapitalizmu i zdobytą wiedzę przekuć na pieniądz. B. należy do tej właśnie grupy. Nie wypowie się pod nazwiskiem. Wyłącznie anonimowo, ale za to szczerze. B. zatrudnia 2 tys. osób. Miesięcznie odprowadza do Skarbu Państwa 700 tys. zł. W ubiegłym roku jego zdjęcie pojawiło się na wystawie „Twarze bezpieki”. – Za moje ciężko zarobione pieniądze ktoś się wygłupia. Nie ma dnia, bym w poczcie nie dostawał jednego albo dwóch wniosków z prośbą o pomoc. Od dzieci autystycznych, niepełnosprawnych, z porażeniem mózgowym. Powinienem to przesyłać do IPN. Żeby wiedzieli, ilu jest takich ludzi, i nie trwonili pieniędzy na jakieś wydawnictwa, które służą jątrzeniu i szkalowaniu – nie ukrywa zdenerwowania. Rzeczpospolita 9-10.08.2008 r.
- Warszawski sąd okręgowy oddalił powództwo opozycjonisty z PRL Krzysztofa Łozińskiego, który domagał się od Skarbu Państwa 150 tys. zł odszkodowania i zadośćuczynienia za represje SB. Decyzję swoją sąd uzasadnił przedawnieniem roszczeń. Wyrok jest nieprawomocny. Łoziński przed sądem udowadniał, że był represjonowany przez SB od 1982 r. aż do upadku PRL w 1989 r. W 1982 r., gdy był szefem zakładowej Solidarności w Teatrze Wielkim, aresztowano go pod zarzutem "przewodzenia grupie terrorystycznej, która miała napadać na milicjantów". Sąd skazał go na 1,5 roku więzienia, zmniejszone potem do 7 miesięcy (odsiedział 6). Łoziński dowodził, że potem SB uniemożliwiła mu podjęcie stałej pracy, wobec czego nie miał środków do życia, a dziś nie ma prawa do emerytury. W 1993 r. Sąd Najwyższy uniewinnił go z tamtych zarzutów. Sędzia Małgorzata Gaweł podkreślała w poniedziałek, że nie ma żadnych przesłanek, które by świadczyły o tym, że do represji nie doszło. Mówiła, że udowodnił to zarówno Łoziński, wskazani przez niego świadkowie, jak i potwierdziły dokumenty uzyskane z IPN. PAP 11.08.2008 r.
- Kielecki IPN wyda książkę o zamordowanych w Katyniu. Wyjątkową publikację, zawierającą dokumenty i pamiątki po Polakach zamordowanych m.in. w Katyniu, Ostaszkowie i Miednoje przygotowuje kielecki IPN. Wyjątkowość polega na tym, że wszystkie dokumenty będą dotyczyły osób związanych z regionem. Do IPN już trafiły kartki pocztowe, koperty, listy, świadectwa, rodzinne zdjęcia. Instytut ocenia, że w Świętokrzyskiem mieszka około 300 osób, zawiązanych z zamordowanymi wiosną 1940 roku w Związku Radzieckim. Wszyscy ze szczególną atencją odnoszą się do ocalałych z tamtych czasów świadectw historii. TVP Kielce 12.08.2008 r.
- Andrzej Karaś, radny powiatu Stalowa Wola, domaga się od Instytutu Pamięci Narodowej zapłaty za zajęcie pasa drogowego pod wystawę. Pas został na miesiąc zajęty pod wystawę "Twarze rzeszowskiej bezpieki”. Powiat od IPN nie weźmie ani złotówki. Twarze oraz zawodowe kariery ubeków i esbeków były przez czerwiec prezentowane pod oknami starostwa. Plansze stały na chodniku, przy głównej ulicy Stalowej Woli. Najmniej spodziewanym efektem tej wystawy, był wniosek o ukaranie szefa Zarządu Dróg Powiatowych. Zdaniem radnego Andrzeja Karasia, traktuje on nierówno podmioty korzystające z dróg powiatowych. - Szef Zarządu Dróg od jednych pobiera opłaty za korzystanie z dróg, a od innych nie - uzasadnia swój wniosek radny Karaś z lewicy. - Za zajęcie pasa drogowego pod wystawę, do kasy starostwa nie wpłynęła ani złotówka. Radni z prawicy wytknęli wnioskodawcy Andrzejowi Karasiowi, że kiedyś pracował w SB. Nowiny24 12.08.2008 r., Echo Dnia 11.08.2008 r.
- W „Naszym Dzienniku” rozmowa z dr. hab. Krzysztofem Szwagrzykiem, naczelnikiem BEP Wrocławskiego Instytutu Pamięci Narodowej, współautorem scenariusza "Golgoty Wrocławskiej" - spektaklu przygotowywanego dla Telewizyjnego Teatru Faktu. - Uznaliśmy, że wydarzenia charakterystyczne dla lat 40. i 50. ubiegłego stulecia idealnie nadają się do tego, aby stanowiły podstawę scenariusza takiego przedstawienia. Wybraliśmy wyjątkową historię, w której jak w soczewce skupiają się różne tragiczne wątki tego okresu dziejów naszego kraju. Opisywana przez nas sprawa Henryka Szwejcera, Heinricha Gerlicha i Władysława Czarneckiego dobitnie pokazuje, w jaki sposób w tamtych latach władza ludowa rozprawiała się z ludźmi, których uznawała za swoich wrogów. Henryk Szwejcer to przedwojenny przemysłowiec, powstaniec śląski, człowiek niezwykle zasłużony dla Polski, po II wojnie światowej dyrektor Zjednoczenia Przemysłu Węglowego w Wałbrzychu. Przeciwko niemu "zmontowano" sprawę, dołączono do niej Władysława Czarneckiego - żołnierza Narodowych Sił Zbrojnych, i Heinricha Gerlicha - reprezentanta mniejszości niemieckiej. Uznano, że ci trzej ludzie tworzyli w Zjednoczeniu Przemysłu Węglowego związek faszystowsko-hitlerowski, którego celem było doprowadzenie do niewykonania tzw. Planu Trzyletniego na Dolnym Śląsku w zakresie działalności przemysłu węglowego. Oskarżeni do wszystkiego się przyznali, ale ich zeznania były wymuszane torturami. Nie zachowały się akta sądowe, ale z lektury dokumentów prokuratorskich widać, jak na początku nie przyznają się, lawirują, żeby uniknąć tortur, a ubecy tak ustawiają przesłuchania, by wyszła sprawa o sabotaż. Dziś tego rodzaju zarzut jako oczywisty absurd może wywołać co najwyżej uśmiech. Jednak w tamtych czasach tego rodzaju zarzut był natychmiast legitymizowany przez organa prokuratorskie. Sprawa trafiała następnie do sądu, który orzekał wyrok śmierci. Taki los spotkał wspomniane przeze mnie osoby. Wyrok wykonano w lipcu 1949 r. we Wrocławiu. Nasz Dziennik 12.08.2008 r.
- W „Rzeczpospolitej” wywiad z Grzegorzem Napieralskim z SLD pt. „Nie czytam książek IPN” Dlaczego chce pan likwidacji IPN? To instytut, który zakłamuje historię, a nie ją opisuje i próbuje wyjaśniać. (...) Chciałbym rozmawiać o historii na innym poziomie. Być może znajdziemy jakiś dobry wycinek ich prac, choć trudno mi go dostrzec, bo większość rzeczy, które tam się dzieją, prowadzi do tworzenia narzędzi mających niszczyć ludzi. IPN to dziś szerzenie nienawiści i pisanie historii na nowo. To Instytut, który ma za zadanie wykonywać polityczne zlecenia. A wie pan, jakie książki tam powstają? Nie, nie wiem. Bo jak słyszę, co tam się dzieje, to nie chcę czytać tych książek. Są książki historyczne, wydawane przez bardziej wiarygodne wydawnictwa. Wie pan, że tam publikują swoje książki naukowcy o rozmaitych poglądach? Być może. Nie przekreśla to krzywd, jakie Instytut wyrządził. Nie czytałem, choćby z tego powodu, że nalepka IPN nie jest dla mnie żadnym autorytetem. I uważa to pan za swoją cnotę? Po prostu uważam, że ta instytucja powinna być rozwiązana. Rzeczpospolita 12.08.2008 r.
- Zapowiedzi koalicji rządowej zmniejszenia budżetu Instytutu Pamięci Narodowej są niezrozumiałe - ocenia rzecznik prasowy Instytutu Andrzej Arseniuk, dodając, że jeżeli dojdzie do ich realizacji, będzie to oznaczało dalsze ograniczenie działalności IPN. Członek Kolegium IPN dr Mieczysław Ryba stwierdził, iż rząd traktuje Instytut jak partię polityczną, co jest nieporozumieniem. Protesty w tej sprawie zapowiadają politycy opozycji. Rzecznik prasowy IPN Andrzej Arseniuk podkreśla, iż zamierzenia rządu są tym bardziej zaskakujące, że już w zeszłym roku budżet Instytutu został poddany cięciom. Spowodowało to wstrzymanie części działalności, w szczególności w dziedzinie edukacji oraz procesu digitalizacji dokumentów, co ma przełożenie na ograniczenie ich dostępności. O planach ograniczenia budżetu IPN mówił szef gabinetu premiera Sławomir Nowak. W wywiadzie radiowym powiedział, że Instytut należy "włożyć" w ramy "skromnego, oszczędnego gospodarowania środkami publicznymi". I należy sprawdzić, czy nie "marnuje" on pieniędzy. Poinformował, że na razie nie można mówić o szczegółach oszczędności, których projekt zostanie przedstawiony "najwcześniej za miesiąc". Dlatego też Arseniuk podkreśla, iż trudno na razie o większy komentarz ze względu na brak w tych zapowiedziach konkretów i należy poczekać na ich uszczegółowienie. - W przyszłym roku czekają nas dwie okrągłe rocznice - 70. rocznica wybuchu II wojny światowej i 20. rocznicy upadku komunizmu, a projektów z nimi związanych jest dużo - przypomina jednak rzecznik. - Powstanie pytanie, jak polski rząd traktuje najnowszą historię - dodaje. Według dr. Mieczysława Ryby, członka Kolegium IPN, zapowiedzi cięć budżetowych wiążą się bezpośrednio z wydaniem przez IPN książki o Lechu Wałęsie - jego agenturalnej przeszłości. Nasz Dziennik 13.08.2008 r.
- Budżet jest głównym instrumentem działania, można w ten sposób uzyskiwać pewne cele polityczne – stwierdził Donald Tusk w wywiadzie dla „Przekroju”. – To znaczy np., że KRRiT PiS-owsko-Samoobronowo-LPR-owska nie zasługuje na finansowanie na taką skalę jak do tej pory. Zdaniem „Gazety Wyborczej” takie oszczędności to odpowiedź Platformy na wetowanie ustaw przez Lecha Kaczyńskiego. Prezydent ustawy budżetowej, nawet jeśliby mu się nie podobała, zawetować nie może. Cięcia miałyby dotknąć KRRiT, IPN i Kancelarię Prezydenta. Premier zapewniał wczoraj dziennikarzy, że nie chodzi o polityczne represje. Twierdził, że oszczędności w Kancelarii Prezydenta i Kancelarii Premiera będą proporcjonalne. Bardziej radykalny w zapowiedziach był szef jego gabinetu politycznego. Sławomir Nowak podkreślał, że KRRiT, IPN i Kancelaria Prezydenta „były oczkiem w głowie poprzedniego rządu”. – Dzisiaj nie ma takiego ekstraordynaryjnego traktowania niektórych instytucji, które mają polityczne zlecenie – powiedział. Dodał, że także CBA była poprzednio traktowana w szczególny sposób i trzeba sprawdzić, czy w tej instytucji „pieniądze się nie marnują”. Nowak zapowiedział, że projekt cięć budżetowych będzie znany najwcześniej za miesiąc. PiS zapowiedzi odebrało jako polityczny atak. – Cięcia w Kancelarii Prezydenta i IPN to element bezwzględnej wojny na wyniszczenie – komentował Zbigniew Ziobro (PiS). – Z jednej strony uśmiecha się, mówi o zaufaniu, przyjaźni, a z drugiej strony posługuje się pałką.– Przepychanki i uszczypliwości wobec prezydenta ze strony premiera i odwrotnie to ich problemy. Cięcia w administracji muszą być. W końcu przecież i PiS, i PO szły pod hasłem „tanie państwo” – ocenił Grzegorz Napieralski, szef SLD. Rzeczpospolita 9-10.08.2008 r. Według Zbigniewa Ziobry, zapowiadane przez premiera Donalda Tuska cięcia w budżetach takich instytucji jak Kancelaria Prezydenta i IPN są elementem "bezwzględnej wojny na wyniszczenie". PAP 9.08.2008 r.
- Jeśli opozycja staje się totalnym krytykiem rządzących, przestaje być wiarygodnym recenzentem władzy. A w efekcie dewastuje obywatelską wspólnotę – pisze publicysta „Rzeczpospolitej” Bronisław Wildstein. PO stała się anty-PiS. Na szczęście jeszcze nie do końca i np. w awanturze wynikłej z wydania książki o Wałęsie powstrzymała się od próby rozwiązania IPN, choć grupa działaczy Platformy zaczęła ten pomysł traktować poważnie. Wciąż jednak można się obawiać, że plan ten będzie realizowany mniej kontrowersyjnymi środkami, choćby przez ograniczenie budżetu tej instytucji, co może okazać się dla niej równie zabójcze. Rzeczpospolita 12.08.2008 r.
- Pomimo wszelkich wysiłków resort bezpieczeństwa był bezradny wobec młodzieży, która zjechała do Warszawy na festiwal latem 1955 roku – pisze w „Rz” Bogusław Kopka z IPN. „Przykrym i niepokojącym zjawiskiem w okresie festiwalu był nierząd uprawiany z obcokrajowcami przez obywatelki polskie, z którym w zasadzie organa MO nie potrafiły przeprowadzić skutecznej walki. Zjawisko to (...) występowało w sposób bardzo jaskrawy”; „notowano fakty prowokacyjnego zachowania się wobec delegatów NRD”. To tylko niektóre z fragmentów raportów resortu bezpieczeństwa dotyczących przebiegu V Światowego Festiwalu Młodzieży i Studentów. Odbywający się w Warszawie od 31 lipca do 14 sierpnia 1955 r. festiwal był pierwszą po wojnie tak dużą międzynarodową imprezą, i jak dotychczas największą masową imprezą zorganizowaną przez władze w Polsce (nie licząc pielgrzymek papieskich). W festiwalu wzięło udział około 150 tys. młodych Polaków oraz blisko 25 tys. cudzoziemców z niemal całego świata, najwięcej z państw zachodnich i z Trzeciego Świata. Rzeczpospolita 9-10.08.2008 r.
- Prokuratura Okręgowa w Warszawie odmówiła wszczęcia śledztwa przeciwko posłowi Arkadiuszowi Mularczykowi (PiS), czego domagał się Jerzy Stępień, do niedawna prezes Trybunału Konstytucyjnego, kierując zawiadomienie o rzekomym popełnieniu przestępstwa przez parlamentarzystę. Prokuratura uznała, że poseł Arkadiusz Mularczyk nie przekroczył swoich uprawnień i nie popełnił przestępstwa. Parlamentarzysta domaga się przeprosin ze strony Stępnia, ale ten zdaje się unikać odebrania pisma w tej sprawie. W imieniu Trybunału Konstytucyjnego na list posła odpowiedziała sekretarka. - Mam nadzieję, że w takiej sytuacji prezes Jerzy Stępień zdecyduje się na publiczne przeprosiny, tak jak publicznie, za pomocą mediów, zarzucał mi popełnienie przestępstwa. Z taką prośbą wystąpiłem już kilka tygodni temu, na razie bezowocnie, ale w świetle orzeczenia prokuratury mam nadzieję, że Jerzy Stępień nie będzie dalej udawał, że sprawy nie ma - mówi poseł Arkadiusz Mularczyk. Nasz Dziennik 9-10.08.2008 r.
- Zaledwie kilka gmin, na około 100 wysłanych apeli, odpowiedziało pozytywnie na akcję Instytutu Pamięci Narodowej dotyczącą zmiany nazw ulic noszących imiona komunistycznych patronów - poinformował nas rzecznik prasowy Instytutu Andrzej Arseniuk. Władze miast i gmin powołują się na niechęć mieszkańców do zmian nazw, którą wyrażają oni w przeprowadzanych konsultacjach społecznych. Jednak w opinii prawników, takie konsultacje nie są wiążące i rada miasta ma prawo dokonać zmian nazewniczych. IPN od zeszłego roku kieruje apele do władz gmin o niezwłoczną eliminację z zasobu nazewniczego miast i gmin "nazw ulic, placów oraz patronów i imion instytucji publicznych, będących formą okazywania czci i szacunku dla ideologii nazistowskiej i komunistycznej". Niestety, mimo że przez ponad pół roku wysłano blisko 100 pism w tej sprawie, pozytywny odzew jest minimalny. Jak poinformował nas Andrzej Arseniuk, rzecznik prasowy IPN, "odpowiedzi pozytywnych było kilka, w większości przypadków rady miast organizowały konsultacje z mieszkańcami, podczas których okazywało się, że mieszkańcy chcą pozostawiania ulic bez zmian, do czego Rada się przychylała". Nasz Dziennik 9-10.08.2008 r.
- We „Wprost” rozmowa z Radosławem Sikorskim, ministrem spraw zagranicznych RP: Jestem jednym z najdogłębniej zlustrowanych obywateli w naszym kraju. Teczkę stworzyła mi Służba Bezpieczeństwa, kolejna powstała w ramach prób dyskredytowania mnie przez WSI – obie opublikowałem w Internecie. Mam status pokrzywdzonego nadany przez IPN. Pan minister Antoni Macierewicz sporym nakładem sił i środków też szukał na mnie haków, jakoś bez sukcesów. Wprost nr 33/2008 r.
- Nie dojdzie do procesu byłego toruńskiego esbeka Bronisława S. z byłym opozycjonistą Wacławem Kuropatwą. Ten pierwszy w ostatniej chwili zdezerterował z pola walki, mimo że to on domagał się satysfakcji przed sądem. Esbek, który pozwał byłego drukarza z podziemnego wydawnictwa Kwadrat m.in. za to, że na swojej stronie internetowej nazwał go "SB-manem", nie przyszedł wczoraj do sądu na tzw. posiedzenie pojednawcze (to wstępny etap postępowania przed rozpoczęciem procesu). Ponieważ nie usprawiedliwił nieobecności, sędzi Justynie Piś-Barganowskiej nie pozostało nic innego, jak uznać, że wycofał się ze sprawy i ją umorzyć. Najbardziej zawiedziony z takiego rozwoju wypadków był... Kuropatwa. - Byłem ciekawy jak i o co Bronisław S. będzie mnie oskarżał. Nie bałem się konsekwencji, bo czuję się niewinny - komentował po wyjściu z sali rozpraw. Złożenie broni przez esbeka dziwi, jeśli wspomnieć, ile zachodu czynił, aby wnieść prywatny akt oskarżenia przeciwko byłemu działaczowi podziemia. Do złożenia go trzeba bowiem mieć dane osobowe i adres pozwanego. Ponieważ Kuropatwa nie chciał mu ich podać, Bronisław S. nasłał na niego policję. Mundurowi spisali go na sądowym korytarzu przed jednym z procesów, jakie IPN wytoczył byłym funkcjonariuszom bezpieki.. Gazeta Wyborcza Toruń, Onet.pl 11.08.2008 r.
- Szczeciński oddział Instytutu Pamięci Narodowej przygotował historyczną wystawę edukacyjną, przypominającą wydarzenia i osoby związane ze strajkami w 1988 roku w stolicy obecnego województwa zachodniopomorskiego. Ekspozycja zostanie otwarta 14 sierpnia na placu Armii Krajowej. Autorzy wystawy na szesnastu planszach przedstawili sytuację polityczną w Polsce w drugiej połowie lat 80. ubiegłego wieku, a także tło i przebieg strajków, które zostały podjęte w Szczecinie w sierpniu 1988 roku. Mieszkańcy miasta poznają także biogramy osób, które odegrały wówczas najważniejszą rolę w walce z reżimem. Przy tworzeniu ekspozycji wykorzystano materiały m.in. z Archiwum Kurii Metropolitarnej Szczecińsko - Kamieńskiej, a także z prywatnych zbiorów Andrzeja Milczanowskiego i Kazimierza Nowotarskiego. Polska.pl 11.08.2008 r.
- Krystian Szostak, burmistrz Pszczyny, napisał w oświadczeniu lustracyjnym, że nie był współpracownikiem organów bezpieczeństwa państwa. Jeśli sąd uzna go za kłamcę lustracyjnego, straci stanowisko i nawet przez dziesięć lat nie będzie mógł pełnić funkcji publicznych. Pszczyńscy radni wystąpią do Instytutu Pamięci Narodowej o sprawdzenie oświadczenia Szostaka. Uchwałę podjęli wczoraj, podczas nadzwyczajnej sesji rady miasta, po tym, jak dwa tygodnie temu burmistrz przyznał się do kontaktów z SB. My uprzedziliśmy pszczyńskich radnych i przejrzeliśmy teczkę TW Ryszarda (pod takim pseudonimem po przyjeździe z Niemiec zarejestrowany był Krystian Szostak - wówczas student historii Uniwersytetu Śląskiego). Znajdujące się w katowickim oddziale IPN-u dokumenty, dotyczą okresu od listopada 1977 roku do listopada 1979 r. Znaleźć można w nich zadania, jakie SB przydzielała TW Ryszardowi oraz przekazywane przez niego informacje. Dotyczą one m.in. nastrojów panujących wśród studentów. Pojawiają się w nich również informacje o wybranych wykładowcach. Na ile jest to prawdziwy obraz ówczesnej współpracy Szostaka z SB? On sam nie ma wątpliwości, że w teczce jest wiele kłamstw. Dziennik Zachodni 13.08.2008 r.
- 1 sierpnia Krystian Szostak, burmistrz Pszczyny przyznał, że zmuszony został do podpisania oświadczenia o współpracy. W odpowiedzi zarząd PO zdecydował o rozpadzie koalicji w mieście. Plotki na temat współpracy burmistrza z SB krążyły od kilku miesięcy. Szostak poinformował o wszystkim 1 sierpnia podczas spotkania z sołtysami i przewodniczącymi zarządów osiedli. Zapewnia, że nikogo nie skrzywdził. Jak powiadamia "Dziennik Zachodni" radni PO chcą, żeby Instytut Pamięci Narodowej sprawdził TW Ryszarda, zwrócą się również z prośbą o wgląd w dokumenty dotyczącej tej sprawy. Mieszkańcy Pszczyny preferują ostrożność i anonimowość w swoich osądach, chociaż nie kryją, że oświadczenie burmistrza jest tematem numer jeden w mieście. - Trudno powiedzieć, czy współpracował. W każdym razie jest lepszym burmistrzem od poprzednika - uważa 40-letni Grzegorz ze Starej Wsi, dzielnicy Pszczyny. Tymczasem zarząd Platformy Obywatelskiej zdecydował o wycofaniu wiceburmistrza Mirosława Krausa ze stanowiska, tym samym zrywając koalicję w mieście. Samorząd PAP.pl 11.08.2008 r.
- Radny powiatu zambrowskiego Eugeniusz Kaczyński w swoim oświadczeniu lustracyjnym napisał: „Pracowałem w latach 1968-73 w KP PZPR jako pracownik szeregowy. Czy SB mnie zarejestrowało, tego nie wiem”. IPN zwrócił oświadczenie pisząc: „W tej formie nie jest możliwe do weryfikacji i dlatego należy je traktować tak, jakby nie zostało złożone w ogóle”. „Oświadczenie trzeba wypełnić według swojej najlepszej wiedzy i własnego przekonania – tłumaczy Tomasz Danilecki, rzecznik prasowy oddziału IPN w Białymstoku. – A jeśli będą jakieś wątpliwości, to sprawa trafi do sądu, który rozstrzygnie tę sytuację” – Gazeta Współczesna, 12.08.08 r.
- Miastu zależy na lokalizacji oddziału Instytutu Pamięci Narodowej w Zielonej Górze, ale liczy na to, że IPN będzie gotów dołożyć się do tej inwestycji. Przypomnijmy - według uzgodnień miasto ma dać IPN budynek, a marszałek jego wyposażenie. Na zaproponowaną przez miasto siedzibę przy ulicy Dworcowej IPN kręci nosem twierdząc, że budynek nie spełnia wszystkich wymogów architektonicznych, szczególnie ważnych dla ludzi starszych czy niepełnosprawnych. Tomasz Nesterowicz z biura prezydenta miasta o sprawie wypowiada się w sposób dyplomatyczny, ale jednocześnie zaznacza, że miasto nie może sfinansować całej inwestycji. "Mam nadzieję, że IPN przy tworzeniu swojego budżetu uwzględni ewentualnie konieczność poniesienia nakładów przy adaptacji lokalu, który miasto przeznaczy pod działalność IPN do swoich potrzeb. Trudno zakładać, że jedyną stroną inwestującą będzie tylko i wyłącznie miasto" - mówił Radiu Zielona Góra. Radio Zielona Góra 10.08.2008 r.
- Organizator Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Kościanie nad Obrą 36-letni Józef Kruk ze wsi Bociany pod Kutnem zjawił się nad Obrą na czele grupy specjalnej 10 lutego 1945 roku. Lokalna władza w powiecie kościańskim była już zorganizowana, stanowiska poobsadzane przez „element nacjonalistyczno – klerykalny” i na dodatek tenże „element” całkiem nieźle zdążył dogadać się z sowiecką komendą wojskową. Pierwszy kierownik bezpieki próbował metod watażki, ale nie mógł sobie w żaden sposób poradzić z Kościanem – uciekał się do gróźb i szantaży, uwikłał się w związek intymny z Niemką, wszędzie widział „wroga klasowego”, wszedł w konflikt z wszystkimi, nie wyłączając oficerów sowieckich. Waldemar Handke i Rafał Kościański z poznańskiego IPN dowiedli, że Kruk m.in. „(...)bezpodstawnie aresztował i czynnie znieważył wicestarostę kościańskiego Jana Andrzejewskiego, napadł w nocy na pełniącą dyżur pracownicę urzędu pocztowego, którą pobił, pobił również naczelnika urzędu pocztowego, urządzał libacje alkoholowe w UB, konfiskował spirytytus w gorzelniach (...)”. Wszyscy go mieli dość. Po czterech miesiącach zdjęto go ze stanowiska i usunięto w ogóle z bezpieki, a w teczce akt personalnych odnotowano: „nie nadający się do pracy w organach Bezpieczeństwa Publicznego”. Od tamtego czasu ślad wszelki po nim zaginął. I to jest tylko wierzchołek góry lodowej „zasług” Kruka. Panorama Leszczyńska 10.08.2008 r.
- Osoby odwiedzające Starostwo Powiatowe w Kołobrzegu mogą obejrzeć przygotowaną przez Instytut Pamięci Narodowej wystawę „Nowa Huta – miasto walki i pracy”. Na wystawie zostały pokazane unikatowe zdjęcia ukazujące powstanie i PRL-owską historię Nowej Huty. Wystawę do Kołobrzegu sprowadziło Kołobrzeskie Stowarzyszenie Inteligencji Twórczej i Muzeum Oręża Polskiego. Na wystawie zostały pokazane unikatowe zdjęcia . Najstarsze pochodzi z 25 czerwca 1949 roku i przedstawia początek prac ziemnych przy niwelacji terenu. Inne przedstawiają: budowę kombinatu, życie codzienne „socjalistycznego” miasta, związki Karola Wojtyły z tworząca się tam społecznością katolicką, walkę o krzyż w1960 r., budowę kościoła Arki Pana, Nową Hutę w 1968 r. i w latach 70-tych,wizyty komunistycznych władców, odsłonięcie pomnika Lenina, opozycyjne struktury i wydawnictwa w Nowej Hucie, „Solidarność” do 13 XII 1981, stan wojenny oraz koniec PRL-u w Nowej Hucie w 1988 r. gazetakołobrzeg.pl 11.08.2008 r.
- Imperium Zła, jak bywa określany Związek Radziecki, ma na swoim koncie wiele zbrodni. Najpotworniejszą jest jednak chyba Wielki Głód na Ukrainie, który w latach 1932-33 pochłonął miliony istnień ludzkich. - Jego rozmiary zaskoczyły nawet samych bolszewików - mówi Lech Słodownik, elbląskich historyk. Nad tragiczną kartą historii Ukrainy pochylił się krakowski IPN i przygotował wystawę upamiętniającą tę potworną zbrodnię. Ekspozycja była w miniony weekend prezentowana w Galerii EL. Radio Elbląg, port El 12.08.2008 r.
|