|
|
PRZEGLĄD MEDIÓW - 7-8 sierpnia 2008 r.
KRÓTKO:
- Mularczyk dostał dokumenty z IPN legalnie – czytamy w dzisiejszej Rzeczpospolitej. „Sprawa dotyczyła orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego w kwestii ustawy lustracyjnej. Arkadiusz Mularczyk 11 maja 2007 r. złożył wniosek o odroczenie rozprawy do czasu wyjaśnienia przeszłości dwóch sędziów mających orzekać o zgodności lustracji z konstytucją. Powoływał się przy tym na swoje notatki, jakie poczynił, przeglądając dokumenty SB w IPN. Dotyczyły sędziów Adama Jamroza i Mariana Grzybowskiego. (…) Już po decyzji Trybunału Jerzy Stępień w wywiadzie dla »Rz« zasugerował, że poseł Mularczyk dostał akta IPN nielegalnie. – Dokonałem zdumiewającego odkrycia. Ponieważ oglądałem te teczki już w ubiegłym roku, w każdej jest mój podpis. Teraz złożyłem drugi. Nie znalazłem jednak śladu podpisu posła Mularczyka – mówił Stępień. W ostatnim dniu urzędowania jako prezes Trybunału Konstytucyjnego złożył zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Choć Instytut Pamięci Narodowej na swoich stronach internetowych ujawnił kopie kart ewidencyjnych z podpisami Mularczyka, Stępień odmówił wycofania zawiadomienia”. Rzeczpospolita, e-polityka.pl, Gazeta.pl, 8.08.2008 r.
- „O historii oczami bezpieki, o symbolice flagi narodowej i o patriotyzmie pokoleniowym była m.in. mowa podczas czwartkowych warsztatów, odbywających się w ramach »II Polonijnych spotkań z historią najnowszą«. Przeznaczone dla nauczycieli ze szkół polskich za granicą warsztaty edukacyjne, trwające od 4 do 17 sierpnia, organizuje Biuro Edukacji Publicznej Instytutu Pamięci Narodowej (BEP IPN) we współpracy z Centrum Edukacji Obywatelskiej i Muzeum Powstania Warszawskiego. Jak powiedział dr Andrzej Kunert w rozmowie z PAP, »nauczycielom polonijnym należy pomagać ze wszystkich sił, bo są to ludzie, którzy ogromnym nakładem i wysiłkiem robią fantastyczną robotę«. Dr Kunert podczas czwartkowych warsztatów wygłosił wykład o pokoleniowym patriotyzmie Polaków pt. »Kamienie na Szaniec I i II«. Natomiast w czasie zajęć na temat »Historia oczami bezpieki«, prowadzonych przez historyka BEP IPN Jacka Pawłowicza, uczestnicy zapoznali się z dokumentami Służby Bezpieczeństwa - m.in. z dokumentami operacyjnymi rozpoznania, z teczką funkcjonariusza SB, tajnego współpracownika i lokalu kontaktowego. Jak powiedział PAP Pawłowicz, »w ramach zajęć nauczyciele mają okazję poznać mechanizmy funkcjonowania bezpieki, która osaczała Polaków, żeby ich łamać; jak też działania operacyjne mające doprowadzić do aresztowania«. (…) W ramach spotkań zaplanowano jeszcze wykłady prof. Jana Żaryna, prof. dr. hab. Jerzego Eislera, prof. Andrzeja Friszke". PAP, 7.08.2008 r.
- „Napisy upamiętniające rzekomy »niemiecki ruch oporu« przeciwko nazizmowi i znanego polakożercę Clausa von Stauffenberga, który dokonał nieudanego zamachu na Adolfa Hitlera, znajdują się na tablicach w Wilczym Szańcu, bunkrze przywódcy III Rzeszy w Gierłoży koło Kętrzyna. Historycy nie mają wątpliwości: treść inskrypcji nie jest prawdziwa. To klasyczny przykład tworzenia mitologii historycznej. Pikanterii sprawie dodaje fakt, że tablice o takiej treści w Wilczym Szańcu zamontowano z inicjatywy strony niemieckiej. Sprawie zamierzają przyjrzeć się Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa oraz Instytut Pamięci Narodowej. (…) dr. Mieczysław Ryba, członek Kolegium Instytutu Pamięci Narodowej: - To jest próba rewizji historii i tworzenia mitów historycznych, jakoby tego typu ludzie byli wrogami narodowego socjalizmu. Spiskowcom, powiązanym ze szlachtą niemiecką, mającym określoną wizję polityczną, podobała się polityka imperialna realizowana przez Hitlera do czasu, kiedy przynosiła sukcesy; kiedy przestała - racjonalnie było wyeliminować wodza III Rzeszy i zawrzeć pokój na froncie zachodnim, po to żeby ratować Niemcy. I to był ich cel. Nie było zaś celem zwalczanie narodowego socjalizmu, który z definicji był zbrodniczy”. Nasz Dziennik, 8.08.2008 r.
- Grzegorz Majchrzak, historyk IPN w artykule „Moskwa '80 – olimpijski spokój SB”. „Moskiewska olimpiada latem 1980 r. odbywała się w warunkach szczególnych. Z jednej strony w cieniu inwazji ZSRR na Afganistan (grudzień 1979 r.) oraz ogłoszonego przez Stany Zjednoczone i kilkadziesiąt innych państw (w tym m.in. przez Chiny) bojkotu igrzysk. A z drugiej (patrząc już tylko z polskiej perspektywy) w cieniu protestów robotniczych (określanych przez władze mianem »przerw w pracy«), które trwały nieprzerwanie od ogłoszenia podwyżki cen »niektórych gatunków mięsa i wędlin«, aż do zgody władz na utworzenie niezależnych samorządnych związków zawodowych. W związku z »olimpiadą przyjaźni« Polska bezpieka prowadziła szeroko zakrojone działania, w tym monitorowała reakcje polskiego społeczeństwa na igrzyska. Szczególnie uważnie obserwowana była opozycja, która według raportów Służby Bezpieczeństwa nie przejawiała nazbyt dużej aktywności w związku z moskiewskimi igrzyskami. W ocenie SB przypadki kolportażu ulotek czy plakatów antyolimpijskich należały do rzadkości”. Rzeczpospolita, 7.08.2008 r.
- „Polscy sportowcy, jako reprezentanci państwa należącego do Unii Europejskiej i Paktu Północnoatlantyckiego, nie muszą się już obawiać inwigilacji i oceny »jedynie słusznej postawy ideologicznej«, ale... nie zawsze tak bywało. W środowym »Stoperze« Piotr Marciniak powrócił do czasów kiedy polscy olimpijczycy mogli się czuć »bezpiecznie«, gdyż czuwała nad nimi... Służba Bezpieczeństwa. Tak było m.in. na igrzyskach w Montrealu w 1976 roku. Gościem Stopera był Krzysztof Łoniewski - historyk IPN i dziennikarz radiowej Trójki”. Polskieradio.pl, 8.08.2008 r.
- Donald Tusk zapowiada cięcia w budżecie Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji oraz IPN. Szef klubu PO Zbigniew Chlebowski dorzuca: Kancelaria Prezydenta też za dużo kosztuje... Straszona prezydenckim wetem PO wyciąga konsekwencje z tego, że jest ustawa, której Lech Kaczyński zawetować nie może. To ustawa budżetowa.- Budżet jest głównym instrumentem działania. Można w ten sposób uzyskiwać pewne cele stricte polityczne - powiedział premier Donald Tusk w wywiadzie dla »Przekroju«. (…) - Cięcia będą dotyczyły całej administracji centralnej - mówi »Gazecie« Sławomir Nowak, szef gabinetu politycznego premiera. - Na poziomie ustawy budżetowej da się zrealizować wiele priorytetów, a więc dalsze ograniczenie deficytu, podwyżki dla wybranych sfer budżetowych - mówi premier w »Przekroju«. No i obniżki: »Z całą pewnością czeka nas poważna dyskusja o finansowaniu niektórych działań IPN«". Gazeta Wyborcza, 8.08.2008 r. Przekrój, nr 32-33/08, 07.08.2008 r. wiadomosci24.pl, Onet.pl – wiadomości, 8.08.2008 r.
- „Według Zbigniewa Ziobry (PiS), zapowiadane przez premiera Donalda Tuska cięcia w budżetach takich instytucji jak Kancelaria Prezydenta i IPN są elementem »bezwzględnej wojny na wyniszczenie«. (…) Ziobro ocenił na piątkowej konferencji prasowej w Sejmie, że zapowiedzi cięć pokazują »wolę traktowania politycznego sporu, który jest naturą każdego demokratycznego państwa, w kategoriach bezwzględnej walki na wyniszczenie«. Zdaniem b. ministra sprawiedliwości, Donald Tusk »z jednej strony uśmiecha się, mówi o zaufaniu, przyjaźni a z drugiej strony posługuje się pałką (w postaci zapowiedzi cięć-PAP)«. Według Ziobry, premier nie przedstawił żadnych merytorycznych argumentów, które przemawiałyby za ograniczeniem środków budżetowych dla instytucji, które - jak mówił - »nie są w tej chwili zawłaszczane przez PO i jego (premiera-PAP) politycznych kolegów«". pb.pl, PAP, 8.08.2008 r.
- Jan Szelka, założyciel „Solidarności” w gminie Kodrąb, twierdzi, że w swojej teczce, którą otrzymał z Instytutu Pamięci Narodowej, znalazł wśród osób donoszących na niego nazwisko wójta gminy Kodrąb Stanisława Jasińskiego. Jan Szelka pochodzący z Zapolic jako opozycjonista był pod „szczególną opieką” aparatu bezpieczeństwa PRL-u. Przesiedział 4 i pół roku w więzieniu, był szykanowany i prześladowany przez ówczesną władzę. We wtorek 29 lipca po kilku miesiącach oczekiwania otrzymał z Instytutu Pamięci Narodowej kilka teczek, które Służba Bezpieczeństwa zebrała na jego temat. Zgodnie z obowiązującym prawem Jan Szelka poprosił o odtajnienie danych osobowych tajnego współpracownika o dwóch pseudonimach „X-85” i „Wolski”, który przez 5 lat od 1985 r. pisał na niego donosy. – Byłem bardzo zaskoczony, gdy okazało się, że to Stanisław Jasiński – powiedział Gazecie Jan Szelka. W 1985 r. obecny wójt Kodręba pełnił funkcję naczelnika gminy. – Nigdy nie podjąłem świadomej współpracy z SB – odpiera stanowczo zarzuty. Na pytanie, czy zamierza oddać sprawę do sądu, wójt odpowiada, że na to będzie jeszcze czas. Gazeta Radomszczańska, 7.08.2008 r.
- Od 3 sierpnia w radomszczańskim Muzeum Regionalnym oglądać można wystawę „Żołnierze Warszyca” ze zbiorów Łódzkiego Oddziału Instytutu Pamięci Narodowej. Ekspozycja prezentowana jest w salach aresztu. Znaczna część poświęcona jest Stanisławowi Sojczyńskiemu. Oprócz znanych zdjęć Warszyca można zobaczyć też np. świadectwa szkolne legendarnego przywódcy i wiele innych dokumentów. Gazeta Radomszczańska, 7.08.2008 r.
- „Z Waldemarem Rekściem, świadkiem w procesie oskarżonych o sprawstwo kierownicze masakry robotników na Wybrzeżu w 1970 r., starszym oficerem mechanikiem marynarki handlowej, byłym zastępcą dyrektora ds. inspekcji morskich Urzędu Morskiego w Słupsku, rozmawia Piotr Czartoryski-Sziler: Nasz Dziennik: - Jak więc ocenia Pan Grudzień ‘70 z perspektywy lat i jakich uczuć doznaje Pan, widząc dziś gen. Jaruzelskiego na ławie oskarżonych? - Grudzień 70 jest w świecie niedoceniany, tymczasem właśnie wtedy raz na zawsze złamano ideologiczne podstawy komunizmu. Mało kto wie, jak szerokim echem odbił się on w Związku Sowieckim i raczej się nie zauważa, że od tego momentu zaczął się zmierzch komunistycznych partii w Europie Zachodniej. W kilka miesięcy później podobne wydarzenia były w Kownie, z czego mieszkańcy Litwy byli bardzo dumni. Do tego czasu można było jeszcze spotkać ludzi, którzy wierzyli w komunizm jako ideologię. Potem jeżeli wstępowali do kompartii, to robili to już tylko dla kariery. I wiadomo było, że w tej sytuacji ten system musi upaść wcześniej lub później, skoro skompromitował się jako ideologia. Upadek Gomułki i przejęcie władzy przez Gierka społeczeństwo odebrało jako własne zwycięstwo”. Nasz Dziennik, 8.08.2008 r.
- „Te zdjęcia potwierdzają, że była to osoba niezwykła, bohater narodowy, wzór do naśladowania - tak spotkani przez naszego reportera poznaniacy mówią o otwartej w piątek na Placu Mickiewicza wystawie poświęconej rotmistrzowi Witoldowi Pileckiemu. Na Placu Mickiewicza ustawiono kilkanaście plansz przedstawiających życie rotmistrza kawalerii Witolda Pileckiego. Był on organizatorem ruchu oporu w obozie Auschwitz-Birkenau, żołnierzem podziemia skazanym przez komunistyczne władze Polski Ludowej na karę śmierci. Organizatorami wystawy »Ochotnik do Auschwitz« są Dolnośląska Inicjatywa Historyczna i Instytut Pamięci Narodowej. Wcześniej ze zdjęciami zapoznali się mieszkańcy Lubina i Warszawy. Na poznańskim Placu Mickiewicza ekspozycję można oglądać do 14 września. Więcej informacji o życiu rotmistrza Pileckiego - na specjalnie utworzonej stronie internetowej: www.pilecki.ipn.gov.pl”. Radio Merkury, tutej.pl, 8.08.2008 r.
- „Wielkopolskie miasta na »celowniku« IPN. Czy kolejna próba pozbycia się komunistycznych patronów - takich jak Karol Świerczewski czy Janek Krasicki - z nazw ulic spali na panewce? Prezes IPN Janusz Kurtyka śle do władz polskich gmin apele o to, by usunąć z nazewnictwa ulic i placów ,»niedobitki« komunistycznych patronów. Do listów dołącza noty biograficzne, ukazujące prawdziwy charakter ich rzekomych ,»zasług« dla Polski. Nie wszyscy są jednak posłuszni. (…) Czy IPN będzie kontratakował? - Na razie chcemy wysłać apele do wszystkich miast i miejscowości w Polsce. Apelujemy o obywatelskie myślenie o Polsce. Potem rozważymy dalsze kroki - odpowiada dr Korkuć. - Postawy mieszkańców nas nie dziwią, bo oni nie znają prawdziwych biografii komunistycznych patronów ulic. W szkole się tego nie uczyli. Bierność mieszkańców można zrozumieć, ale władze lokalne powinny im pokazywać: »orzeł biały - tak, swastyka czy sierp i młot – nie« - tłumaczy Korkuć. Po ulicach przyjdzie pora na ostatnie komunistyczne pomniki. Korkuć nie ukrywa, że IPN zwróci się z apelem również do władz Poznania - aby usunąć stojący do dziś przy Grochowskiej pomnik gen. Waltera. - Chcemy zwracać uwagę, że utrzymywanie takich reliktów ma walor niewychowawczy i przeczy przywiązaniu do elementarnych wartości, jak niepodległość”. Gazeta.pl – Poznań, 5.08.2008 r.
|