|
|
PRZEGLĄD MEDIÓW - 30 lipca 2008 r.
KRÓTKO:
- „Na gmachu PAST-y zawisł wczoraj wielki plakat podkreślający wagę Powstania Warszawskiego. W ten sposób IPN i Muzeum Powstania Warszawskiego rozpoczęły ogólnopolską akcję »Warszawa '44. Bitwa o Polskę«. Ma ona przypomnieć, że powstanie było walką o niepodległość całego kraju, nie tylko bojem o stolicę. Do 4 sierpnia o 64. rocznicy powstania przypominać będzie 500 billboardów i citylightów w największych miastach Polski i 30-sekundowy spot telewizyjny, w którym prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz zaprasza na obchody. Na ulicach rozdawane są też ulotki z apelem, by zatrzymać się na minutę 1 sierpnia o godz. 17, gdy o godzinie »W« przypomną syreny alarmowe”. Życie Warszawy, 30.07.2008 r.
- Wbrew nazwie Powstanie Warszawskie było bitwą ważną dla całej Polski. Dlatego we wszystkich miastach organizowane są rocznicowe uroczystości. Nie inaczej będzie we Wrocławiu. Kulminacją będzie oczywiście Godzina „W”. 1 sierpnia 1944 r. o godz. 17.00 powstańcy ruszyli do walki. Dokładnie 64 lata po tym wydarzeniu w całym kraju, także we Wrocławiu, zawyją syreny lotnicze. Dwa dni wcześniej, 30 lipca o godz. 13.00 na wrocławskim Rynku (od strony Sukiennic) zostanie otwarta wystawa „Pamiętamy o powstaniu”. Wezmą w niej udział przedstawiciele Urzędu Miasta, Muzeum Powstania Warszawskiego, Solidarności Walczącej oraz IPN. W przeddzień rocznicy do „Echa Miasta” zostanie dodana specjalna ulotka rocznicowa. Powstanie Warszawskie miało uwolnić stolicę od Niemców.Celem Armii Krajowej było zajęcie miasta i witanie nadciągającej Armii Czerwonej jako gospodarze kraju. Jednak Sowieci zatrzymali się na linii Wisły, a Niemcy ściągnęli posiłki i zdławili Powstanie. Potrzebowali jednak na to 63 dni. Powstanie Warszawskie było największą bitwą partyzancką II wojny światowej. Radio Wrocław, Radio RAM 29-30.07.2008, Radio Elka, Radio Plus Legnica, wroclaw.pl, Wroclaw24.net, MMWroclaw.pl, terazwroclaw.pl, NaszeMiasto.pl, doba.pl, polskalokalna.pl, lca.pl, legnica.um.gov.pl, walbrzych.info, jg24.pl, opole.pl, wirtualneopole.pl, 29.07.2008 r.
- „Prezes IPN Janusz Kurtyka przekonuje, że wrocławski oddział Instytutu nie prowadził żadnych procedur lustracyjnych - oficjalnych ani nieformalnych - w sprawie kandydatów do Nagrody Wrocławia. Takie stanowisko Kurtyka przedstawił w odpowiedzi na pismo posła SdPl Marka Balickiego. Prezes IPN napisał m.in.: »We Wrocławiu nie zostały wszczęte żadne procedury lustracyjne w stosunku do kandydatów do Nagrody Miasta Wrocławia. Rada miejska ani żaden z jej członków nie występowali do Oddziału IPN we Wrocławiu o udzielenie informacji mających na celu ustalenie zawartości dokumentów archiwum IPN w odniesieniu do tych kandydatów. W oddziale IPN we Wrocławiu nie miały miejsca również żadne nieformalne działania lustracyjne«. W piśmie Kurtyka twierdzi, że takie informacje otrzymał od prof. Włodzimierza Suleji, szefa IPN we Wrocławiu. Tymczasem kilka tygodni temu pytany przez »Gazetę« Suleja przyznał, że przewodnicząca wrocławskiej rady miasta Barbara Zdrojewska w towarzyskiej rozmowie pytała go o nazwiska kandydatów do nagród, a on »wyraził się o nich pozytywnie«". Gazeta.pl, 28.07.2008 r.
- „Kilkadziesiąt fotografii przedstawiających osoby, które zginęły od początku stanu wojennego do roku 1989 w wyniku represji systemu komunistycznego, można od wtorku oglądać w Rzeszowie na wystawie »Ofiary stanu wojennego«. Ekspozycję, przygotowaną przez Instytut Pamięci Narodowej, otwarto na rzeszowskim Placu Farnym. Na stelażach umieszczono zdjęcia ofiar, ich krótkie życiorysy oraz informacje, jak zginęli. Na wystawie znalazł się m.in. portret ks. Jerzego Popiełuszki oraz 19-letniego maturzysty Grzegorza Przemyka. Jak powiedział PAP Jakub Izdebski z rzeszowskiego oddziału IPN, w stolicy Podkarpacia szczególnie eksponowane są portrety dwóch osób z regionu, które zginęły w stanie wojennym”. PAP, 29.07.2008 r.
- „IPN rozważa możliwość przeprowadzenia ekshumacji w tzw. Domu Turka - dawnej siedzibie UB w Augustowie. Według świadków - katowano w niej i zabijano członków podziemia antykomunistycznego. By uczcić to miejsce - władze samorządowe chcą wykupić dom z rąk prywatnych właścicieli i założyć w nim muzeum obławy augustowskiej. (…) Wielu aresztowanych podczas obławy torturowanych było właśnie w augustowskiej siedzibie UB. Wśród relacji świadków pojawiają się informacje, że budynek jest również miejscem pochówku pomordowanych. Mówi się m.in. o piwnicach i miejscu, w którym były toalety. Na ekshumacji w Domu Turka bardzo zależy rodzinom zaginionych w obławie. O takiej możliwości myśli białostocki Instytut Pamięci Narodowej. - Podchodzimy do sprawy poważnie i rozważamy możliwość badań, ale musimy zdecydować, czy przeprowadzenie tej czynności będzie zgodne z zadaniami postępowania przygotowawczego. Analizujemy sytuację, poprosimy też o konsultację Główną Komisję Ścigania Zbrodni Przeciw Narodowi Polskiemu. Ostateczną decyzję o tym, czy ekshumacja będzie konieczna, podejmą jednak nasi prokuratorzy. Myślę, że stanie się to w ciągu miesiąca, dwóch. Na początku i tak skorzystalibyśmy ze świdrów geologicznych - mówi prokurator Zbigniew Kulikowski, naczelnik pionu śledczego białostockiego IPN”. Gazeta.pl – Białystok, 29.07.2008 r.
- Filip Musiał, w artykule „Agenturalne strategie obronne”: „Tajni współpracownicy Służby Bezpieczeństwa uporczywie zaprzeczają agenturalnej przeszłości. Taktyki nieprzyznawania się do relacji z bezpieką są budowane zgodnie z zasadami pracy operacyjnej. Podstawowym sposobem działania tajnych służb jest dezinformacja, czyli wprowadzanie przeciwnika w błąd. Była ona także jedną z głównych metod działania komunistycznej SB. (…) Inną z taktyk dezinformacyjnych jest wprowadzanie tzw. medialnego szumu. Uporczywie powtarzana teza, pojawiająca się w prasie, telewizji i radiu, nawet jeśli w sposób ewidentny kłóci się z faktami, dla części odbiorców staje się wiarygodna poprzez jej częste powtarzanie. W tym wypadku niezwykle istotne staje się zaangażowanie jak największej liczby »autorytetów«, najlepiej takich, które same nie miały tajnych relacji z komunistyczną bezpieką. (…) Odżegnującą się od swej przeszłości agenturę wspierają więc szerokim frontem przeciwnicy upubliczniania wiedzy o najnowszej historii Polski. W mediach obserwujemy lawinę wystąpień nobliwych osobistości podkreślających, że »nie wierzą, aby mogła to być prawda«. Czasem zdarzają się wypowiedzi wyjątkowo osobliwe, jak np. stwierdzenie Adama Michnika: »W całej tej opowieści o Lechu Wałęsie, którą powtarzacie, choćby to wszystko naprawdę się wydarzyło, mimo to jest to nieprawda«”. Dziennik Polski, 30.07.2008 r.
- Maciej Marosz w artykule „Kontakt operacyjny »Ala«: „Odnalezione donosy »Ali« pochodzą z akt sprawy operacyjne »Lato 79«, która miała na celu rozpracowywanie środowisk kościelnych i inteligenckich przed pierwszą pielgrzymką do polski papieża Jana Pawła II. (…) Jeszcze przed wydaniem książki »Księża wobec bezpieki« jeden z jej recenzentów – redaktor naczelny »TP« ks. Adam Boniecki – uznał, że zawarty w niej opis jednego z kontaktów operacyjnych SB odnosi się do Haliny Bortnowskiej i przekazał jej fragmenty publikacji dotyczące »Ali«. Redaktor Bortnowska na łamach miesięcznika »Znak« i w rozmowie z dziennikarzem »Rzeczpospolitej« Piotrem Pałką kategorycznie zaprzeczyła, by kiedykolwiek współpracowała z SB”. Gazeta Polska, 31/08, 30.07.2008 r.
- Paweł P. Reszka, publicysta Gazety Wyborczej: „Mieszkańcy bychawskiej ulicy noszącej imię Karola Świerczewskiego, nie chcą się zgodzić na zmianę jej nazwy. Władze miasta proponują zamiast niego Jana Pawła II. - Dla Papieża ta ulica jest za krótka - informują mieszkańcy ulicy - A poza tym nie stać nas na wymianę dokumentów po zmianie nazwy. Prezes IPN Janusz Kurtyka zwraca się do samorządów w sprawie nazw ulic, które są »formą okazywania czci i szacunku dla ideologii nazistowskiej i komunistycznej«. Akcja instytutu trwa od półtora roku. Na początku 2008 r. szef IPN wystąpił do rady miejskiej w Bychawie z apelem dotyczącym ulicy Karola Świerczewskiego. »Utrzymywanie tej nazwy (...) jest w swej istocie formą gloryfikacji stalinizmu i działalności przeciw niepodległości Polski« - napisał Kurtyka. (…) W odpowiedzi wiosną Andrzej Sobaszek, burmistrz Bychawy, odpisał prezesowi, że nazwa nie została zmieniona, bo nie zgodzili się na to mieszkańcy. Władze miasta zaproponowały jako patrona Jana Pawła II, ale bez skutku. Mimo dwóch spotkań w tej sprawie mieszkańcy ulicy pozostają nieugięci. Sobaszek nie ukrywa, że jest za tym, by nazwę zmienić”. Gazeta.pl – Lublin, 29.07.2008 r.
- Ks. Andrzej Perzyński w liście nadesłanym do Gazety Wyborczej nawiązującym do tekstu ks. Andrzeja Lutra „Teologowie z IPN”: „Instrumentalne traktowanie słów Pisma św. musi budzić sprzeciw każdego chrześcijanina. (…) Dobrze, że ks. Andrzej Luter (przeciwko takim procedurom zgłasza protest i głębiej go uzasadnia. Rzeczywiście w walce politycznej zwolennicy IV RP zdanie z Ewangelii Jana: »Poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli«, odnoszą do »teczkowej prawdy« z archiwów IPN. Jest to wielkie kuriozum. Można je skwitować śmiechem”. Gazeta Wyborcza, 30.07.2008 r.
- W dzienniku Polska Gazeta Wrocławska artykuł Pawła Piotrowskiego – historyka wrocławskiego Instytutu Pamięci Narodowej „Utracone skarby ziem odzyskanych”: „Każdy, kto dziś odwiedza Niemcy, zachwyca się krajobrazem kulturowym tego kraju, czyli piękną architekturą, wspaniałymi zabytkami i doskonale utrzymanymi wioskami, gdzie dachy pokryte są czerwoną dachówką. (…) Ziemie zachodnie miały nieszczęście być pierwszymi obszarami hitlerowskich Niemiec, które »wyzwalała« Armia Czerwona. Dotknęła ich cała nagromadzona w żołnierzach sowieckich nienawiść i chęć odwetu. Bogactwo, którym szczyciły się nie tylko pałace, ale również kamienice i wiejskie domostwa, frustrowało prostych żołnierzy, którzy nie wyobrażali sobie takiego dobrobytu. Na początku 1945 roku łuny płonących starówek zwanych pochodniami zwycięstwa znaczyły niebo nad dziesiątkami miast. (…)” Polska Gazeta Wrocławska 30.07.2008 r.
- „Tajemnicze labirynty Żydów” – w Będzinie pod miastem odkryto sieć piwnicznych korytarzy, którymi w czasie wojny przemieszczali się Żydzi. Istnienie systemu podziemnych przejść potwierdził Menachem Lior, dawny mieszkaniec Będzina, obecnie mieszkający w Izraelu. – Takich przejść było w mieście kilka, zwłaszcza tam, gdzie znajdowały się oficyny, łączące ulicę Małachowskiego z ulicą Modrzejowską. Wielu z nas o nich wiedziało. Tajemnicy nie znali oczywiście Niemcy – opowiada Menachem Lior. Polska Dziennik Zachodni, 30.07.2008 r.
|