|
|
PRZEGLĄD MEDIÓW - 12-14 lipca 2008 r.
KRÓTKO:
- Barbara Fedyszak-Radziejowska, członek Kolegium IPN: „Wielu komentatorów dostrzega w książce Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka oraz filmie »Trzech kumpli« Ewy Stankiewicz i Anny Ferens szansę na przełom w społecznej świadomości Polaków. Media zdają się prorokować wielką jakościową zmianę. Zdaniem jednych będą to zmiany na gorsze, bo Polacy załamani plamami na życiorysie Wałęsy na pewno przekreślą wszystkie (»swoje«?) osiągnięcia, w tym demokrację, niepodległość i wolny rynek, i wrócą do PRL, wstępując po drodze do ZBiR (Związku Białorusi i Rosji). Pisanie rzeczy nie do końca zgodnych z posągowym wizerunkiem przywódcy »Solidarności« musi, ich zdaniem, doprowadzić do klęski III RP. A wszystko z powodu jednej książki, napisanej przez (...) historyków. W wolne miejsce proszę wstawić ulubiony epitet ze słownika Kalisza lub Niesiołowskiego. (…) Dzisiaj na pytanie, czy ustawa o IPN zostanie zmieniona, prawie wszyscy gromko odpowiadają – ależ na pewno nie! A ja, sceptyk i optymista realny, zastanawiam się, na ile możliwa jest realizacja szczególnego planu, którego sygnały są już obecne w debacie publicznej. Większość polityków PO w trosce o swój elektorat powstrzymuje się od zapowiadania nowelizacji ustawy o IPN. Tacy zwolennicy swobód obywatelskich, jak Jarosław Gowin, Andrzej Czuma czy Antoni Mężydło, zapewne nadal będą bronić tej instytucji. Ale czy politycy PSL nie przygotują projektu stosownej nowelizacji, nie jestem już taka pewna. Dla PSL nie będzie to kosztowne, elektorat ludowców nie jest do IPN szczególnie przywiązany”. Rzeczpospolita, 12-13.07.2008 r.
- Grzegorz Majchrzak, historyk Biura Edukacji Publicznej IPN: „W dniach 29-30 września 1982 r. przewodniczącego NSZZ Solidarność Lecha Wałęsę, internowanego przez władze PRL w Arłamowie, odwiedził jego brat Stanisław. Jako powód odwiedzin podał chęć złożenia życzeń urodzinowych bratu - Lech Wałęsa skończył wówczas 39 lat. Jednak, według oficjalnej wersji, Służba Bezpieczeństwa uzyskała informację, że Stanisław chce przeprowadzić z bratem wywiad i za odpowiednim wynagrodzeniem przekazać go mediom na Zachodzie. Po wyjeździe z Arłamowa funkcjonariusze SB przeszukali Stanisława Wałęsę. Znaleźli przy nim miniaturowy magnetofon marki Sanyo wraz z kasetą zawierającą nagraną dzień wcześniej rozmowę. Niespełna rok później, 27 września 1983 r., Telewizja Polska wyemitowała program pod tytułem »Pieniądze«, czyli rzekomą rozmowę przewodniczącego NSZZ Solidarność Lecha Wałęsy z jego bratem Stanisławem”. Polska, 12-13.07.2008 r.
- „Publikacja książki historyków IPN Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka »SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii« sugerującej, że lider »S« był współpracownikiem SB o kryptonimie »Bolek«, wywołała głośne protesty zwolenników byłego prezydenta. W kilku miastach powstały społeczne komitety, których członkowie zadeklarowali walkę o obronę dobrego imienia Wałęsy. Czas płynie, do komitetów nie dołączają politycy z pierwszych stron gazet, a sami inicjatorzy ich powołania wątpią, by przerodziły się w partię polityczną. Co w miesiąc po premierze książki dzieje się z jej bohaterem i jego obrońcami? (…) Co myśli o komitetach jeden z pierwszych obrońców byłego prezydenta? Jan Rulewski, który już w maju (a więc przed ukazaniem się pracy historyków IPN) podpisał apel polityków i intelektualistów o przeciwstawienie się »wymierzonej przeciwko Wałęsie kampanii nienawiści i zniesławień«, uważa, że puentą całego zamieszania powinna być po prostu inna książka, czyli – jak to ujął – »prawdziwa biografia Wałęsy«”. Rzeczpospolita, 12-13.07.2008 r.
- Piotr Semka: „Ruch komitetów obrony czci Lecha Wałęsy rodzi się niemrawo. Nie pchają się doń znani politycy, a liczba podpisów zbieranych przez miłośników Lecha nie oszałamia. Sam Wałęsa – jak to ma w zwyczaju – nie bardzo pomaga swoim zwolennikom. Nie pomógł nawet fakt, że roli patrona ruchu ochoczo podjęła się »Gazeta Wyborcza« wychodząca w wielosettysięcznym nakładzie. Stosunkowo nieliczne komitety obrony Lecha tworzą zapaleńcy albo powstają one na obrzeżach Platformy Obywatelskiej. Słowem – z dużej chmury spadł mały deszcz. Brak szerszego zainteresowania Polaków hasłem (lansowanym przez naczelnego »Wyborczej«): »odpieprzcie się od Lecha«, to symptom optymistyczny. Świadczy o zdrowym rozsądku. Polacy słusznie uznali, że pomysł pod tytułem »komitety obrony« warto zerezerwować na sytuacje rzeczywiście nadzwyczajne. A wydanie przez Instytut Pamięci Narodowej książki o uwikłaniu Lecha Wałęsy we współpracę ze Służbą Bezpieczeństwa na początku lat 70. żadną nienormalnością nie jest. Jest typową dla każdej demokracji naukową dyskusją o bohaterach niedawnej historii. Za to aluzje przyrównujące pracę historyków IPN do esbeckiej nagonki z lat stanu wojennego są skandaliczne”. Rzeczpospolita, 12-13.07.2008r.
- „– To skandal, że na piątkowe obchody rocznicy tragedii wołyńskiej nie pofatygował się żaden z najważniejszych polskich polityków – mówi »Rz« zaangażowany w organizację uroczystości ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski. – W niedzielę Kresowiacy o niczym innym nie mówili, tylko o przykrości, jaka ich spotkała. Wszyscy byli rozgoryczeni.Uczestników obchodów szczególnie dotknął fakt, że prezydent nie pojawił się na piątkowych uroczystościach na skwerze Wołyńskim w Warszawie, choć minister w Kancelarii Prezydenta Michał Kamiński zapewniał w »Rz«, że Lech Kaczyński tam będzie. (…)»Jako Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej w imieniu całego narodu składam dzisiaj hołd wszystkim ofiarom wydarzeń wołyńskich z lat 1943 – 1944. (...) Tragedia Wołynia była przełomowym momentem zagłady polskich Kresów« – napisał Lech Kaczyński. – Cały list składa się z ogólników. Szczególnie bulwersuje to, że ani razu nie padło słowo »ludobójstwo«. Nie zostali też nazwani sprawcy –ocenia ks. Isakowicz-Zaleski. – Dobrze, że głowa państwa nie używa tak jednoznacznie brzmiących słów, zachowując pewien dystans. Spór o terminologię powinien być przedmiotem dyskusji historycznych, a nie politycznych – uważa z kolei prof. Andrzej Chojnowski, przewodniczący Kolegium Instytutu Pamięci Narodowej. – W swoich publikacjach nie używam terminu »ludobójstwo«, choć pewne przejawy ludobójstwa miały tam miejsce”. Rzeczpospolita, 12-13.07.2008 r.
- Rafał Ziemkiewicz: „Samą nieobecność prezydenta na obchodach 65. rocznicy rzezi wołyńskiej można by jakoś usprawiedliwić. Listu, który wystosował do ich uczestników, już nie. List ten jest powtórzeniem politycznie poprawnych fałszów, jakimi od kilkunastu lat władze wolnej Polski zbywają pamięć zbrodni, a język, jakim został napisany, przypomina eufemizmy peerelowskiej nowomowy – owe »wypadki poznańskie« czy »tragiczne wydarzenia na Wybrzeżu«. Ktokolwiek chciałby się dowiedzieć z oficjalnych polskich dokumentów, takich jak wspomniany list czy też rocznicowa uchwała Sejmu sprzed pięciu lat, co właściwie stało się na Wołyniu, nie umiałby tego odgadnąć. Nastąpiła tam jakaś »tragedia«, w której zginęli jacyś Polacy, ale czy było to trzęsienie ziemi, czy powódź? Raczej nie zbrodnia, bo tego słowa nikt nie użył, zresztą wtedy trzeba by wskazać zbrodniarzy”. Rzeczpospolita, 14.07.2008 r.
- Profesor Ryszard Szawłowski w wywiadzie udzielonym Naszemu Dziennikowi: „Nasz Dziennik: - Jak Pan ocenia formułę upamiętniania rocznicy rzezi wołyńskiej i zaangażowanie w nią władz. - Pewien przełom jest niewątpliwy. Co by się o prezesie IPN Januszu Kurtyce nie powiedziało, ma on tutaj niewątpliwą zasługę. To, co się działo za kadencji prezesa Leona Kieresa, było bowiem rzeczą skandaliczną. Manipulowało się historią stosunków polsko-ukraińskich. Była to metoda takich eufemizmów i terminów nietrafnych, jak w najlepszym wypadku: »eksterminacja« i »czystka etniczna«. A ludzie o ukraińskich poglądach, przyjaźnie nastawieni do UPA, mówili o »krwawych zajściach«, »wojna domowa« też nie była wykluczona. Obecnie mamy więc postęp, chociaż słyszał pan, że np. prof. Rezmer w przeciwieństwie do wszystkich referentów - oczywiście poza dwoma Ukraińcami - też świadomie mówił sześć razy »eksterminacja«, a słowo »ludobójstwo« w ogóle nie było powiedziane”. Nasz Dziennik, 12-13.07.2008 r.
- „Katowicki IPN zbada, jak zginął gen. Sikorski. Do katowickiego IPN-u trafiły do analizy akta Głównej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu. - Mamy trzy miesiące na podjęcie decyzji, czy wszczynamy śledztwo - mówi prokurator Ewa Koj, naczelnik katowickiego pionu śledczego IPN. To w jej gestii i podległych jej prokuratorów znajdują się teraz najistotniejsze rozstrzygnięcia dotyczące wyjaśnienia okoliczności tragedii w Gibraltarze 4 lipca 1943 r. Śledztwo w sprawie śmierci generała podejmowali już dwukrotnie prokuratorzy IPN ze Szczecina w latach 2005 i 2007. I dwukrotnie odmawiali wszczęcia postępowania. - Zgromadzone materiały nie uprawdopodobniały możliwości popełnienie przestępstwa - tłumaczy Dariusz Wituszko, naczelnik pionu śledczego IPN w Szczecinie”. Polska, 14.07.2008 r.
- „Bronisław Geremek, eurodeputowany, b. minister spraw zagranicznych, zginął w niedzielę w wypadku samochodowym, do którego doszło w okolicach miejscowości Lubień na drodze krajowej nr 2 - poinformowała PAP rzeczniczka wielkopolskiej policji Hanna Wachowiak. Do wypadku doszło około godziny 13 na drodze z Poznania w kierunku zachodniej granicy. Mercedes, prowadzony przez prof. Geremka, z niewiadomych przyczyn zjechał na przeciwległy pas jezdni i zderzył się z jadącym z naprzeciwka samochodem dostawczym - wynika z relacji świadków zdarzenia”. PAP, 13.07.2008 r.
- Bronisław Wildstein: „Przez lata III RP karmieni byliśmy opowieścią o cierpieniu agentów złamanych i zmuszonych do współpracy. Agentów, którzy byli przedstawiani jako ofiary podwójne: na początku SB, a potem okrutnych lustratorów kontynuujących działania komunistycznych służb. Punktem dojścia owej narracji był list współpracownika SB, który (bez komentarza i bez odpowiedzi) opublikowała »Gazeta Wyborcza« przy okazji ujawnienia sprawy Michała Boniego. Autor oburzał się na zachowanie polityka PO, który przeprosił za swoją agenturalną przeszłość. Agent przyjmował, że kolaboracja z SB sama w sobie nie była niczym złym. – Niech nam udowodnią, że swoją działalnością wyrządziliśmy komuś szkodę – domagał się. – Jeśli tego nie zrobią, to ci, którzy nas ujawniają, a więc przysparzają nam problemów, powinni się tłumaczyć. Tekst ten, który uznać można za kwintesencję antylustracyjnej strategii »Wyborczej«, warto skonfrontować z obrazami z »Trzech kumpli«. Właściwie można zaakceptować punkt wyjścia antylustratorów. Chociaż nie jest prawdą, że większość agentów rekrutowano, stosując zastraszenie czy szantaż, jednak zdarzało się to na tyle często, że warto wziąć ten fakt pod uwagę. Tak najprawdopodobniej wyglądał przypadek agenta »Ketmana«, który posługiwał się jeszcze kilkoma pseudonimami”. Rzeczpospolita, 14.07.2008 r.
- „12 września ma ruszyć proces autorów stanu wojennego, w tym Wojciecha Jaruzelskiego, Czesława Kiszczaka oraz Stanisława Kani. Taki termin podał Sąd Okręgowy w Warszawie. W czerwcu Sąd Apelacyjny uchylił decyzję sądu okręgowego, który w maju zwrócił sprawę do IPN. W kwietniu 2007 pion śledczy Instytutu w Katowicach objął aktem oskarżenia dziewięć osób”. Rzeczpospolita, Nasz Dziennik, 12-13.07.2008 r.
- Wojciech Maziarski w artykule wstępnym do wydania Newsweeka: „Można oczywiście zrozumieć ludzi, którzy przeszli przez piekło Wołynia albo zostali wypędzeni z dawnych ziem wschodnich. Oni mają prawo pozostawać w niewoli urazów i krzywd. Jednak instytucje państwa polskiego muszą się kierować racją stanu, a nie urazami. I muszą uwzględniać wszystkie konsekwencje swoich działań, także na przykład to, że konfrontacyjna polityka wobec Ukrainy nie tylko szkodzi stosunkom polsko-ukraińskim, lecz także stanowi zachętę dla tych środowisk w Niemczech, które chciałyby prowadzić taką samą politykę wobec Polski. Słowa i czyny wypędzonych ze Lwowa są uważnie śledzone przez wypędzonych z Breslau. »Dobrze by się stało, gdyby muzeum Kresów powstało« - mówi prezes IPN Janusz Kurtyka i dodaje, że powinno być ono »pomnikiem polskiej nostalgii i mitu«. Nie żadna tam lustracja ani książka o »Bolku«, ale te słowa i zeszłotygodniowa konferencja powinny skłaniać do jak najszybszego odwołania Kurtyki ze stanowiska. Człowiek o takich poglądach nie powinien mieć wpływu na politykę historyczną państwa polskiego. A potem, już jako osoba prywatna, może się spotkać z Eriką Steinbach. Bo chyba powinni połączyć siły i zbudować jedno muzeum - wspólny widoczny znak, nad którego wejściem będzie widniał wykuty w granicie napis: »Za Kresy wasze i nasze«". Newsweek, nr 29/08, 14.07.2008 r.
- Piotr Śmiłowicz, Tomasz Wojciechowski przybliżają postać Jerzego Roberta Nowaka: „Jerzy Robert Nowak to postać wyjątkowa. Przyglądając się różnym okresom w jego życiu, ma się wrażenie, że to trzy różne osoby. (…) Ponad 40 lat temu był młodym chłopakiem, gotowym stawić czoła machinie komunistycznego państwa policyjnego. 10 lat później, już jako dyplomata w ambasadzie w Budapeszcie, współpracował z PRL-owskim służbami specjalnymi. W jego postępowaniu zawsze był tylko jeden wspólny mianownik – chciał być ważny, wpływowy i zauważany”. Newsweek, nr 29/08, 14.07.2008 r.
- Marek Safjan: „Czy spór o książkę Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka »SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii« przypomina francuską sprawę Alfreda Dreyfusa sprzed z górą stu lat? A jeśli tak, to w jaki sposób? Analogie historyczne to kwestia nie tylko faktów, lecz także smaku i wrażliwości. Stąd też zapewne różnica zdań między mną a Rafałem Ziemkiewiczem. Dla mnie pokrzywdzonym jest Lech Wałęsa, a może jeszcze bardziej moje pokolenie i jego duma z wywalczonej wolności. Natomiast zdaniem Ziemkiewicza krzywda i niesprawiedliwość spotyka autorów książki. Jeśli prawdę będziemy badać z perspektywy ubeckich teczek - tak jak chcą Cenckiewicz i Gontarczyk - to zapewne Ziemkiewicz ma rację”. Newsweek, nr 29/08, 14.07.2008 r.
- W tygodniku „Nie” artykuł „Polską rządzi IPN”: „Podając się za pracownika Instytutu Pamięci Narodowej, można bez trudu nakłonić posłów do współpracy, przepchnąć w Sejmie ustawę, wpływać na repertuar domów kultury, a nawet wprowadzić na ulicę czołgi”. Nie, 29/08, 14.07.2008 r.
- O apelu Rady Miejskiej Białegostoku przyjętym 11 lipca br.: „Po długich bojach głosami PO i SLD przyjęto wczoraj apel radnych będący aktem solidarności z prezydentem Lechem Wałęsą. Różni się jednak zasadniczo od tego, który próbowano przeforsować przed miesiącem. Wypadły z niego najostrzejsze stwierdzenia, że to „współcześni hunwejbini przebrani w kostium historyków realizują dzisiaj scenariusz napisany przez służbę bezpieczeństwa, za pomocą esbeckich fałszywek niszczą dorobek Sierpnia 1980, podważają heroizm działaczy demokratycznej opozycji z lat 70. i 80., negują sens polskiej drogi do wolności, a także dorobek 19 lat wolnej Polski”. Na umieszczenie ich w stanowisku nie zgodzili się radni SLD”. - „Gazeta Wyborcza Białystok”, „Kurier Poranny”, „Gazeta Współczesna”, 12-13.07.2008 r.
- Antoni Dudek o umorzeniu sprawy gen. Kiszczaka: „Ten wyrok wpisuje się w dominującą linię orzecznictwa w sprawie zbrodni z epoki PRL, linię zmierzającą do uniewinnienia, umorzenia, uwolnienia od odpowiedzialności. (...) Jeżeli generał dotrwa kolejnego orzeczenia sądu, być może wreszcie doczekamy jakiegoś jednoznacznego wyroku”. – „Gazeta Olsztyńska”, 11.07.2008 r.
- „Zdjęcia esbeków budzą w Żywcu skrajne emocje” – Między oficynami a Starym Zamkiem w Żywcu stanęły w piątek tablice ze zdjęciami funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa i Służb Bezpieczeństwa. Po Cieszynie i Bielsku – Białej Żywiec jest kolejnym miastem, do którego trafiła ekspozycja przygotowana przez Instytut Pamięci Narodowej. Obok prezentowanych zdjęć znajdują się notki biograficzne funkcjonariuszy, przygotowane na podstawie akt osobowych zgromadzonych w IPN. Przechodzący mieszkańcy i turyści zatrzymywali się, by poczytać o karierach funkcjonariuszy. Polska Dziennik Zachodni, 12 – 13.07.2008 r.
- „Będzie śledztwo w sprawie śmierci gen Sikorskiego?” – prokuratorzy katowickiego Instytutu Pamięci Narodowej podejmą decyzję, czy zgromadzone dokumenty pozwalają wszcząć śledztwo w sprawie tajemniczej śmierci generała Władysława Sikorskiego 65 lat temu. Przed tygodniem do nich trafiły do analizy akta Głównej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu. – Należy przypuszczać, że to właśnie w Katowicach toczyć się będzie to śledztwo – dodaje Andrzej Arseniuk, rzecznik IPN w Warszawie. Polska Dziennik Zachodni, 14.07.2008 r.
- „25 lat temu władze PRL podjęły próbę kompromitacji Lecha Wałęsy w kraju i za granicą. SB spreparowała i rozpowszechniała taśmę z nagraniem rozmowy przywódcy Solidarności z bratem (…) Wałęsa miał być pokazywany jako człowiek mały, marny, chytrus, nieszczery katolik, bogacz, próżny, nieuczciwy, egoistyczny i niemądry, prymitywny snob (…) Fałszerstwa dokonano na tyle fachowo, że (…) fakt spreparowania nagrania mogli wychwycić jedynie eksperci, i to przy użyciu konsoli do taśm” – Polska. Dziennik Bałtycki, 12-13.07.2008 r. Gazeta Pomorska, 14.07.2008 r.
- „Komuniści, utrwalacze ludowej władzy i instrumenty propagandy PRL-u mają zniknąć z miejskiej przestrzeni. Instytut Pamięci Narodowej apeluje do władz Bydgoszczy o zmianę nazw ulic kojarzących się z poprzednim systemem (…) Oficjalne pismo w tej sprawie trafi do ratusza w przyszłym miesiącu. Dopiero wtedy będzie znana pełna lista zakwestionowanych patronów i nazw (…) Ludzie i instytucje odpowiedzialne za szerzenie ideologii, która kosztowała nasz kraj tak wiele ofiar, w wolnej Polsce nie mogą być honorowani ulicami swego imienia – przekonuje Maciej Korkuć, koordynator IPN-owskiej akcji »dekomunizacji« ulic” – Gazeta Wyborcza Bydgoszcz, 12-13.07.2008 r. Gazeta Pomorska, 14.07.2008 r.
|