Sobota, 10 stycznia 2009, data aktualizacji serwisu: 09.01.2009
O IPN
Aktualności
Wydział prasowy
Publikacje
Wnioski
Kontakty
Ogłoszenia
Linki
Szukaj w serwisie
Bibliografia Historii Polskiej
Biuletyn IPN
Twarze bezpieki
Katalogi
"Żydzi polscy i Żydzi w Polsce"

Media o IPN

PRZEGLĄD MEDIÓW - 11 lipca 2008 r.

KRÓTKO: 

  • „Karalność nieumyślnego czynu Czesława Kiszczaka przedawniła się w 1986 r. Z tego powodu sąd umorzył sprawę b. szefa MSW, oskarżonego o przyczynienie się do śmierci 9 górników kopalni »Wujek« w 1981 r. Górnicy i ich adwokaci zapowiadają apelację od tego wyroku. Czwartkowy wyrok Sądu Okręgowego w Warszawie jest trzecim orzeczeniem sądu I instancji w trwającym od 1994 r. procesie Kiszczaka. W 1996 r. uniewinniono go, a w 2004 r. skazano na dwa lata więzienia w zawieszeniu. Oba wyroki uchylał potem Sąd Apelacyjny w Warszawie”. PAP, IAR, tvn24.pl, 10.07.2008 r. Rzeczpospolita, Dziennik, Fakt, Super Express, Polska, Trybuna, Nasz Dziennik, 11.07.2008 r. 
  • „Prezes Instytutu Pamięci Narodowej Janusz Kurtyka, komentując wyrok sądu w procesie generała Czesława Kiszczaka o przyczynienie się do śmierci górników z kopalni »Wujek«, powiedział, że »postawa Kiszczaka jest tchórzostwem«. Karalność czynu Kiszczaka przedawniła się w 1986 r. Z tego powodu Sąd Okręgowy w Warszawie umorzył sprawę b. szefa MSW, oskarżonego o przyczynienie się do śmierci 9 górników kopalni »Wujek« w 1981 r. Zarazem sąd uznał, że Kiszczak nieumyślnie sprowadził na górników niebezpieczeństwo, wysyłając 13 grudnia 1981 r. tajny szyfrogram do jednostek milicji, mających pacyfikować zakłady strajkujące po wprowadzeniu stanu wojennego. Sąd podkreślił, że warunkiem uznania przestępstw aparatu władzy PRL za nieprzedawniającą się zbrodnię komunistyczną, jest ich umyślność, a czyn Kiszczaka był nieumyślny. W rozmowie z PAP Kurtyka powiedział, że nie ma wątpliwości, iż »system komunistyczny był zbrodniczy, a generał Kiszczak był jednym z wybitnych funkcjonariuszy tego systemu i z całą pewnością był jednym z głównych organizatorów stanu wojennego«. PAP, 10.07.2008 r., Fakt, Dziennik.pl, 11.07.2008 r. 
  • Antoni Dudek, politolog, historyk, doradca prezesa IPN, w wywiadzie udzielonym Polsce:
    - Wyrok wpisuje się w dominującą linię orzecznictwa polskiego wymiaru sprawiedliwości, jeżeli chodzi o sprawy PRL. Bo co to właściwie znaczy, że wina była nieumyślna? Nieumyślnie można najwyżej stłuc filiżankę! Natomiast wprowadzając stan wojenny, trzeba się było liczyć z konsekwencjami. Polska: - Czyli Kiszczak działał świadomie? - Wystarczy prześledzić kolejność zdarzeń. Dowódcy milicji dostają szyfrogram przekazujący im uprawnienia w zakresie użycia broni. Później jeden z dowódców oddziałów pacyfikujących zakład melduje, że albo użyje broni, albo się wycofa, bo górnicy stawiają opór. Odpowiedź, jaką dostaje, brzmi: broni nie używać, ale wycofać też się nie wolno. Jednak dowódca ma w pamięci wcześniejszy rozkaz. W tym zamieszaniu chodziło o to, by użyć broni. Jednak w taki sposób, by decyzja nie obciążała bezpośrednio Kiszczaka i Jaruzelskiego”. Polska, Super Express, 11.07.2008 r. PAP, tvn24.pl, 10.07.2008 r. 
  • Komentarz Andrzeja Paczkowskiego, członka Kolegium IPN: „Umorzenie postępowania przeciwko Czesławowi Kiszczakowi w sprawie masakry górników »Wujka« potwierdza niestety, że sądy w Polsce mają ogromne problemy w orzekaniu o winie najwyższych urzędników minionego ustroju. (…) Nie wypada krytykować wyroków niezawisłych sądów i nie zamierzam dowodzić, że sędziów blokują zahamowania natury światopoglądowej. Być może rzeczywiście chodzi jedynie o trudności proceduralne i skomplikowane wymogi prawno-formalne w ustaleniu winy. Fakt jednak pozostaje faktem: zbrodnie komunistyczne są w przemożnej części nieosądzone. Urzędnicy upadłego reżimu wymykają się sprawiedliwości przez całe lata - proces generała Kiszczaka trwał bodaj 16 lat - by wreszcie doczekać się umorzenia czy uniewinnienia”. Dziennik, 11.07.2008 r. PAP, 10.07.2008 r.
  • Mieczysław Ryba, członek Kolegium IPN w wywiadzie dla Naszego Dziennika: „wydaje mi się , ze tutaj mamy do czynienia z obowiązującą w życiu publicznym tezą, że tych osób nie rozliczamy. Jeśli już to drobnych sprawców, którzy byli niejako wykonawcami. Natomiast tych na górze nie ruszamy (…) Wydaje się że te procesy nigdy nie dojdą do skutku, jeśli chodzi o głównych architektów”. Nasz Dziennik, 11.07.2008 r.
  • Senator Zbigniew Romaszewski: „Decyzję sądu w sprawie Czesława Kiszczaka odebrałem jako symbol kryzysu polskiego wymiaru sprawiedliwości. Myślę, że postąpiono by słusznie, gdyby na przykład uznano Kiszczaka za winnego i odstąpiono od wymierzenia kary ze względów humanitarnych”. Fakt, 11.07.2008 r.
  • Komentarz do sprawy zastępcy redaktora naczelnego Super Expressu Huberta Biskupskiego: „No to już koniec. Mam nadzieję, że w sądzie już się nie spotkamy. Co najwyżej w knajpie przy wódce i zakąsce, bo na to mnie jeszcze stać« - tymi pełnymi buty i arogancji słowami Czesław Kiszczak skwitował wczorajszy wyrok. Sąd uznał, że szef PRL-owskiej bezpieki jest winny nieumyślnego sprowadzenia niebezpieczeństwa, ale postępowanie umorzył. Ot, paradoks prawny”. Super Expressu, 11.07.2008 r.
  • Ryszard Bugaj: „wczorajszy wyrok w sprawie Kiszczaka wpisuje się w ten ciąg prawniczego kretynizmu, gdzie wszystko jest czystą formalnością i procedurą, a merytoryczne względy nie maja znaczenia, aby nie dochodziło do takich absurdów, należy zastanowić się nad zmianami w prawie”. Fakt, 11.07.2008 r.
  • Jan Domaniewski, z-ca redaktora naczelnego Faktu: „Dawny szef potwornego aparatu bezpieczeństwa został szanownym i zasobnym emerytem. Za zgoda wielu i ku zadowoleniu wielu. Słowem, tu użyję określeń dosadnych, możemy mu naskoczyć. I to jest najstraszniejszy, najbardziej skandaliczny finał grubych kresek, demokratycznego miłosierdzia i chorej sympatii. Zagubiono gdzieś oczywistą zasadę: gdzie wina tam i kara”. Fakt, 11.07.2008 r. 
  • Piotr Zaremba: „Kiszczak, krzepki 82-latek na przemian chorujący na serce i wypoczywający w Egipcie, ma rację. Opieszała, niezainteresowana wyjaśnieniem czegokolwiek sądowa machina rzeczywiście da mu chyba spokój. To ostatnie nasze spotkanie z Kiszczakiem podsądnym. Ma generał rację i w innej kwestii. Na wódkę z zakąską stać go jak mało kogo z ludzi w jego wieku. Niedawno poruszone powrotem do sprawy zbrodni bezpieki media przypomniały astronomiczną wysokość emerytur takich weteranów jak Kiszczak. Ale choć i PiS, i PO pracują nad projektami redukującymi emerytalne przywileje takich funkcjonariuszy, nikt nie wierzy w ich powodzenie. Marszałek Bronisław Komorowski już zdążył obwieścić, że zaprowadzenie w tej sferze sprawiedliwości w zgodzie z konstytucją graniczy z niemożliwością. Można by co najwyżej zmniejszać emerytury na podstawie wyroków sądu. Ale przecież główny zleceniodawca jest obywatelem bez skazy. Pozostaje zgrzytać zębami”. Dziennik, 11.07.2008 r.
  • „Od piętnastu lat polskie sądy nie mogą lub nie chcą sobie poradzić z oceną dokumentu - jednej kartki zadrukowanego papieru. Chodzi o szyfrogram gen. Czesława Kiszczaka, przekazujący uprawnienia o możliwości użycia broni przez oddziały ZOMO pacyfikujące górników podczas stanu wojennego. Sąd Okręgowy w Warszawie uznał wczoraj, że szef owianego złą sławą MSW legalnie przekazał swoje uprawnienia, a jego jedyna wina - i to nieumyślna - polegała na tym, że nie określił szczegółowych przepisów użycia broni. Oznacza to umorzenie procesu, w którym generał Kiszczak był oskarżany o przyczynienie się do śmierci dziewięciu górników kopalni »Wujek« w 1981 roku. Przedstawiciele ofiar pacyfikacji nazwali orzeczenie skandalem i hańbą. Oskarżyciele zapowiadają odwołanie od wyroku”. Nasz Dziennik, Rzeczpospolita, 11.07.2008 r.
  • „Śląsko-dąbrowska »Solidarność« wyraziła zażenowanie po wyroku warszawskiego sądu, który umorzył sprawę Czesława Kiszczaka oskarżonego o przyczynienie się do śmierci 9 górników podczas brutalnej pacyfikacji kopalni »Wujek« w grudniu 1981 roku. Zdaniem związku, organy państwa polskiego powinny w końcu doprowadzić do osądzenia winnych wprowadzenia stanu wojennego. Po wyroku skazującym byłych milicjantów pacyfikujących górników z 'Wujka' poczuliśmy ulgę. W procesie przeciwko członkom plutonu specjalnego pokazano, że ktoś do górników strzelał i ktoś ich zabił. Wtedy mówiliśmy, że została ukarana tylko ręka, a nie głowa. Teraz okazało się, że nie było głowy, która wydała rozkaz. Na wyrok warszawskiego sądu oczekiwaliśmy z nadzieją, że wreszcie po 27 latach przyjdzie czas na sprawiedliwość i jeden z twórców stanu wojennego zostanie wskazany i ukarany”. Nasz Dziennik, 11.07.2008 r. PAP, 10.07.2008 r.
  • „Oburzenie i poczucie głębokiej niesprawiedliwości wywołał wczorajszy wyrok Sądu Okręgowego w Warszawie, który ustalał, czy Czesław Kiszczak przyczynił się do tragedii górników w kopalni Wujek i Manifest Lipcowy. Sędziowie orzekli, że były szef MSW, który 13 grudnia 1981 r. w tajnym szyfrogramie zezwolił zomowcom na użycie broni, jest winny sprowadzenia niebezpieczeństwa na życie górników, ale jego działanie było nieumyślne. Uznanie winy nie oznacza, że Kiszczaka spotka kara. Sąd doszedł do wniosku, że sprawa się przedawniła. I ją umorzył” – Polska. Dziennik Bałtycki, 11.07.08.
  • „Uczestnicy z wielkim rozmachem zorganizowanej sesji naukowej w rocznicę rzezi wołyńskiej nie szczędzili gorzkich słów rozczarowania pod adresem Kancelarii Prezydenta i środowisk usiłujących relatywizować prawdę o ludobójstwie na Kresach. Profesor Ryszard Szawłowski, historyk z uniwersytetu w kanadyjskim Calgary, skrytykował podczas konferencji »W 65. rocznicę eksterminacji ludności polskiej na Kresach Wschodnich dokonanej przez nacjonalistów ukraińskich« nieoczekiwaną zmianę jej miejsca spowodowaną przez Kancelarię Prezydenta. - Oczekiwalibyśmy raczej, żeby wytłumaczyła pani historię z konferencją, która miała być w Belwederze, którą sam pan prezydent zainicjował i zaakceptował - zaapelował do uczestniczącej w spotkaniu Anny Fotygi, szefowej Kancelarii Prezydenta”. Nasz Dziennik, 11.07.2008 r. 
  • Janusz Kurtyka, prezes Instytutu Pamięci Narodowej w wywiadzie dla Rzeczpospolitej: „Rz: Kto był inicjatorem obchodów 65. rocznicy rzezi na Wołyniu? - Janusz Kurtyka: Wiosną tego roku Kancelaria Prezydenta zwróciła się do IPN o pomoc w zorganizowaniu konferencji. Ostatecznie jej organizatorem został Światowy Związek Żołnierzy AK, współpracuje IPN, finansowana zaś jest przez Kancelarię Prezydenta. Na otwarciu konferencji byli reprezentanci prezydenta: szef Kancelarii Anna Fotyga i minister Ryszard Legutko. (…) Rz: IPN to również pion śledczy. Czy prokuratorzy badają te sprawy? Tak. W tej chwili toczy się około 30 śledztw dotyczących wydarzeń na Wołyniu. Oczywiście ludzie, którzy wydali rozkaz rzezi, już nie żyją. Niewielka jest też szansa na postawienie przed sądem bezpośrednich sprawców. Sprawy te powinny być badane nie tylko przez naukowców, ale również przez śledczych, którzy mogą nadać im kwalifikację prawną i odtworzyć przebieg tragedii według reguł postępowania prokuratorskiego. Rz: - Kresy są bardzo ważne dla naszej świadomości narodowej, a mimo to nie znalazły do tej pory godnego upamiętnienia... - Myślę, że dobrze by się stało, gdyby muzeum Kresów powstało. Oczywiście powinien być to pomnik Rzeczypospolitej – z całym jej bogactwem kulturowym, które Polacy współtworzyli wraz z przodkami obecnych Litwinów i Ukraińców, ale też pomnik polskiej nostalgii i mitu”. Rzeczpospolita, 11.07.2008 r. W Rzeczpospolitej również komentarz do sprawy ks. Tadeusza Isakowicz-Zaleskiego, Rzeczpospolita, 11.07.2008 r.
  • W dzienniku Rzeczpospolita specjalny dodatek tematyczny „Rzeź na Kresach” upamiętniający 65. rocznicę zbrodni popełnionych na Polakach na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. W nim m.in. artykuły Andrzeja Przewoźnika „Tragiczne ślady historii” , Ewy Siemaszko „Od walk do ludobójstwa” i „Zbrodnie przy ołtarzu”, Macieja Dancewicza „Zagłada Puźnik”. Rzeczpospolita, 11.07.2008 r.
  • „Polem konfliktu polsko-ukraińskiego, który doprowadził do rzezi wołyńskiej, stało się prawo do ziem, które należały do Rzeczypospolitej, a po I wojnie znalazły się w strefie zainteresowań obu krajów - powiedział historyk prof. Waldemar Rezmer podczas czwartkowej konferencji w Warszawie. Konferencja naukowa »W 65. rocznicę eksterminacji ludności polskiej na Kresach Wschodnich dokonanej przez nacjonalistów ukraińskich« zorganizowana została przez Instytut Pamięci Narodowej i Światowy Związek Żołnierzy Armii Krajowej w 65. rocznicę masowej akcji przeciwko ludności polskiej, przeprowadzonej przez Ukraińską Powstańczą Armię (UPA) na Wołyniu. Akcja ta jest określana mianem rzezi wołyńskiej. (…) Stan śledztwa IPN dotyczącego zbrodni nacjonalistycznych popełnionych na ludności polskiej przedstawił prok. dr Antoni Kura z IPN. »Obecnie Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu prowadzi 47 śledztw związanych z tymi zbrodniami. Większość śledztw rozpoczęła się jeszcze w latach 90. Większość wydarzeń, których dotyczą, miała miejsce poza obecnymi granicami Polski, dlatego wymagają dużego nakładu czasu, środków, przeszukiwania dużej ilości archiwów oraz przesłuchiwania świadków i ofiar, których z każdym rokiem ubywa« - relacjonował dr Kura”. PAP, 10.07.2008 r. 
  • W tym roku mija 65 lat od tragicznych wydarzeń na Wołyniu, gdzie ukraińscy nacjonaliści wymordowali kilkadziesiąt tysięcy Polaków. Tylko w dniach 10-12 lipca 1943 roku straciło tam życie od 8 do 12 tys. naszych rodaków. Eksperci potwierdzają, że wiedza o tamtym wydarzeniu jest niewielka zarówno wśród Polaków, jak i Ukraińców. – Ogromna część wymordowanych wtedy Polaków nie ma nagrobka ani nawet krzyża na pochówku. Strona ukraińska najwidoczniej nie śpieszy się, by upamiętnić te ofiary. Dlatego staramy się przypominać społeczeństwu tych ludzi, którzy w okrutny sposób zginęli na ziemi wołyńskiej – tłumaczył dr Leon Popek z lubelskiego oddziału IPN i prezes Towarzystwa Przyjaciół Krzemieńca i Ziemi Wołyńsko-Podlaskiej. W niedzielę w kościele pw. bł. Frassatiego w Lublinie poświęcona zostanie tablica upamiętniająca rzeź na Wołyniu. Kurier Lubelski, 11.07.2008 r.
  • „W Muzeum Niepodległości (MN) w Warszawie od piątku będzie można obejrzeć wystawę o dramatycznych wydarzeniach na Wołyniu w latach 1939-1945. Wystawa jest zbiorem fotografii i opisuje rok po roku historię tamtej tragedii. »Wołyń czasu zagłady 1939-1945« - to wystawa podzielona na trzy części: pierwsza opisuje życie mieszkańców przed zagładą, druga przedstawia okrutne mordy Ukraińskiej Armii Wyzwoleńczej (UPA) na ludności polskiej, trzecia z kolei opowiada o współczesnych śladach tamtych wydarzeń. Jak poinformował w czwartek PAP Sebastian Urbańczyk z Działu Edukacji i Promocji Muzeum, »część wystawionych fotografii jest na tyle drastycznych, że absolutnie nie należy pokazywać ich dzieciom«. Fotografie te pochodzą z wielu źródeł, m.in. z IPN w Warszawie i w Lublinie, Żydowskiego Instytutu Historycznego w Warszawie, Muzeum Sztuki w Łodzi, Kresowego Ruchu Patriotycznego w Warszawie oraz od osób prywatnych”. PAP, 10.07.2008 r.
  • W Gościu Niedzielnym specjalny dodatek tematyczny pracowników IPN pt. „Pielgrzym w PRL. Przez Morze Czerwone. Kościół w Polsce pod rządami komunistów”. W nim m.in.: artykuły Jana Żaryna pt. ”Maryi trudne wędrowanie po Polsce” i „SB i hippisi na Jasnej Górze”, Łucji Marek pt. „Wyjazdy pod specjalnym nadzorem”, Adama Dziuroka pt. „Do grobu męczennika” i „Grupa »D«, czyli esbecy do zadań specjalnych”. Gość Niedzielny, 28/08, 11.07.2008 r.
  • „67. rocznicę mordu Żydów w Jedwabnem (Podlaskie) obchodzono w tej miejscowości w czwartek. Przy pomniku poświęconym ofiarom zbrodni modlitwę za zmarłych odmówił Naczelny Rabin Polski Michael Schudrich. W uroczystościach rocznicowych wzięło udział kilkadziesiąt osób: delegacja z Warszawskiej Gminy Wyznaniowej Żydowskiej z przewodniczącym Piotrem Kadlcikiem, przedstawiciele prezydenta RP oraz delegacja białostockiego Instytutu Pamięci Narodowej. (…) Po modlitwie, reprezentująca prezydenta Lecha Kaczyńskiego, minister w jego Kancelarii Ewa Junczyk-Ziomecka złożyła polskim zwyczajem - wieniec i żydowskim - kamyk na pomniku ku czci pomordowanych. Wieniec złożyli także przedstawiciele IPN. (…) Śledztwo IPN w sprawie mordu Żydów w Jedwabnem zostało umorzone pięć lat temu. W toku śledztwa ustalono, że zabójstwa nie mniej niż 340 Żydów 10 lipca 1941 roku dokonała w Jedwabnem grupa miejscowej polskiej ludności cywilnej z inspiracji Niemców. IPN przyjął, że to polska ludność miała w tej zbrodni - jak to określono - »rolę decydującą«, ale »można założyć«, że jej inspiratorami byli Niemcy. W stodole w Jedwabnem spalono żywcem co najmniej 300 osób obojga płci w różnym wieku, a co najmniej 40 innych zabito wcześniej w nieustalony sposób, gdy Żydów gromadzono na rynku miasteczka - przyjął IPN”. PAP, 10.07.2008 r. Gazeta Wyborcza - Białystok, Kurier Poranny, 11.07.2008 r.
  • Kornel Morawiecki działacz antykomunistycznej opozycji w artykule „Tylko prawda jest ciekawa”: „Najcięższe działa w obronie Lecha Wałęsy wytoczył profesor Piotr Winczorek (»Sprawa TW +Bolka+ – między prawdą a dobrem«, »Rz«, 2.07.2008). Po załadowaniu strzela z nich w same podstawy europejskiej cywilizacji. Najpierw słusznie stwierdza fundamentalność takich wartości, jak prawda, dobro, piękno i sprawiedliwość. Dodaje też, że w nauce istotą jest dążenie do nieustannego odkrywania prawdy. Zaraz potem pyta jednak, czy wystarczy się koncentrować »na poszukiwaniu prawdy, odkładając na bok pytanie o dobro i sprawiedliwość?«. Szanowny panie profesorze, żadnych pytań o fundamentalne wartości nie należy odkładać na bok, ale przeciwstawienie prawdy i dobra nie jest ani dobre, ani prawdziwe. (…) Czy dzisiejsza obłuda Lecha Wałęsy, obłuda obrońców jego uwikłania z lat 70., jego ugodowej retoryki z lat 80., jego okrągłostołowych, prezydenckich i antylustracyjnych łamańców też może się przysłużyć Polsce?”. Rzeczpospolita, 11.07.2008 r. 
  • „Premier Donald Tusk powiedział w czwartek, że specjalny zespół przygotuje projekt ustawy w sprawie otwarcia archiwów IPN. Nie chciał jednak zdradzić żadnych szczegółów w tej sprawie. Jak podkreślił w czwartkowej rozmowie w »Kropce nad i« w TVN24, decyzję w sprawie otwarcia archiwów podjął niedawno zarząd Platformy Obywatelskiej. Jak mówił premier, miał okazję spotkać się z zarządem PO, który ustalił, że sprawę otwarcia archiwów »trzeba ostatecznie rozstrzygnąć«. »Pracujemy nad stosownym projektem ustawy. Chcę, aby ustawa była perfekcyjna pod względem prawnym« - powiedział Tusk. Jednak - jak zastrzegł - jego partia nie chce zajmować się lustracją”. PAP, 10.07.2008 r. 
  • „Piotr Gontarczyk i Sławomir Cenckiewicz przygotowują kilka nowych książek. Jedna z nich ma dotyczyć niszczenia dokumentów służby bezpieczeństwa w latach 1989-90, inna - funkcjonowania Departamentu I MSW. Jak zapowiedział Cenckiewicz w czwartek w Gdańsku, na spotkaniu promującym książkę »SB a Lech Wałęsa«, prace nad publikacją dotyczącą niszczenia dokumentów służby bezpieczeństwa w latach 1989-90, powinny zakończyć się w przyszłym roku. Książka ma opowiadać nie tylko o niszczeniu dokumentów, ale też: »Ochranianiu tego procesu przez część tzw. elit solidarnościowych, które wówczas partycypowały we władzy współtworząc rząd Tadeusza Mazowieckiego« - powiedział Cenckiewicz i dodał, że w Trójmieście zachowały się »arcyciekawe dokumenty dotyczące sposobu niszczenia dokumentów służby bezpieczeństwa«. Gontarczyk i Cenckiewicz od prawie roku zbierają też materiały do pracy na temat wywiadu cywilnego Polski Ludowej”. PAP, 10.07.2008 r. 
  • „W Narodowym Muzeum Historii i Kultury w Mińsku na Białorusi otwarta została wystawa zatytułowana »Z największą brutalnością... Zbrodnie Wehrmachtu w Polsce, wrzesień - październik 1939«, przygotowana przez Biuro Edukacji Publicznej IPN i Niemiecki Instytut Historyczny w Warszawie. Wystawa ukazuje zbrodnie armii niemieckiej popełnione na ziemiach polskich w okresie pierwszych dwóch miesięcy II wojny światowej. Jej celem jest także uzupełnienie wystaw hamburskiego Instytutu Badań Społecznych »Wojna na wyniszczenie. Zbrodnie Wehrmachtu 1941-1944«. Ekspozycja spotkała się z krytyką wielu środowisk w Niemczech. Uznano ją za zamach na dobre imię niemieckiego żołnierza, wywołując szeroką dyskusję na temat roli Wehrmachtu w drugiej wojnie światowej”. Nasz Dziennik, 11.07.2008 r. 
  • W tym roku już 214 osób wystąpiło do lubelskiego Instytutu Pamięci Narodowej o wgląd do swojej teczki. Może to zrobić każdy, kto podejrzewa, że padł ofiarą inwigilacji. To nic nie kosztuje, ale czekać trzeba aż rok. Pan Kazimierz chce w najbliższych dniach wystąpić do IPN z wnioskiem o udostępnienie do wglądu kopii swoich dokumentów. - Takich wniosków wpływa do nas średnio 3, 4 dziennie - mówi Agata Fijuth, asystentka prasowa IPN w Lublinie. - Wniosek wypełnia się w obecności naszego pracownika. Trzeba mieć ze sobą dowód osobisty. Ale nie każdy, kto wystąpi z wnioskiem, zajrzy do swojej teczki. - Funkcjonariusze SB nie dostaną do wglądu dokumentów, które zostały przez nich wytworzone w związku ze służbą - uprzedza Marcin Krzysztofik, naczelnik biura udostępniania i archiwizacji dokumentów w IPN w Lublinie. Podobnie wygląda sytuacja, gdy w trakcie kwerendy okaże się, że ktoś jest zarejestrowany jako tajny współpracownik SB lub UB. Dziennik Wschodni, 11.07.2008 r.
  • Pomnik komunistycznego działacza Józefa Dechnika w Biłgoraju czy obelisk ku chwale PRL w Lubartowie to przykładowe symbole poprzedniej, komunistycznej epoki w naszym regionie. Dr Maciej Korkuć z krakowskiego IPN sugeruje, by je jak najszybciej usunąć. Nie tylko zresztą na Lubelszczyźnie, a w całej Polsce. Historyk jest koordynatorem projektu realizowanego przez IPN, którego celem jest gromadzenie informacji na temat wciąż istniejących w kraju nazw ulic, placów, skwerów oraz pomników, tablic i miejsc pamięci, a także patronów instytucji publicznych będących wyrazem hołdu dla zbrodniczych ideologii nazizmu i komunizmu. – Otrzymaliśmy pół tysiąca zgłoszeń. Niektórzy ludzie wręcz błagają o zmianę nazwy ulicy – mówi dr Maciej Korkuć. – Nie możemy niszczyć wszystkich świadectw po poprzedniej epoce, ale te, które odpowiadały za propagandę. Kurier Lubelski, 11.07.2008 r.
  • Na cmentarzu Osobowickim może spoczywać około 1000 osób, ofiar terroru stalinowskiego, pochowanych na zlecenie więzienia i UB. W czerwcu tego roku przeprowadzono ekshumację zwłok marynarza Stefana Półrula, we wrześniu odbędzie się jego pogrzeb w rodzimej miejscowości. Projekt dotyczący badania zbrodni stalinowskich działa we wrocławskich oddziale IPN już od momentu jego powstania, czyli od 2000 roku. W całym kraju funkcjonuje jednak dopiero od 2 lat. „W jego ramach staramy się sprawdzać miejsca aresztu, egzekucji i pochówku więźniów aparatu bezpieczeństwa PRL” – mówi dr hab. Krzysztof Szwagrzyk, naczelnik Oddziałowego Biura Edukacji Publicznej IPN we Wrocławiu. Jak wynika z badań instytutu, we Wrocławiu w okresie stalinowskim zmarło lub zostało straconych w wyniku egzekucji albo z powodu warunków panujących w więzieniach około 1000 osób. Byli to głównie działacze Polski Podziemnej, czyli żołnierze AK, NZS, WiN, Konspiracyjnego Wojska Polskiego oraz Powstańcy Warszawscy. Na równi z bohaterami walki o niepodległość grzebano pospolitych przestępców i zbrodniarzy wojennych. Tygodnik Wrocławski nr 19/08, Wroclaw24.net 11.07.2008 r. 
  • Sąd Okręgowy we Wrocławiu ogłosił werdykt w sprawie o naruszenie dóbr osobistych Miodek kontra Braun. Sąd odczytując werdykt nie znalazł uzasadnienia użycia takich słów w stosunku do profesora filologii polskiej Uniwersytetu Wrocławskiego. „W IPN nie znalazły się żadne materiały świadczące przeciwko prof. Miodkowi” – stwierdził sędzia. Jako zadośćuczynienie za naruszenie dóbr osobistych (czyli według przepisów prawnych nazwiska, pseudonimu, wizerunku itp.) Grzegorz Braun ma opublikować w ogólnopolskich mediach przeprosiny, a także wpłacić 20 tysięcy złotych na rzecz fundacji, które wskaże profesor. Miodek nie skomentował rozstrzygnięcia procesu. Braun natomiast zapowiedział odwołanie od wyroku uzasadniając je między innymi aktami dotyczącymi "TW Jam", które miał zabrać jeden z funkcjonariuszy SB w grudniu 1989 roku zeznający w tym procesie. Tygodnik Wrocławski nr 19/08.
  • „Stowarzyszenie »Solidarni z kolebki« i koło emerytów i rencistów Solidarności zaprosiło autorów książki »SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii« Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka na dyskusję dotyczącą książki. Spotkanie, które odbyło się w siedzibie Komisji Krajowej NSZZ Solidarność, zgromadziło ponad 100 osób, związanych z „S”, stocznią, uczestników strajków oraz gdańskich i pomorskich radnych PiS (…) Zapytano autorów, czy zamierzają napisać także książki o stanie wojennym i o kulisach spotkania w Magdalence i Okrągłym Stole. – Liczymy na to, że po nad przyjdą jeszcze młodsi historycy, którzy nie będą się bali ruszyć tak trudnych tematów – powiedział Cenckiewicz. – My mamy w planach inną książkę. Chcemy napisać o tym, jak niszczono dokumenty Służby Bezpieczeństwa w latach 1989-90. Pracując nad książką o Wałęsie, natknęliśmy na wiele takich przypadków” – Polska. Dziennik Bałtycki, 11.07.2008 r.

Powrót
Drukuj
Generuj plik PDF
Poleć stronę znajomemu
Adres do korespondencji
Instytut Pamięci Narodowej, ul. Towarowa 28, 00-839 Warszawa
©2000-2009 Instytut Pamięci Narodowej. Wszelkie prawa zastrzeżone.