Sobota, 10 stycznia 2009, data aktualizacji serwisu: 09.01.2009
O IPN
Aktualności
Wydział prasowy
Publikacje
Wnioski
Kontakty
Ogłoszenia
Linki
Szukaj w serwisie
Bibliografia Historii Polskiej
Biuletyn IPN
Twarze bezpieki
Katalogi
"Żydzi polscy i Żydzi w Polsce"

Media o IPN

PRZEGLĄD MEDIÓW - 5-7 lipca 2008 r.

KRÓTKO:

  • Sławomir Cenckiewcz i Piotr Gontarczyk dla Wprost: „IPN jest jednym z najważniejszych osiągnięć niepodległej Rzeczpospolitej. Tu nie chodzi tylko o badania naukowe, lecz także o programy edukacyjne, które są adresowane nie tylko do młodego pokolenia. Wrogość postkomunistów wobec tej instytucji jest zrozumiała. Co do pozostałych środowisk, często krytycznych wobec IPN, mamy nadzieję, że z czasem rozsądek zwycięży”. Wprost, nr 28/08, 7.07.2008 r. 
  • „Czy szef pionu śledczego IPN w Gdańsku przyczynił się do zaginięcia dokumentów dotyczących TW Bolka? Maciej Schulz jest naczelnikiem pionu prokuratury IPN w Gdańsku. Prowadzi ona śledztwo w sprawie ewentualnego fałszowania przez SB dokumentów dotyczących Lecha Wałęsy. Sprawę tę opisali w swojej książce Sławomir Cenckiewcz i Piotr Gontarczyk. Tyle że ten sam Maciej Schulz 15 lat temu odegrał istotną rolę w przejęciu przez UOP i przekazaniu Lechowi Wałęsie dokumentów Służby Bezpieczeństwa dotyczących TW Bolka”. Wprost, nr 28/08, 7.07.2008 r. 
  • Waldemar Pawlak w wywiadzie udzielonym Rzeczpospolitej: „Rz: Jest pan zwolennikiem zmiany ustawy o IPN i ograniczenia roli tej instytucji, jak chce tego część PO? Waldemar Pawlak: Po co? Wystarczy zachować profesjonalny, krytyczny stosunek do tych materiałów. Archiwa Służby Bezpieczeństwa to nie Ewangelia. Przecież okazało się, że Zyta Gilowska była manipulowana, teczka innego znanego polityka została sfałszowana. IPN powinien być instytucją historyczną, badawczą, a nie polityczną”. Rzeczpospolita, 5-6.07.2008 r. 
  • Joachim Gauck w wywiadzie udzielonym dla Super Expressu: - „S.E: W Polsce ukazała się niedawno książka dwóch historyków IPN: Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka - »SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii«. Jeszcze przed jej wydaniem Polska podzieliła się na dwa obozy - zwolenników ujawniania prawdy, nawet jeśli byłaby ona bolesna, i przeciwników szargania dobrego imienia Lecha Wałęsy. Z czego takie podziały wynikają? Joachim Gauck: - Wbrew pozorom prawda nie zawsze jest łatwa do zniesienia. Wielu ludzi ma problemy z uznaniem faktów, jeśli nie odpowiadają one ich obrazowi historii albo są sprzeczne z ich polityczną opcją. (…) Niektórzy uważają, że ujawnienie obciążających faktów doprowadzi do kłótni oraz ugodzi w tzw. autorytety moralne. Oni argumentują, że nie wolno burzyć społecznego porządku, dlatego o przeszłości należy milczeć. Temu ma służyć polityka grubej kreski, która prowadzi jednak tylko do pozornego ładu. Sprzyja bowiem starym układom - ludziom dawnego systemu i ich sprzymierzeńcom, a prześladowana większość nic z tego nie ma. Nowoczesnego społeczeństwa nie da się jednak zbudować bez rzetelnej debaty o przeszłości, o historii narodu. (…) S.E: Po publikacji książki Cenckiewicza i Gontarczyka niektóre ugrupowania polityczne, m.in. SLD, wysunęły postulat likwidacji IPN. Jak pan skomentuje ten pomysł? Joachim Gauck: IPN i podobne mu instytucje w postkomunistycznych państwach są ważnymi filarami w procesie badania przeszłości. Ani nauka, ani opinia publiczna, ani uprzednio tłamszona i prześladowana większość społeczeństwa nie wyniosłyby żadnej korzyści ze zlikwidowania tych instytucji”. Super Express, 7.07.2008 r. 
  • Adam Michnik: „Książka dwóch autorów z Instytutu Pamięci Narodowej o kontaktach Wałęsy z SB sprawia na mnie wrażenie prokuratorskiego aktu oskarżenia, a nie pracy naukowej. Prokurator nie musi być obiektywny i sprawiedliwy. Prokurator ma przedstawić wywód, który uzasadnia winę oskarżonego. Ale akt oskarżenia nie może być traktowany jako wyrok. Autorzy są marnymi prokuratorami i nieporadnymi historykami. Są - moim zdaniem - nierzetelni; nie rozumieją epoki, o której piszą; nie próbują zrozumieć niekonwencjonalnej osobowości Lecha Wałęsy ani też osobowości funkcjonariuszy SB. (…) Lechowi Wałęsie wpisuję do albumu: »Nie chcę, żeby mi zabrakło tego błogosławieństwa, które tkwi w przekleństwie nieprzyjaciół«. Lech doczeka się jeszcze niejednej uczciwej biografii. Będzie ona zawierać całą prawdę o jego wielkich dokonaniach i o jego potknięciach; całą prawdę o tym, jak dobrze zasłużył się Polsce. Odpieprzcie się od Lecha Wałęsy” – pisze Michnik. Gazeta Wyborcza, 5-6.07.2008 r.
  • „Sztuka dialogu według Adama Michnika. Czyli jak redaktor naczelny »Gazety Wyborczej« polemizuje z historykami IPN, autorami książki »SB a Lech Wałęsa«. (…) »Jarosław Kaczyński obwieścił, że książka dwóch autorów z IPN to 'cios w establishment od kilkunastu lat oparty na radykalnym kłamstwie'. Tak oto ideologia nagonki została już zdefiniowana i ogłoszone wezwanie do czynu. (...) Nieszczęsne psy gończe niegodnych myśliwych. Pętaki są wreszcie w swoim żywiole – mogą bezkarnie plugawić dobre imię gigantów życia publicznego, kultury czy nauki. Określenia 'pętaki' używam w pełni świadomie. (...) archiwa 'bezpieki' to rupieciarnia, śmietnik (...) istotą tych archiwów jest prowokacja, kłamstwo i szantaż. Pisanie publicznych donosów, organizowanie nagonek na podstawie tych archiwów jest tożsame z upowszechnianiem historycznego fałszu; jest pośmiertnym zwycięstwem bezpieki«”. Rzeczpospolita, 7.07.2008 r. 
  • Rafał Ziemkiewicz: „Artykuł Marka Safjana »Dreyfus po polsku« (»Newsweek« 27/2008) czytałem z rosnącym zdumieniem. Podobny wywód, demaskujący »prawdziwe« intencje autorów książki o historii sprawy TW »Bolka«, nie dziwiłby u publicysty »Przeglądu«, ale profesorowi prawa, byłemu prezesowi Trybunału Konstytucyjnego posługiwanie się konstrukcjami myślowymi tak łopatologicznymi i nieprzystającymi do faktów zdecydowanie nie przystoi. W jednym jednak chcę się z Safjanem zgodzić: spór o młodzieńcze uwikłanie Lecha Wałęsy - późniejszego przywódcy Solidarności i narodowego symbolu - w agenturalną współpracę z SB w istocie łudząco przypomina sprawę Dreyfusa. Tyle że w zupełnie inny sposób, niż on to przedstawia”. Newsweek, nr 28/08, 7.07.2008 r. 
  • „Trybunał Konstytucyjny rozstrzygnie dzisiaj, czy kara za lżenie Narodu Polskiego jest zgodna z Konstytucją. Nowelizację ustawy lustracyjnej, zmieniającą kodeks karny, zaskarżył rzecznik praw obywatelskich Janusz Kochanowski. Chodzi o art. 132a, który głosi: »Kto publicznie pomawia Naród Polski o udział, organizowanie lub odpowiedzialność za zbrodnie komunistyczne lub nazistowskie, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3«. Zdaniem Kochanowskiego, przepis ten jest nieuzasadnionym ograniczeniem konstytucyjnych wolności wyrażania poglądów, rozpowszechniania informacji i badań naukowych, mogącym także doprowadzić do ograniczenia debaty publicznej o najnowszej historii Polski. Przepis wprowadzono w październiku 2006 r., nowelizacją ustaw lustracyjnej i o IPN, a wszedł w życie wraz z całą nowelizacją w marcu 2007 r. Był krytykowany przez wielu prawników i historyków. Zdaniem niektórych, może on uniemożliwić np. rzetelne opisywanie zjawiska szmalcownictwa, czyli szantażowania ukrywających się Żydów groźbą wydania ich w ręce Niemców”. Nasz Dziennik, 7.07.2008 r. 
  • Józef Pinior, legenda opozycji, a dziś europoseł SdPl zapowiedział w niedzielę powstanie wrocławskiego komitetu "Solidarni z Lechem Wałęsą". „To jest czas, kiedy społeczeństwo musi powiedzieć IPN basta. Inaczej za rok dowiemy się, że to nie »Solidarność«, ale SB obaliła poprzedni ustrój” - mówił Pinior. Komitety obrony dobrego imienia Lecha Wałęsy powstają w całej Polsce w reakcji na opublikowaną niedawno książkę autorstwa dwojga historyków IPN o rzekomej współpracy byłego prezydenta ze Służbą Bezpieczeństwa. 31 sierpnia, w rocznicę podpisania porozumień, jakie w 1980 roku władze PRL zawarły z komitetami strajkowymi w Gdańsku, Szczecinie, Jastrzębiu Zdroju i Katowicach, na ulice polskich miast - również Wrocławia - wyjdą młodzi ludzie, którzy zbierać będą podpisy pod apelem poparcia dla Wałęsy. Na zaproszenie wrocławskiego komitetu Lech Wałęsa jesienią odwiedzi Wrocław. Weźmie udział w konferencji z okazji 25. rocznicy przyznania mu Pokojowej Nagrody Nobla. Wtedy też - z inicjatywy polityków SdPl i Partii Demokratycznej - ruszy ogólnopolska akcja zbierania podpisów pod obywatelskim projektem ustawy reformującej IPN. Rzeczpospolita, 5-6.07.2008 r. Radio Wrocław, RAM, PAP 6.07.2008, Gazeta Wyborcza Wrocław 7.07.2008 r. 
  • „Białostocka kuria biskupia zamierza zawiadomić policję o tajemniczych wizytach w rodzinnym domu ks. Popiełuszki. Nieznane osoby, powołując się na polecenia kurii, sugerowały najbliższym ks. Jerzego Popiełuszki, by nie angażowali się w wyjaśnienie okoliczności jego śmierci – ujawnił w Internecie »Wprost«. Wcześniej w tygodniku ukazał się artykuł na temat zastraszania rodziny księdza i śmierci kilku osób, które wiedziały coś o jego zabójstwie. – Spokoju nie mamy od momentu śmierci Jerzego. Co chwilę ktoś nas nachodzi. Na początku SB zabierała mnie na komendę, groziła, że zabierze mieszkanie, wyrzuci z pracy. Potem zaczęli przychodzić inni. Zliczyć i spamiętać się tego nie da. Zresztą wolę nie pamiętać – mówi »Rz« Józef Popiełuszko, brat księdza Jerzego. Przyznaje, że »goście« odwiedzają też jego młodszego brata Stanisława. O szczegółach nie chce jednak rozmawiać. Boi się”. Rzeczpospolita, 5-6.07.2008 r.
  • Dawid Warszawski: „Praca Szaynok jest pierwszą monografią stosunków polsko-izraelskich, od lat poprzedzających powstanie państwa Izrael do zerwania stosunków przez Warszawę w 1967 r. - po zwycięstwie Izraela w wojnie sześciodniowej - i haniebnego marcowego epilogu. Monografią znakomitą: Szaynok ma i reporterskie oko dla wymownego szczegółu (jak tej historii ze Szczecinem, zaczerpniętej z pracy Tadeusza Marczaka o granicy zachodniej), jak i talent historyka, by z masy szczegółów wyłowić te elementy, które okazały się decydujące. Autorka przekonująco udowadnia, że dla stosunków polsko-izraelskich rozstrzygające były dwa takie elementy, oba wymienione w tytule książki: historia i Moskwa”. Gazeta Wyborcza, 5-6.07.2008 r. 
  • „W Markowej k. Łańcuta powstanie muzeum poświęcone Polakom ratującym Żydów na Podkarpaciu. Uchwałę w tej sprawie przyjęli radni Sejmiku Województwa Podkarpackiego. Wybór Markowej nie jest przypadkowy. Miejscowość ta jest bowiem symbolem odwagi i męczeństwa Polaków, którzy mimo zagrożenia nie wahali się chronić Żydów przed zagładą. Znany jest przykład heroizmu rodziny Sług Bożych Józefa i Wiktorii Ulmów, którzy wraz z sześciorgiem dzieci zostali zamordowani w 1944 r. przez żandarmerię niemiecką za ukrywanie dwóch rodzin żydowskich. Łącznie w Markowej uratowano co najmniej 17 Żydów. - Trzeba pamiętać, że ukrywanie Żydów w Polsce pod okupacją niemiecką było zagrożone wielkim ryzykiem, a Polska oprócz Związku Sowieckiego była jedynym terenem okupowanym, gdzie nie tylko za ukrywanie, ale także za pomoc doraźną Żydom groziła kara śmierci. Z szacunkowych danych, które stale IPN weryfikuje, wynika, że dzięki Polakom wojnę przeżyło od 40 do 100 tysięcy Żydów. Muzeum będzie doskonałym miejscem upamiętniającym czyny Polaków, których żydowski Instytut Pamięci Yad Vashem nie zdążył odznaczyć - powiedział Mateusz Szpytma, historyk IPN, autor książki »Sprawiedliwi i ich świat«". Nasz Dziennik, 5-6.07.2008 r. 
  • Piotr Szubarczyk: „Wielu mieszkańców Koszalina irytowała od dawna ulica Gwardii Ludowej w mieście. O tym, że ta nazwa powinna być przeniesiona do komunistycznego lamusa, wiedzieli choćby dzięki akcji oczyszczania przestrzeni publicznej, prowadzonej od dłuższego czasu przez Instytut Pamięci Narodowej. (…) Sprawa sowieckiej formacji GL-AL okazała się w Koszalinie również »niezwykle złożona«. Projekt zmiany nazwy ulicy pojawił się w październiku 2007 r., zgłosił go prezydent miasta Mirosław Mikietyński, po zaopiniowaniu go przez komisję do spraw nazewnictwa ulic. Projekt uchwały stanął na sesji rady miasta w grudniu zeszłego roku. Rozgorzała dyskusja godna konferencji sprawozdawczej miejskiej organizacji PZPR, a nie Rady Miasta Koszalina, 17 lat po pierwszych wolnych wyborach do samorządu terytorialnego! Miłośnicy postkomunistycznej »gwardii« wynajdowali najdziksze powody, dla których koszalińskie dzieci w dalszym ciągu miałyby się uczyć historii na przykładzie bohaterskich sowieckich partyzantów, walczących z »bandytami« z AK...”. Nasz Dziennik, 5-6.07.2008 r. 
  • Kazimierz Krajewski, IPN Warszawa: „Major Zygmunt Szendzielarz - pseudonim »Łupaszka« - to jeden z tych ludzi, o których mówimy zazwyczaj »ostatni leśni« lub »żołnierze wyklęci«. Jednak tak naprawdę należałoby nazwać go żołnierzem niezłomnym. Wojenne i powojenne dzieje człowieka, w którego symbolicznej ostatniej drodze dziś uczestniczymy, to dziewięć lat nieprzerwanej walki z obydwoma wrogami wolności Polski: z hitlerowskimi Niemcami i z komunistami, zarówno z Sowietami, jak i z rodzimymi zdrajcami Ojczyzny. Zygmunt Szendzielarz to jeden z tych ludzi, których wielkość wyznacza nie tylko odwaga osobista i poświęcenie, ale przede wszystkim postawa służby i ofiarności wobec własnego państwa i Narodu”. Nasz Dziennik, 5-6.07.2008 r. 
  • Sylwia Pałczyńska, IPN Katowice: „Ks. Konrad Szweda (1912-1988) (…) Niezłomny charakter księdza Szwedy, na który niewątpliwie duży wpływ miały doświadczenia obozowej niewoli oraz bohaterska postawa współwięźniów, zdeterminował jego stosunek do władzy w rządzonym przez komunistów kraju. Odważnie bronił praw Kościoła, przez co niemal od samego początku stał się dla komunistów kapłanem bardzo niewygodnym. W kazaniach głoszonych w czasie pełnienia funkcji wikarego w parafii św. Marii Magdaleny w Cieszynie publicznie dawał wyraz swojej niechęci wobec władz. W czasie jednego z nich, wygłoszonego zaraz po zdemolowaniu kościoła przez umysłowo chorego w listopadzie 1946 r., odważnie stwierdził, że »wróg Kościoła i wiary nie spał, lecz zdemolowano nam kościół«". Nasz Dziennik, 5-6.07.2008 r. 
  • „Jezuita ojciec Hubert Czuma, w latach 70. duszpasterz akademicki jednej ze szczecińskich parafii, który za swą działalność został zmuszony przez ówczesne władze do wyjazdu z miasta i zaprzestania posługi kapłańskiej dla młodzieży, otrzymał tytuł honorowego obywatela Szczecina. Uchwałę w tej sprawie przyjęli radni na piątkowej, uroczystej sesji Rady Miasta. O nadanie tytułu wystąpił szczeciński oddział Instytutu Pamięci Narodowej. Ojciec Hubert Czuma mieszkał w Szczecinie w latach 1973-79; wokół niego koncentrowało się wtedy środowisko opozycyjne w mieście. »Ta uroczystość rozpoczyna pewien etap, proces odbudowywania tożsamości miasta, przywracania pamięci o osobach niezłomnych, mieszkańcach Szczecina« - mówił podczas uroczystości dyrektor miejscowego oddziału IPN dr Marcin Stefaniak. Przypomniał, że ojciec Czuma swoją działalnością w środowisku akademickim przyczynił się do tworzenia opozycji przedsierpniowej w mieście. »Obudził społeczeństwo z pewnego letargu po wydarzeniach Grudnia '70 roku. (...) Gdyby nie działalność ojca Czumy, w Szczecinie nie powstałaby opozycja w takiej skali« - mówił”. PAP, 4.07.2008 r. 
  • „Awantura w gdańskiej radzie miasta (…) Radni klubu PiS żądają przeprosin od radnego PO Jerzego Borowczaka. A chodzi o jego wypowiedź podczas czerwcowej sesji Rady Miasta, w której zarzucił radnym PiS brak samodzielnego myślenia i bycie kierowanymi przez »ich herszta, który wprawdzie nie siedzi na tej sali, ale wszystkimi steruje«. Wypowiedź dotyczyła projektu radnych PiS, by stworzyć z miejskich pieniędzy fundusz pomocy (w wysokości 300 tys. zł) dla osób poszkodowanych przez agenta o pseudonimie »Bolek«” – Polska. Dziennik Bałtycki, 18.06.2008 r. 
  • Instytut Pamięci Narodowej ogłosił konkurs na historyczną książkę roku. Głosować można na stronie internetowej www.ksiazkahistorycznaroku.pl. Suma nagród dla autorów to 150 tys. zł. Polska - Gazeta Wrocławska, 7.07.2008 r.

Powrót
Drukuj
Generuj plik PDF
Poleć stronę znajomemu
Adres do korespondencji
Instytut Pamięci Narodowej, ul. Towarowa 28, 00-839 Warszawa
©2000-2009 Instytut Pamięci Narodowej. Wszelkie prawa zastrzeżone.