Sobota, 10 stycznia 2009, data aktualizacji serwisu: 09.01.2009
O IPN
Aktualności
Wydział prasowy
Publikacje
Wnioski
Kontakty
Ogłoszenia
Linki
Szukaj w serwisie
Bibliografia Historii Polskiej
Biuletyn IPN
Twarze bezpieki
Katalogi
"Żydzi polscy i Żydzi w Polsce"

Media o IPN

PRZEGLĄD MEDIÓW - 25-26 czerwca 2008 r.

KRÓTKO:
  • Wywiad z prezesem IPN Januszem Kurtyką: Tomasz Sakiewicz: „Jakie są reperkusje opublikowania książki o Wałęsie? Czy IPN-owi, jak domaga się Bogdan Lis, grozi rozwiązanie, a przynajmniej znacząca redukcja? Janusz Kurtyka: Nie chciałbym się odnosić do rozmaitych aspektów bardzo emocjonalnej dyskusji politycznej. Ale Bogdan Lis odkurzył stary pomysł partii postkomunistycznej, która próbowała i nadal próbuje albo zlikwidować IPN, albo też uczynić go kompletną atrapą. W przypadku wydzielenia z IPN zbiorów archiwalnych i przekazania ich do sieci archiwów państwowych można być prawie pewnym, że przez co najmniej 10 lat zbiory te byłyby niedostępne. Innym pomysłem tego typu jest postulat przeniesienia pionu śledczego z IPN do prokuratury powszechnej. To z kolei oznaczałoby zablokowanie śledztw w sprawie zbrodni komunistycznych, np. przeciwko sprawcom stanu wojennego”. Gazeta Polska, nr 26/08, 28.06.2008 r.
  • „Prezes Instytutu Pamięci Narodowej powołał w połowie czerwca swojego drugiego zastępcę dr. Franciszka Gryciuka. – Pan Gryciuk będzie odpowiedzialny za działanie pionu archiwalnego IPN i zajmie się badaniem Ruchu ludowego – precyzuje zakres kompetencji nowego wiceprezesa Andrzej Arseniuk, rzecznik prasowy Instytutu”. Polityka, nr 26/08, 25.06.2008 r.
  • „60 proc. Polaków uważa, że archiwa IPN należy otworzyć - wynika z sondażu GfK Polonia zrealizowanego na zlecenie »Rzeczpospolitej«. Za takim działaniem opowiada się zdecydowanie 42 proc. badanych, 18 proc. mówi, że archiwa należy »raczej otworzyć«.
    19 proc. respondentów jest zdecydowanie przeciw takim zmianom, 16 proc. - raczej zmian nie chce. 5 proc. nie miało w tej sprawie zdania”. Gazeta.pl, 25.06.2008 r.
  • Andrzej Chojnowski w wywiadzie dla Tygodnika Powszechnego: „Dlaczego wciąż nie powstała ani biografia Lecha Wałęsy, ani monografia „Solidarności”? Andrzej Chojnowski: Widzę kilka powodów. Pierwszy ma charakter warsztatowy: mnogość źródeł przekracza możliwości jednego człowieka, a wśród polskich historyków nie ma tradycji pracy zespołowej. Powód drugi: nasze środowisko jest mało mobilne. Gdy w krajach anglosaskich pojawia się jakaś wybitna postać, zaraz kilku historyków i dziennikarzy specjalizujących się w tematyce polityczno-historycznej zabiera się za pisanie o niej książki. Tymczasem polscy historycy nie mają ambicji, by mierzyć się z aktualnymi tematami. Zwłaszcza gdy – jak w przypadku książki Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka – temat jest trudny. Poza tym w Polsce za zarzut uważa się to, co na Zachodzie traktowane jest jako walor: formułowanie poglądu przez autora. Cenckiewiczowi i Gontarczykowi zarzuca się, że chcą coś udowodnić. Uważam, że ten zarzut ma głębsze podłoże niż tylko spór o Wałęsę: wciąż traktujemy historię jak dziedzinę, która ma mieć walor informacyjny, zdystansowany. Kiedy z kart książki przeziera credo autora, mówi się, że to »publicystyka«, coś gorszego”. Tygodnik.Onet.pl, 24.06.2008 r.
  • „Andrzej Chojnowski, przewodniczący Kolegium IPN, deklaruje na łamach »Tygodnika«, że zaproponuje sformułowanie projektu zachęcającego historyków do napisania całościowej biografii Lecha Wałęsy, z wykorzystaniem nie tylko archiwum SB, ale też innych źródeł archiwalnych i świadectw. »W najbliższym czasie zaproponuję Kolegium IPN, aby zwróciło się do prezesa Instytutu z propozycją sformułowania projektu będącego zachętą dla historyków, którzy chcieliby się tym zająć« - mówi prof. Chojnowski w rozmowie z Wojciechem Pięciakiem, która ukaże się w najbliższym, 26. numerze »TP«. - »Mam nadzieję, że znajdą się chętni, bo bez nich nic z tego nie wyjdzie. Instytut nie zmusi historyka – czy historyków, bo jest to temat dla zespołu – aby się tym zajęli«. tygodnik.onet.pl, 26.06.2008 r.
  • Wywiad z Mateuszem Szpytmą, historykiem z IPN: „Rz: Niedawno przez Polskę przetoczyła się dyskusja wywołana książką Jana T. Grossa przedstawiającą Polaków jako antysemitów. Tymczasem od dziś w Senacie można oglądać wystawę zorganizowaną przez IPN »Sprawiedliwi wśród Narodów Świata. Pomoc Polaków dla ludności żydowskiej w Małopolsce w latach 1939 – 1945«. Pokazuje ona, że byli Polacy, którzy narażali życie, aby ratować Żydów. Mateusz Szpytma: Nie chcemy nic udowadniać, lecz pokazać rzeczywistość. A ta nie była ani taka czarna, że wszędzie mieliśmy powtórkę Jedwabnego, ani taka biała, że wszyscy Polacy pomagali Żydom. Była duża grupa Polaków, która mimo drastycznej sytuacji zdecydowała się na niesienie pomocy. Bo musimy pamiętać, że jedynie w Polsce każdemu groziła za to śmierć. Trzeba to uświadamiać ludziom i w Polsce, i na świecie. To zmienia cały kontekst. Były różne przypadki, ale moim zdaniem Polacy ten egzamin zdali. (…) Formy pomocy dzieli się na doraźne, jak podanie komuś kromki chleba czy wskazanie drogi ucieczki, oraz na formy pomocy długotrwałej, czyli ukrywanie Żydów przez nawet kilka lat we własnym domu. Pomocą było też wyrabianie przez Polskie Państwo Podziemne, a szczególnie działającą w jego ramach »Żegotę«, lewych papierów aryjskich czy przerzucanie Żydów do Niemiec na roboty. Wydział dziecięcy »Żegoty« uratował około 2500 dzieci, zakony katolickie – około 1200”. Rzeczpospolita, 25.06.2008 r.
  • Wywiad z doradcą prezesa IPN Antonim Dudkiem: „Paweł Wroński: Pan kilkakrotnie powtarzał, że ma pan zastrzeżenia co do wydania tej książki przez IPN. Dlaczego? Antoni Dudek: Z wielu powodów. Jeden z nich jest taki, że ta książka bardzo silnie wpisuje nas w spór polityczny. Moim zdaniem IPN nie powinien był się angażować w coś, co będzie postrzegane jako spór pomiędzy dwoma obozami politycznymi - a co już się stało. Co nie znaczy, że ta książka nie powinna była powstać, autorzy mieli prawo napisać to, co napisali. Ale IPN ma określoną politykę wydawniczą i ona... jest wytyczona przez prezesa. Prezes podjął decyzję. Ja jako doradca zwracałem mu uwagę na określone skutki uboczne tej decyzji”. Radio TOKFM, 25.06.2008 r.
  • „Wysłałam prezesowi Kurtyce konkretne pytanie dotyczące przeszłości urzędnika, który pracował w aparacie państwa także w PRL i odmówiono mi tej odpowiedzi! - z oburzeniem mówiła w »Magazynie 24 Godziny« Julia Pitera. Jej zdaniem, taka sytuacja jest niedopuszczalna. - Posłałam do prezesa IPN -u zapytanie, czy oświadczenie lustracyjne pewnego istotnego dla funkcjonowania państwa urzędnika jest zgodne ze stanem faktycznym - opowiadała Julia Pitera. - Jedyną odpowiedzią od pana Kurtyki było to, że żadna odpowiedź mi się nie należy - mówiła oburzona. Jej zdaniem zatem, ustawa lustracyjna stworzona przez PiS funkcjonuje tylko w sferze politycznej. - Sytuacja, w której mi się odmawia informacji o urzędniku PRL-u, który jest w aparacie państwa od wielu lat, jest niedopuszczalna - stwierdziła minister. Nie chciała jednak ujawnić, o jakiego urzędnika chodzi”. Tvn24.pl, 24.06.2008 r.
  • „Julia Pitera oskarża IPN o nie wydanie jej dokumentów »pewnego istotnego urzędnika«. Instytut odpowiada: - To twierdzenie jest nieprawdziwe. Nie wydaliśmy dokumentów zgodnie z prawem. Minister wystąpiła o informacje na temat osoby publicznej, której stanowisko nie jest wymienione w katalogu. Według Radia Zet, chodzi o szefa wrocławskiej delegatury NIK. (…) IPN przysłał oświadczenie. - W piśmie skierowanym do Pani Minister było obszerne wyjaśnienie w jaki sposób, czyli w oparciu o jakie przepisy, Pani Minister może uzyskać informacje, o które zabiega. Prezes IPN nie miał podstaw prawnych, aby udzielić informacji w trybie, w jakim zwróciła się do IPN Minister Pitera, czyli rozporządzenia Rady Ministrów (z dnia 27 lipca 2007) w sprawie Pełnomocnika Rządu do Spraw Opracowania Programu Zapobiegania Nieprawidłowościom w Instytucjach Publicznych. – argumentował rzecznik Instytutu”. Tvn24.pl, Rzeczpospolita, 26.06.2008 r.
  • „Prokuratorzy IPN, prowadzący śledztwo dotyczące zamachu na papieża Jana Pawła II, sięgnęli do czeskich archiwów. Choć znajdują się tam liczne materiały wywiadu na temat Watykanu, raczej nie pomogą one w polskim śledztwie. O niedawnej wizycie polskich prokuratorów w praskim archiwum, gromadzącym materiały czeskich służb bezpieczeństwa z okresu powojennego, poinformował we wtorek PAP prok. Michał Skwara z katowickiego IPN. Zapowiedział, że wkrótce Instytut zwróci się do tego archiwum o bardziej szczegółową kwerendę, dotyczącą pierwszego okresu pontyfikatu Jana Pawła II. Jednak dotychczas przejrzane dokumenty nie wskazują, aby w czeskich archiwach były materiały, rzucające nowe światło na sprawę zamachu na papieża”. PAP, 24.06.2008 r.
  • „Udostępnienie w 2007 r. przez IPN posłowi PiS Arkadiuszowi Mularczykowi akt dwóch sędziów Trybunału Konstytucyjnego zostało potwierdzone jego podpisem - podał we wtorek IPN. Ustępujący prezes TK Jerzy Stępień twierdzi, że takiego podpisu nie znalazł w aktach IPN. »IPN informuje, iż udostępnienie akt odbyło się zgodnie z zasadami obowiązującymi w IPN i zostało potwierdzone podpisem posła Arkadiusza Mularczyka, o czym prezes IPN Janusz Kurtyka poinformował pismem z dnia 20 czerwca br., prezesa Trybunału Konstytucyjnego Jerzego Stępnia« - oświadczył rzecznik prasowy Instytutu Andrzej Arseniuk. Jego oświadczenie powołuje się na wypowiedź Jerzego Stępnia dla »Rzeczpospolitej« z 23 czerwca 2008 r. Odnosząc się do przeglądanych w IPN teczek sędziów TK Mariana Grzybowskiego oraz Adama Jamroza, powiedział on m.in.: »Nie znalazłem jednak śladu podpisu posła Mularczyka. A wszyscy zainteresowani pamiętają, jak to na rozprawie lustracyjnej zapewniał, że osobiście oglądał teczki obu sędziów i obciążające ich dokumenty. Na jakiej podstawie to mówił i na jakiej podstawie złożył 10 maja 2007 r. pismo, że otrzymał dostęp do dokumentów organów bezpieczeństwa państwa? (...) Są dwie możliwości: albo wobec posła Mularczyka IPN zastosował inną procedurę dostępu do teczek niż przewidziana przez prawo, albo poseł ten wprowadził w błąd Trybunał w obecności licznie zebranej publiczności i mediów«". PAP, 24.06.2008 r.
  • „Według polityków klubu Lewicy, prezes IPN Janusz Kurtyka przyznał sobie w ubiegłym roku bezprawnie dwie roczne nagrody w łącznej wysokości 60 tys. zł. Lewica ma jeszcze w tym tygodniu złożyć w Sejmie projekt ustawy likwidującej Instytut. Zarzuty Lewicy odpiera przewodniczący Kolegium IPN Andrzej Chojnowski. Jak podkreślił w rozmowie z PAP, decyzję o przyznaniu nagród Kurtyce podjęło - zgodnie ze swymi uprawnieniami - Kolegium IPN kierując się »względami formalnymi i merytorycznymi«. Jak powiedział Chojnowski nagrody przyznano dwukrotnie: w październiku i grudniu 2007 r. i za każdym razem wynosiły one trzykrotność miesięcznego uposażenia Kurtyki. Jak mówiła na wtorkowej konferencji prasowej Anita Błochowiak, na posiedzeniu Komisji Sprawiedliwości Kurtyka poinformował posłów, że w 2007 roku w IPN, w porównaniu z 2006 rokiem, przeciętne wynagrodzenie dla pracowników wzrosło o 21 proc., a prezesa - o 38 proc”. PAP, 24.06.2008 r. Trybuna, gazeta Wyborcza, 25.06.2008 r.
  • „Platforma Obywatelska nie pracuje nad zmianą ust. o Inst. Pamięci Narodowej. Polityk powiedział IAR, że w Platformie jest krytyczny osąd ostatniej publikacji IPN, dotyczącej Lecha Wałęsy. Ale - jak podkreślił - nie jest to powód do zmiany ustawy. Zbigniew Chlebowski zaznaczył, że jego partia bierze udział w publicznej debacie na temat publikacji. Podkreślił, że PO wyraźnie stoi po stronie Lecha Wałęsy. Zdaniem polityka w przyszłości Instytut powinien unikać - jak to ujął - takich niefortunnych zachowań, jak wydanie książki Piotra Gontarczyka i Sławomira Cenckiewicza. Podkreślił, iż nic nie stało na przeszkodzie, żeby autorzy książki wydali ją poza IPN - z własnych funduszy, nie zaś z publicznych środków”. IAR, 24.06.2008 r. Polska, Super Express, 26.06.2008 r.
  • Wojciech Reszczyński: „Zdaniem SLD, Instytut Pamięci Narodowej - państwowa instytucja stojąca na straży pamięci narodowej, powinna być szybko zlikwidowana. Stanowisko to podziela na szczęście tylko część Platformy Obywatelskiej. Ale kto wie, czy im się to nie odmieni, podobnie jak miało to miejsce w sprawie pełnego otwarcia akt dawnej bezpieki, deklarowanego przez PO w kampanii wyborczej. Słychać też głosy PSL, że ustawę o IPN trzeba znowelizować, co może oznaczać ukatrupienie ustawy przez odebranie IPN i tak już ograniczonych funduszy albo rozpędzenie obecnego kierownictwa IPN i zastąpienie go badaczami sławiącymi peerelowski ruch ludowy czy wojenne sukcesy Gwardii Ludowej. Tak się złożyło, że dzięki wcześniejszej »politycznej« działalności historycznej Piotra Gontarczyka, prawdziwe »sukcesy« Gwardii Ludowej, zbrojnego ramienia PPR, zostały po raz pierwszy po wojnie pokazane we właściwej, czyli zbrodniczej, przestępczej perspektywie”. Nasz dziennik, 26.06.2008 r.
  • „Jakakolwiek dyskusja nad zmianami w ustawie o IPN w kontekście opublikowanej przez Instytut książki o Lechu Wałęsie jest z gruntu zła - uważa wiceprzewodniczący klubu parlamentarnego PiS Paweł Kowal. Z kolei wiceprzewodniczący klubu PO Grzegorz Dolniak zaprzecza, by wczoraj zapowiadał nowelizację ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej. O takich pracach nie wie nic PSL, ale przyznaje, że klub ludowców zlecił wykonanie prawnych ekseprtyz w kontekście ukazania się książki IPN. Zdaniem Pawła Kowala z Prawa i Sprawiedliwości Platforma Obywatelska wykorzystała ukazanie się książki »SB a Lech Wałęsa« do celów politycznych. Poseł PiS uważa, że Platforma krytykując IPN i autorów książki o Lechu Wałęsie, chce ograniczyć wolność badań naukowych. Zdaniem posła PiS-u, tylko dlatego, że politykom PO nie podoba się treść książki”. IAR, bankier.pl, 24.06.2008 r.
  • „PO dokonała wczoraj gwałtownego zwrotu w kwestii nowelizacji ustawy o IPN. Jeszcze w poniedziałek wiceszef Klubu PO Grzegorz Dolniak mówił o konieczności zmiany prawa regulującego działalność Instytutu. Spekulowano nawet, że PO i PSL wejdą w sojusz z lewicą, by odrzucić weto prezydenta. Wszystko uległo zmianie, gdy we wtorkowej »Rz« ukazał się wywiad z Antonim Mężydłą. Poseł PO ujawnił, że słyszał taśmę, na której Wałęsa przyznawał się, iż pomagał SB. Zdradził, że studentom przekazał ją marszałek Senatu Bogdan Borusewicz, który w poniedziałek zaprzeczał, jakoby takie wyznanie znalazło się w nagraniu. (…) Jako pierwszy o tym, że PO nie chce zmieniać ustawy o IPN, poinformował w radiowej Jedynce poseł Jarosław Gowin. Twierdził, że wiceszef klubu został źle zrozumiany. Od wypowiedzi Dolniaka (ale też własnych) odciął się szef Klubu PO Zbigniew Chlebowski”. Rzeczpospolita, 25.06.2008 r.
  • „Decyzji w sprawie przyszłości czy roli Instytutu Pamięci Narodowej nie można podejmować pod wpływem obecnych emocji - uważa abp Kazimierz Nycz. W rozmowie z KAI metropolita warszawski podkreślił, że muszą najpierw opaść emocje, które związane są z publikacją książki nt. Lecha Wałęsy. Hierarcha jednoznacznie opowiedział się jednak za istnieniem IPN-u. Arcybiskup podkreślił, że dyskusja nt. Instytutu Pamięci Narodowej, jeśli jest potrzebna, powinna zostać odłożona w czasie. Nie wolno bowiem dyskutować, czy tym bardziej podejmować jakichkolwiek decyzji, na kanwie takich emocji jakie są w tej chwili. Jak zauważył istnieje ryzyko popadnięcia w skrajności. - Zarówno ci, którzy chcieliby likwidacji IPN-u, jak i ci, którzy chcą na oścież otwierać archiwa, popadają w skrajność. Radziłbym odrobinę zimnej wody na rozpalone głowy. Bo czas nie jest odpowiedni do dyskusji na tematy związane z przyszłością IPN. Muszą opaść emocje - stwierdził abp Nycz”. Gazeta Wyborcza, 26.06.2008 r. KAI, 25.06.2008 r.
  • „Krakowski IPN już miesiąc temu wznowił śledztwo w sprawie śmierci Stanisława Pyjasa, związanego z opozycją studenta, który zginął w 1977 r. TVN wyświetlił w ostatnich dniach fabularyzowany dokument »Trzech kumpli«. Przedstawia on historię Pyjasa i jego przyjaciół - Bronisława Wildsteina i Lesława Maleszki, który po latach okazał się agentem SB. Cała trójka studiowała w latach 70. na Uniwersytecie Jagiellońskim. Współdziałali z demokratyczną opozycją”. Gazeta.pl – Kraków, 25.06.2008 r.
  • Bronisław Wildstein w wywiadzie dla Faktu: „IPN po raz kolejny wznowił śledztwo w sprawie śmierci Staszka Pyjasa. A za każdym razem, gdy sprawa jest badana, coś nowego wychodzi na jaw. Na razie udało się skazać szefów krakowskiej ubecji za świadome sprowadzanie śledztwa na fałszywe tory. Przy okazji wyszły inne sprawy. Wiemy już, który esbek pisał wspomniane anonimy, kto je wymyślał. Okazuje się, że można mozolnie dochodzić prawdy”. Fakt, 26.06.2008 r.
  • „Prokuratorzy skorzystają z nagrań do filmu »Trzech kumpli«, który wyemitował TVN. Z pewnością zwrócimy się do jego autorek o udostępnienie nie samego filmu, ale materiałów, które powstały przy jego kręceniu – powiedział wczoraj »Rz« prokurator Piotr Piątek, p.o. naczelnika Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Krakowie. – Jednak na razie jest za wcześnie, by powiedzieć, czy i jakie materiały mogą być wykorzystane przez nas jako źródła informacji – dodaje śledczy IPN.Prokurator Piątek powiedział, że nie widział w TVN dwóch odcinków filmu »Trzech kumpli« opowiadających o historii śmierci związanego z opozycją demokratyczną studenta UJ Stanisława Pyjasa oraz o jego dwóch przyjaciołach. – Celowo nie oglądałem tego filmu, by nie sugerować się tym, co w nim pokazano – podkreśla prokurator Piątek”. Rzeczpospolita, 26.06.2008 r.
  • Liliana Sonik, koleżanka Stanisława Dyjasa: „Najbliższym przyjacielem Stanisława Pyjasa był Lesław Maleszka. Nasz wspólny kolega. Donosił na Staszka przed jego śmiercią i po niej. Opisywał reakcje, snuł projekty zniszczenia SKS, proponował, by SB zmontowała sprawę kryminalno-narkotykową i w ten sposób skompromitowała idee SKS. Był jednym z najważniejszych agentów SB. Miał dostęp do środowisk opozycyjnych: KOR, ROPCiO i wszystkich SKS-ów, jakie powstały w ślad za krakowskim. W wolnej Polsce został wpływowym dziennikarzem. Powiadomienie o tym opinii publicznej mogło ranić. I raniło. Jego nowych szefów i starych znajomych. Niszczyło bajkę o nieposzlakowanej przeszłości. Wystawiało na zarzuty o głupotę, naiwność i uleganie manipulacji. Nie miałam jednak wątpliwości, że nie mamy prawa schować tej wiedzy pod dywan. Nie mamy prawa milczeć. I nie chodzi o zemstę czy napiętnowanie. Lesław Maleszka był osobą publiczną i jego kształtujące opinię publiczną artykuły nie były bezinteresowne”. Polska, 26.06.2008 r.
  • „Lech Wałęsa miał tajne dokumenty, które mogły świadczyć o jego współpracy z SB. Nigdy ich nie zwrócił - twierdzi Antoni Dudek, doradca prezesa IPN. To kolejny etap sporu pomiędzy byłym prezydentem a Instytutem Pamięci Narodowej. W miniony poniedziałek IPN wydał książkę udowadniającą, że Wałęsa był agentem SB o pseudonimie »Bolek«. Wczoraj Antoni Dudek, doradca prezesa Instytutu, stwierdził w Radiu TOK FM, że gdy Wałęsa pełnił obowiązki głowy państwa, zabrał ponad 2,5 tys. stron tajnych akt komunistycznej bezpieki na 54 mikrofilmach. Dokumenty miały dotyczyć nie tylko jego, ale także Lecha Kaczyńskiego, Bogdana Borusewicza i Jacka Merkla. Tymczasem rozszerza się ruch w obronie byłego prezydenta. Komitety powstają w całym kraju, m.in. w Szczecinie, Białymstoku, Kielcach, Gdańsku, Opolu, Lublinie i we Wrocławiu”. Metro, Gazeta Wyborcza, Rzeczpospolita, Nasz dziennik, 26.06.2008 r.
  • W Gazecie Wyborczej dwugłos w sprawie publikacji »SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii.« Autorzy publikacji Sławomir Cenckiewicz i Piotr Gontarczyk odpowiadają na artykuł prof. Andrzeja Friszkego pt. „O książce pisanej pod tezę”. Prof. Friszke pisze m.in.: „(…) Z autorami różnię się głęboko w podejściu metodologicznym do zasad pracy i ustalania faktów. Cenckiewicz i Gontarczyk, zgodnie z obowiązującymi obecnie w IPN zasadami, absolutyzują prawdomówność kartotek i ewidencji, ja zaś uważam, że sa to jedynie przesłanki do dalszych ustaleń”. Autorzy publikacji w odpowiedzi zawartej w zakończeniu artykułu piszą: „(…) wydawało się, że kiedy sprawa TW »Bolek« została naukowo opracowana, postawa prof. Andrzeja Friszkego może ulec zmianie. Ale niestety. Recenzent widzi w normalnych badaniach naukowych, z którymi się nie zgadza, spisek prawicowych sił politycznych i »lobby lustracyjnego«. Mija się z faktami przemilcza lub nagina treść dokumentów. Trudno odpowiedzieć na pytanie, dlaczego tak czyni. Jedno jest jednak pewne – od lat robi to bardzko konsekwentnie”. Gazeta Wyborcza, 26.06.2008 r.
  • „Widziałem oryginały dokumentów świadczących o współpracy Wałęsy z SB - powiedział w radiowych »Sygnałach Dnia« Jarosław Kaczyński. Były premier dodał, że były wśród nich doniesienia tajnego współpracownika o pseudonimie »Bolek«. Jednocześnie Kaczyński zaprzecza jakoby PiS inspirowało powstanie książki IPN-u o współpracy Lecha Wałęsy ze służbą bepieczeństwa PRL. Prezes Prawa i Sprawiedliwości powiedział, że na początku lat 90. nie wiedział o kontaktach Lecha Wałęsy z SB, a tylko słyszał o podejrzeniach wobec niego. (…) Kaczyński podkreślił, że Milczanowski zapewniał go o autentyczności sprawdzonych grafologicznie dokumentów. Prezes PiS powiedział, że nie ujawnił tego, czego się dowiedział, gdyż była to tajemnica państwowa i nie miał też pewności co do dalszej polityki Wałęsy. - Poza tym, gdybym w tym czasie ujawnił te informacje, to zostałbym publicznie zdezawuowany - uważa Jarosław Kaczyński”. Tvn24.pl, IAR, 26.06.2008 r.
  • „Lech Wałęsa będzie musiał zwrócić wszystkie materiały SB, które miał wypożyczać w połowie lat 90. - Z żądaniem takim wystąpi do byłego prezydenta IPN - dowiedziała się nieoficjalnie »Rzeczpospolita«. Sprawa ma związek z publikacją książki Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka. Historycy IPN twierdzą w swojej książce, że były prezydent pożyczając od UOP-u w kwietniu 1994 roku ponad dwa tysiące zmikrofilmowanych stron materiałów SB, dotyczących między innymi Lecha Wałęsy, Lecha Kaczyńskiego i Bogdana Borusewicza nigdy ich nie zwrócił. - Szefostwo Instytutu na podstawie ustawy o IPN ma obowiązek wystąpić do Wałęsy o zwrot tych mikrofilmów - czytamy w gazecie”. Tvn24.pl, Rzeczpospolita, 26.06.2008 r.
  • „Instytut Pamięci Narodowej nie rozważa zwrócenia się do Lecha Wałęsy o zwrot akt Służby Bezpieczeństwa, przekazanych byłemu prezydentowi w 1994 roku przez służby specjalne. Informację taką przekazał IAR rzecznik Instytutu Andrzej Arseniuk. Informację o rzekomym żądaniu IPN-u podała »Rzeczpospolita«. Według gazety chodzi o dokumenty dotyczące między innymi Lecha Kaczyńskiego, Jacka Merkla, Lecha Wałęsy i Bogdana Borusewicza”. polskieradio.pl, 26.06.2008 r.
  • Piotr Semka: „Składać deklaracje wiary w Wałęsę jest łatwo. Trudniej znaleźć chętnych do wytknięcia badaczom z IPN uchybień. Historycy w większości uchylają się od recenzowania książki. W tej sytuacji najchętniej wypowiadają się politycy i publicyści oraz niektórzy biskupi, którzy, krytykując historyków, podkreślają, że książką się brzydzą i czytać jej nie zamierzają. Sam Wałęsa przyjął wygodną dla siebie rolę ofiary nagonki. Mam nadzieję, że gdy minie polityczna wrzawa, będziemy mogli wrócić do zasadniczego pytania: jak pogodzić fakty przedstawione w pracy Cenckiewicza i Gontarczyka z utrwalonym wizerunkiem historycznego przywódcy »Solidarności«”? Rzeczpospolita, 26.06.2008 r.
  • „Poseł PiS Arkadiusz Mularczyk twierdzi, że PO chce go zdyskredytować i utrudnić mu pracę w sejmowej komisji ds. nacisków. A jego adwokat grozi procesem byłemu prezesowi Trybunału Konstytucyjnego. Chodzi o sprawę, która rozegrała się przed rokiem - gdy Trybunał Konstytucyjny badał ustawę lustracyjną. W trakcie rozprawy Mularczyk doprowadził do wyłączenia dwóch sędziów - Adama Jamroza i Mariana Grzybowskiego. Powoływał się na odnalezione w archiwum IPN materiały, że obaj mieli związki ze służbami specjalnymi PRL”. Gazeta Wyborcza, Rzeczpospolita, 26.06.2008 r.
  • „Oryginalne wyroki śmierci wydane przez Specjalny Sąd Niemiecki na Polaków za ukrywanie Żydów oraz afisze informujące o wykonaniu kary śmierci na osobach udzielających schronienia ludności żydowskiej znalazły się na wystawie dostępnej od środy w Senacie. Celem wystawy »Sprawiedliwi wśród Narodów Świata. Pomoc Polaków dla ludności żydowskiej w Małopolsce w latach 1939-1945«, przygotowanej przez rzeszowski oddział Instytutu Pamięci Narodowej, jest przybliżenie sylwetek Polaków, którzy w latach 1939-1945 pomagali ludności żydowskiej uniknąć śmierci z rąk niemieckich. Jak powiedziała PAP współautorka wystawy z rzeszowskiego IPN Elżbieta Rączy, na plakatach przedstawiono zarówno ludzi odznaczonych przez Instytut Yad Vashem medalem Sprawiedliwy wśród Narodów Świata, jak i tych pomagających Żydom, którzy z różnych powodów tego medalu nie otrzymali. Wystawa zaprezentowana w Senacie będzie czynna do 5 lipca. Wcześniej ekspozycja była wystawiona na krakowskim Rynku Głównym, gdzie, według Rączy, cieszyła się dużym zainteresowaniem mieszkańców i turystów”. PAP, 25.06.2008 r.
  • „B. działacze gdańskiego NZS umieścili w internecie kilkadziesiąt stron protokołów miejscowej Służby Bezpieczeństwa z lat 80., na których znajduje się ok. 300 pseudonimów agentów SB wraz z numerami rejestracyjnymi, kontaktów operacyjnych i kandydatów na tajnych współpracowników. »Naszym zdaniem sprawa ma przede wszystkim wymiar ludzki. Pragniemy każdemu dać czas na wytłumaczenie, szansę opowiedzenia swojej historii, złożenia wyjaśnień, przeproszenia« - głosi oświadczenie podpisane głównie przez b. działaczy NZS w Gdańsku. Są wśród nich m.in. Leszek Biernacki, Lech Parnell, Maciej Płażyński, Mariusz Popielarz i Jacek Rybicki. Zwrócili się oni już do IPN o odszyfrowanie nazwisk osób ukrywających się pod pseudonimami”. PAP, 25.06.2008 r.
  • Jan Żaryn w wywiadzie dla Super Expressu: „Dotykamy równocześnie dwóch sfer - odpowiedzialności prawnej i odpowiedzialności przed historią. W drugiej kwestii próbujemy wykazywać istnienie bardzo jednoznacznego związku przyczynowo-skutkowego między śmiercią takich ludzi, jak Grzegorz Przemyk, ojciec Honoriusz Kowalczyk, ksiądz Jerzy Popiełuszko i innych - wielu z nich przedstawialiśmy na wystawie »Ofiary stanu wojennego« - a działalnością partii komunistycznej. Ta partia właśnie, jej kierownictwo tworzyło warunki do bezkarnego funkcjonowania służb specjalnych i wymiaru sprawiedliwości, poczynając od najmniejszego esbeka, a kończąc na sędziach i prokuratorach. Ci funkcjonariusze byli zachęcani do tego, by mataczyć i nie dopuszczać do jakichkolwiek informacji, z których wynikałoby, że w jakąś aferę polityczną lub kryminalną jest zamieszana SB. Mając taki parasol ochronny nad sobą, esbecja mogła naprawdę czuć się bezkarna (dopiero śmierć ks. Jerzego spowodowała lekki wyłom w tym murze braku odpowiedzialności za działania bezprawne, a wręcz zbrodnicze). Tę atmosferę bezkarności mocodawców i ich podwykonawców opisywaliśmy już wielokrotnie. Odnośnie do prawnego rozliczenia komunistów jestem umiarkowanym optymistą. Niewątpliwie wymiar sprawiedliwości - konkretni sędziowie - nie zawsze potrafili zdobyć się na odwagę ukarania komunistycznych zbrodni. Wszys tko wskazuje na to, że dopóki będziemy ograniczeni PRL-owskim prawem, będzie to praktycznie niemożliwe”. Super Express, 25.06.2008 r.
  • Przemysław Wilczyński w artykule „Wymiary IPN-u”: „Instytut Pamięci Narodowej to więcej niż kilka dyżurnych nazwisk i publikacje, którym towarzyszy polityczny tumult. To też trwająca od prawie dekady praca u podstaw, niezależna od zmian na szczytach władzy i w kierownictwie Instytutu. (…) – Dzięki Instytutowi zmienił się klimat wokół historii najnowszej – uważa Paweł Machcewicz, szef Biura Edukacji Publicznej IPN za czasów Leona Kieresa. – Oczywiście nie jest tak, że wcześniej nie było refleksji nad tym okresem, ale Instytut doprowadził do powrotu pytań o dziedzictwo PRL-u, był akuszerem dyskusji na temat wpływu przeszłości na teraźniejszość. Ów klimat to też zasługa 130 wystaw, które podróżowały po kraju i za granicą. Były wśród nich nie tylko kontrowersyjne i niemające nic wspólnego z przypisaną IPN rolą edukacyjną »Twarze bezpieki«, ale również cykl ekspozycji dotyczących stanu wojennego, a także dwie edycje wystaw o wydarzeniach 1976 r. i innych zrywach okresu PRL. I wreszcie działalność edukacyjna skierowana bezpośrednio do szkół. Jeśli nawet działalności edukacyjno-wydawniczej IPN towarzyszą merytoryczne zarzuty – mówi się o zwichnięciu proporcji (choćby nadreprezentacja publikacji i wystaw o represjach i oporze kosztem badań nad bierną w okresie PRL-u częścią społeczeństwa) – to jedno można powiedzieć na pewno: oddał sprawiedliwość tym, którzy jej najbardziej potrzebowali”. Tygodnik Powszechny, nr 26/08, 26.06.2008 r.
  • „Rodziny górników zamordowanych w kopalni Wujek doczekały się sprawiedliwości po tym, jak katowicki sąd apelacyjny skazał prawomocnie sprawców dokonanej przed 27 laty masakry. 14 zomowców, którzy 16 grudnia 1981 r. strzelali do górników, dostało wyroki od 3,5 do 4 lat więzienia, ich dowódca Romuald Cieślak skazany został na 6 lat. Gdy kilkanaście minut po godz. 11 sędzia Waldemar Szmidt zakończył odczytywanie wyroku, na wypełnionej po brzegi sali katowickiego sądu apelacyjnego panowała głucha cisza. Nikt z obecnych nie wypowiedział słowa, nie było łez, słychać było jedynie westchnienie ulgi”. Wiadomosci24.polska.pl, Dziennik, 25.06.2008 r.
  • Aleksander Hall w artykule pt. „W poszukiwaniu czystego tonu” w Tygodniku Powszechnym: „Tytuł rozprawy Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka jest mylący. Książka jest nie tylko analizą relacji między Lechem Wałęsą a SB i konsekwencji tych relacji w funkcjonowaniu niepodległego państwa, ale także publicystyczną rozprawą z III RP, zawierającą tezy od dawna głoszone przez Jana Olszewskiego, Jarosława Kaczyńskiego czy Antoniego Macierewicza. Książka »SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii« wywołała burzę na długo przed datą publikacji. Nic dziwnego. Prof. Andrzej Zybertowicz – jeden z jej recenzentów, a zarazem doradca prezydenta RP – już kilka miesięcy temu pisał na łamach »Rzeczpospolitej«, że stosunek do tej książki będzie miarą uczciwości. Dodał przy tym, że oczywista dla niego agenturalna przeszłość Lecha Wałęsy nie jest sprawą najistotniejszą: ważniejsze jest to, że III RP ludziom takim jak Wałęsa uniemożliwiła rozliczenie się z własną przeszłością. Stało się oczywiste, że ukazanie się pracy Cenckiewicza i Gontarczyka spowoduje debatę o istocie państwa polskiego kształtowanego od 1989 r”. Tygodnik Powszechny, nr 26/08, 26.06.2008 r.
  • We wrocławskim Empiku przy Rynku książkę ,,SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii" sprzedawano jedynie przez 10 minut. Trafiło tu zaledwie 25 egzemplarzy. I błyskawicznie znalazły nabywców. Łączny nakład książki to cztery tysiące. „Nasza firma dostała 350 sztuk” - wyjaśnia Monika Marianowicz, rzeczniczka EMPiK-u.” Dlatego książki trafiły jedynie do największych naszych placówek i to w niewielkich ilościach”. Już na początku lipca Instytut Pamięci Narodowej, wydawca książki, planuje dodruk. W publikacji autorzy dowodzą, że Lech Wałęsa był współpracownikiem SB o pseudonimie Bolek i za swoje donosy dostawał pieniądze. Polska Wroclaw24.net 24.06.2008, Gazeta Wrocławska, Radio Wrocław, 25.06.2008 r.
  • Wrocławianie oglądają wystawę poświęconą bohaterowi II wojny światowej rotmistrzowi Pileckiemu. Większość z nich uważa, że takie ekspozycje są ważne i bardzo potrzebne, szczególnie w celu uświadomienia młodzieży. Autorami wystawy są Jacek Jaśkiewicz i Dorota Serwadczak, a zdjęcia przedstawione w formie dużych plansz pochodzą z rodzinnej kolekcji Pileckich, archiwum IPN, Muzeum Niepodległości i Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau. „Ta forma jest świetna, bo łatwo przyciąga wzrok i zachęca do podejścia bliżej. Gdyby jednak dać młodym ludziom do przeczytania książkę opatrzoną małymi zdjęciami, sądzę że byliby średnio zainteresowani” - ocenia wrocławianin, który przystanął przed wystawą podczas popołudniowego spaceru po Rynku. Wystawę będzie można oglądać na wrocławskim Rynku (mieści się naprzeciw Empiku) do 14 lipca. Wroclaw24.net, 24.06.2008 r.
  • Na antenie Radia Wrocław i na portalu Piąta Władza książkę IPN „SB a Lech Wałęsa” recenzuje Leszek Budrewicz; „Cenckiewicz i Gontarczyk wyszli poza zakres, którym zajmuje się zazwyczaj IPN, bo ich książka sięga w lata 90. Tu mają mocne punkty, bo wygląda na to, ze Wałęsa, nadużywając władzy prezydenta usiłował »wybielić« swoją teczkę. On twierdzi, że z fałszywek, historycy, że z głównych dowodów winy. Mamy wiec w książce najpierw o dzielnym Wałęsie, potem o Wałęsie upadłym, a następnie o niszczeniu przez Wałęsę archiwów. (…) Książka, podobnie jak sam Wałęsa, nie odpowiada na jeszcze jedno z ważnych w tej historii pytań: czy mając haka na Lecha, służby specjalne próbowały wpłynąć na jego postępowanie i czy i na ile to mogło być skuteczne. To jest mocniejsza wersja najlepszego filmu fabularnego o »Solidarności« – »Zawróconego« Kazimierza Kutza.” Radio Wrocław 24.06.2008, 5wladza.blogspot.pl, 25.06.2008 r.
  • Książka o Lechu Wałęsie spowoduje, że wątek solidarnościowy zniknie z kart zagranicznych podręczników historii - tak prognozuje w Radiu Opole profesor Adam Suchoński, analityk zwłaszcza międzynarodowych podręczników. Książka o „Bolku” wywołała poruszenie na świecie, autorzy podręczników śledzą uważnie wszystkie doniesienia, co zapewne będzie miało swoje konsekwencje. „O Polsce nigdy wiele nie pisano, zmienił to Lech Wałęsa” - mówi profesor Adam Suchoński. „Osoba byłego prezydenta pojawiła się nawet w podręcznikach w krajach Afryki. I ten trend utrzymywał się do połowy lat 90-tych. Potem Wałęsa zniknął. Na początku 2003 roku były prezydent powrócił na karty podręczników, ale sytuacja teraz się powtórzy” - uważa profesor Adam Suchoński. Radio Opole, 24.06.2008 r.
  • Do sądów płynie lawina pozwów od internowanych w stanie wojennym działaczy opozycji. Są już pierwsze wyroki. W zamojskim sądzie okręgowym znalazło swój finał 21 spraw. Osoby prześladowane mogą liczyć na 25 tyś złotych zadośćuczynienia – to maksymalna stawka, jaką może przyznać sąd. O korzystny wyrok najłatwiej internowanym. Według IPN, w stanie wojennym w ówczesnym województwie lubelskim władze aresztowały ok. 230 osób. Tylko w tym roku do lubelskiego oddziału IPN wpłynęło ok. 100 pism z sądów o przesłanie materiałów dotyczących osób, które ubiegają się o odszkodowania. – Codziennie dostajemy po kilka kolejnych – mówi Agata Fijuth, rzecznik prasowy lubelskiego IPN. Kurier Lubelski, 25.06.2008 r.

Powrót
Drukuj
Generuj plik PDF
Poleć stronę znajomemu
Adres do korespondencji
Instytut Pamięci Narodowej, ul. Towarowa 28, 00-839 Warszawa
©2000-2009 Instytut Pamięci Narodowej. Wszelkie prawa zastrzeżone.