Sobota, 10 stycznia 2009, data aktualizacji serwisu: 09.01.2009
O IPN
Aktualności
Wydział prasowy
Publikacje
Wnioski
Kontakty
Ogłoszenia
Linki
Szukaj w serwisie
Bibliografia Historii Polskiej
Biuletyn IPN
Twarze bezpieki
Katalogi
"Żydzi polscy i Żydzi w Polsce"

Media o IPN

PRZEGLĄD MEDIÓW - 19-20 czerwca 2008 r.

KRÓTKO:
  • „Prezes IPN Janusz Kurtyka powiedział, że Instytut »przymierza się« do napisania biografii Lecha Wałęsy. »Biografia Lecha Wałęsy byłaby dziełem olbrzymim, niezwykle wielowątkowym i ja już teraz mogę powiedzieć, że IPN przymierza się do takiej biografii« - powiedział Kurtyka w czwartek w »Kwadransie po ósmej« w TVP1. Dopytywany, czy w IPN trwają prace nad taką publikacją, powiedział: »za wcześnie o tym mówić, ale będziemy starali się, żeby taka biografia powstała«. »Badania nad biografią Lecha Wałęsy czy badania nad +Solidarnością+, nad Wolnymi Związkami Zawodowymi mogły być w Polsce prowadzone już od bardzo dawna. Nikt się tym nie zajmował, praktycznie dopiero IPN - a i to od 2006 roku - te wszystkie problemy zaczął badać« - zaznaczył Kurtyka. »Przecież są to rzeczy niezwykle ważne nie tylko dla naszej najnowszej historii, ale także dla naszej świadomości historycznej, poziomu debaty publicznej. Nie uciekniemy od tych problemów, niezależnie od tego jak emocjonalne reakcje wywoływałby fakt podjęcia tych problemów« - argumentował prezes IPN”. PAP, 19.06.2008 r.
  • „My, Polacy, znamy dobrze historię Kmicica i innych tego typu dramatycznych życiorysów. Wałęsa mógł być TW, a następnie zostać bohaterem - przekonywał w »Magazynie 24 godziny« Janusz Kurtyka. Szef IPN nie ma wątpliwości, że książka o przeszłości Wałęsy odkrywa prawdziwe karty historii. Zdaniem Kurtyki, Lech Wałęsa był niekwestionowanym narodowym bohaterem Polaków w latach 80., ale w latach 70. miał »bardzo ciężkie momenty w swoim życiu«. - Społeczna historia PRL była niezwykle dramatyczna. Ktoś mógł mieć taki epizod w swoim życiorysie, zerwać tę współpracę, a następnie zostać narodowym bohaterem - mówił szef IPN. Jego zdaniem, człowiek, który wówczas chciał walczyć, »musiał zetknąć się z całą potęgą bezpieki i państwa«. – To jest historia prawdziwa, żywego człowieka, a nie posągu – dodał”. Tvn24.pl, 18.06.2008 r.
  • „Z prof. Andrzejem Paczkowskim, historykiem, członkiem kolegium IPN, rozmawia Mariusz Staniszewski w dzienniku Polska: Polska: „Czy to dobrze, że powstała książka Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka o Lechu Wałęsie? Andrzej Paczkowski: Z całą pewnością dobrze. Choć mam wątpliwości, czy powinna być publikowana pod egidą Instytutu Pamięci Narodowej. Nie wiem, czy do tak gorącego i bieżącego tematu IPN powinien dawać swoją pieczęć. Polska: Ale ta książka może być początkiem końca IPN. Andrzej Paczkowski: Mam nadzieję, że tak się nie stanie. Choć wiem, że jest to pretekst do frontalnego ataku na Instytut. Politycy SLD już postulują likwidację IPN. Spodziewam się, że nie będą jedyni. Polska: W powszechnym mniemaniu w IPN pracują komisarze polityczni na usługach braci Kaczyńskich. Andrzej Paczkowski: To nieprawda. Z tego, co wiem, Prawo i Sprawiedliwość nikogo nie delegowało do Instytutu. Warto też przypomnieć, że obecny prezes Janusz Kurtyka był postrzegany jako kandydat Platformy Obywatelskiej, a dokładniej Jana Rokity. Polityka personalna prezesa Instytutu może mi się nie podobać - mówię to jako osoba prywatna, bo jako członek kolegium IPN nie mam prawa w to wnikać, ale to nie znaczy, że ktoś mu dyktuje, kogo ma zatrudnić”. Polska, 19/20.06.2008 r.
  • „Z dr. Mieczysławem Rybą, członkiem Kolegium Instytutu Pamięci Narodowej, rozmawia Zenon Baranowski. N.DZ. Lech Wałęsa grozi wniesieniem pozwów przeciwko prezesowi IPN i dwóm historykom, autorom książki o nim. Czy były prezydent idzie na wojnę z Instytutem? Mieczysław Ryba: - Pozew przeciwko prezesowi Januszowi Kurtyce wydaje się od strony formalnoprawnej czymś dziwacznym. Kwestia jest tego typu, że z tego, co pan prezydent mówi, wynika, iż jego główne argumenty dotyczą wyroku sądu i w oparciu o niego krytykuje badania tych dwóch naukowców. Pamiętajmy, że dotarli oni do innych jeszcze źródeł, a ponadto ta praca nie ma charakteru lustracyjnego, tylko historyczny. W związku z czym, jeśli już mówimy o pewnej dyskusji, jaka się tutaj powinna odbyć, to na pewno nie na sali sądowej, ponieważ chodzi tu o merytoryczną ocenę dokumentów, które są albo wiarygodne, albo nie”. Nasz Dziennik, 20.06.2008 r.
  • „Historyk Andrzej Friszke powiedział w czwartek, że autorzy książki o Lechu Wałęsie »SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii« nie umieścili w niej - jego zdaniem - »rzeczy wyssanych z palca«. »Wobec tej książki mam dużo krytycznych uwag. Bardzo dużo, ale nie mogę powiedzieć, że są to rzeczy wyssane z palca. Są tam sformułowane różne oskarżenia, ale wsparte jednak na tyle mocnymi dowodami i argumentami, że tego po prostu nie da się odrzucić tak zwyczajnie, na zasadzie przeciwnego świadectwa. Rzecz wymaga głębokiej analizy i niewątpliwie jest problem« - powiedział Friszke w programie TVP »Warto rozmawiać«. Friszke wyraził też zarzut pod adresem autorów. »Te wątki, które dobrze by świadczyły o Lechu Wałęsie są zminimalizowane« - ocenił. »Pierwszy przykład to jest wielka, kluczowej wagi manifestacja grudniowa 79 roku, kiedy Wałęsa przemawia przed drugą bramą Stoczni, na kilka miesięcy przed sierpniem. To jest wspomniane, ale bardzo lakonicznie. (...) Drugi bardzo ważny wątek to jest cała sprawa związana ze stanem wojennym. Ja już w różnych miejscach mówiłem o fałszowaniu dokumentów, ale teraz powiem o jeszcze jednej rzeczy. O zastanawianiu się góry MSW, czy Wałęsę postawić przed sądem, czy wytoczyć mu proces. Ja nie zauważyłem, żeby tam w ogóle ten element się pojawił« - uznał”. PAP, 19.06.2008 r.
  • „Były prezydent Lech Wałęsa zapowiedział, że mimo listu, jaki napisał do niego w czwartek prezes TVP, Andrzej Urbański, złoży w sądzie pozew o naruszenie dóbr osobistych przez wyemitowanie filmu »TW Bolek«. »Do środy miałem lepsze zdanie o Urbańskim. List wyrzucam do kosza, spotkamy się w sądzie« - powiedział w czwartek PAP b. prezydent. Zapytany o to, czy przyjmie ewentualne kolejne zaproszenie od publicznej telewizji, Lech Wałęsa stwierdził, że »będzie starał się omijać I program TVP«. W środę program I TVP nadał film »TW Bolek« opowiadający o powstawaniu książki autorstwa historyków IPN Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka pt. »SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii«. W filmie historycy przedstawili główne tezy publikacji, w której twierdzą, że Wałęsa w początkach lat 70. był agentem SB o kryptonimie »Bolek«". PAP, TVP Wrocław – Fakty, Telewizja Dolnośląska TeDe, Radio Wrocław, Radio RAM, Radio LUZ, wroclaw24.net, NaszeMiasto.pl, 19.06.2008 r. Rzeczpospolita, Nasz Dziennik, Gazeta Wyborcza Wrocław, Polska Gazeta Wrocławska, 20.06.2008 r.
  • „Politycy nie powinni wpływać na badania historyków - powiedział w czwartek dziennikarzom w Brukseli premier Donald Tusk, odnosząc się do książki autorstwa historyków IPN Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka pt. »SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii«. (…) »Źle jest, kiedy politycy komentują albo wymuszają takie, a nie inne wyniki badań historycznych. Dlatego jestem przekonany, że politycy nie powinni wpływać na badania historyków« - podkreślił Tusk w TVN24”. PAP, 19.06.2008 r.
  • „Debata wokół książki historyków IPN o związkach Lecha Wałęsy ze Służbą Bezpieczeństwa przywraca prawdę w życiu publicznym, autorzy napisali prawdę - powiedział w czwartek w Katowicach prezes PiS Jarosław Kaczyński. (…)»Ważne w tej debacie jest to, że przywracana jest prawda w życiu publicznym« - podkreślił podczas czwartkowej konferencji prasowej w Katowicach J. Kaczyński. Przypomniał, że takie oskarżenia wobec Lecha Wałęsy padały już kilkanaście lat temu. »Oczywiście myśmy wiedzieliśmy o tym, że tak się mówi, wiedzieliśmy nawet na początku lat 80. Późniejsza działalność Lecha Wałęsy w latach 80. czyniła te informacje - których przecież nie byliśmy w stanie sprawdzić w papierach - mniej wiarygodnymi, ale niestety okres prezydentury jakoś weryfikował tę wiedzę« - powiedział były premier”. PAP, 19.06.2008 r.
  • „W Szczecinie powstał komitet obrony Lecha Wałęsy »Solidarni z Lechem Wałęsą«. Jak poinformowali w czwartek dziennikarzy członkowie komitetu, b. prezydentowi, który jest »szczuty«, należy się wsparcie. Na zorganizowanej pod upamiętniającym wydarzenia Grudnia 70, pomnikiem »Anioł Wolności« na szczecińskim Placu Solidarności, czworo członków komitetu poinformowało, że komitet powołali spontanicznie, bez nacisków politycznych ponieważ b. prezydent »potrzebuje wsparcia od indywidualnych Polaków«. »Apelujemy, by podobne komitety powstawały we wsiach i miasteczkach całej Polski« - mówił jeden z członków komitetu Tomasz Szybowski. »Symbol naszej historii jest szczuty, próbuje się obalić jego legendę. Człowiek, który tworzył historię +okazuje+ się być agentem, za chwilę okaże się, że cała rewolucja +Solidarności+ była sprawą agentów« - dodał”. PAP, 19.06.2008 r.
  • „Były prezydent Aleksander Kwaśniewski powiedział w czwartek, że w 1996 roku otrzymał informację o tym, że z teczek Lecha Wałęsy zaginęło »kilkanaście stron na sto kilkadziesiąt«. Kwaśniewski dodał, że o sprawie została poinformowana prokuratura. W poniedziałek ma ukazać się książka autorstwa historyków IPN Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka pt. »SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii«. Jej główne tezy mówią o tym, że w początkach lat 70. Wałęsa był agentem SB o kryptonimie »Bolek«. Akta o tym świadczące, według historyków, Wałęsa zabrał w latach 90.; a w 2000 r. Sąd Lustracyjny wadliwie ocenił dowody nt. Wałęsy i pominął ich część. On sam zaprzecza i mówi, że wielu może być »Bolkami«. Kwaśniewski zastrzegał w czwartek w radiu RMF FM, że nawet jeśli »epizod« współpracy Wałęsy ze służbami bezpieczeństwa »miał miejsce«, to nie zmienia to roli historycznej, jaką Lech Wałęsa pełni”. PAP, 19.06.2008 r., Dziennik, 20.06.2008 r.
  • „Było spotkanie w 1979 roku, gdzie Wałęsa rozmawiając o wydarzeniach z 1970 przyznał się do współpracy. Zostało to nagrane, a taśmę ma Bogdan Borusewicz - powiedział w »Magazynie 24 Godziny« Krzysztof Wyszkowski i zaapelował, by marszałek ujawnił to nagranie. Wyszkowski komentował książkę IPN, która ma opowiadać o agenturalnej przeszłości byłego prezydenta. Według niego Wałęsa przyznał się do współpracy z SB, ponieważ zamotał się podczas rozmowy z przyjaciółmi z WZZ. - To była rozmowa o grudniu 70 roku, zbieraliśmy różne relacje, podczas tej rozmowy Wałęsa się zaplątał i powiedział, że z władzą trzeba było współpracować. My wtedy powiedzieliśmy, Lechu byłeś agentem. Nagrał ją Andrzej Bulc i przekazał ją dzisiejszemu marszałkowi Senatu Bogdanowi Borusewiczowi i on do dziś tego nie ujawnił - zdradził Wyszkowski”. Tvn24.pl, 18.06.2008 r.
  • Artykuł Wojciecha Czuchnowskiego „Martwe śledztwo IPN”: „Czwarty rok trwa w IPN śledztwo w sprawie fałszowania przez SB dokumentów kompromitujących Lecha Wałęsę. Prokurator nie przesłuchał ani jednego esbeka. Śledztwem nie zainteresowali się też autorzy książki o współpracy Wałęsy z SB. Śledztwo bada działalność funkcjonariuszy SB pracujących w latach 1981-84 w wydziale studiów MSW, w specjalnej komórce rozpracowującej Wałęsę. Powołano wtedy zespół pięciu oficerów SB, wśród których znajdował się specjalista od fałszowania pism i dokumentów. Wyłącznym zadaniem zespołu - jak wynika z wewnętrznych akt bezpieki - było fabrykowanie materiałów, aby skompromitować Wałęsę jako tajnego współpracownika SB. Preparowano donosy agenta »Bolka«, pokwitowania odbioru pieniędzy, oświadczenia, a nawet grypsy Wałęsy z internowania”. Gazeta Wyborcza, 19.06.2008 r. W odpowiedzi na powyższy artykuł na stronie www.ipn.gov.pl zostało zamieszczone oświadczenie rzecznika prasowego Instytutu Pamięci Narodowej Andrzeja Arseniuka. ipn.gov.pl, 20.06.2008 r.
  • „Jarosław Kurski: Co pan myśli o książce Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka »SB a Lech Wałęsa«? Czy IPN jest powołany do tego rodzaju publikacji? - Znam szczątki faktów przytoczone w mediach, znam warsztat i punkt widzenia obu historyków IPN-u. Jest mi dość odległy. Ale samej książki, póki jej nie przeczytam, nie będę komentował. Zwróciłem się do prezesa IPN-u z prośbą o jej szybkie udostępnienie. Jestem w uprzywilejowanej sytuacji - miałem okazję poznać Lecha Wałęsę przed Sierpniem '80. Każdy, kto znał wtedy rodzinę Wałęsów, musi pamiętać ten pokoik na gdańskich Stogach. Kilkanaście metrów kwadratowych z szóstką dzieci, z panią Danusią w ciąży. I każdy, kto by wówczas zasugerował, że Lech Wałęsa za pieniądze sprzedaje Polskę, musiałby być uznany albo za łajdaka, albo za człowieka niespełna rozumu”. Gazeta Wyborcza, 19.06.2008 r.
  • Piotr Semka: „Nikt z obozu obrońców Wałęsy nie chce dziś odpowiadać na pytanie, dlaczego sprawa »Bolka« nie była dotąd zbadana. Być może dlatego, że odpowiedź ukazałaby, w jaki sposób wokół przeszłości Lecha Wałęsy on sam i jego obrońcy stworzyli atmosferę tabu. Dlatego pisząc o tej książce, trzeba zacząć od podkreślenia, w jak bardzo nienormalnej atmosferze autorzy podjęli się wyjaśnienia kwestii, o której wszyscy wiedzą przynajmniej od 1992 roku, ale nikt nie miał odwagi wyjaśnić jej do końca. Czytając tę książkę, miałem z jednej strony poczucie, że wracamy do normalności, do sytuacji, gdy historycy mogą korzystać z prawa do badania przeszłości osób publicznych i dziejów najnowszych naszego kraju. Ale z drugiej strony, gdy słucham ataków, oskarżeń wobec autorów publikacji IPN o politykierstwo, podłość czy złamanie prawa, wciąż wydaje mi się, że żyję w kraju nienormalnym”. Rzeczpospolita, 20.06.2008 r.
  • „Książka IPN: Mecenas Kruszyński był agentem. Opisując proces lustracyjny Wałęsy z 2000 r. w szerokim kontekście lustracji w Polsce, Sławomir Cenckiewicz i Piotr Gontarczyk piszą, że niektórzy adwokaci lustrowanych »działali we własnej sprawie«, np. adwokat Józefa Oleksego mec. Wojciech Tomczyk, »rejestrowany w latach 1985-1990 jako konsultant wydziału IX departamentu III MSW (zwalczanie opozycji)«. Zdaniem autorów, innym przykładem ma być prof. Piotr Kruszyński, adwokat Zyty Gilowskiej w jej procesie lustracyjnym. Według książki - był on w latach 1968-1971 kandydatem na wywiadowcę Agenturalnego Wywiadu Operacyjnego WP; ale do formalnego werbunku nie doszło, bo dostał złą opinię od kolegów - agentów AWO. Zdaniem autorów książki, od 1979 r. Kruszyński rejestrowany był przez departament II MSW (kontrwywiad - PAP), najpierw jako kontakt operacyjny, a potem jako tajny współpracownik »Piotr«. W listopadzie 1989 r. »wyeliminowano go z czynnej sieci agenturalnej«, a »teczkę personalną i teczkę pracy złożono do archiwum«. W styczniu 1990 r. akta TW zniszczono - czytamy w książce”. PAP, gazeta.pl, 18.06.2008 r., Rzeczpospolita, 19.06.2008 r.
  • Wywiad ze Sławomirem Cenckiewiczem: Nasz Dziennik: Dlaczego z dr. Piotrem Gontarczykiem postanowili Panowie odsłonić pewne nieznane opinii publicznej fakty z przeszłości Lecha Wałęsy? S.C: - Od wielu lat zajmuję się oporem społecznym i ruchem antykomunistycznym w Trójmieście. Już w 2003 r. dotarłem do doniesień TW ps. »Bolek«, które pokrótce omówiłem m.in. w książce »Oczami bezpieki«. Później, już po 2005 r., rozpocząłem pracę nad przygotowaniem tomu źródeł SB do dziejów oporu społecznego w Trójmieście lat 70., w którym również znajdą się dokumenty TW ps. »Bolek«. Jednak w 2007 r. materiałów dotyczących Wałęsy było na tyle dużo, że postanowiłem przygotować odrębną publikację. Zaprosiłem do tego projektu Piotra Gontarczyka, który jest świetnym specjalistą od spraw związanych z archiwaliami i ewidencją operacyjną byłej SB. Uznaliśmy zatem, że z jednej strony sprawa jest interesująca z punktu widzenia historii, z drugiej natomiast - ze względu na publiczne indagowanie IPN w sprawie Wałęsy, powinna być ona w sposób rzetelny opisana naukowo. Książkę recenzowało trzech profesorów historii i socjolog. Poza tym czytało ją dwóch samodzielnych pracowników naukowych IPN. Prezes IPN Janusz Kurtyka podjął decyzję o wydaniu naszej pracy przez Instytut”. Nasz Dziennik, 19.06.2008 r.
  • Piotr Gontarczyk, Sławomir Cenckiewicz: „Czy Lech Wałęsa mógł w wolnej Polsce opowiedzieć historię TW ps. Bolek? Odpowiedź na tak postawione pytanie jest skomplikowana. Wydaje się, że po raz ostatni mógł to uczynić w 1992 r., w czasie tzw. lustracji Macierewicza. Okoliczności tego wydarzenia oraz wybór, jakiego wówczas dokonał, miały daleko idące konsekwencje nie tylko dla niego samego, lecz także dla najnowszej historii Polski. (…) Dyskusje na temat historii TW »Bolka« i jej znaczenia dla najnowszej historii Polski pewnie będą trwały, bowiem ukazuje ona szereg ważnych, znajdujących się w tle problemów. Systemowa i personalna ciągłość z PRL, brak jawności życia publicznego i promowanie swoistej amnezji historycznej odcisnęły silne piętno na funkcjonowaniu polskiej demokracji. Niemałą rolę w powstaniu tych patologii odegrał symbol »Solidarności« – Lech Wałęsa, już jako prezydent RP”. Rzeczpospolita, 19.06.2008 r.
  • Jan Lityński w artykule „Ograniczmy kompetencje IPN”: „Książka historyków IPN Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka, o której tyle się ostatnio mówi, przypomina mi dobrze skonstruowany akt oskarżenia, podobny do tych, jakie wielokrotnie czytałem w latach 60. czy 70. To nie jest praca historyczna, to nie są naukowcy. To są ludzie, którzy aspirują do roli prokuratorów – chcą oskarżyć. Wszystkie najmniejsze nawet wątpliwości zinterpretowali na niekorzyść oskarżonego, czyli Lecha Wałęsy. (…) Pytanie, jakie od razu się nasuwa, to czy tak nierzetelna praca powinna powstać w państwowej instytucji, jaką jest Instytut Pamięci Narodowej. Niedawno sam prezes IPN Janusz Kurtyka powiedział, że fakt, iż publikacja Cenckiewicza i Gontarczyka ukazuje się pod szyldem IPN jest gwarancją, że prezentuje ona walor naukowy, że jest publikacją naukową o charakterze historycznym”. Rzeczpospolita, Dziennik, 20.06.2008 r. Rzeczpospolita, 19.06.2008 r.
  • Tomasz Nałęcz: „(…) Absolutnie popieram wolność badań i zainteresowań naukowych. Oceniam nie wybory indywidualnych badaczy, lecz decyzję instytucji państwowej. Najbardziej znamienne w tej sytuacji jest dla mnie to, że te same osoby, które twierdzą, że Polsce potrzebna jest polityka historyczna i promowanie jej pięknej i dumnej historii - zamiast skupiać się na przedstawianiu heroicznych zachowań Lecha Wałęsy koncentrują się na ewentualnych incydentach z obrzeża tej biografii i to takich, które stawiają ją w złym świetle. To nie przystoi. To tak, jakby napisać pierwszą książkę o marszałku Piłsudskim, w której nie ma nic o walce o niepodległość i o zwycięskiej wojnie polsko-bolszewickiej, gdyż od pierwszej do ostatniej strony opisywałaby wątek jego współpracy z austriackim wywiadem. Owszem, tak patrzono na Piłsudskiego... ale w najczarniejszych czasach stalinizmu”. Super Express, 19.06.2008 r.
  • Igor Rycia w artykule „Dobre i złe strony IPN”. „(…) Instytut Pamięci Narodowej. Żaden inny urząd nie budził i nie budzi tak skrajnych emocji. Od lat jest oskarżany o upolitycznienie, manipulacje, przecieki i zakulisowe gry teczkami. SLD domaga się jego całkowitej likwidacji. PiS mówi o »największym polskim dziele po 1989 roku«. W Platformie jak to w Platformie opinie są podzielone. Według majowych badań CBOS 47 procent Polaków dobrze ocenia działalność IPN, złą opinię wystawia mu 18 procent (pozostali, czyli ponad jedna trzecia badanych, nie mają zdania). Dla porównania CBA ma pozytywną opinię tylko u 35 procent badanych, prokuratura u 37 procent, a sądy u 40 procent. (…)Na swój pozytywny wizerunek IPN zapracował uczciwie działalnością niezwiązaną z lustracyjnym maglem. Liczący 1,6 tysiąca pracowników Instytut to nie tylko jastrzębie dekomunizacji, jak Sławomir Cenckiewicz i Piotr Gontarczyk, autorzy książki o Wałęsie. To również masa historyków, których nie ekscytuje lustracyjna zawierucha. To wystawy, które odwiedzają tysiące ludzi. To książki historyczne, które sprzedają się w 20–30-tysięcznych nakładach”. Przekrój, nr 25/08, 19.06.2008 r.
  • „Prawie połowa Polaków nie wierzy w zapewnienia Lecha Wałęsy, że nie był agentem SB. Ale nawet gdyby był, to dla większości i tak pozostanie symbolem obalenia komunizmu - wynika z sondażu MillwardBrown SMG/KRC przeprowadzonego dla DZIENNIKA. Choć Lech Wałęsa twardo zapewnia, że nie był agentem bezpieki o kryptonimie Bolek, Polacy są w tej sprawie mocno podzieleni. 43 procent ankietowanych przez MillwardBrown SMG/KRC w sondażu dla DZIENNIKA nie wierzy w słowa byłego prezydenta. Skłonnych uwierzyć jest 34 procent. Wyrobionego zdania w tej sprawie wciąż nie ma 23 procent Polaków. Co ciekawe, najwięcej osób, które nie wierzą Wałęsie, jest wśród ludzi młodych, którzy nie skończyli jeszcze 34 lat. Starsi są mniej jednoznaczni w ocenie. Wszystko przez zamieszanie z książką IPN. Sprawiło ono, że najstarsi Polacy są najbardziej niezdecydowani”. Dziennik, 20.06.2008 r.
  • „Publikacje, w których sugeruje się współpracę Lecha Wałęsy z SB mogą być w przyszłości powodem do wstydu dla dzieci i wnuków ich autorów - uważa abp Józef Życiński. Metropolita lubelski, który w środę w Katowicach brał udział w Zebraniu Plenarnym Konferencji Episkopatu Polski ocenił w rozmowie z dziennikarzami, że to co zrobił Wałęsa jest »niekwestionowanie ważne«. Dzisiejsze publikacje o jego rzekomej współpracy z aparatem bezpieczeństwa PRL wynikają z faktu, że SB podejmowało wobec niego prowokacje - dodał. »Zaskakuje mnie ten przedziwny sojusz części dziennikarzy i części pracowników nauki, którzy wcale nie ukrywają, że chcą przyłożyć Wałęsie. W ich publikacjach tego nie da się ukryć«- powiedział abp Życiński”. PAP, 18.06.2008 r.
  • „Rzecznik prasowy Sądu Apelacyjnego w Warszawie informuje: W związku z nieuprawnionymi stwierdzeniami i opiniami autorów artykułu pt. »Jak lustrowano prezydenta Wałęsę« opublikowanym w dzienniku »Rzeczpospolita« nr 141 z dnia 18 czerwca 2008 r., szeroko omawianymi i przytaczanymi w debacie publicznej, a dotyczącymi procesu lustracyjnego Lecha Wałęsy, uprzejmie proszę o opublikowanie następującego oświadczenia: 1. Wniosek o tym, że Antoni Macierewicz dysponował dokumentami sfałszowanymi przez Służbę Bezpieczeństwa wysnuł Sąd Apelacyjny w Warszawie rozpoznający sprawę, na podstawie: - opinii grafologicznej z listopada 1990 r. stwierdzającej, że własnoręczne »doniesienie« z dnia 12 stycznia 1971 r. i dwa pokwitowania odbioru pieniędzy z dnia 18 lutego 1971 r. i z dnia 29 czerwca 1974 r., nie zostały sporządzone przez Lecha Wałęsę, - zeznań świadka A.Ż., który w kwietniu 1982 r. sporządzając analizę materiałów z rozpracowania Lecha Wałęsy dysponował oryginałami tych dokumentów i sporządzoną w 1982 r. przez Centralne Laboratorium Kryminalistyki KG MO opinią grafologiczną, która nie potwierdziła ich autentyczności, - dokumentu dotyczącego »przedłużenia« działalności TW ps. Bolek o minimum 10 lat, który zawierał zapis: »ostatnie doniesienie +Bolka+ pochodziło z 1970 r«" PAP, 19.06.2008 r. Gazeta Wyborcza, 20.06.2008 r.
  • „Przed Sądem Apelacyjnym w Katowicach rozpoczęła się w czwartek rozprawa odwoławcza w procesie 17 b. milicjantów, oskarżonych o strzelanie do górników w pacyfikowanych w grudniu 1981 r. kopalniach »Wujek« i »Manifest Lipcowy«. Podczas tamtych wydarzeń zginęło dziewięciu górników z »Wujka«, a kilkudziesięciu robotników z obu zakładów zostało rannych. Była to największa tragedia stanu wojennego. Sala katowickiego sądu wypełniła się przedstawicielami rodzin zastrzelonych górników, uczestnikami strajku w śląskich kopalniach i dziennikarzami. Jest m.in. jeden z przywódców strajku w »Wujku« Stanisław Płatek, Czesław Kłosek, który został ranny w »Manifeście Lipcowym« i matka jednego z zastrzelonych górników Janina Stawisińska”. PAP, 19.06.2008 r. Gazeta Wyborcza, Dziennik, 20.06.2008 r.
  • „Przed wrocławskim sądem dobiegł w czwartek końca proces wytoczony przez znanego językoznawcę prof. Jana Miodka publicyście Grzegorzowi Braunowi za zarzucenie mu współpracy z SB. Wyrok w tej sprawie zapadnie 3 lipca. Miodek pozwał Brauna w związku z wypowiedzią publicysty na antenie Polskiego Radia we Wrocławiu 20 kwietnia 2007 r. Dziennikarz zarzucił w niej Miodkowi współpracę z tajnymi służbami, kwestionując jednocześnie jego legitymację do wypowiadania się przeciw lustracji pracowników szkół wyższych. Profesor domagał się publicznych przeprosin oraz wpłaty przez pozwanego 50 tys. zł na cel społeczny. Braun wnosił o oddalenie powództwa w całości”. PAP, Radio Wrocław, Radio RAM, PAP, wroclaw24.net, NaszeMiasto, 19.06.2008 r. Gazeta Wyborcza Wrocław, Polska Gazeta Wrocławska, 20.06.2008 r.
  • „Prezes Trybunału Konstytucyjnego pyta prezesa IPN, czy poseł PiS rzeczywiście był w archiwum Instytutu. Chodzi o sprawę sprzed roku, kiedy Trybunał Konstytucyjny badał ustawę lustracyjną. W trakcie rozprawy reprezentujący Sejm poseł Arkadiusz Mularczyk złożył wniosek o wyłączenie sędziów Adama Jamroza i Mariana Grzybowskiego. Poinformował, że w IPN znalazł materiały o ich związkach ze służbami specjalnymi PRL. - Skąd poseł PiS Arkadiusz Mularczyk wiedział, co jest w IPN-owskich teczkach sędziów Trybunału Konstytucyjnego? - zastanawiał się wczoraj prezes TK prof. Jerzy Stępień w radiu ZET. - Za każdym razem, gdy ktoś czyta teczki w IPN-ie na ich pierwszej stronie powinien zapisać swoje nazwisko, złożyć podpis i podać cel ich przeglądania. (…) poseł PiS zapewniał wtedy w Trybunale, że osobiście przeglądał teczki sędziów. Rzecznik IPN Andrzej Arseniuk potwierdził »Gazecie«, że Mularczyk nad archiwami ślęczał trzy godziny”. Gazeta Wyborcza, 20.06.2008 r.
  • „Gdański sąd uchylił w środę decyzję o umorzeniu przez prokuratora miejscowego IPN sprawy związanej ze śmiercią 20-letniego gdańszczanina, działacza opozycji, który zginął w niewyjaśnionych okolicznościach w 1980 roku. Decyzja sądu oznacza, że IPN musi ponownie przyjrzeć się sprawie śmierci 20-letniego Tadeusza Szczepańskiego. »O takim rozstrzygnięciu zdecydowało pojawienie się świadka, do którego nie dotarł IPN w czasie swojego śledztwa« - wyjaśnił PAP rzecznik Sądu Okręgowego w Gdańsku, Rafał Terlecki. Nowy świadek w tej sprawie został odnaleziony niedawno przez znajomych rodziny zmarłego. »Świadkiem tym jest trener kajakarstwa, który znalazł ciało, wie więc, jak ono wyglądało i jakiego typu rany znajdowały się na nim« - wyjaśnił przedstawiciel prawny rodziny Szczepańskich, mecenas Arnost Bećka”. PAP, 18.06.2008 r.
  • W Magazynie Polski Gazety Wrocławskiej – artykuł o rotmistrzu Witoldzie Pileckim, którego 60. rocznicę śmierci upamiętniono we Wrocławiu cyklem imprez: „Poniewierany psychicznie, głodzony, bity, poddany morderczej pracy i szczuty psami. Przeżył 947 dni w piekle obozu koncentracyjnego Auschwitz. Specjalnie dał się pojmać, a potem sam znalazł drogę ucieczki. Skazany potrójnym wyrokiem władz komunistycznych na śmierć. Do ostatnich dni nieugięty. (…) Jest rok 1948, godzina 21.30. Warszawa, więzienie mokotowskie. Strzałem w tył głowy dokonano egzekucji na Witoldzie Pileckim, bohaterze narodowym i niezłomnym żołnierzu. Z wyrokiem, postrzeganym potem jednoznacznie jako bestialski mord sądowy, wtedy nawet nikt nie dyskutował. Komuniści tak rozprawiali się z bohaterami. (…) Do 14 lipca można we Wrocławiu (na Rynku) oglądać wystawę zorganizowaną z okazji 60. rocznicy śmierci Witolda Pileckiego. Ekspozycję zdjęć i dokumentów można zwiedzać już od ubiegłej niedzieli we Wrocławiu. Wystawa archiwalnych fotografii ukazuje historię od życia rodzinnego aż do pokazowego procesu, w którym został skazany na śmierć.” Polska Gazeta Wrocławska – Magazyn, 20.06.2008 r.
  • „Ojciec Hubert Czuma odbierze 4 lipca podczas nadzwyczajnej sesji szczecińskiej Rady Miasta tytuł Honorowego Obywatela Szczecina. Miesiąc temu informowaliśmy, że kandydaturę jezuity zgłosił szczeciński oddział Instytutu Pamięci Narodowej. Dziś już wiadomo, że na przyznanie zakonnikowi tytułu Honorowego Obywatela Miasta zgodziły się wszystkie kluby radnych. - Po uroczystej sesji Rady Miasta radni, mieszkańcy Szczecina i nowy Honorowy Obywatel Szczecina przeniosą się do katedry - informuje radny Andrzej Karut. - Z tej okazji odbędzie się koncert organowy. Ojciec Hubert Czuma w latach 70. był duszpasterzem akademickim w Szczecinie. Organizował wykłady znanych opozycjonistów, z ambony brał w obronę represjonowanych studentów m.in. Jacka Smykała wyrzuconego z powodów politycznych z Pomorskiej Akademii Medycznej. Wokół jego osoby ukształtowało się środowisko opozycyjne Szczecina, Ruch Obrony Praw Człowieka i Obywatela czy Studencki Komitet Solidarności. W 1979 roku komunistyczne władze zmusiły go do wyjazdu z miasta.” radio.szczecin.pl, 20.06.2008 r.
  • „Wykład zatytułowany »Order Virtuti Militari znak chwały żołnierza polskiego« wygłosi prof. Bogusław Polak. Prof. Polak zajmuje się historią polityczno-wojskową i gospodarczą Polski XX w., biografistyką, źródłoznawstwem lat 1918–1945. Jest m.in. twórcą i redaktorem naczelnym słownika biograficznego Kawalerowie Virtuti Militari 1792–1945, redaktorem »Przeglądu Historyczno-Wojskowego«, autorem i współautorem kilkudziesięciu książek, źródeł i skryptów, ponad 300 artykułów naukowych. Od początku lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku zajmował się problematyką zbrodni niemieckich popełnionych w Wielkopolsce we wrześniu 1939, konspiracją wojskową na tzw. ziemiach wcielonych do Rzeszy. W 1988 r. podjął problematykę zbrodni sowieckich (1939–1953) i zbrodni ukraińskich lat 1918–1921 i 1939–1945. Na spotkanie Klubu Historycznego im. gen. Stefana Roweckiego »Grota« zapraszają: Instytut Pamięci Narodowej Oddział w Szczecinie, Światowy Związek Żołnierzy Armii Krajowej Okręg Zachodniopomorski oraz Klub 13 Muz. Klub 13 Muz, pl. Żołnierza Polskiego 2. Wstęp jest bezpłatny.” radio.szczecin.pl, 19.06.2008o tym także Kurier Szczeciński, Gazeta Wyborcza, infoludek.pl, szpak.szczecin.pl, wszczecinie.pl, www.klub13muz.pl, 20.06.2008 r.
  • „Posłowie SdPl zwrócą się do prezesa IPN Janusza Kurtyki z pytaniami o funkcjonowanie wrocławskiego oddziału Instytutu” - zapowiedział w środę goszczący we Wrocławiu poseł tej partii Marek Balicki. Zdaniem Balickiego sytuacja, w której przewodnicząca Rady Miejskiej konsultowała z szefem oddziału IPN kandydatury do Nagród Wrocławia, jest niedopuszczalna. „Prof. Suleja powinien złożyć w tej sprawie obszerne wyjaśnienia” - uważa Balicki. Niepokój polityków SdPl budzi również zatrudnienie w IPN byłego wojewody dolnośląskiego i polityka PiS Krzysztofa Grzelczyka. „Jego stanowisko może być później wykorzystywane do walki politycznej” - uważa Michał Syska wiceprzewodniczący SdPl i szef tej partii we Wrocławiu. Gazeta Wyborcza Wrocław, 19.06.2008 r.
  • Krzysztof Grzelczyk pracuje we wrocławskim oddziale Instytutu Pamięci Narodowej. By móc się tam zatrudnić, zrezygnował z członkostwa w PiS. Był wojewodą dolnośląskim w latach 2005-2007. Nigdy nie ukrywał, że jest zdeklarowanym zwolennikiem lustracji. Krzysztof Grzelczyk to także bohater wydanej przez IPN książki "Sprawa Operacyjnego Rozpoznania Kaskader" o tym, jak inwigilowała go Służba Bezpieczeństwa. W tej publikacji zostały ujawnione nazwiska agentów SB działających we wrocławskich strukturach Studenckiego Komitetu Solidarności pod koniec lat 70. Radio Wrocław, Radio RAM 17.06.2008, Polska Gazeta Wrocławska, Gazeta Wyborcza Wrocław, Telewizja Dolnośląska TeDe, 18.06.2008 r.
  • W Nowej Trybunie Opolskiej rozmowa z Władysławem Frasyniukiem: „-Ludzie z IPN mówią: nie o niszczenie legendy chodzi, ale o prawdę. Bo ona jest bezcenna. - O jaką prawdę? Esbecką? Przecież ci ludzie z IPN robią to, za co uczeń w szkole powinien dostać po łapach! Przepisują fragmenty esbeckich papierów! Ściągają! Dlaczego nie konfrontują zapisanych tam informacji z żywymi świadkami historii? Z Wałęsą, z Lisem, innymi? (…)- Więc niebawem dowiemy się, że PiS stworzył Solidarność, a Kaczyńscy podpisywali porozumienie gdańskie? - Nie, choć głowy za to nie dam. Problem na razie jest w czym innym. Oto bowiem państwowa instytucja, jaką jest IPN, zamiast zajmować się działalnością statutową, jawnie włączyła się do politycznej gry w państwie. - Ograniczyć jej swobodę oznacza narazić się na zarzut zamordyzmu. - Radziłbym premierowi Tuskowi poczekać na publikację książki, po czym rozwiązać IPN, a esbeckie akta przenieść do archiwów państwowych. I zrobić kolejne podejście do kwestii lustracji.” Nowa Trybuna Opolska, 18.06.2008 r.
  • Związek Polaków na Białorusi, przywódczyni Polaków na Łotwie w czasie wojny, siostry pomagające dzieciom w powojennym Lwowie oraz dokumentalista Powstania Warszawskiego - są tegorocznymi laureatami nagrody "Kustosz Pamięci Narodowej", przyznawanej za upamiętnianie historii Polski. Uroczystość wręczenia nagród odbyła się dziś, 17 czerwca, na Zamku Królewskim w Warszawie. Przyznawaną co roku nagrodę "Kustosza Pamięci Narodowej" ustanowił w 2002 r. Instytut Pamięci Narodowej. Ma ona przywracać szacunek dla narodowej przeszłości i chronić wartości, dzięki którym Polska przetrwała przez lata zniewolenia w systemie komunistyczny. Przyznawana jest instytucjom, organizacjom społecznym i pojedynczym osobom za szczególnie aktywny udział na rzecz upamiętniania historii Polski w latach 1939-1989, a także za działalność zbieżną z celami Instytutu Pamięci Narodowej. Radio Rodzina, 17.06.2008 r.

Powrót
Drukuj
Generuj plik PDF
Poleć stronę znajomemu
Adres do korespondencji
Instytut Pamięci Narodowej, ul. Towarowa 28, 00-839 Warszawa
©2000-2009 Instytut Pamięci Narodowej. Wszelkie prawa zastrzeżone.