Sobota, 10 stycznia 2009, data aktualizacji serwisu: 09.01.2009
O IPN
Aktualności
Wydział prasowy
Publikacje
Wnioski
Kontakty
Ogłoszenia
Linki
Szukaj w serwisie
Bibliografia Historii Polskiej
Biuletyn IPN
Twarze bezpieki
Katalogi
"Żydzi polscy i Żydzi w Polsce"

Media o IPN

PRZEGLĄD MEDIÓW - 12 czerwca 2008 r.

KRÓTKO:
  • „Lech Wałęsa powiedział w środę, że Instytut Pamięci Narodowej odmawiając mu zorganizowania wspólnej konferencji z historykami przygotowującymi książkę o przeszłości b. prezydenta, »boi się prawdy« i »chce na siłę uruchomić paszkwil«. »Zwykle jest tak, że jak ukazuje się jakaś nowa książka, to robi się spotkania z jej autorami i innymi zainteresowanymi osobami, tak aby wprowadzić ją na rynek. Tymczasem IPN chce na siłę uruchomić paszkwil na mój temat. Boją się konfrontacji ze mną i boją się prawdy« - powiedział PAP b. prezydent. W mającej się niedługo ukazać książce historyków IPN Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka mają znaleźć się nieznane dotychczas dokumenty o Wałęsie z początku lat 70. na temat jego rzekomych kontaktów z SB. W środę prasa doniosła, że IPN odmówił wcześniejszej prośbie Wałęsy, aby przy okazji publikacji książki zorganizować wspólne konferencje prasowe z jej autorami. Wałęsa wyjaśnił PAP, że w takiej sytuacji będzie odnosił się do treści i dokumentów zawartych w książce na swoim blogu. Zamierza też zorganizować własne konferencje prasowe w całej Polsce. »Tego paszkwila nie mogę puścić płazem« - podkreślił”. PAP, 11.06.2008 r., Rzeczpospolita, 12.06.2008 r.
  • „Szef polskiej dyplomacji, Radosław Sikorski, ma bogatą historię stosunków z byłym i obecnym prezydentem. W trwającym między nimi ostrym sporze postanowił opowiedzieć się po stronie Wałęsy, choć zrobił to w sposób, powiedzmy, dość specyficzny. »Deprecjonowania marki polskiej, jaką jest Lech Wałęsa, najbardziej znany Polak na świecie, nie służy interesom naszego kraju i wizerunkowi Polski za granicą« - powiedział Sikorski. Sikorski przypomniał, że ma sporo żalu do byłego prezydenta, bo w 1992 roku Wojskowe Służby Informacyjne śledziły go i próbowały wrobić w szpiegostwo dla Brytyjczyków. Sikorski sądzi, że słynna teczka »Szpak« była »sporządzona być może na polecenie z ówczesnego Pałacu Prezydenckiego«. »Ale uważam, że tego typu żale trzeba schować do kieszeni, gdy przychodzi sprawa reprezentowania Polski za granicą« - podkreślił minister”. Dziennik, 12.06.2008 r.
  • Wywiad z posłem PO Jarosławem Gawinem: „Monika Olejnik: IPN odmawia Lechowi Wałęsie konferencji prasowej, »Gazeta Wyborcza« dostała odpowiedź prezesa Kurtyki, który mówi: »Instytut nie przewiduje zorganizowania konferencji prasowej w związku z wydaniem książki opisującej dzieje dokumentów dotyczących pana Lecha Wałęsy«. Jarosław Gowin: To jest autonomiczna decyzja władz IPN. Generalnie rzecz biorąc, ja uważam, że trudno sobie wyobrazić żeby o postaci tak niezwykłej, tak ważnej w historii, nie tylko Polski, ale w historii świata ostatnich dwóch dekad dwudziestego wieku nie powstawały książki. Jestem przekonany, że prezes IPN Kurtyka, nawet gdyby dysponował wiedzą o Wałęsie, nie ujawniłby jej prezydentowi Kaczyńskiemu. Również książki sięgające do archiwów, natomiast niedobrze się dzieje, że towarzyszy temu taki klimat, no przepychanek i medialnych i politycznych. (…) Motywem decyzji prezesa Kurtyki była chęć wyłączenia IPN z tego właśnie bardzo niedobrego klimatu debaty. (…) Politycy powinni się trzymać z dala od IPN, to po pierwsze. A po drugie, w przypadku pana prezydenta Kaczyńskiego, przypuszczenie, że jakiś wpływ na jego opinię wywierają bardzo złożone, osobiste relacje z Lechem Wałęsą, no to przypuszczenie graniczy z pewnością. Myślę, że lepiej dla osobistego autorytetu Lecha Kaczyńskiego i także, co najważniejsze, dla autorytetu urzędu prezydenckiego, byłoby lepiej żeby pan prezydent zachowywał się w tej sprawie powściągliwie”. Radiozet.pl, wp.pl, 11.06.2008 r.
  • Poseł Andrzej Czuma w wywiadzie udzielonym Polsce: „Polska: jak Pan ocenia działalność IPN? Andrzej Czuma: Dobrze, to potrzebna instytucja. Wolałbym, żeby pewne prace i śledztwa zostały przyspieszone, ale zdaję sobie sprawę z istniejących ograniczeń. Polska: przed kilkoma tygodniami, w rozmowie z Jerzym Jachowiczem, sugerował Pan, że Lech wałęsa powinien zmierzyć się ze swoją przeszłością. Uważa pan, że ma coś na sumieniu? Andrzej Czuma: Nawet jeśli w jego życiorysie były jakieś chwile słabości, to one nie mogą mu zaszkodzić. Bilans dokonań Lecha Wałęsy jest ewidentnie dodatni. (…) Spodziewam się, że wkrótce spekulacje w tej sprawie zastąpi rzetelne opracowanie historyków IPN”. Polska, 12.06.2008 r.
  • „Zdemaskowałem agenta SB, za którego później ręczył Bogdan Borusewicz - mówi w rozmowie z Wirtualną Polską prezydent Lech Wałęsa. Chodzi o Edwina Myszka, jednego z założycieli Wolnych Związków Zawodowych, który na zlecenie SB dezintegrował środowisko WZZ. O tej sprawie przypominał w wywiadzie udzielonym »Rzeczypospolitej« prezydent Lech Kaczyński. Myszk, którego ostatecznie zdemaskował kapitan SB Adam Hołysz współpracujący z opozycją, po 1989 roku był związany z mafiosem gdańskim Nikodemem Skotarczakiem ps. »Nikoś«. (…) Kulisy tej sprawy wyjaśnia Wałęsa. Byłem po zatrzymaniu przez Służbę Bezpieczeństwa. Podczas przesłuchania padło parę elementów, które poruszałem tylko z Myszkiem i dlatego byłem przekonany, że to właśnie Myszk doniósł do SB. Na spotkaniu WZZ powiedziałem do Myszka wprost: »Słuchaj, moim zdaniem, ty jesteś agentem«– mówi WP były prezydent”. Wp.pl, 11.06.2008 r.
  • „Zdaniem inicjatora strajku w sierpniu 1980 roku, Jerzego Borowczaka szukanie pseudo-dowodów na Wałęsę mogli zlecić bracia Kaczyńscy - podaje Radio Zet. Borowczak jest zdania, że książka IPN na temat Wałęsy może być tego efektem. Zbliża się 25 rocznica Nobla. Znów Wałęsa jest na oczach i uszach całego świata. No to go opluć. Wywalić jakiś skandal. I to robią państwo Kaczyńscy - tłumaczy Radiu Zet Jerzy Borowczak. I jak dodaje, będzie tak jeszcze nie raz. To są tacy ludzie, chorzy z nienawiści - tłumaczy Borowczak. Sam nigdy nie wątpił w uczciwość Wałęsy, a to co dzisiaj robi i mówi jego były współpracownik prezydent Lech Kaczyński nie przystoi głowie państwa. Jest prezydentem RP i jest mi za niego wstyd, że babra się w łajnie - mówi Radiu Zet Borowczak”. Radio Zet, 11.06.2008 r.
  • Roman Graczyk, historyk Biura Edukacji Publicznej: „(…)Sławomir Cenckiewicz i Piotr Gontarczyk mają złą prasę. Choćby napisali o Wałęsie książkę, której od strony warsztatowej nie można nic zarzucić, choćby zachowali w swoich interpretacjach najdalej posunięta powściągliwość, i tak zostań okrzyknięci – już zostali -»policjantami pamięci«, to nieuchronne w sytuacji, gdy obaj autorzy mieli od lat status heroldów IV RP. Nie wiadomo, jaka będzie ksiązka o Wałęsie, wiadomo, że z powodu ich usytuowania na scenie publicznej, książka raczej będzie dzielić, niż łączyć. A w każdym razie, że będzie bardziej dzielić niż to konieczne, a mniej łączyć, niż to możliwe. W tym sensie powierzenie akurat im tego zadana nie było fortunne”. Polska, 12.06.2008 r.
  • Wywiad z Senatorem RP Zbigniewem Romaszewskim: „Super Express: czy pana zdaniem Lech wałęsa mógł być współpracownikiem SB? Zbigniew Romaszewski: Tak. Uniewinniający wyrok Sadu lustracyjnego bazował na tym, ze nie istniały oryginały zobowiązań i pokwitowań finansowych. Tak się złożyło, że teczka »Bolka« powędrowała do pałacu Prezydenckiego i wróciła pusta. (…) Super Express: Wielu intelektualistów już oprotestowało publikację IPN… Zbigniew Romaszewski: osoby, które odchodzą od prawdy, występują nie w roli intelektualistów, lecz polityków reprezentujących określone interesy. Racją intelektualistów jest polemika – badanie faktów i odpowiedź na te fakty (…)”. Super Express, 12.06.2008 r.
  • Henryk Wujec w wywiadzie udzielonym Super Expressowi: „(…) wydaje mi się, że mieliśmy niesłychane szczęście, że w ówczesnej Polsce istniał ktoś taki [Lech Wałęsa]. Dla mnie Wałęsa jest postacią historyczną kalibru Kościuszki czy Piłsudskiego. Choć miał i ma swoje wady. Ale to, że właśnie on miał stanął na czele strajku w Stoczni Gdańskiej, było cudem – inaczej nie byłoby wolnej Polski”. Super Express, 12.06.2008 r.
  • „Trybunał Konstytucyjny nie zbada, czy ktoś, kto był oficerem lub agentem służb specjalnych PRL, może mieć w IPN dostęp do dokumentów, które w takim charakterze wytwarzał - czego dziś prawo mu zabrania. TK umorzył w środę to postępowanie, bo Rzecznik Praw Obywatelskich Janusz Kochanowski - który kwestionował m.in. te zasady udostępniania akt IPN - wycofał swój wniosek. Pismo RPO o wycofaniu skargi z datą 10 czerwca, dotarło do TK w środę rano. Nikt z biura RPO nie stawił się w TK. W piśmie do TK RPO uzasadnił tę decyzję zdeformowaniem swego pierwotnego wniosku z 2007 r. o zbadanie konstytucyjności całego nowego prawa lustracyjnego. RPO chciał bowiem zbadania sprawy lustracji jako całości. Tymczasem, po wyroku TK w sprawie lustracji z 11 maja 2007 r. oraz umorzeniu części kwietniowej skargi RPO, z pierwotnej inicjatywy RPO o kontrolę całości ustaw lustracyjnych pozostał tylko artykuł o dostępie do akt IPN”. PAP, 11.06.2008 r., Rzeczpospolita, Gazeta Wyborcza, Nasz Dziennik, Trybuna, 12.06.2008 r.
  • „30 czerwca Sąd Apelacyjny w Warszawie ma zdecydować prawomocnie, czy do IPN wróci akt oskarżenia za stan wojenny z 1981 r. wobec m.in. Wojciecha Jaruzelskiego, Czesława Kiszczaka i Stanisława Kani. Tego dnia troje sędziów SA rozpatrzy zażalenie IPN oraz Kani na decyzję Sądu Okręgowego w Warszawie, który na wniosek obrony 14 maja zwrócił sprawę katowickiemu pionowi śledczemu IPN - poinformowała we wtorek PAP rzeczniczka SA sędzia Barbara Trębska. Jeśli sąd II instancji utrzymałby decyzję SO, oznaczałoby to trudną do określenia zwłokę w rozpoczęciu procesu. Mocą decyzji SO, IPN miałby uzupełnić »istotne braki« śledztwa: powołać zespół biegłych historyków do oceny realności groźby interwencji ZSRR w latach 1980-1981; zwrócić się do zagranicznych archiwów o dokumenty oraz przesłuchać nowych świadków, m.in. z zagranicy (w tym Margaret Thatcher i Michaiła Gorbaczowa)”. PAP, 11.06.2008 r.
  • „O użycie podrobionego zobowiązania do współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa i zarejestrowanie na tej podstawie rzekomego tajnego współpracownika pion śledczy oddziału IPN w Gdańsku oskarżył b. funkcjonariusza SB, Andrzeja E. z Bydgoszczy. W akcie oskarżenia Andrzejowi E. zarzucono, że 24 czerwca 1983 r. użył podrobionego przez nieustaloną osobę zobowiązania Marka P. do podjęcia współpracy z SB - poinformował w środę naczelnik Maciej Schulz z gdańskiego IPN. Oskarżony wykorzystał sfałszowany dokument do rejestracji pokrzywdzonego w ewidencji tajnych współpracowników, prowadzonej w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i w Komendzie Wojewódzkiej Milicji Obywatelskiej w Bydgoszczy. Zachowanie Andrzeja E. stanowiło przestępstwo w czasie jego popełnienia. Oskarżony nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu”. PAP, 11.06.2008 r.
  • „Nie ma to jednak jak być agentem. Agenci brylują na salonach, robią furorę w mediach, zbierają zagraniczne nagrody, a w sądach żądają wysokich odszkodowań, jeżeli znajdzie się śmiałek, by publicznie nazwać ich po imieniu. To dopiero się nazywa życie! Nikt nie może takiemu podskoczyć. Niechby tylko spróbował - natychmiast do akcji wkracza czujna »Gazeta Wyborcza« i, jak inteligent inteligenta, broni zaciekle jakiegoś Bolka czy Lolka - nieważne - grunt, że solidarność starych przyjaciół trwa i trwać będzie po wsze czasy. W minioną środę, w ramach wspomnianej kampanii Dominika Wielowiejska łupnęła historyków z IPN ciężkim tekstem w obronie dobrego imienia legendarnego działacza i przywódcy. Trzeba przyznać, że gorliwie wywiązała się z powierzonego zadania. Przekonała nas bowiem ostatecznie do tego, że podejrzewany o agenturalność obywatel jest całkowicie niewinny. Czy bowiem może być inaczej, skoro tak zdecydowanie w jego obronie wystąpiła znana z rzetelności »Gazeta«? A historycy, którzy uwierzyli w jakieś tam teczki, niech pomyślą o odwołaniu swoich »paszkwili«, bo inaczej z kasy podatników na odszkodowanie pójdzie milion euro. Teraz wszystko rozumiem. Dzisiaj w Polsce już nie ma agentów, nie stać nas po prostu na odszkodowania”. Nasz Dziennik, 12.06.2008 r.
  • Audycja historyczna z udziałem dr. Sławomira Poleszaka, który mówił o powojennej rzeczywistości w Polsce, m.in. o wyborach oraz antykomunistycznym podziemiu niepodległościowym. Radio Er, 12.06.2008 r.
  • Irański reżyser, Khosrow Sinai, trzynaście lat pracował nad wstrząsającym filmem dokumentalnym „The Lost Requiem” o wojennych losach polskich kobiet i dzieci w Persji. Teraz za wybitne zasługi w popularyzowaniu historii narodu polskiego prezydent Lech Kaczyński nadał mu Krzyż Kawalerski Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej. Wniosek o przyznanie Irańczykowi tego odznaczenia złożył dyrektor IPN w Poznaniu, Ireneusz Adamski, będąc pod ogromnym wrażeniem jego dzieła. Wczoraj do poznańskiego IPN przyszły podziękowania z Kancelarii Prezydenta RP za pomysł uhonorowania K. Sinai - twórcy, który za prace fabularne był nagradzany między innymi na festiwalach w Karlovych Varach i Cannes. Jego 95 min. obraz „The Lost Requiem” po raz pierwszy w Polsce został pokazany w Poznaniu, we wrześniu ubiegłego roku, przy okazji odsłaniania pomnika Polskiego Państwa Podziemnego. Po projekcji nie milkły brawa, a Związek Sybiraków natychmiast uhonorował irańskiego reżysera swoją odznaką. Polska - Głos Wielkopolski, 12.06.2008 r.

Powrót
Drukuj
Generuj plik PDF
Poleć stronę znajomemu
Adres do korespondencji
Instytut Pamięci Narodowej, ul. Towarowa 28, 00-839 Warszawa
©2000-2009 Instytut Pamięci Narodowej. Wszelkie prawa zastrzeżone.