|
|
PRZEGLĄD MEDIÓW - 13 maja 2008 r.
KRÓTKO:
- „Instytut Pamięci Narodowej podjął starania o przyznanie ojcu Hubertowi Czumie honorowego obywatelstwa Szczecina. Wniosek w tej sprawie złożono w tamtejszym urzędzie miejskim - poinformowała PAP Agnieszka Gorczyca z oddziału IPN w Szczecinie. Jezuita, działacz wolnościowy Hubert Czuma mieszkał w Szczecinie w latach 1973-79, gdzie zajmował się m.in. duszpasterstwem akademickim. Wokół niego koncentrowało się w czasach PRL środowisko opozycyjne w mieście. »W swoim sercu zachował jednak pamięć o Szczecinie i szczecinianach, o których wielokrotnie wypowiadał się w ciepłych słowach. Z całą pewnością można go nazwać ambasadorem Szczecina« - napisano m.in. we wniosku skierowanym do Rady Miasta Szczecina. (…) Tytuły honorowych obywateli Szczecina przyznano do tej pory Ojcu Świętemu Janowi Pawłowi II, prof. Aleksandrowi Wolszczanowi, Władysławowi Bartoszewskiemu oraz abp Kazimierzowi Majdańskiemu”. PAP, radio.szczecin.pl, 12.05.2008 r. www.ipn.gov.pl, 13.05.2008 r.
- „Nadzwyczaj odważna, oddana ludziom, a przy tym niezwykle skromna, bohaterka tragicznego okresu II wojny światowej - Irena Sendler, która uratowała od śmierci około 2,5 tys. żydowskich dzieci, zmarła wczoraj rano w wieku 98 lat w warszawskim szpitalu przy ul. Płockiej. Przez lata jej heroiczna postawa, którą niemal przypłaciła życiem, była zapomniana. Za swoją działalność została odznaczona izraelskim medalem »Sprawiedliwy wśród Narodów Świata« i Orderem Orła Białego. Podjęto również starania o przyznanie jej Pokojowej Nagrody Nobla, które - według zapewnień prezydenta Lecha Kaczyńskiego - mimo jej śmierci będą kontynuowane”. Nasz Dziennik, Rzeczpospolita, 13.05.2008 r. W Rzeczpospolitej Irenę Sendlerową wspominają: Szewach Weiss, Lech Kaczyński, Lecz Wałęsa, Marek Edelman, ks. Adam Boniecki, Jan Żaryn, Benjamin Anolik.
- „Z Mateuszem Szpytmą, historykiem z IPN, autorem książki »Sprawiedliwi i ich świat«, rozmawia Maria Cholewińska. Na czym polegała działalność śp. Ireny Sendlerowej? - Znana jest ona przede wszystkim z tego, że - wraz ze swoimi współpracownikami - uratowała blisko 2,5 tys. dzieci żydowskich: to jest dwa razy więcej niż znany na całym świecie Oskar Schindler. Pani Irena Sendlerowa w czasie okupacji była pracownikiem Wydziału Opieki Społecznej Urzędu Miasta Warszawy i zaangażowano ją w Radę Pomocy Żydom »Żegota«, która została utworzona jesienią 1942 roku. W związku z tym, że pomagała już Żydom przed powstaniem Rady, została zauważona i powołano ją na szefową referatu dziecięcego. Tradycje pomocy Żydom były żywe w jej rodzinie: jej ojciec - lekarz, zmarł na tyfus w lutym 1917 roku, lecząc pacjentów, którymi byli w większości Żydzi. Warto wspomnieć, że po jego śmierci Żydzi nawet zaproponowali, iż będą wypłacać córce (mającej wówczas siedem lat) stypendium do czasu osiągnięcia pełnoletności, ze względu na osierocenie jej przez ojca. Można powiedzieć, że tradycje w jej domu się utrzymały - otwartość i pomoc drugiemu człowiekowi, także temu narodowości żydowskiej”. Nasz Dziennik, 13.05.2008 r.
- Senat: Izba Wyzsza parlamentu uczciła jednego z największych bohaterów Polski Podziemnej – rtm. Witolda Pileckiego. – Warto zadawać sobie wciąż pytanie, czym była PRL, kim byli ludzie, którzy aresztowali i sądzili rtm. Pileckiego. Może warto zacząć używać sformułowań bardzo prostych, ale jednak oczywistych, że PRL została założona przez zdrajców, przez tych, , którzy byli w służbie sowieckiej, i była rządzona przez zdrajców, a w następnych pokoleniach przez renegatów – mówił 7 maja, podczas konferencji w Senacie RP Janusz Kurtyka, prezes Instytutu Pamięci Narodowej”. Nasza Polska, nr 20, 13.05.2008 r.
- „Polscy archiwiści wertują dokumenty, by stworzyć listę Polaków zamordowanych podczas okupacji niemieckiej za udzielanie pomocy Żydom. Program Instytutu Pamięci Narodowej, Archiwów Państwowych, Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau i Instytutu Yad Vashem ma być realizowany przez kilka lat. Najwięcej czasu pochłania drobiazgowe spisywanie okoliczności śmierci, nie zaś odnajdywanie ofiar. Tych policzyć nie sposób”. Dziennik Polski, 13.05.2008 r.
- „B. działacz »Solidarności« i Wolnych Związków Zawodowych Krzysztof Wyszkowski umieścił na swej stronie internetowej zapis rozmowy z b. funkcjonariuszem SB, który zeznaje, że Lech Wałęsa w grudniu 1970 r. podpisał zobowiązanie o współpracy z aparatem bezpieczeństwa PRL. Wałęsa mówi, że Wyszkowski go »opluwa«. »Wiele osób nie mogących uwierzyć w szpiclowską przeszłość Lecha Wałęsy opiera tę niewiarę na przekonaniu, jakoby tej współpracy nie potwierdził żaden z byłych funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa. Tak nie jest. Już w czasie procesu lustracyjnego część świadków zeznała, że Lech Wałęsa był konfidentem o pseudonimie +Bolek+. Obecnie proponuję Państwu wysłuchanie mojej rozmowy z byłym funkcjonariuszem SB, który przedstawia szczegóły tej współpracy« - pisze Wyszkowski na swojej stronie internetowej”. PAP, 12.05.2008 r., Nasz Dziennik, Dziennik, Polska. Dziennik Bałtycki, 13.05.2008 r.
- „16 i 17 czerwca Lech Wałęsa ma zeznawać w warszawskim procesie w sprawie masakry robotników Wybrzeża w 1970 r. Jednym z oskarżonych jest ówczesny szef MON, gen. Wojciech Jaruzelski. O wyznaczeniu przez Sąd Okręgowy w Warszawie tego terminu zeznań b. prezydenta powiedział w poniedziałek PAP prok. Bogdan Szegda, który oskarża w trwającym siódmy rok procesie. To na jego wniosek Wałęsa ma zeznawać. »Pan prezydent był znaczącym postacią w 1970 r.; członkiem komitetu strajkowego gdańskiej stoczni, a zatem jego przesłuchanie jest nieodzowne« - oświadczył prokurator. Dodał, że »chcemy raz na zawsze rozwiać mit, że stoczniowcy dopuszczali się wtedy zniszczeń mienia«". PAP, 12.05.2008 r.
- „O wielokrotne znęcanie się nad rodziną poszukiwanego działacza »Solidarności« z Torunia oskarżył IPN byłego funkcjonariusza MO i SB. »Zbigniew B. został oskarżony o to, że w trakcie poszukiwania w 1982 roku ukrywającego się Zbigniewa S. uczestniczył w około 50 rewizjach dokonanych w mieszkaniu opozycjonisty i jego rodziny. Wykonując związane z tym czynności służbowe posunął się do przemocy fizycznej i znieważania żony i dwójki dzieci poszukiwanego mężczyzny« - poinformował w poniedziałek prokurator Maciej Schulz z oddziału IPN w Gdańsku. Zbigniew B. w 1982 roku pełnił początkowo służbę w wydziale kryminalnym Milicji Obywatelskiej, a następnie przeszedł do Wydziału II - Służby Bezpieczeństwa Komendy Wojewódzkiej MO w Toruniu”. PAP, 12.05.2008 r. Gazeta Pomorska, 13.05.2008 r.
- „Prezes Polskiej Izby Systemów Alarmowych i jeden z kilku uznanych przez sąd za biegłych specjalistów w dziedzinie systemów alarmowych Mirosław Wojciech Krasnowski, związany obecnie ze znaną firmą Siemens Building Technologies w latach 80. donosił na kolegów z technikum chemicznego, działaczy podziemnej organizacji Konfederacji Młodej Polski »Rokosz« - ujawnili dawni członkowie tej grupy. W wyniku donosów Krasnowskiego, za które otrzymywał od SB wynagrodzenie, aresztowano czternaście osób. Kwerenda w archiwach IPN trwała ponad dwa lata, służby specjalne zniszczyły większość dokumentów dotyczących »Rokosza«. Na trop tego, kim był TW »Wojtek«, udało się wpaść dzięki dokumentom dotyczącym inwigilacji NZS-ów, w tej sprawie bowiem Krasnowski również przysłużył się esbekom”. Nasz Dziennik, Dziennik, 13.05.2008 r.
- Konfederacja Młodej Polski „Rokosz” była podziemną organizacją niepodległościową, która grupowała około stu uczniów poznańskich szkół średnich. Powstała 3 stycznia 1981 r., działała w konspiracji, wzorując się na Armii Krajowej. Wykonywała akty małego sabotażu - np. wysadziła gablotę propagandową PZPR pod rondem Kaponiera albo wywiesiła flagę Solidarności na siedzibie poznańskiego Komitetu Wojewódzkiego PZPR w kwietniu 1982 r., a więc podczas stanu wojennego. Organizacja została rozbita przez akcje Służby Bezpieczeństwa w 1984 r. - aresztowano wtedy 14 członków „Rokosza”, a represje objęły w sumie 62 osoby. (...) Po latach, dzięki analizie akt byłej SB zachowanych w IPN, zidentyfikowali agenta, który, wykorzystując koleżeńskie kontakty, dopomógł SB dotrzeć do „Rokosza”. - Tajnym współpracownikiem ps. „Wojtek” był Mirosław Wojciech Krasnowski, dziś prezes Polskiej Izby Systemów Alarmowych - ujawnił wczoraj na specjalnej konferencji prasowej w siedzibie wielkopolskiej Solidarności Krzysztof Kaźmierczak, członek „Rokosza”. Gazeta Wyborcza - Poznań, wtorek 13.05.2008 r.
- „Z dr. Peterem Rainą, historykiem, rozmawia Wojciech Wybranowski. Czy dzisiaj jest jeszcze potrzeba ujawnienia archiwów IPN? - Niezbędne jest, by Naród wiedział, po pierwsze - jak działał system komunistyczny, jak niszczono człowieka, po drugie - kto w ramach tego systemu komunistycznego działał, kto współpracował z esbekami. Okazuje się, że te same osoby, które prześladowały ludzi walczących o wolność, dziś mają świetne posady, wysokie emerytury. To, czy tych ludzi odsunąć, ukarać, to już kwestia decyzji społeczeństwa, ale w imię prawdy powinno być jasne, kto i co robił, kto donosił, wysługiwał się katom. Tu nie chodzi o ujawnienie, czy ktoś był w PZPR, czy organizacjach młodzieżowych, ale o ujawnienie agentów SB w życiu społecznym. Jestem zwolennikiem pełnej lustracji”. Nasz Dziennik, 13.05.2008 r.
- „Spore zainteresowanie towarzyszyło konkursowi fotograficznemu zorganizowanemu przez rzeszowski Oddział Instytutu Pamięci Narodowej. Wczoraj autorzy najlepszych zdjęć otrzymali dyplomy i nagrody. Konkurs fotograficzny ogłoszony przez Klub Historyczny im. ppłk. Łukasza Cieplińskiego pt. »Moja mała Ojczyzna - ślad historii w teleobiektywie« adresowany był do młodzieży gimnazjalnej oraz ponadgimnazjalnej i miał na celu zainteresowanie uczniów najnowszą historią Polski. W kategorii gimnazjów zwyciężył Karol Safin z Gimnazjum nr 2 w Nowej Dębie, który zaprezentował prace pt. »Leśny bunkier«, »Kopuła z wejściem do niemieckiego bunkru«, »Poniemiecki kanał samochodowy«, drugą nagrodę za pracę »Ścieżka czasu« otrzymał Mateusz Królicki z ZSP - Gimnazjum w Rymanowie, a trzecią Andrzej Szewczyk z Zespołu Szkół w Jacie za pracę pt. »Bóg, Honor, Ojczyzna«". Nasz Dziennik, 13.05.2008 r.
- Andrzej Paczkowski: „Nikt, kto wie cokolwiek o stosunku przywódców ZSRR do Jana Pawła II, nie będzie zaskoczony, jeśli okaże się, że w KGB myślano o zamachu na papieża. Ale dowodów na to nie ma. Choć z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością można stwierdzić, że zamachu na Jana Pawła II dokonano z inspiracji KGB oraz z logistycznym wsparciem co najmniej jednej z satelickich służb specjalnych, nie pojawiły się, mimo upływu 27 lat, żadne decydujące dowody. Ani dokumenty, ani jednoznaczne, wiarygodne zeznania, relacje czy choć wspomnienia”. Rzeczpospolita, Polska, 13.05.2008 r.
- Być może rozkaz zamordowania papieża jest przechowywany w tajnych archiwach, ale w dokumentach, które dotąd upubliczniono, nikt czegoś takiego nie znalazł – przekonuje Mark Kramer, znawca historii ZSRR w rozmowie z Piotrem Gilbertem. Rz: Czy istnieje dokument będący wyrokiem śmierci, jaki Sowieci wydali na Jana Pawła II? Profesor Mark Kramer: Ten dokument eksperci znają od mniej więcej 15 lat, z pewnością nie jest on wyrokiem śmierci na papieża. Pamiętam, w 1993 r. oglądałem jego oryginał w Moskwie. Wiadomo, że radzieckie politbiuro od początku było przeciwne wyborowi polskiego papieża. Wyraźnie stwierdza to dokument z 1978 r. znajdujący się w tym samym zbiorze materiałów. Ale uznawanie tego rodzaju dokumentów – których zresztą w archiwach jest mnóstwo i które wyrażały wrogość władz wobec wielu innych osób i grup – za wyrok śmierci podpisany przez szefostwo partii świadczy o całkowitym niezrozumieniu radzieckich archiwów. Rozkazy zamordowania przeciwników władzy radzieckiej wydawano zupełnie inaczej. Zwykle były przekazywane ustnie agentom bezpieki, a nie spisywane na papierze”. Rzeczpospolita, 13.05.2008 r.
- „Prof. Siergiej Karaganow, specjalista do spraw polityki i stosunków międzynarodowych, który w przeszłości pisał przemówienia dla szefów ZSRR: Breżniewa, Czernienki i Andropowa, a potem był doradcą Jelcyna i Putina - przyjechał do Poznania z wykładem o relacjach Rosji z Unią Europejską. (…) Został zapytany przez dziennikarzy m.in. o to, dlaczego Rosja nie chce uznać sprawy Katynia za ludobójstwo? - O ile wiem, dokumenty już dawno zostały ujawnione. Macie kompleks, musicie się z niego wyleczyć sami. Nie jesteśmy waszymi lekarzami. Przypomnę, że Czeriezwyczajną Komisję, poprzednika KGB, nie stworzyliśmy my: byli w niej Polacy, Litwini i jeden Łotysz - tłumaczył profesor. - Co do Katynia, to przyznaliśmy, że zabił Stalin. Putin nieoficjalnie przeprosił, chociaż nie bardzo rozumiem, dlaczego. Jelcyn też stracił rodziców. Tak więc nieoficjalnie zabójstwo w Katyniu zostało uznane. Oficjalnie tego nie będzie. Gdyby tak się stało, polska strona rozpoczęłaby temat odszkodowań, a nam to nie jest potrzebne!”. Gazeta.pl – Poznań, 12.05.2008 r.
- „Wydawało się, że sprawa domniemanej współpracy z SB ojca Władysława Wołoszyna została zamknięta, gdy sąd uznał, że toruński esbek, Marek Kuczkowski, fałszował teczkę duchownego. Dziś już wiadomo, że bolesna sprawa legendarnego duszpasterza akademickiego i Honorowego Obywatela Torunia powróci. Stanie się tak za sprawą opracowania źródłowego przygotowanego przez historyków gdańskiego oddziału IPN: Katarzynę Maniewską, Sławomira Cenckiewicza i Marka Szymaniaka. Przedsmak już jest. W poniedziałkowej »Rzeczpospolitej« ukazał się tekst trójki autorów: »Prawda o teczce TW ‘Myśliciela’«. (…) Do sprawy wrócimy w jednym z najbliższych wydań »Nowości«” – Nowości, 13.05.2008.
- Prof. Włodzimierz Suleja, dyrektor wrocławskiego Oddziału Instytutu Pamięci Narodowej, autor najbardziej znanej biografii marszałka Józefa Piłsudskiego, będzie członkiem jury w debacie, organizowanej w I Liceum Ogólnokształcącym im. Jana Henryka Dąbrowskiego w Kutnie. Spotkanie odbędzie się 20 maja o godz. 11 w budynku liceum. Wezmą w nim udział gimnazjaliści z trzech szkół w Kutnie i jednej z Żychlina. Spotkanie będzie nosić tytuł „II Rzeczpospolita – wykorzystane czy stracone szanse”. Jest częścią programu edukacji patriotycznej, związanej z wystawieniem w Kutnie pomnika marszałka – mówi Przemysław Zawadzki, dyrektor I LO. Polska Dziennik Łódzki, 13.05.2008 r.
- Od kwietnia ub. roku śledztwo w sprawie zamachu na papieża Jana Pawła II prowadzi Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu Oddziału IPN w Katowicach. Uzasadnieniem wszczęcia postępowania był fakt, iż poszkodowany był obywatelem polskim, a przestępstwo można zakwalifikować jako zbrodnię komunistyczną. Także w ub. roku IPN dostał z włoskiej prokuratury 20 tys. stron dokumentów pochodzących z tzw. komisji Mitrochina. IPN analizuje teraz te dokumenty i szuka w nich ewentualnego śladu służb specjalnych PRL. Bada też działalność biura „D” SB, którego celem było skompromitowanie Wojtyły po jego wyborze na papieża. Do tej pory żaden z esbeków nie usłyszał zarzutów w tej sprawie. Polska Dziennik Łódzki, 13.05.2008 r.
- Chełmskie Muzeum przejęło byłą katownię ubecką w Chełmie. Ma być to miejsce spotkań z ludźmi, którzy przeżyli stalinowski terror. – Do aresztu trafiali najczęściej żołnierze niepodległościowego podziemia – mówi Marcin Dąbrowski, historyk lubelskiego oddziału IPN – Ale tak naprawdę trafić tam mógł każdy. Telewizja Lublin, Panorama Lubelska, 12.05.2008 r.
- „Założyciele Studenckiego Komitetu Solidarności, który 30 lat temu powstał w Szczecinie, byli uczestnikami wczorajszego spotkania w studiu koncertowym S-1 Polskiego Radia Szczecin. Komitet domagał się zaprzestania prześladowania studentów przez Służbę Bezpieczeństwa, głosił idee wolności wypowiedzi i wyznania. Za poglądy członkowie SKS byli usuwani ze studiów. Wśród działaczy SKS w Szczecinie byli studenci Wyższej Szkkoły Pedagogicznej, Akademii Rolniczej, Politechniki Szczecińskiej i Pomorskiej Akademii Medycznej. Szczeciński Komitet powstał w środowisku skupionym wokół ojca Huberta Czumy, jezuity, który w PRL-u otwarcie wspierał studentów organizujących działalność opozycyjną. Dodajmy, że ojciec Czuma prawdopodobnie zostanie Honorowym Obywatelem Miasta Szczecina. Z takim wnioskiem wystąpił do magistratu Instytut Pamięci Narodowej.” Kurier Szczeciński, 13.05.2008 r.
- Dyrektorzy placówek oświatowych, którzy stracili stanowiska z powodu spóźnionych oświadczeń lustracyjnych, mogą starać się o ponowny wybór. Konkurs ogłoszono już w Publicznym Gimnazjum w Piechowicach. Nowego dyrektora poznamy w połowie czerwca. Burmistrz Zofia Grabias-Baranowska tymczasowe kierowanie placówką powierzyła dotychczasowej dyrektorce, odwołanej za nieterminowe złożenie oświadczenia lustracyjnego. Elżbieta Kozłowska-Włodarek, naczelniczka Biura Lustracyjnego Instytutu Pamięci Narodowej we Wrocławiu, nie pozostawia wątpliwości. „Przepisy mówią wprost: jeśli oświadczeń nie było w terminie, dyrektorzy tracą pracę. Tak stanowi art. 57 znowelizowanej ustawy lustracyjnej z 18 października 2006 roku.” Ustawa nie zabrania jednak takiej osobie startu w nowym konkursie na dyrektora. Każdy z pozbawionych funkcji może więc znów ubiegać się o stanowisko, lecz będzie musiał przy tym złożyć oświadczenie lustracyjne. Gazeta Wojewódzka, Panorama Legnicka, 13.05.2008 r.
- Wrocławscy historycy zabrali głos w dyskusji na temat wysiedleń i wypędzeń. Przygotowali unikatowy atlas ziem Polski, pokazujący dramat Polaków, Niemców, Żydów i Ukraińców wyrzuconych ze swoich domów. Niemcy chcą go wydać u siebie. Atlas przedstawia przebieg przymusowych ruchów ludności na liczących około pół miliona km kw. obszarach Europy Środkowej wchodzących w skład państwa polskiego przed 1939 i po 1945. Przymusowe migracje, które tam miały miejsce w latach 40. i 50. XX wieku, nieodwracalnie zmieniły etniczne oblicze tej części kontynentu. 30 mln ludzi, których dotknęły, przyniosły poniewierkę, głód, choroby, często śmierć. Z powierzchni ziemi znikały całe miejscowości, z map wymazano stare nazwy. Autorzy - Grzegorz Hryciuk, Małgorzata Ruchniewicz, Bożena Szaynok i Andrzej Żbikowski - oprócz własnych tekstów zamieścili w atlasie mapy, zdjęcia i bogaty wybór źródeł, w tym relacji wysiedlanych. Dr hab. Grzegorz Hryciuk, Instytut Historyczny UWr: „Chcieliśmy przez pryzmat indywidualnych losów pokazać, jaka to była tragedia. Dla każdego człowieka, bez względu na narodowość. Ale oczywiście nie zgadzamy się na mieszanie ze sobą przyczyn i skutków tych wysiedleń. I pokazujemy, kto ponosi za nie odpowiedzialność”. Hryciuk nie ukrywa, że to wprawdzie publikacja naukowa, ale historycy chcą się z nią przebić do szerokiej opinii publicznej. „Politycy często dziś wykorzystują wypędzenia i wysiedlenia do swoich doraźnych celów. Przedstawiają takie wydarzenia i liczby, które dla nich są akurat wygodne. My - jak było naprawdę. Być może czytelnicy znajdą też w naszej książce dramatyczną cząstkę osobistego losu, symboliczne upamiętnienie przeżyć swoich najbliższych” - mówi. Gazeta Wyborcza Wrocław, 13.05.2008 r.
|