Sobota, 10 stycznia 2009, data aktualizacji serwisu: 09.01.2009
O IPN
Aktualności
Wydział prasowy
Publikacje
Wnioski
Kontakty
Ogłoszenia
Linki
Szukaj w serwisie
Bibliografia Historii Polskiej
Biuletyn IPN
Twarze bezpieki
Katalogi
"Żydzi polscy i Żydzi w Polsce"

Media o IPN

PRZEGLĄD MEDIÓW - 12 marca 2008 r.

KRÓTKO:

  • „Marzec 68 był buntem pokolenia, które urodziło się i wychowało w PRL-u, wtedy po raz pierwszy powiedzieliśmy władzy »nie« - mówili uczestnicy dyskusji »Marzec '68 - pamięć i przemilczenia« zorganizowanej we wtorek przez krakowski IPN. Debata w Klubie Pod Jaszczurami, z udziałem prof. Adama Bielańskiego (w 1968 r. prorektora UJ ds. naukowych), historyka prof. Tomasza Gąsowskiego, posła prof. Ryszarda Terleckiego (obaj uczestniczyli w 1968 r. w studenckich wiecach) i dr Juliana Kwieka, autora monografii »Marzec 1968 w Krakowie« odbyła się w 40. rocznicą protestów studenckich. Uczestnicy dyskusji podkreślali, że choć do Krakowa docierały informacje o niepokojach w środowisku literackimi i artystycznym Warszawy, były to »głosy z bardzo odległego świata«, bo gazety o tym nie pisały. »Kraków przeżył swój marzec intensywnie, ale krótko. Ta gorączka rewolucyjna przetoczyła się przez tydzień« - mówił prof. Tomasz Gąsowski. Przypomniał, że także w mniejszych miastach, które nie były ośrodkami akademickimi - jak Tarnów - doszło do wystąpień młodzieży. Protesty studenckie w Krakowie rozpoczęły się 11 marca od dwóch wieców na Rynku Głównym. Kulminacją buntu była demonstracja studentów 13 marca, którą z użyciem gazu łzawiącego i armatek wodnych zaatakowały siły MO, SB, ORMO i »aktyw robotniczy«. Siły milicyjne wtargnęły wówczas do Collegium Novum i Collegium Witkowskiego. Interwencję tą potępił Senat UJ, choć władze uczelni nie odniosły się do postulatów studentów. Tego dnia i nazajutrz zatrzymanych zostało 100 osób, z czego 42 aresztowano. (…) We wtorek w Krakowie na placu przed Galerią Kazimierz otwarto przygotowaną przez krakowski oddział IPN wystawę »Marzec 1968 r. w Krakowie«. Na dużych planszach zobaczyć można dokumenty - studenckie ulotki, odezwę rektora UJ ostrzegającą przed braniem udziału w awanturach na ulicach oraz zdjęcia zarówno ze studenckich wieców, jak i robotniczych masówek poparcia dla władz organizowanych w Hucie im. Lenina. Wystawa potrwa do końca marca. Kraków był jednym z 11 miast, w których w 1968 r. doszło do starć młodzieży z milicją i strajków na uczelniach”. PAP, 11.03.2008 r., Gazeta Wyborcza – Kraków, Dziennik Polski, 12.03.2008 r.
  • Na placu Historycznym przy Galerii Kazimierz od wczoraj można oglądać wystawę „Marzec 1968 w Krakowie”. Prezentuje ona fotografie z wydarzeń marcowych, studenckie ulotki i apele do środowiska robotniczego. – Staraliśmy się wybrać materiały, które nie były wcześniej publikowane – mówi Marek Lasota, dyrektor krakowskiego Instytutu Pamięci Narodowej. Gazeta Krakowska, 12 marca 2008 r.
  • Marek Jan Chodakiewicz o wydarzeniach marcowych 1968 roku: „W PRL wprowadzano w życie scenariusz moskiewski po dostosowaniu go do tubylczych norm. Szła walka o władzę nie tyle z pozostałością po »moskwiczanach« (komunistach przybyłych do Polski z Moskwy), a raczej w ramach samego obozu byłych »krajowców« (operujących w czasie wojny na terenie kraju) - po 1956 r. całkowicie popierającego Gomułkę. Teraz wyodrębniła się z niego frakcja "partyzantów" związanych z komunistycznym aparatem terroru. Jej przywódcą był popierany przez szefów KGB Mieczysław Moczar. Zakulisowe ataki na ostatniego czołowego »moskwiczanina« i progomułkowca Romana Zambrowskiego i innych postmoskwiczan i ich dzieci ubrano - zgodnie z moskiewskim duchem czasów - w szaty ofensywy przeciw »syjonistom«. (…) Do rozprawienia się z uniwersytetami dała pretekst demonstracja zorganizowana przez młodych aktywistów trockistowskich - tzw. »komandosów« - w Warszawie w związku ze zdjęciem przedstawienia mickiewiczowskich »Dziadów« w marcu 1968 r. Demonstracje rozszerzyły się do prawie wszystkich ośrodków akademickich. Studenci żądali wolności, był to więc na poziomie podświadomości bunt antykomunistyczny. Studenci w większości nie mieli pojęcia o trockistowskiej proweniencji warszawskich aktywistów ani o ich rodzinnych korzeniach w orientacji »moskwiczańskiej«. Tłumienie zamieszek poza Warszawą było bardziej brutalne, a konsekwencje znacznie surowsze. Wielu studentów relegowano bez prawa powrotu na uczelnię. Wielu złamano życie. Jedynie Kościół otwarcie występował w obronie prześladowanych. Represje dotknęły zarówno osoby o korzeniach żydowskich (m.in. Antoni Zambrowski, Adam Michnik czy Henryk Szlajfer), jak i chrześcijan - pracę stracił np. bohater Szarych Szeregów i ewangelik Jan Rossman. Około 20 tys. osób pochodzenia żydowskiego - w większości zwykłych ludzi - zdecydowało się na wyjazd za granicę. Mała część marcowej emigracji (około 200 osób) była związana ze stalinowskim aparatem terroru, inni to partyjni prominenci. Pamiętajmy, że przed 1956 r. takiej alternatywy wyjazdu nie mieli niepodległościowi Polacy. Nawet ci, którzy uciekli, mieli na Zachodzie ciężko. Natomiast emigracja marcowa została bardzo serdecznie przyjęta na Zachodzie. Na wielu czekały posady i stypendia. W okresie Zagłady żydowscy uciekinierzy w większości nie mogli liczyć na taką życzliwość”. Super Express, 12.03.2008 r.
  • „Z Markiem Lasotą - dyrektorem krakowskiego Oddziału Instytutu Pamięci Narodowej - rozmawia Agnieszka Konik-Korn. Marek Lasota: Podstawowym celem pracy każdego historyka jest dotarcie do prawdy, poznanie przeszłości i faktów. Ten proces zawsze doprowadza badacza do człowieka, który te fakty tworzył, który uczestniczył w wydarzeniach. (…) W przypadku akt IPN mamy do czynienia z dokumentami ukazującymi bezprawie, zdradę i zło systemu komunistycznego. Jeżeli chce się rzetelnie pisać o okresie komunizmu w Polsce, czyli o latach 1944-89, należy sięgnąć do tych dokumentów. W nich można się natknąć na przypadki osób, które zdradziły – dopuściły się swego rodzaju grzechu publicznego, uderzającego w pewną społeczność, w porządek Kościoła, narodu”. Niedziela, nr 11/08, 12.032.008 r.
  • „Żeby wtedy się zbuntować, trzeba było bać się mniej niż inni - o zawiązaniu się sprzeciwu studenckiego mówił w auli płockiej filii Politechniki Warszawskiej uczestnik Marca '68 Seweryn Blumsztajn, publicysta, redaktor naczelny stołecznego wydania »Gazety Wyborczej«. Seminarium popularnonaukowe zorganizowane w ramach projektu edukacyjnego »Pamiętamy Marzec '68« zakończyło płockie obchody otwarte w piątek koncertem Jacka Kleyffa. - W nas nie było strachu z czasów stalinowskich, bo w 1956 roku mieliśmy po dziesięć lat, nie pamiętaliśmy tego strachu. Poza tym trzeba było wierzyć, że warto się zbuntować - mówił Blumsztajn. - Władze uczelni były dziwne. Próbowali nas tonować, zgadzali się na wiece, a trzeba pamiętać, że w tamtych czasach nielegalny wiec był przestępstwem - o samych wydarzeniach opowiadał także ich uczestnik lekarz Wojciech Celiński. - A potem było pałowanie, nieprawdopodobne, nikt nie wierzył, że władza może tak bić. (…) Marzec '68 był uderzeniem moczarowców, którzy chcieli wówczas przejąć władzę - tłumaczył polityczne kulisy wydarzeń sprzed 40 lat profesor Andrzej Friszke, historyk, wykładowca Collegium Civitas. - To uderzenie odbyło się pod hasłami narodowymi, kombatanckimi. Ten nacjonalizm nie mógł być antysowiecki. Pojawił się w nim akcent antysemicki, zakładający, że nuta antysemicka jest wciąż żywa. Jak bardzo - trwa dziś o tym dyskusja - ale ten antysemityzm służył także walce wewnętrznej. A historyk IPN Jacek Pawłowicz przypomniał płockich uczestników Marca '68 - młodzież Małachowianki, ówczesnego liceum medycznego i szkół podstawowych - która poniosła konsekwencje rozwieszania amatorskich ulotek z poparciem dla protestujących studentów”. gazeta.pl – Płock, 11.03.2008 r.
  • „Dlaczego młodzież akademicka się zbuntowała? Myślę, że to z umiłowania wolności, której chciano nas pozbawić - mówił o początkach Marca Jan Czech, przywódca strajku studenckiego w Wyższej Szkole Pedagogicznej w Opolu. W WSP zaczęło się 14 marca. Pierwsze afisze o pobitych studentach w Warszawie pojawiły się w akademiku Mrowisko. Rozwieszał je Jan Czech, potem pomagał mu Adam Kasprzyk. Rozklejali je wieczorem. Po kolacji studenci zaczęli się gromadzić, dyskutować. Na podeście pojawili się pierwsi mówcy. Skandowano: »Prasa kłamie!«, »Radio kłamie«. Tłum gęstniał z każdą chwilą... Taki obraz początku wydarzeń marcowych '68 w Opolu przedstawił we wtorek rektor Uniwersytetu Opolskiego prof. Stanisław S. Nicieja na konferencji pt. »Marzec '68 z czterdziestoletniej perspektywy«. Do jego słów odniósł się Czech, student uważany za inicjatora akcji w Opolu. - To był czas, kiedy władza nam mówiła, jak mamy myśleć i kogo kochać. Rozum podpowiadał nam, że nie sposób wygrać z Goliatem, ale serce mówiło inaczej. Ktoś musiał zacząć. Ja byłem pierwszy, ale chwilę po mnie pojawili się i inni - opowiadał Czech. (…) Prof. Krzysztof Kawalec, dyrektor IPN-u we Wrocławiu, delegatura w Opolu: - Na zachowania ludzi działały doświadczenia generacji i strach. To samo działało w wątku antysemickim, którego możemy się tylko wstydzić. Mogę sobie wyobrazić, jak samotni czuli się emigranci, kiedy inni odwrócili się od nich, ale wydaje mi się, że zrobili to nie z niechęci, tylko ze strachu. Dr Jarosław Neja, IPN w Katowicach: - Charakterystyczna dla wydarzeń marcowych w całej Polsce jest perfidia władzy. Nie było dialogu między nią a studentami, za to władza groziła rodzicom studentów: że stracą pracę lub że ich dzieci zostaną usunięte z uczelni. Dla rodziców mających za sobą traumę wojny dzieci były przyszłością - więc ta groźba była strasznym ciosem. Marzec '68 był więc nierzadko dramatem rodzinnym. Konferencję zorganizowały: Instytut Politologii UO, Urząd Marszałkowski, Urząd Miasta Opola, IPN, poseł PiS do Parlamentu Europejskiego Konrad Szymański oraz Stowarzyszenie Absolwentów Uniwersytetu Opolskiego”. Gazeta.pl – Opole, 11.03.2008 r., Radio Opole, Telewizja Opole – Kurier Opolski 11.03.2008 r.
  • 40. rocznicę Marca 1968 lubelskie uczelnie skwitowały w ten sposób, że ACK UMCS Chatka Żaka wspólnie z lubelskim IPN zorganizowało projekcję filmu "Dworzec Gdański". A w kąciku w holu powiesiło miniwystawkę z artykułami prasowymi i zdjęciami z tych dni. Dobrze, że choć tyle. Szkoda, że tylko tyle. Szkoda, bo wydarzenia marcowe to nie był epizod bez znaczenia. Także w Lublinie. Po raz pierwszy od lat udało się przezwyciężyć bierność i strach. Studenci wyszli na ulicę, żeby zademonstrować solidarność z kolegami z innych uczelni, pokazać, że wartością dla nich jest wolność słowa i wolność w ogóle. Zrobili to, ryzykując własną wolnością czy utratą możliwości studiowania, jak Michnik i Szlajfer. Gazeta Wyborcza Lublin, 12.03.2008 r.
  • 13 marca odbędzie się kolejne spotkanie Klubu Historycznego „Grota”. Jego temat: „Marzec 1968”. Dyskusja rozpocznie się o godz. 12:00 w Dolnośląskiej Bibliotece Pedagogicznej przy ul. Worcella 25/27. Polska - Gazeta Wrocławska, 12.03.2008 r.
  • „Ponad 30 plansz przedstawiających zdjęcia członków Niezależnego Zrzeszenia Studentów, fotografie z ich inwigilacji oraz historię samego Zrzeszenia - znalazło się na wystawie dostępnej od poniedziałku na stołecznym pl. Politechniki. - Zdjęcia pochodzą z oddziałów IPN z całego kraju oraz z prywatnych zbiorów członków NZS. Dokumentują genezę i historię Niezależnego Zrzeszenia Studentów. Na wystawie znalazły się także reprodukcje różnych dokumentów dotyczących NZS - powiedziała Marzena Sobczyk, rzeczniczka prasowa łódzkiego oddziału IPN, który przygotował wystawę. Wystawa »Młodzież z partią...się rozliczy! Niezależne Zrzeszenie Studentów 1980-1989« będzie dostępna dla zwiedzających przez dwa tygodnie. Niezależne Zrzeszenie Studentów (NZS) zostało utworzone 22 września 1980 roku. Historycy nazywają je studencką »Solidarnością«. Działacze NZS domagali się demokratyzacji życia akademickiego, przestrzegania podstawowych swobód politycznych w kraju oraz praw człowieka, szanowania polskich tradycji niepodległościowych i patriotycznych. Przez długi czas władze komunistyczne zwlekały z rejestracją NZS. Dopiero zmuszony falą strajków studenckich w miastach ówczesny rząd zgodził się na rejestrację Zrzeszenia 17 lutego 1981 roku. Pierwszym szefem NZS został Jarosław Guzy. Po wprowadzeniu stanu wojennego NZS został zdelegalizowany, a wielu jego działaczy aresztowanych. Po roku 1989 NZS ponownie zalegalizowano. Przez NZS w ciągu 25 lat jego działalności przewinęło się około 200 tys. osób. Obecnie organizacja działa na wszystkich większych uczelniach w kraju, należy do niej około 15 tys. studentów”. Onet.pl – Wiadomości, tvp.pl – Łódź, www.polibuda.info, nzs.org.pl, prawica.net, nzs.asp.poznan.pl, 10.03.2008 r., Kurier Szczeciński, 12.03.2008 r.
  • „Wieś w Podkarpackiem jest symbolem Polaków  ratujących Żydów podczas okupacji. Ma tam powstać polskie centrum-muzeum Sprawiedliwych wśród Narodów Świata. (…) Dla przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski ta wieś jest symbolem przywracania równowagi w prawdzie o drugiej wojnie światowej. (…) Z badań historyka IPN Mateusza Szpytma wynika, że mieszkańcy wsi ukrywali podczas okupacji około 20 Żydów. – W każdej chwili groziła im śmierć, a mimo to starali się pomagać żydowskim sąsiadom, a nawet nieznajomym, jak to miało miejsce w przypadku Abrahama Segala – podkreśla Szpytma”. Rzeczpospolita, 12.03.2008 r.
  • Jarosław Szarek, pracownik Biura Edukacji Publicznej IPN w Krakowie dla Dziennika Polskiego w artykule „Lenin patrzy na Mickiewicza. O czym pisała prasa PRL-u jesienią 1967 roku”: „Okrzyki »Prasa kłamie« oraz palone gazety towarzyszyły wielu wystąpieniom młodzieży, jakie przetoczyły się przez Polskę w Marcu 1968 roku. Ale rozdźwięk między rzeczywistością realnego socjalizmu a jego propagandowym obrazem w prasie, rozdźwięk tak wyraźnie dostrzeżony przez młodych ludzi, towarzyszył Polakom przez cały PRL, łagodniejąc jedynie w czasie odwilży 1956 roku czy solidarnościowego karnawału 1980-1981. Środki masowego przekazu z jednej strony atakowały - w zależności od czasu i potrzeby - »akowców, zaplutych karłów reakcji«, »reakcyjny kler«, »syjonistów«, »warchołów« czy »antysocjalistyczne elementy«, a z drugiej były tubą wtłaczającą w umysły czytelników komunistyczną ideologię. Wyrazistą ilustracją tych działań były uroczystości 50. rocznicy rewolucji bolszewickiej w listopadzie 1967. Jesień tego roku wyjątkowo nie była szara - nikt nie policzył cystern zużytej wtedy czerwonej farby, którymi ociekała ówczesna prasa czy hektarów flag w tym kolorze, zwisających z każdego budynku i słupa. Okrągłą rocznicę postanowił też uczcić Kazimierz Dejmek, dyrektor Teatru Narodowego w Warszawie, wystawiając z tej okazji »Dziady« Adama Mickiewicza. Nie mógł przypuszczać, że przedstawienie to uruchomi całą lawinę wydarzeń, których zwieńczeniem był Marzec '68. Dejmek miał już w tej kwestii bogate doświadczenie. W 1946 roku, z okazji rocznicy rewolucji bolszewickiej, zagrał jedną z ról w bojkotowanej przez większość aktorów sztuce Adama Ważyka »W starym dworku«, w której autor opluwał Armię Krajową. Trzy lata później - z tej samej okazji - reżyserował »Brygadę szlifierza Karhana«, a 6 listopada 1952 roku już sam wcielił się w postać Lenina...”. Dziennik Polski, 12.03.2008 r.
  • „Warszawa: Konferencja pod hasłem "Katyń 5 marca Dzień Pamięci". "Katyń 5 marca Dzień Pamięci" - pod takim hasłem po raz piąty została zorganizowana konferencja dla uczniów warszawskich szkół, poświęcona upamiętnieniu ofiar zbrodni katyńskiej. W uroczystości w Teatrze Polskim w Warszawie wziął udział Witold Wasilewski z Instytutu Pamięci Narodowej, Wojciech Reszczyński - dziennikarz TVP Historia oraz senator Kazimierz Wiatr. Na konferencję zostało zaproszonych siedmiuset uczniów, którzy w ten sposób mogli poszerzyć swoje wiadomości o zbrodni katyńskiej, wykraczające poza wiedzę podręcznikową. Witold Wasilewski z Instytutu Pamięci Narodowej uważa, że każda inicjatywa edukująca młodzież jest potrzebna, bo wiedza społeczeństwa o zbrodni katyńskiej nie jest zbyt powszechna. Witold Wasilewski dodał, że przeprowadzona kilka lat temu ankieta dotycząca świadomości związanej z wydarzeniami w Katyniu pokazała, że ludzie nie zawsze potrafili odpowiedzieć na pytanie kto dokonał tej zbrodni”. IAR, 11.03.2008 r.
  • „Załogi transporterów opancerzonych miały instrukcję, by strzelać, jeżeli tłum zbliży się na bliżej niż 50 metrów, ale strzelała tylko milicja - zeznał we wtorek świadek w procesie o masakrę robotników na Wybrzeżu w grudniu 1970. Były żołnierz służy zasadniczej powiedział, że tuż po przysiędze jego kompanię skierowano do Trójmiasta, a dowódca pułku ogólnikowo mówił o rozruchach, konieczności obrony ojczyzny. »Powiedział, że w obronie własnej można użyć broni, gdy tłum jest w odległości większej niż 100 metrów - ostrzegawczo, przy 50 metrach w nogi, a gdyby odległość była mniejsza - gdzie popadnie« - zeznał świadek Edmund K. Dodał, że mimo iż wypierani przez milicję demonstranci podeszli bardzo blisko, nikt z żołnierzy nie strzelał. »Przełożeni grozili, że się z nami policzą w jednostce, ale żaden z żołnierzy nie miał kłopotów z tego powodu« - powiedział. Nie wiedział, skąd jego przełożeni mieli polecenie użycia broni. Świadek widział, jak demonstranci nieśli na drzwiach zwłoki, które upuścili, gdy ponownie zaatakowała ich milicja. Najbardziej świadkowi utkwiła w pamięci brutalność milicjantów, bijących i kopiących ludzi także już po ich zatrzymaniu. (…) Do krwawo stłumionych rozruchów na Wybrzeżu doszło w połowie grudnia 1970 roku. 12 grudnia rząd ogłosił drastyczne podwyżki cen na artykuły spożywcze, co wywołało demonstracje na Wybrzeżu. Według oficjalnych danych, na ulicach Gdańska, Gdyni, Szczecina i Elbląga zginęły 44 osoby, a ponad 1160 zostało rannych. W PRL nikogo nie pociągnięto za to do odpowiedzialności. Możliwość taka powstała dopiero po przełomie 1989 roku”. PAP, 11.03.2008 r.
  • „Współpracownicy Antoniego Macierewicza: Piotr Naimski i Piotr Wojciechowski są w składzie Komisji Weryfikacyjnej WSI, w grupie 12 osób powoływanych przez Prezesa Rady Ministrów. Centrum Informacyjne Rządu we wtorek, na prośbę PAP, oficjalnie ujawniło skład tej części komisji. Pozostali członkowie Komisji, powołani we wrześniu 2006 r. przez ówczesnego premiera Jarosława Kaczyńskiego, to: Piotr Bączek, Michał Bichniewicz, Artur Górecki, Jarosław Karwowski, Bartosz Kownacki, Maciej Lew-Mirski, Mariusz Marasek, Leszek Piotr Pietrzak, Józef Wierzbowski, Tadeusz Witkowski. Drugą część Komisji, również 12 osób, powołuje prezydent. Do tej pory oficjalnie nie wiadomo, kogo do komisji powołał. Komisja pod przewodnictwem Antoniego Macierewicza weryfikowała żołnierzy WSI, którzy zgłosili chęć pracy w nowych służbach - Służbie Kontrwywiadu Wojskowego i Służbie Wywiadu Wojskowego. Komisja obecnie pracuje pod przewodnictwem b. premiera Jana Olszewskiego. Olszewski przeniósł jej siedzibę po przegranych przez PiS wyborach ze Służby Kontrwywiadu Wojskowego do prezydenckiego Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Premier Jarosław Kaczyński wyznaczył termin zakończenia jej prac na 30 czerwca. Według informacji przekazanych przez Olszewskiego, do weryfikacji pozostało 400 osób. Antoni Macierewicz, gdy kierował pracami Komisji, apelował o pozostawienie w tajemnicy listy weryfikatorów, mimo że żadne przepisy nie przewidywały utajnienia ich nazwisk”. PAP, 11.03.2008 r., Gazeta Wyborcza, 12.03.2008 r.
  • Jan Skórzyński o najnowszej publikacji Andrzeja Friszke: „Historia PRL w wydaniu Andrzeja Friszke jest przede wszystkim próbą zrozumienia, a nie potępienia. Świadczy o tym kolejny tom studiów tego autora »Przystosowanie i opór«. Historia powojennej Polski zaczęła się w Jałcie. Milczące uznanie sowieckiego panowania na obszarze środkowo-wschodniej Europy przez mocarstwa zachodnie w 1945 r. przesądziło o kształcie ustrojowym kraju i jego przypisaniu do obozu komunistycznego. Jak odzyskać utraconą wolność? Jak działać na rzecz niepodległości w realiach PRL? Te pytania nurtowały polską myśl polityczną przez następne dziesięciolecia. Od opisu reakcji polskich sił politycznych na postanowienia jałtańsko-poczdamskie zaczyna się nowa książka Andrzeja Friszke, jednego z najlepszych dziejopisów PRL. Imponować może zarówno dorobek naukowy, jak i obszar zainteresowań badawczych autora. Tom studiów »Przystosowanie i opór« jest tego kolejnym dowodem. Znajdziemy w nim analizę postaw ugrupowań katolickich lat 40., opis walki na szczytach władzy w Październiku ’56 i uniwersyteckiej genezy Marca ’68, szkice o linii politycznej paryskiej »Kultury« oraz rozpisaną na wiele epizodów historię opozycji lat 70. i Solidarności. Są tu więc i fragmenty dziejów PZPR, i zapis inicjatyw od partii niezależnych lub opozycyjnych. Z dwóch umieszczonych w tytule książki postaw znacznie bardziej uważnie Friszke przypatruje się jednak oporowi, jaki społeczeństwo i jego elity stawiało rządom komunistycznym w Polsce. Historyk z Instytutu Studiów Politycznych PAN jest znakomitym znawcą opozycji w PRL, o czym łatwo przekona się czytelnik jego licznych prac na ten temat. Wyróżniają się one badawczą rzetelnością, ostrożnością w ferowaniu ocen i czymś, co nazwałbym szacunkiem, a nawet życzliwością dla opisywanych postaci i ich dylematów. Pojęcie opozycji ich autor traktuje szeroko – obok działań antysystemowych, jak ruch Solidarności, włącza do niego niezależne inicjatywy na rzecz demokratyzacji systemu podejmowane w ramach peerelowskich instytucji. Ważniejsze dla niego są intencje, cele i skutki rozmaitych niepokornych przedsięwzięć niż legitymacja ich uczestników”. Polityka, nr 11/08, 12.03.200 r.
  • „Po 1989 r. do budowy struktur policji należało wykorzystać funkcjonariuszy, którzy za PRL tworzyli niezależny związek zawodowy milicjantów. Tymczasem policję opanował układ złożony ze starego kierownictwa milicji i byłych funkcjonariuszy SB. W efekcie w następnych latach policja pracowała kiepsko, a przestępczość kwitła, taką, z grubsza, tezę miał pierwszy odcinek »Cieni PRL« - nowego cyklu telewizji publicznej, szumnie reklamowanego nie tylko w TVP, ale i na stronie internetowej IPN (Instytut dostarcza »Cieniom« materiałów)”. Polityka, nr 11/08, 12.03.200 r.
  • „Poseł PiS-u Arkadiusz Mularczyk, z zawodu adwokat, nie przyszedł we wtorek na przesłuchanie w radzie adwokackiej w Krakowie w sprawie swojego wystąpienia przed Trybunałem Konstytucyjnym. W Okręgowej Radzie Adwokackiej w Krakowie toczy się przeciw Mularczykowi postępowanie dyscyplinarne. Rada uważa, że swoim zachowaniem podczas ubiegłorocznej rozprawy przed TK naruszył zasady etyki adwokackiej. Mularczyk powiadomił wówczas Trybunał Konstytucyjny badający ustawę lustracyjną, że w IPN-ie są teczki dwóch sędziów figurujących rzekomo jako kontakty operacyjne SB. Prezes TK wyłączył obu sędziów z rozprawy, bo poseł nie podał, że jeden nie podjął współpracy i został wyrejestrowany jako nieprzydatny, a drugiego zarejestrowano po wyborach w 1989 r. Rzecznik odpowiedzialności zawodowej chciał m.in. dowiedzieć się od Mularczyka, jak obszerne materiały dostał z IPN-u przed posiedzeniem TK i jaką wiedzą o obu sędziach wtedy dysponował. - To może mieć istotne znaczenie dla postępowania, ale IPN w tej sprawie nie udzielił mi informacji - powiedział mec. Paweł Gieras, rzecznik odpowiedzialności zawodowej przy ORA w Krakowie”. gazeta.pl– Kraków, 11.03.2008 r.
  • Przed świętami Wielkanocnymi Małopolski Urząd Wojewódzki w Krakowie zakończy przyjmowanie oświadczeń lustracyjnych. Obowiązek ich złożenia ma 4,1 tys. osób pełniących funkcje publiczne. Jak nas poinformowano w MUW jeszcze nie wszyscy samorządowcy złożyli oświadczenia lustracyjne. Małgorzata Woźniak, rzeczniczka prasowa wojewody małopolskiego, tłumaczy, że na razie mowy o przekroczeniu terminu złożenia oświadczeń.  Wojewoda już drugi raz wezwał samorządowców do lustracji. Poprzednia akcja sprzed roku została przerwana, gdy Trybunał Konstytucyjny uchylił niektóre przepisy ustawy lustracyjnej. Teraz za spóźnienie nie grozi utrata mandatu czy funkcji (jak poprzednio), ale podający nieprawdę straci stanowisko i będzie mógł mieć zasądzony wyrok pozbawienia prawa wybieralności na okres od 3 do 10 lat. Dziennik Polski, 12.03.2008 r.
  • „Ruszyły pierwsze w Lublinie procesy o zadośćuczynienie za internowanie w stanie wojennym. Działacz »S« z Białej Podlaskiej domaga się od skarbu państwa 25 tys. zł. Władysława Łobacza, przewodniczącego komisji zakładowej NSZZ »S« w spółdzielni Społem w Białej Podlaskiej, milicjanci zabrali z domu 13 grudnia w nocy. Po kilku godzinach został wypuszczony, jednak wkrótce znowu go zatrzymano. Przesiedział pół roku. W domu z dwojgiem dzieci została żona Celina Łobacz. Pracowała jako magazynier w mleczarni; pensję małżonka przez pół roku otrzymywała nieregularnie. (…) Na przełomie listopada i grudnia 2005 r. lubelski IPN wszczął śledztwa dotyczące bezprawnych zatrzymań w pierwszych dniach stanu wojennego. (Dekret o wprowadzeniu stanu wojennego 13 grudnia został opublikowany w Dzienniku Ustaw kilka dni później i dopiero wtedy zaczęły obowiązywać jego przepisy). Podobne postępowania trwają też w innych częściach kraju. Jako pierwsze rozpoczęły się w Szczecinie wiosną 2005 r. Generał Jarosław W., były szczeciński komendant wojewódzki MO, który 12 grudnia 1981 r. podpisał decyzję o zatrzymaniu działaczy »S« wytypowanych przez SB do internowania, usłyszał już 64 zarzuty dotyczące ich bezprawnego pozbawienia wolności. Agata Fijuth, rzecznik lubelskiego IPN: - Jeżeli chodzi o postępowania prowadzone przez nasz pion śledczy, na obecnym etapie jest zbyt wcześnie, by mówić o postawieniu zarzutów komukolwiek. Prokuratorzy zapoznają się z materiałami archiwalnymi i przesłuchują pokrzywdzonych. Na Lubelszczyźnie jest ich ok. 500”. Gazeta.pl – Lublin, 11.03.2008 r.
  • We wtorek (11 marca) w lubelskim kinie Bajka IPN pokazał film Marii Smarz-Koczanowicz „Dworzec Gdański”. Film nie ma wprawdzie bezpośredniego związku z protestami lubelskich studentów, ale jest zapisem sytuacji o marcu 1968 i antysemickiej kampanii władz komunistycznych. Telewizja Lublin, Panorama Lubelska, 11.03.2008 r.
  • „Odkłamywanie historii. Dziś o godz. 15 w klubie Delta, filii Miejskiego Ośrodka Kultury przy ul. Racławickiej 10 w Szczecinie odbędzie się otwarcie bardzo ciekawej wystawy „Z największą brutalnością. Zbrodnie Wehrmachtu w Polsce; wrzesień-październik 1939 r.” – Prezentujemy na niej okrutny okres długo owiany tajemnicą – mów Agnieszka Gorczyca z Instytutu Pamięci Narodowej w Szczecinie. – Pokazujemy na niej zbrodnie dokonywane przez żołnierzy Wehrmachtu. Przełamuje legendę funkcjonującą w świadomości niemieckiego społeczeństwa o „rycersko walczących żołnierzach Wehrmachtu”. Na wystawie będzie można zobaczyć materiały dotyczące niemieckich przygotowań do wojny, militarnego, ideowego i politycznego aspektu działań zbrojnych w 1939 r. oraz przykłady zbrodni na ludności cywilnej dokonanych przez Wehrmacht, który przez pierwsze 545 dni od agresji zarządzał zajętymi terenami Polski. – Wystawa ma na celu wykazanie, że stereotyp, według którego zbrodnie popełniali jedynie członkowie SS i funkcjonariusze formacji politycznych, podczas gdy żołnierze frontowi walczyli przestrzegając prawa wojennego i z szacunkiem dla przeciwnika, nie jest zgodny z prawdą historyczną – dodaje Agnieszka Gorczyca. – Tymczasem armia niemiecka od pierwszego dnia wojny prowadziła działania z pogardą dla międzynarodowych konwencji, a „rycerscy” żołnierze Wehrmachtu dopuszczali się licznych przestępstw na jeńcach wojennych i ludności cywilnej.” Głos Szczeciński, 12.03.2008 r., o tym także w „Gazecie Wyborczej” oraz na www.gs24.pl, radio.szczecin.pl, szpak.szczecin.pl, infoludek.pl, 12.03.2008 r.

Powrót
Drukuj
Generuj plik PDF
Poleć stronę znajomemu
Adres do korespondencji
Instytut Pamięci Narodowej, ul. Towarowa 28, 00-839 Warszawa
©2000-2009 Instytut Pamięci Narodowej. Wszelkie prawa zastrzeżone.