|
|
PRZEGLĄD MEDIÓW - 11 marca 2008 r.
KRÓTKO:
- „Film »Zawód: Prymas Polski«, zaprezentowany w poniedziałek w Warszawie, to opowieść o losach kardynała Stefana Wyszyńskiego, przedstawiająca metody działań władz komunistycznych wobec Kościoła w Polsce. Na podstawie rozmów z najbliższymi współpracownikami prymasa oraz dokumentów znajdujących się w archiwach IPN twórcy filmu przywołali realia sprzed lat - podsłuchy, przesłuchania, nękanie spotkaniami, dysponowanie paszportami, aresztowania i pokazowe procesy. Film został zrealizowany przez telewizję Polonia przy współpracy z Instytutem Pamięci Narodowej i Instytutem Prymasa Wyszyńskiego. Poniedziałkowy pokaz odbył się w Muzeum Historycznym m.st. Warszawy. Film wyemituje TVP Polonia 22 marca w Wielką Sobotę o godz. 17.25 i 02.55 oraz w Poniedziałek Wielkanocny o godz. 11. »Prymas Wyszyński był człowiekiem wolnym od jakichkolwiek małości, które mogłyby umożliwić jego złamanie. Był w pełni człowiekiem, kapłanem i biskupem – świętym« - podkreślają autorzy filmu. W ocenie scenarzystki i reżyserki filmu Anny Pietraszek, prymas był »człowiekiem diamentowym, czystym, co można zobaczyć studiując akta IPN«. Jak mówiła wiceprezes IPN Maria Dmochowska, film o Wyszyńskim jest opowieścią »o wolnym człowieku«. Mianem »człowieka niezłomnego« określił prymasa Jan Żaryn z wydziału edukacji IPN. Jak dodał, prymas Wyszyński był postacią niezwykłą, którą »dały niebiosa, dały nam na trudny czas komunizmu«. W ocenie członka zarządu TVP Sławomira Siwka, film »pokazuje, kto był prawdziwym przeciwnikiem ideologii komunistycznej«. W prezentacji filmu uczestniczyła m.in. szefowa Kancelarii Prezydenta Anna Fotyga, szef BBN Władysław Stasiak oraz przedstawiciele Kościoła”. PAP, KAI, 10.03.2008 r., Nasz Dziennik, Rzeczpospolita, wirtualnemedia.pl, 11.03.2008 r.
- „Ponad 30 plansz przedstawiających zdjęcia członków Niezależnego Zrzeszenia Studentów, fotografie z ich inwigilacji oraz historię samego Zrzeszenia - znalazło się na wystawie dostępnej od poniedziałku na stołecznym pl. Politechniki. »Zdjęcia pochodzą z oddziałów IPN z całego kraju oraz z prywatnych zbiorów członków NZS. Dokumentują genezę i historię Niezależnego Zrzeszenia Studentów. Na wystawie znalazły się także reprodukcje różnych dokumentów dotyczących NZS« - powiedziała PAP Marzena Sobczyk, rzeczniczka prasowa łódzkiego oddziału IPN, który przygotował wystawę. Wystawa »Młodzież z partią... się rozliczy! Niezależne Zrzeszenie Studentów 1980-1989« będzie dostępna dla zwiedzających przez dwa tygodnie. Niezależne Zrzeszenie Studentów (NZS) zostało utworzone 22 września 1980 roku. Historycy nazywają je studencką »Solidarnością«. Działacze NZS domagali się demokratyzacji życia akademickiego, przestrzegania podstawowych swobód politycznych w kraju oraz praw człowieka, szanowania polskich tradycji niepodległościowych i patriotycznych. Przez długi czas władze komunistyczne zwlekały z rejestracją NZS. PAP, 10.03.2008 r.
- „Sprawiedliwi to Józef i Wiktoria Ulmowie, którzy w czasie II wojny światowej ukrywali Żydów. Ich świat - wieś Markowa. Ulmowie oddali swoje życie, ale pozostała po nich nie tylko pamięć. Zachowało się kilkaset zdjęć zrobionych przez Józefa Ulmę. Znalazły się w albumie pt. »Sprawiedliwi i ich świat« wydanym przez IPN. Mateusz Szpytma, który jest autorem książki, przypomina nie tylko wstrząsającą historię rodziny Ulmów, ale także inne nieznane dotychczas przypadki ukrywania Żydów przez mieszkańców Markowej. Okazało się, że we wsi schroniło się co najmniej 25 Żydów, z których przeżyło 17. Godne podkreślenia jest to, że po śmierci Ulmów wieś nie wydała ukrywających się tam Żydów. - W trakcie przygotowywania tej książki jednym z zaskoczeń było odkrycie anonimowego listu, który do Józefa Ulmy napisał ktoś ze wsi. Znalazło się w nim żądanie, żeby wyrzucił Żydów, bo zagrażają wsi. To pokazuje, że ludzie się bali, zdawali sobie sprawę z zagrożenia - mówi autor albumu. Niemcy zabili Józefa i Wiktorię oraz ich siedmioro dzieci 24 marca 1944 r. Wiktoria była w zaawansowanej ciąży. Razem z nimi zginęło ośmioro członków rodziny Goldmanów i Szallów, których ukrywali. Józef Ulma był postacią nietuzinkową. Prawdopodobnie dzięki niemu w Markowej i okolicy pojawiły się szczepione drzewka owocowe. Jedną z jego pasji było fotografowanie. Na jego zdjęciach pozostała przedwojenna Markowa. Portretował mieszkańców wsi, uwieczniał wiejskie uroczystości - chrzciny, wesela, zabawy i pogrzeby. Z tych zdjęć można również odtworzyć historię miejscowości: pokazują wizytę Wincentego Witosa, szarwark, czyli prace mieszkańców na cele publiczne, prace przy budowie drogi, występy grupy teatralnej. Wiele fotografii zachowało się w rodzinnych albumach mieszkańców Markowej. - Część z tych zdjęć znajdowała się w domu Ulmów. Nie znalazłem wytłumaczenia, dlaczego Niemcy nie spalili tego domu, tak jak robili to w podobnych przypadkach - mówi Szpytma”. Gazeta.pl – Rzeszów, 10.03.2008 r.
- „Do masowych wyjazdów emigrantów Marca '68 przyczyniła się kampania rozpętana przez partię komunistyczną, a nie przez polskie społeczeństwo. Liczył się interes PZPR - powiedział w TVN24 dr Piotr Gontarczyk z IPN. Historyk podkreślił, że nieprawdą jest, iż za wydarzenia sprzed 40 lat odpowiada polskie społeczeństwo, choć takie głosy się pojawiają. – Do emigracji zmusiła partia komunistyczna, to była jej główna przyczyna – powiedział Gontarczyk. Przypomniał, że do wyjazdu byli zmuszeni różni ludzie, ale przede wszystkim inteligencja, która zajmowała wiele stanowisk w administracji państwowej, mediach i na uczelniach państwowych. - Wyjeżdżali z Dworca Gdańskiego, skąd odjeżdżał najsłynniejszy pociąg do Wiednia, którym emigranci Marca ’68 wyjeżdżali do Europy Zachodniej i rozjeżdżali się dalej po świecie – powiedział historyk. I dodał: - Osiadali m.in. w Holandii, Belgii, Szwecji, Stanach Zjednoczonych i Kanadzie”. Tvn24.pl, 8.03.2008 r.
- O Marcu ’68 w Rzeszowie w wywiadzie dla Gazety Wyborczej mówi Bogusław Kleszczyński z rzeszowskiego Oddziału IPN. - Chronologicznie pierwszym wystąpieniem młodzieżowym na terenie województwa była manifestacja uczniów szkół średnich 12 marca w Przemyślu. Była to też jedyna dobrze zorganizowana manifestacja. Dwie grupy młodzieży manifestowały kolejno jedna po drugiej. Podczas tych wystąpień manifestacyjnie spalono sowieckie gazety oraz śpiewano pieśni. Łącznie w tych wystąpieniach wzięło udział około 50 osób. Dwóch spośród uczniów LO im. J. Słowackiego zostało dyscyplinarnie przeniesionych do innej szkoły. Na pozostałych spadły mniejsze kary dyscyplinarne na terenie szkół. Przebieg manifestacji w Rzeszowie nie jest dokładnie odtworzony. Trudno je nazwać dużymi wystąpieniami - w pierwszej trwającej około 20 minut wzięło udział około 200 osób zaś w drugiej - nieco dłuższej i aktywniejszej, która odbyła się wieczorem - około 120 osób. Jak już wspomniałem wśród studentów rzeszowskich uczelni nie znalazły się osoby, które odważyłyby się pociągnąć za sobą innych i nadać protestom bardziej zorganizowana formę. Owszem istniała kilkunastoosobowa, ściśle ze sobą współpracująca grupa przygotowująca ulotki i to jej aktywności należy przypisać próbę zorganizowania wiecu. Grupa ta jednak nie zdobyła sobie wystarczającego posłuchu wśród braci akademickiej. Za to stała się obiektem intensywnego rozpracowania przez funkcjonariuszy SB, którym udało się doprowadzić do postawienia części jej członków przed Senacka Komisją Dyscyplinarną WSP. Dwóch studentów zostało relegowanych z uczelni, kilku kolejnych zawieszonych w prawach studentów. Poza środowiskami młodzieżowymi odzew społeczny na wydarzenia marcowe był znikomy. Ponadto w artykule opisane zostały działania edukacyjne, które podjęte zostaną przez Oddział IPN w marcu w ramach rocznicy. Gazeta Wyborcza/Rzeszów, 10.03.2008 r.
- Dziś w Collegium Maius Uniwersytetu Opolskiego rozpoczyna się o 10:00 konferencja naukowa poświęcona wydarzeniom Marca '68. "Marzec '68 z czterdziestoletniej perspektywy" - o godz. 10 rozpocznie się konferencja organizowana w Auli Błękitnej Collegium Maius, UO; godz. 14-17 w Sali Audytoryjnej w Collegium Civitas - sesja panelowa nt. "Marzec 1968 roku w Polsce i na Opolszczyźnie"; godz. 14-17 w s. 204 w Collegium Civitas - sesja panelowa II nt. "Międzynarodowe implikacje Marca 1968 roku". Gazeta Wyborcza - Opole, Radio Opole, 11.03.2008 r.
- „Instytut Pamięci Narodowej uruchomił kolejny interaktywny portal edukacyjny zawierający kompendium wiedzy na temat wydarzeń marca 1968 roku. To historia pokazana w nowoczesnej formie. Krótkie teksty historyczne, dużo nieznanych zdjęć, filmy operacyjne Służby Bezpieczeństwa i fragmenty ścieżki dźwiękowej z Dziadów Kazimierza Dejmka to niektóre z elementów portalu”. Gazeta Prawna, 11.03.2008 r. Gazeta Wyborcza – Lublin, 10.03.2008 r.
- W artykule pt. „Uruchomienie portalu IPN nt. Marca ‘68” „Dziennik Pomorza” opisuje powstanie strony www.marzec1968.pl. Gazeta podkreśla, że ten kolejny interaktywny portal edukacyjny Instytutu to kompendium wiedzy o wydarzeniach sprzed 40 lat, historia pokazana w nowoczesnej formie, tak, aby trafić przede wszystkim do młodzieży. „DP” zamieszcza również wypowiedź asystenta prasowego Oddziału IPN w Gdańsku: „»To kolejna akcja IPN mająca przypomnieć społeczeństwu o rocznicach ważnych dla historii Polski wydarzeń, skierowana głównie do młodszych pokoleń. W ubiegłym roku za pomocą plakatów, billboardów i ulotek promowaliśmy rocznice Powstania Warszawskiego, podpisania Porozumień Sierpniowych oraz wprowadzenia stanu wojennego. W roku bieżącym będziemy kontynuować tego typu działalność edukacyjną, a rocznica Marca 1968 r. jest swoistym mocnym uderzeniem na początek« – mówi Adam Chmielecki, asystent prasowy Oddziału IPN w Gdańsku”. Dziennik Pomorza, nr 60, 11.03.2008.
- O godz. 11 w kinie Bajka rozpocznie się projekcja filmu w reż. Marii Zmarz-Koczanowicz według scenariusza Teresy Torańskiej „Dworzec Gdański” poświęconego emigracji po wydarzeniach marcowych. Pokaz w rocznicę protestu studenckiego organizuje kino Bajka i lubelski IPN. Odbywa się on w ramach filmowego festiwalu „Rozstaje Europy”. Gazeta Wyborcza Lublin, Kurier Lubelski, 11.03.2008 r.
- „Dla większości prawników termin złożenia oświadczeń lustracyjnych już minął, a wielu nie dopełniło tego obowiązku i chyba nie dopełni. Grozi im za to utrata prawa wykonywania zawodu. Lustrowany ma obowiązek złożyć oświadczenie w terminie trzech miesięcy od doręczenia mu powiadomienia (a musiały być wysłane do 14 grudnia 2007 r.). Orientacyjną datą złożenia oświadczeń jest zatem 14 marca. Ci, którzy dostali wezwania wcześniej, powinni już złożyć oświadczenia. Ci zaś, którzy dostali je później, gdyż byli np. za granicą, mogą mieć jeszcze nieco czasu. Ale to zupełne wyjątki. Tymczasem w Warszawskiej Izbie Radców Prawnych, najliczniejszej w Polsce (lustracji podlega 4395 prawników), 685 radców nie złożyło żadnych oświadczeń, w tym 148 przesyłek zwróciła poczta. 3346 oświadczeń (i 369 informacji o złożeniu oświadczenia gdzie indziej, np. u adwokatów), jakie izba otrzymała do 10 marca 2008 r., przesyłała do IPN sukcesywnie (raz na tydzień), począwszy od 11 grudnia. Co z resztą? Zdaniem Roberta Kamionowskiego, wicedziekana warszawskich radców, w niektórych wypadkach mogło chodzić o problemy adresowe (choć trudno przyjąć, że radca nie interesował się lustracją) oraz tych, którzy już nie prowadzą praktyki czy to ze względu na wiek, czy np. dłuższy wyjazd zagraniczny. – Trochę za wcześnie na podsumowania – mówi Maciej Bobrowicz, prezes Krajowej Rady Radców. – Gdyby jednak były problemy lustracyjne, to konkretnych osób, a nie całej korporacji”. Rzeczpospolita, 11.03.2008 r.
- „Do połowy marca władze wszystkich uczelni publicznych muszą złożyć oświadczenia lustracyjne. - PiS skompromitował własną inicjatywę tak doszczętnie, że zabawa w lustrację jest już passe - komentuje Andrzej Nowakowski. Marek Lasota, dyrektor krakowskiego oddziału IPN-u: - Obowiązek powtórnego składania oświadczeń lustracyjnych to efekt zeszłorocznego orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego, który zakwestionował część zapisów poprzedniej ustawy lustracyjnej. Pracownicy akademiccy na kierowniczych stanowiskach w uczelniach publicznych - zgodnie z nowym brzmieniem ustawy - muszą ponownie złożyć oświadczenia, gdyż poprzednie dotyczyły uchylonej ustawy. Na Uniwersytecie Jagiellońskim lustracji podlega 133 pracowników - rektor, prorektorzy, dziekani, dyrektorzy instytutów i ich zastępcy urodzeni przed 1 sierpnia 1972 r. Takiego obowiązku - po wyroku Trybunału - nie mają pozostali nauczyciele akademiccy, poprzednio objęci lustracją. Zmienił się również wzór oświadczeń”. Gazeta.pl – Kraków, 10.03.2008 r.
- „Gdańska prokuratura zasadnie umorzyła śledztwo w sprawie rzekomego »szantażu lustracyjnego« wobec b. wicepremier Zyty Gilowskiej - uznał sąd i oddalił jej zażalenie na decyzję o umorzeniu. Tym samym stało się ono ostateczne. »Decyzja o umorzeniu nie miała żadnych wad; postępowanie prowadzono prawidłowo« - powiedział w poniedziałek PAP sędzia Wojciech Małek, rzecznik Sądu Okręgowego w Warszawie. W marcu 2007 r. gdańska Prokuratura Okręgowa umorzyła śledztwo, w którym badano m.in., czy przestępstwa nie dopuścił się zastępca Rzecznika Interesu Publicznego - co zarzucała mu w 2006 r. ówczesna wicepremier i minister finansów. Podstawą śledztwa był artykuł Kodeksu karnego o wywieraniu »przemocą lub groźbą bezprawną« wpływu na czynności urzędowe organu konstytucyjnego RP - za co grozi do 10 lat więzienia. Umorzenie tłumaczono niestwierdzeniem przestępstwa”. PAP, 10.03.2008 r.
- „Jak dowiedział się nieoficjalnie »Dziennik Polski«, niebawem odbędzie się publiczna prezentacja drugiego tomu książki »Kościół katolicki w czasach komunistycznej dyktatury« - wspólnego dzieła historyków Papieskiej Akademii Teologicznej oraz krakowskiego oddziału IPN. Znajdziemy w nim m. in. sylwetkę znanego w diecezji krakowskiej księdza, który był wyjątkowo gorliwym agentem w latach 70. i 80. Tom pierwszy wspomnianej pracy opublikowano w lutym ubiegłego roku. Trzeci jest już na ukończeniu. Ma być wydany przed wakacjami. Pierwszy tom wydanej przez WAM publikacji »Kościół katolicki w czasach komunistycznej dyktatury. Między bohaterstwem a agenturą« miał prawie pół tysiąca stron. Jest tam mowa o czterech duchownych, których SB zarejestrowała jako tajnych współpracowników i o trzech, których mimo nacisków nie udało się złamać. Autorzy opisują też metody werbunku agentów i sposoby ich wynagradzania. W drugim, trochę mniej obszernym tomie będzie sylwetka bohaterskiego kapłana - ks. Józefa Gorzelanego, budowniczego kościoła Arka Pana w Nowej Hucie. Poznamy też m.in. dalszy ciąg zestawienia tzw. funduszu operacyjnego IV Wydziału KW MO w Krakowie w latach 1962-66. Z tego funduszu opłacano księży agentów. Publikacja jest wynikiem prac dwóch komisji badających akta Instytutu Pamięci Narodowej. Ze strony PAT kieruje nią ks. dr Jan Szczepaniak, a ze strony IPN prof. Ryszard Terlecki. Ks. dr Szczepaniak podkreśla, że zespół przygotowujący kolejne tomy podjął się arcytrudnego i czasochłonnego zadania. Jak powiedział, przeczytanie i analiza teczki jednego z TW, który przez 30 lat współpracował z komunistyczną służbą bezpieczeństwa zajęło mu prawie 5 miesięcy”. PAP, 11.03.2008 r.
- „Na nieużytkach u zbiegu ulic Kościuszki i Ceglanej miasto chce zbudować basen. - Ludzie będą pływać na miejscu kaźni - ostrzegają świadkowie tragicznych wydarzeń, do jakich dochodziło tu w czasie wojny. Styczeń 1940 r. Andrzej Rożanowicz ma 15 lat. Idą z kolegą na sanki. W parku Kościuszki jest pusto i cicho. Ludzi już dawno wygoniły ze spacerowych alejek przeraźliwe zimno i hitlerowska okupacja. - Nagle usłyszeliśmy zbliżające się ulicą Kościuszki samochody. Ciekawość była silniejsza od strachu, więc pobiegliśmy w tamta stronę. Jeszcze byliśmy za krzakami, kiedy zobaczyliśmy pierwsze z jadących aut. Osobówka. Za nią ciężarówka, żołnierze na motorach i chyba jeszcze jakiś samochód osobowy. Wojskowi momentalnie obstawili ulicę - opowiada Rożanowicz. Charakterystyczne mundury nie budziły wątpliwości. To było gestapo. Uwagę 15 latka przyciągnęła ciężarówka. Było zimno, a ona odkryta. Na pace ludzie. - Nie byli na tyle blisko, że zapamiętałbym jakąś twarz. Ciężarówka przystanęła na chwilę na ulicy, a potem skręciła w alejkę, w kierunku strzelnicy Bractwa Kurkowego. Potem usłyszeliśmy trzy salwy. Sparaliżowało nas. Strach był tak wielki, że z początku nie mogliśmy się ruszyć. W końcu poczołgaliśmy się za drzewa i czekaliśmy co dalej - wspomina Romanowicz”. Gazeta.pl – Katowice, 10.03.2008 r.
- „Potomkowie Ukraińców wywiezionych podczas powojennej kampanii przesiedleńczej zapowiadają walkę o odszkodowania. Kilka spraw już się toczy. W wyniku akcji »Wisła« w 1947 r. z terenów Polski południowo-wschodniej na ziemie zachodnie i północne przesiedlono ponad 140 tys. osób. W 2000 r. akcję potępił Senat RP, a w 2007 r. prezydenci Polski i Ukrainy. – Dzisiejsza ocena akcji »Wisła«, w której zastosowano odpowiedzialność zbiorową, jest jednoznacznie negatywna – mówi Dariusz Chaciński, dyrektor Zespołu Prawa Cywilnego w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich. – Nie wydawano żadnych decyzji administracyjnych – tłumaczy Chaciński. – Całe wioski wysiedlano na podstawie zbiorowych list. Obecnie daje to podstawę do stwierdzenia ich nieważności na drodze administracyjnej i w konsekwencji – do roszczeń odszkodowawczych. Może to być jednak długotrwała droga. Dotychczas w procesy przed sądami administracyjnymi wdawali się głównie Łemkowie walczący o zwrot lasów. Wyroki były dla nich korzystne, ale – jak informują działacze Związku Ukraińców w Polsce – wskutek odwołań Lasów Państwowych właściwie żadna ze spraw jeszcze się nie zakończyła. Jak oceniają, nie zdaje to więc egzaminu. Z tego względu potomkowie przesiedleńców zamierzają walczyć o rekompensaty przed sądami cywilnymi. Ostatnio rozeszła się informacja, że w greckokatolickich cerkwiach odczytywane są komunikaty warszawskiej kancelarii prawniczej, która chce poprowadzić sprawy o odszkodowania za akcję »Wisła«". Rzeczpospolita, 11.03.2008 r.
- W tygodniku Nasza Polska artykuł poświęcony wystawie „Wygnańcy”, która została zaprezentowana w Parlamencie Europejskim. „Po 1 września 1939 r. ludność polską czekał los wypędzonych na wszystkich terenach przedwojennej Rzeczpospolitej. Mazowsze, Wielkopolska, Śląsk… z Wielkopolski i Łódzkiego wypędzono 630 tys. osób. Z Górnego Śląska, Białostocczyzny i Mazowsza – co najmniej 130 tys., 17 tys. Polaków z Pomorza, w tym prawie wszystkich mieszkańców Gdyni”. Nasza Polska, nr 11/08, 11.03.2008 r.
- Tygodnik Nasza Polska zamieszcza relację z konferencji, która odbyła się 21 lutego na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Śląskiego „Wolne Związki Zawodowe z perspektywy 30 lat”. Nasza Polska, nr 11/08, 11.03.2008 r.
- Sebastian Piątkowski, historyk radomskiej delegatury IPN zamieszcza na łamach czasopisma Mówią Wieki obszerny artykuł pt. „Żydzi w Radomiu”. Tego samego autora również tekst poświęcony „Radomskiej konspiracji 1939-1945”. Mówią Wieki, 3/08, 11.03.2008 r.
- Nieformalna grupa opozycyjna z 1980 r., skupiająca byłych pracowników Zakładów Naprawczych Taboru Kolejowego w Poznaniu twierdzi, że związkowcy z Solidarności nie chcą ujawniać nazwisk osób współpracujących z SB> Władze związku są oburzone takim zarzutem i zapewniają, że ujawniają personalia, ale robią to zgodnie z prawem, a nie na podstawie domysłów i pomówień. - Tylko w naszych zakładach pracowało minimum kilka osób, które współpracowały z SB. Władze związku i jego przewodnicząca w ZNTK Lidia Dudziak wiedzą, kim były te osoby, a jednak nie chcą tego ujawniać - mówi Edward Pohl, były pracownik ZNTK, członek grupy opozycyjnej. Wysłał w tej sprawie list do posła Jana Libickiego (PiS). (...) Z zarzutami nie zgadza się Lidia Dudziak, podkreślając, że już kilkakrotnie była atakowana przez Pohla. - Nie umiem się merytorycznie spierać z tak absurdalnymi pomówieniami. On zarzucił mi nawet, że status pokrzywdzonej, który wydał mi IPN, jest sfałszowany - mówi Lidia Dudziak. Podkreśla jednocześnie, że Solidarność w regionie Wielkopolski aktywnie ujawnia nazwiska osób współpracujących ze służbami PRL. (...) Obecni i byli związkowcy działający w Solidarności zgadzają się, że ujawnienie osób współpracujących ze służbami PRL może nastąpić wtedy, gdy jest potwierdzenie z IPN. - Nie należy bazować na emocjach i pomówieniach - mówi Krystyna Mikołajewska, która kilkanaście dni temu, po uzyskaniu dokumentów z IPN, ujawniła tajnego współpracownika SB „Teodora”. „Cierpliwe ujawnianie konfidentów”, Polska - Głos Wielkopolski, 11.03.2008 r.
- - Prowadzi Pan stronę internetową na temat internowanych w stanie wojennym. Ponoć jedyna w Polsce. - Na pewno jest to jedyna w kraju i za granicą witryna, która kompleksowo przedstawia historię obozów internowania oraz losy i gehennę tysięcy ludzi, których władze PRL osadziły w tych miejscach odosobnienia. Istnieją wprawdzie strony podobne tematycznie, ale prowadzą je instytucje publiczne, na przykład IPN. Moja witryna to samodzielne, prywatne przedsięwzięcie. Strona integruje byłych represjonowanych, którzy są dziś rozrzuceni po całej Polsce i świecie, ale także pełni funkcję edukacyjną, zwłaszcza z myślą o młodym pokoleniu. Chodzi o pokazanie młodym Polakom, że ich dziadkowie i rodzice nie na darmo walczyli z komunizmem. (...) Ta historia coraz szybciej „ucieka”. Ludzie odchodzą, wspomnienia się zacierają, pamiątki giną. Tym bardziej więc zależy mi na ocaleniu od zapomnienia losów ludzi, którzy walczyli o niepodległość Polski i byli prześladowani. Witryna zawiera dokumenty, zdjęcia, dokumentacje, statystyki, wspomnienia, relacje, nawet twórczość więzienną oraz wszelkie inne pamiątki dotyczące losów osób internowanych w stanie wojennym. W ciągu dnia witrynę ogląda przeciętnie 1 000 osób. To bardzo dużo jak na niszową, niekomercyjna stronę historyczną. Kustosz pamięci z Wielkopolski? Z Krzysztofem Stasiewskim z Poznania, twórcą witryny www.internowani.pl rozmawia Sławomir Kmiecik, Polska - Głos Wielkopolski, 11.03.2008 r.
- Po wnikliwej analizie wyników badań georadaru, które Instytut Pamięci Narodowej przeprowadził na Cmentarzu Parafialnym w Dzierżoniowie, podjęto decyzję o działaniach ekshumacyjnych. „Nie oznacza to jednak, że znajdziemy szczątki ludzi, których poszukujemy” - mówi Krzysztof Szwagrzyk, naczelnik Oddziałowego Biura Edukacji Publicznej wrocławskiego oddziału IPN-u. Poszukiwania grobów Jerzego Kaszyńskiego i Jerzego Pizły - członków Armii Krajowej, na których 17 stycznia 1947 r. w dzierżoniowskim więzieniu został wykonany wyrok śmierci, przeprowadzono 19 lutego na Cmentarzu Parafialnym w Dzierżoniowie przy ul. Wrocławskiej. Przy pomocy georadaru przeszukano przestrzenie między grobami przy cmentarnym murze. Tę prawdopodobną lokalizację ustalono na podstawie relacji świadków. Wstępne wyniki były obiecujące. Dogłębna analiza potwierdziła silne naruszenia struktury ziemi świadczące o pochówku w badanych miejscach między nagrobkami. „W oparciu o te wyniki zostaną podjęte działania ekshumacyjne” - informuje dr hab. Krzysztof Szwagrzyk, naczelnik Oddziałowego Biura Edukacji Publicznej wrocławskiego oddziału IPN-u. „To nie oznacza oczywiście, że na pewno znajdziemy szczątki ofiar systemu komunistycznego. To miejsce pod murem cmentarnym, gdzie przed wojną chowano samobójców i nienarodzone dzieci” - mówi historyk. Nie ma więc gwarancji, ale jest nadzieja. – „Wiem jedno: nie możemy nie zrobić ekshumacji” - przekonuje członek IPN-u. Tygodnik Dzierżoniowski, 11.03.2008 r.
- „Z największą brutalnością. Zbrodnie Wehrmachtu w Polsce, wrzesień – październik 1939 rok.” To tytuł wystawy, na którą zaprasza szczecinian Instytut Pamięci Narodowej oraz klub „Delta”. Wernisaż wystawy już w środę. – Wystawa prezentuje okrutne, długi czas owiane tajemnicą, zbrodnie dokonywane przez żołnierzy Wehrmachtu – wyjaśnia Agnieszka Gorczyca ze szczecińskiego oddziału IPN. – Przełamuje legendę funkcjonującą w świadomości niemieckiego społeczeństwa o „rycersko walczących żołnierzach Wehrmachtu”. Ekspozycja uzupełnia prezentację przygotowaną przez hamburski Instytut Badań Społecznych „Wojna na wyniszczenie. Zbrodnie Wehrmachtu 1941-1944”. Wystawę przygotował Instytut Pamięci Narodowej oraz Niemiecki Instytut Historyczny w Warszawie. Wernisaż wystawy odbędzie się w środę o godz. 15 w klubie „Delta” przy ul. Racławickiej 10 w Szczecinie. Wystawę można oglądać do końca marca. Wstęp wolny.” Kurier Szczeciński, Gazeta Wyborcza. Szczecin, 11.03.2008 r.
|