|
|
PRZEGLĄD MEDIÓW - 5 marca 2008 r.
KRÓTKO:
- „Prezes IPN powiedział, że problem wysiedleń dotyczy nie tylko Niemców, ale i Polaków. Janusz Kurtyka przypomniał w rozmowie z Informacyjną Agencją Radiową, że około 6 milionów Polaków musiało porzucić swoje domy w czasie i po drugiej wojny światowej. Doktor Kurtyka rozmawiał o tym z IAR z okazji otwarcia w Parlamencie Europejskim w Brukseli wystawy »Wygnańcy«. Ekspozycja, przygotowana przez Instytut Pamięci Narodowej, ukazuje przymusowe deportacje i wysiedlenia obywateli polskich, przeprowadzone po wybuchu II wojny światowej przez okupanta niemieckiego i sowieckiego. Doktor Kurtyka powiedział, że wystawa ma uświadomić osobom, uczestniczącym w debacie europejskiej, iż problem wysiedleń jest także problemem polskim. Prezes IPN podkreślił, że Polska powinna otwarcie mówić o tej tragedii, za którą odpowiedzialność ponoszą rządy Trzeciej Rzeszy i Związku Sowieckiego. Nikt nie może zagwarantować, jakie będzie społeczne oddziaływanie tego typu wystaw, ale musimy robić to, co jest naszym obowiązkiem - dodał prezes IPN. Janusz Kurtyka powiedział, że wystawa w symbolicznym skrócie prezentuje wygnanie i męczeństwo Polaków. Jej teza brzmi, że wygnanie było dopełnieniem ludobójstwa, jakie spotkało nasz naród w czasie wojny. Wystawę zlokalizowano w głównym ciągu komunikacyjnym gmachu Parlamentu Europejskiego. Mówiąc o skali wysiedleń Polaków, prezes IPN powiedział, że po Kampanii Wrześniowej Niemcy wysiedlili z ziem przyłączonych do Rzeszy około 900 tysięcy ludzi. Sowieci wywieźli na Wschód 320 tysięcy osób, a ze strefy przygranicznej wysiedlili 138 tysięcy. Po rozpoczęciu realizacji tak zwanego »Generalplan Ost« Niemcy wywieźli z Zamojszczyzny 110 tysięcy ludzi, a po Powstaniu Warszawskim wypędzono ze stolicy około pół miliona. Po zakończeniu wojny z ziem przyłączonych do Związku Sowieckiego przesiedlono do Polski ponad milion 250 tysięcy osób, a pół miliona Polaków pozostało na Zachodzie. Do Związku Sowieckiego wywieziono też kilkadziesiąt tysięcy żołnierzy Armii Krajowej”. IAR, PAP, Onet.pl, itvp.pl, prawy.pl, bankier.pl, 4.03.2008 r., Rzeczpospolita, Życie Warszawy, 5.03.2008 r.
- „Do Instytutu Pamięci Narodowej wpłynęło już 45 tys. oświadczeń lustracyjnych osób publicznych według nowego wzoru - w miejsce poprzedniego, zakwestionowanego w 2007 r. przez Trybunał Konstytucyjny. Rzecznik IPN Andrzej Arseniuk powiedział we wtorek PAP, że wpłynęły już oświadczenia m.in. z Kancelarii Prezydenta, Sejmu, Senatu i Premiera, z Państwowej Komisji Wyborczej oraz z większości ministerstw. »Czekamy na zakończenie napływu, którego główna fala powinna potrwać do końca marca« - dodał. We wrześniu 2007 r. weszła w życie nowelizacja ustawy lustracyjnej, dostosowująca ją do wyroku Trybunału Konstytucyjnego. W maju 2007 r. uznał on za niekonstytucyjne 39 zapisów nowego prawa lustracyjnego z października 2006 r. Likwidowało ono m.in. urząd Rzecznika Interesu Publicznego, którego funkcje przekazano pionowi lustracyjnemu IPN; orzekanie o prawdziwości oświadczeń powierzono zaś sądom okręgowym. (…) Prawdziwość oświadczeń - które ma publikować IPN - zbada pion lustracyjny IPN i sądy powszechne. Osoba uznana za »kłamcę lustracyjnego« straci swą funkcję i na czas od 3 do 10 lat nie będzie mogła pełnić funkcji publicznych. Osobom pełniącym funkcje nie pochodzące z wyborów za niezłożenie oświadczenia grozi utrata funkcji. Ten, kto przyzna się do związków ze służbami PRL, nie traci automatycznie funkcji publicznej; decyzję podejmuje organ powołujący lub pracodawca”. PAP, 4.03.2008 r., Rzeczpospolita, 5.03.2008 r.
- W dzienniku „Polska” wywiad z prof. Jerzym Eislerem, dyrektorem warszawskiego oddziału IPN. Polska: Co w znanym przekazie o Marcu’68 jest jeszcze nieprawdziwe? Prof. Eisler: Mówi się często, że marzec ’68 ogranicza się do Warszawy. Tymczasem dziś już wiemy, że demonstracje uliczne miały miejsce kilkunastu miastach Polski. Była to fala protestów, w której łącznie wzięło udział kilkadziesiąt tysięcy osób. Polska: Panuje tez przekonanie, że marcowe protesty to wyłączna zasługa tzw. komandosów. Czy to kolejny mit? Prof. Eisler: ich środowisko odegrało główną, a jestem nawet bliski powiedzenia, że wyłączna rolę w przygotowywaniu wydarzeń marcowych. Jednak najsłynniejsi »komandosi«, czyli np. Jan Lityński i Henryk Szlajfer, zostali aresztowani jeszcze przed wiecem studenckim z 8 marca. Karol Modzelewski i Jacek Kuroń zostali aresztowani tego samego dnia wieczorem, a Adam Michnik 9 marca. wszyscy obserwowali wydarzenia marcowe zza krat. Oczywiście ci spośród »komandosów«, którzy nie zostali aresztowani, odegrali duża rolę w studenckim ruchu marcowym. Ale w sumie marzec’68 robili inni”. Polska, Polska - Dziennik Bałtycki, Polska - Dziennik Zachodni, 5.03.2008 r.
- Do udziału w programie „Rozmowy Jedynki” (godz. 12.30 – 14.00) zaproszeni zostali specjalni goście – historycy, językoznawcy, politolodzy, a także działacze opozycji w czasach PRL-u. Porozmawiają o różnych aspektach tamtych wydarzeń – genezie, przebiegu, konsekwencjach, języku, legendzie pokolenia Marca ’68 – czytamy na stronach Polskiego Radia. Gościem dzisiejszych rozmów dotyczących wydarzeń marcowych był dr Łukasz Kamiński, wicedyrektor biura Edukacji Publicznej IPN. Polskie Radio PR 1, 5.03.2008 r. a także Polskie Radio PR 2, 5.03.2008 r. Gościem jutrzejszych rozmów w Polskim Radiu będzie prezes IPN Janusz Kurtyka.
- „Wicepremier i szef MSWiA Grzegorz Schetyna zapowiedział, że wojewodowie będą potwierdzać polskie obywatelstwo osób, które wyemigrowały z kraju po Marcu'68. - Te sprawy będą prowadzone szybko i bardzo szybko - powiedział wicepremier. Dodał, że procedura ma być »wręcz błyskawiczna«. Zapowiedział, że wysłana zostanie informacja do wojewodów w tej sprawie. - Jeśli chodzi o kwestię obywatelstwa to wysyłamy informację do zainteresowanych wojewodów. To oni mają potwierdzić polskie obywatelstwa z marca 1968r - mówił Schetyna. - Jeśli decyzje wojewodów będą negatywne, osobom takim służy odwołanie bezpośrednio do ministerstwa spraw wewnętrznych i administracji - dodał. (…) Kwestia zwrotu obywatelstwa polskiego około kilkunastu tysiącom emigrantów z Marca 68 od lat jest przedmiotem dyskusji publicznych oraz skarg emigrantów do polskich sądów, przed którymi ubiegają się o tzw. potwierdzenie obywatelstwa polskiego. Według prawa, obywatelstwa polskiego nie można przywrócić; może je jedynie nadać prezydent na wniosek zainteresowanego. Możliwe jest jednak potwierdzenie, że obywatelstwo nigdy nie zostało utracone. Potwierdzenie takie wydają wojewodowie”. Onet.pl, 4.03.2008 r., Gazeta Wyborcza, Dziennik Zachodni, 5.03.2008 r.
- „Wicepremier Grzegorz Schetyna porównał kwestię przywracania obywatelstwa osobom, które wyjechały z Polski po wydarzeniach marca 1968 r., do sprawy tzw. późnych przesiedleńców do Niemiec. Później stwierdził, że wydane przez jego resort dyspozycje odnoszą się tylko do tej pierwszej kategorii. Jednak czy nie stworzy to precedensu, który będzie wykorzystywany w powtórnym uzyskiwaniu obywatelstwa polskiego przez Niemców i podejmowaniu przez nich roszczeń majątkowych? Minister spraw wewnętrznych i administracji Grzegorz Schetyna porównał wczoraj w porannym programie w Radiu Zet przywracanie obywatelstwa osobom pochodzenia żydowskiego, które wyjechały po 1968 r., do podobnej kwestii tzw. późnych przesiedleńców. - Ta sprawa jest bardzo skomplikowana i nie dotyczy tylko tych, którzy wyjechali między 1968 a 1972 rokiem. Dotyczy, w związku z dwiema uchwałami Rady Państwa, które zostały uchwalone w latach 50., także mniejszości niemieckiej, która wyjechała po 1956 r. - stwierdził Schetyna. Po południu wicepremier zaznaczył jednak, że nakazanie wojewodom przywracania obywatelstwa będzie dotyczyło tylko osób pochodzenia żydowskiego. (…) Przy okazji tych wyjazdów w 1968 roku wyjechało też wielu byłych zbrodniarzy komunistycznych, którzy do dzisiaj pobierają wysokie emerytury, renty, byłych prokuratorów wojskowych, sędziów wojskowych, oprawców stalinowskich, i tutaj trzeba być ostrożnym - podkreślił sekretarz generalny PiS Joachim Brudziński. Antoni Dudek, historyk PRL i doradca prezesa Instytutu Pamięci Narodowej, stwierdził, że te osoby stanowią margines marcowej emigracji, a poza tym - w jego ocenie - trudno przypuszczać, żeby chciały odzyskać obywatelstwo polskie. Według szacunków po 1968 r. wyjechało z Polski także ok. 200 byłych pracowników bezpieczeństwa i informacji wojskowej odpowiedzialnych za zbrodnie stalinowskie. Byli to m.in. Helena Wolińska-Brus, Józef Bukar czy Stefan Michnik”. Nasz Dziennik, 5.03.2008 r.
- Jerzy Autuchiewicz, historyk z białostockiego Oddziału IPN: „W Białymstoku skala protestów marcowych była bardzo nikła. (...) Trzeba jednak pamiętać, że Białystok był bardzo młodym ośrodkiem akademickim. Kierunki humanistyczne nie miały silnej pozycji, a to z reguły na nich zaczynały się protesty. Białystok był też miastem prowincjonalnym, w którym przeważali ludzie z okolicznych wsi. Pamiętali o swoim awansie społecznym, który mogli osiągnąć dzięki władzy ludowej i bali się występować przeciwko niej. (...) Największą akcją w Białymstoku było rozrzucenie około stu ulotek z tekstem „W partii pełno chamów”. Na murach Akademii Medycznej malowano także napisy, które mówiły o solidaryzowaniu się z protestującymi w Warszawie studentami”. Gazeta Współczesna, 5.03.2008 r.
- „Dokumentalista Jacek Sawicki opowiada o realizacji filmu „Taśmy marca” przywołującego wydarzenia z 1968 roku. Premiera jutro w TVP 1 o godz. 22.30. Rz: Taśmy, które są tworzywem tego filmu, widzowie zobaczą po raz pierwszy. Skąd się wzięły? Jacek Sawicki: Zostały odnalezione w archiwach IPN. Były w bardzo złym stanie ze śladami wielokrotnego przemontowywania. Moja praca polegała na dokonaniu rekonstrukcji materiału i chronologicznym ułożeniu. Filmowe kadry pokazują dzień po dniu, co działo się od 9 do 22 marca, czyli od pierwszych rejestrowanych starć na ulicach Warszawy na Krakowskim Przedmieściu, aż do zakończenia strajku na Politechnice Warszawskiej. Nie ma ani jednego ujęcia z 8 marca, bo przebieg wydarzeń wszystkich zaskoczył. Zachowała się jednak cała istotna dla pozostałych dni dokumentacja filmowa – manifestacje, pochody, wiece i strajki, wreszcie walki uliczne. W rezultacie jest to opowieść nie tyle o polityce, ile o wydarzeniach, ludziach i w znacznej mierze emocjach”. Rzeczpospolita, 5.03.2008 r.
- „Nowy program publicystyczny »Cienie PRL«, który poprowadzi redaktor Bronisław Wildstein debiutuje dziś na antenie telewizyjnej Jedynki o godz. 22. Przy realizacji tego cyklu z dziennikarzami współpracuje Instytut Pamięci Narodowej. Program ma, w założeniu twórców, pokazać, jak bardzo PRL widoczna jest nadal niemal codziennie w III RP. Ludowa historia rzuca długi cień na naszą rzeczywistość. Nie tylko wtedy, kiedy część mieszkańców Sosnowca chce reklamować swe miasto poprzez »nieśmiertelnego« towarzysza Edwarda Gierka, a radni Rzeszowa postulują, by nazwać jedną z ulic imieniem Władysława Kruczka - członka KPP i PPR, a także uczestnika antysemickiej nagonki w 1968 r. (nie przeszkodziło mu to jednak w osiągnięciu wyróżnienia w postaci Orderu Budowniczych Polski Ludowej). Autorzy »Cieniów PRL« chcą ujawnić m.in. kulisy transformacji systemu komunistycznego w demokratyczną Polskę i uzmysłowić, zwłaszcza młodym widzom, jak mocno najnowsza historia, jaką znają głównie z podręczników, jest zafałszowana. Co gorsza, wielu wcale to nie przeszkadza. Pierwszy odcinek dotyczy historii i konsekwencji wyboru funkcjonariuszy MO, którzy w roku 1981 na fali »Solidarności« zaangażowali się w tworzenie niezależnych »mundurowych« związków. (…) W kolejnych odcinkach zobaczymy m.in. symbole PRL, następstwa »antylustracyjnego buntu« i wiele innych ciekawych tematów. Jak obiecują autorzy programu - postarają się także pokazywać materiały, które dla niektórych z nas mogą być szokiem. Rozprawiają się bowiem z mitami, jakie odziedziczyliśmy po PRL. A nadal utwierdzają nas czasem w takich przekonaniach osoby, których kariery związane są z funkcjonowaniem systemu komunistycznego”. Dziennik Polski, Rzeczpospolita, Nasza Polska, nr 10/2008 r., 5.03.2008 r. W Super Expressie i Polsce wywiad z prowadzącym program „Cienie PRL” Bronisławem Wildsteinem, Super Expressie, Polska, 5.03.2008 r. Gośćmi programu „Kwadrans po ósmej” byli Antoni Dudek, doradca prezesa IPN, Maciej Korkuć oraz prowadzący program Bronisław Wildstein. TVP 1, 5.03.2008 r.
- „Tegoroczne, 27. obchody rocznicy wydarzeń bydgoskiego marca 81', będą połączone z dyskusją na temat samorządności - powiedział senator Jan Rulewski, ofiara wydarzeń bydgoskich i koordynator tegorocznych obchodów. »Podczas tegorocznych obchodów historia będzie służyć jako pretekst do mówieniu o dniu dzisiejszym i o przyszłości« - powiedział na wtorkowej konferencji prasowej w Sejmie Rulewski. Podkreślił, że dyskusja na temat samorządności ma pokazać co trzeba zrobić, aby usunąć przeszkody, by dzisiejsza Polska nie »ześlizgiwała się« w stronę Polski komunistycznej. Patronat nad obchodami rocznicy »wydarzeń bydgoskich« objął marszałek Sejmu Bronisław Komorowski. Rulewski, wraz z innym działaczem »Solidarności« Mariuszem Łabentowiczem i działaczem chłopskim Michałem Bartoszcze, 19 marca 1981 roku został poważnie pobity przez oddziały ZOMO (Zmotoryzowanych Odwodów Milicji Obywatelskiej) podczas sesji Wojewódzkiej Rady Narodowej w Bydgoszczy. Uroczystości rocznicowe w Bydgoszczy będą trwały dwa dni. Na 17 marca zaplanowano sesję samorządową Związku Miast Polskich oraz wystawę historyczną »Chodź opowiem Ci o tych wypadkach«. 19 marca odbędzie się spotkanie z Lechem Wałęsą, a także premiera filmu Janusza Petryckiego i Grzegorza Eberhardta - »Prowokacja bydgoska«". PAP, 4.03.2008 r.
- „Na kary dwóch lat pozbawienia wolności w zawieszeniu na pięć lat krakowski sąd skazał we wtorek dwóch byłych funkcjonariuszy SB, oskarżonych o psychiczne i fizyczne znęcanie się w 1980 roku nad zatrzymanym działaczem opozycji. Oskarżeni mają też zapłacić pokrzywdzonemu w sumie 18 tys. zł nawiązki. Wyrok jest nieprawomocny. Akt oskarżenia w tej sprawie skierował do sądu krakowski oddział IPN. Oskarżył w nim byłych funkcjonariuszy SB - Edwarda W. i Marka K. o to, że 8 lipca 1980 r. w Krakowie, jako funkcjonariusze państwa komunistycznego, razem z nieustalonym funkcjonariuszem Milicji Obywatelskiej znęcali się fizycznie i psychicznie nad zatrzymanym Pawłem Witkowskim. Według IPN, wielokrotnie uderzali pokrzywdzonego pięścią w brzuch oraz otwartą ręką w twarz, szarpali za brodę i wyrywali włosy z głowy. Mieli też uderzać głową zatrzymanego o ścianę, kopać go po nogach i stawać obcasami butów na palce stóp, a także wielokrotnie znieważać go i grozić pozbawieniem życia”. PAP, 4.03.2008 r.
- „Eurodeputowany PO Jerzy Buzek poinformował we wtorek, że osobiście złożył oświadczenie lustracyjne w Państwowej Komisji Wyborczej, ponieważ poprzednie, które wysłał pocztą, nie dotarło w wyznaczonym terminie, czyli do 19 lutego. Dyrektor zespołu prawnego w Krajowym Biurze Wyborczym przy PKW Beata Tokaj w rozmowie z PAP potwierdziła, że oświadczenie lustracyjne Jerzego Buzka wpłynęło do Komisji we wtorek. »Oświadczenie lustracyjne złożyłem w terminie. Ponieważ z niewyjaśnionych przyczyn nie dotarło ono do Państwowej Komisji Wyborczej, złożyłem dzisiaj wniosek powtórnie, bezpośrednio w siedzibie Państwowej Komisji Wyborczej« - oświadczył były premier w komunikacie przesłanym we wtorek PAP. Poza oświadczeniem Buzka, PKW nie otrzymała na czas oświadczeń dwóch innych eurodeputowanych: Bronisława Geremka (PD) i Marka Siwca (SLD). Beata Tokaj poinformowała w poniedziałek PAP, że Geremek przysłał 15 lutego list do Komisji, w którym informuje, że nie złoży oświadczenia. Siwiec natomiast nie przysłał żadnego wyjaśnienia, ale w poniedziałek w rozmowie z PAP zapewnił, że »w normalnym trybie« pocztą przekazał PKW oświadczenie. Sprawę zamierza wyjaśniać”. PAP, IAR, 4.03.2008 r., Rzeczpospolita, Gazeta Wyborcza, Dziennik, 5.03.2008 r.
- „Wydarzenia sprzed 40 lat są nieobecne w świadomości młodych Polaków - 87 proc. nie wie, co się wtedy działo. A jak już budzą skojarzenia, to głównie ulgę, że dziś nie ma powodów do protestu (59 proc.) bądź obojętność (26 proc.). Do wiedzy o tym, co działo się w Polsce 1968 r., przyznało się w sondażu »Gazety« 13 proc. gimnazjalistów, licealistów i studentów. Niektórzy trochę na wyrost: zapytani o to, co konkretnie, potrafili odpowiedzieć, że był to wybuch II wojny światowej lub wybór Karola Wojtyły na papieża. Tylko nieco ponad połowa z tych 13 proc. wiedziała, że chodzi o demonstracje studenckie lub represje antysemickie. Podobnie było w dużym badaniu z 2004 r. przeprowadzonym przez Pentor. W otwartym pytaniu o wydarzenia, których można się wstydzić w historii Polski, Marzec wymieniły trzy osoby spośród tysiąca badanych. 8 marca 1968 r. na dziedzińcu Uniwersytetu Warszawskiego wiecowali studenci. Żądali przywrócenia na studia Adama Michnika i Henryka Szlajfera, domagali się też swobód obywatelskich. Gdy opuścili teren UW, zaatakowała ich brutalnie milicja i tzw. aktyw robotniczy, czyli zwiezieni tam przez władze i uzbrojeni w pałki członkowie partii z fabryk i urzędów”. Gazeta Wyborcza, 5.03.2008 r.
- „Postępowanie w sprawie zbrodni, jakich dopuścili się wtedy polscy milicjanci na niemieckiej ludności, wszczął szczeciński oddział IPN. Do tej pory sprawą zajmował się tylko pion badawczy Instytutu, który poszukuje grobów Niemców zamordowanych zimą 1945-46 w Świnoujściu. Na skutek spiętrzenia kry na Świnie zerwane zostało jedyne połączenie drogowe z Polską. Pracownicy UB i MO, pozbawieni nadzoru ze strony przełożonych, stali się panami życia i śmierci dla mieszkańców Świnoujścia. Według ustaleń IPN, zatrzymywani pod byle pretekstem Niemcy byli zabijani, umierali w areszcie z głodu i chorób. Liczbę śmiertelnych ofiar szacuje się na 40. IPN ma co najmniej dwóch bezpośrednich świadków tamtych wydarzeń. Jeden z nich - kierownik referatu śledczego MO zaprzecza, aby w areszcie dochodziło do samosądów. Jego słowom przeczą dokumenty znajdujące się w archiwach IPN. Jest w nich m.in. mowa o Werginie Frycu, który był członkiem zarządu Świnoujścia i został zamordowany na posterunku MO. (…) Prokuratorzy Instytutu mogą postawić zarzuty tylko w sprawie, która nie była dotychczas osądzona. IPN zakłada, że większości zabójstw nie objęto śledztwem, bo kierownictwo Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego postanowiło nie rozdmuchiwać sprawy”. Gazeta.pl – Szczecin, 4.03.2008 r.
- Artykuł Pawła Knapa z OBEP IPN Szczecin ”Jak Szczecin żegnał Stalina”: „5 marca 1953 r. w dniu śmierci Józefa Stalina we wszystkich zakładach pracy, instytucjach i urzędach Szczecina zorganizowano masówki, na których, pod okrytym kirem portretem zmarłego, odczytano oficjalne komunikaty. W budynku konsulatu ZSRR przy ul. Moniuszki 20 na ręce konsula Borysa Zybina kondolencje złożyły delegacje m.in. Stoczni Szczecińskiej, huty, Izby Rzemieślniczej, Polskiego Radia i Wyższej Szkoły Ekonomicznej. Na 7 marca 1953 r. Władysław Wolski, przewodniczący Prezydium Miejskiej Rady Narodowej, zwołał uroczystą żałobnym kirem. Tramwaje oraz frontony wielu domów i budynków użyteczności publicznej przyozdobiono wielkimi portretami. »Nieśmiertelne imię Stalina zawsze żyć będzie w sercach narodu polskiego i całej postępowej ludzkości« – głosił napis na gmachu Powszechnego Domu Towarowego (dzisiejsza Galeria Centrum). (...) Trudno znaleźć w prasie informacje o czymkolwiek, co zakłóciłoby czas żałoby. Inna jest lektura meldunków funkcjonariuszy aparatu bezpieczeństwa. W dniu pogrzebu zastępca szefa Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Szczecinie ppłk Włodzimierz Zwierchanowski, w piśmie skierowanym do naczelników wydziałów operacyjnych, szefów struktur powiatowych oraz komendanta wojewódzkiego MO, zarzucił nadsyłanym meldunkom dotyczącym wrogich wypowiedzi, zatrzymań i aresztowań niedomówień i usterki. Nie podawano w nich bowiem dokładnych danych personalnych zatrzymanych lub aresztowanych , a samo zajście nie zawsze było przedstawiane »w wystarczająco jasny sposób«. (...) Naczelnicy wydziałów WUBP mieli uwzględnić aktywność członków rad narodowych na szczeblu województwa, miasta i dzielnic, opisać charakter wypowiedzi, całość przygotować w formie oceny politycznej i do 8 kwietnia 1953 r. przesłać na ręce szefa WUBP w Szczecinie ppłk. Eliasza Kotona, dołączając mapę terenu »z naniesieniem wszelkich przejawów wrogiej działalności«. (...) Większą liczbę »wrogich wypowiedzi« odnotowuje sprawozdanie naczelnika Wydziału IX (..)Jeden z pracowników Szczecińskich Zakładów Nawozów Sztucznych stwierdził, że tow. Stalin powinien już dawno pójść do »Piotra« i że »znów dużo ludzi pójdzie do więzienia, bo w Związku Radzieckim toczy się walka o zajęcie miejsca tow. Stalina«. Inny oświadczył, że »Stalin poszedł tam, gdzie trzeba«. (...) Autorów odnotowanych w sprawozdaniu negatywnych stwierdzeń aresztowano, a sprawy kierowano do prokuratury.” Gazeta Wyborcza, 05.03.2008 r.
- „Szykuje się kolejna przykra afera lustracyjna w polski Kościele. Jan wynika z publikacji IPN – długoletnim współpracownikiem SB był ks. prof. Cyprian Rogowski, członek rady naukowej Episkopatu dziekan Wydziału Teologii uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego. W czerwcu z rąk domniemanego TW »Kamila« doktorat honoris causa warmińsko-mazurskiej uczelni odbierać ma sam kardynał Stanisław Dziwisz”. Gazeta Polska, 10/2008, 5.03.2008 r.
- Chcę poddać się karze ustalonej z prokuratorem - oznajmił wczoraj Zygmunt B., jeden z pięciu poznaniaków oskarżonych w sprawie tak zwanych fałszywych kombatantów Czerwca 56. (...) Zygmunt B., którego wspomagał jego adwokat poprosił sąd o karę sześciu miesięcy w zawieszeniu na dwa lata. - To biedny chory człowiek, który dał się zmanipulować prokuratorowi z IPN-u - mówił Janusz P. Podczas przerwy zaatakował adwokata swojego dawnego kolegi. Domagał się od niego wyjaśnień, dlaczego działa na szkodę swojego klienta, doradzając mu, by zgodził się na wyrok bez procesu. (...) Na sali sądowej pozostało czterech oskarżonych, którzy nie przyznają się do winy. Twierdzą, że byli tam [podczas Czerwca 56] , walczyli i nie chcieli wyłudzić pieniędzy dla kombatantów czerwca 56 za wymyślone zasługi. O tym, że mogli popełnić przestępstwo zawiadomił prokurator poznańskiego IPN, Mirosław Sławeta. - Moi koledzy mówią prawdę. Mieliśmy po siedemnaście lat, widywaliśmy się codziennie. Razem żeśmy mieszkali i razem walczyliśmy - powiedział Zygrfyd B., który został zatrzymany 29 czerwca i przesiedział do 28 sierpnia 1956 r. Wczoraj mówił jako pierwszy z pozostałej czwórki. (...) Pozostałych mężczyzn sąd chce wysłuchać 28 marca. Maja nadzieję, że będzie im towarzyszył adwokat z urzędu. Nie jest to jednak takie pewne, gdyż zaginął wniosek w sprawie przyznania obrońcy. Polska - Głos Wielkopolski, 5.03.2008 r.
- Instytut Pamięci Narodowej straszy sądem i zbiera informacje o pozostałościach totalitaryzmu w całym kraju. W kręgu jego zainteresowania znajdzie się więc również pomnik Żołnierza Polskiego i Radzieckiego, symbolizujący ich wspólną walkę w czasie II wojny światowej, stojący w parku przy ul. Mickiewicza w Oleśnicy. Kilka lat temu w mieście toczyła się gorąca dyskusja na temat jego dalszego losu. Wszystko wskazuje więc na to, że obelisk się uchowa. Przynajmniej na razie. Niewykluczone jednak, że do władz miasta i radnych trafi pismo z Instytutu Pamięci Narodowej, który zasugeruje jego usunięcie. I to w zasadzie tyle, co historycy będą w stanie zrobić. Dr Maciej Korkuć z krakowskiego IPN, który koordynuje ogólnopolską akcję, przyznaje, że jedynie to może zrobić. „My nie mamy możliwości prawnych, by przenosić pomniki w inne miejsca” – dodaje. Oleśniczanin, 5.03.2008 r.
|