Nawigacja

Media o IPN

PRZEGLĄD MEDIÓW – 16 maja 2017

KRÓTKO:

  • IPN opowiada za granicą o polskiej historii – Instytut Pamięci Narodowej rozpoczął w Brukseli cykl spotkań poświęconych polskiej historii; pierwszym tematem było Polskie Państwo Podziemne. Jak mówi PAP prezes IPN Jarosław Szarek, „Przystanek Historia” działa już w Wilnie, a po Brukseli kolejnym miastem, gdzie zagości, będzie Nowy Jork. W Ambasadzie RP w Brukseli przez najbliższe dwa tygodnie można oglądać wystawę poświęconą ruchowi oporu w okupowanej Polsce. Ekspozycja powstała w ramach organizowanego przez IPN cyklu spotkań „Przystanek Historia”, który ma promować polską historię na świecie. – Wystawą inaugurujemy w Brukseli - i to jest pierwsze miejsce w Europie Zachodniej – działalność „Przystanku Historia”. Mamy już taki w Wilnie, gdzie mieszka wielu naszych rodaków, przygotowujemy się do otwarcia „Przystanku” w Grodnie. Bruksela jest pierwszym miastem w Europie Zachodniej – powiedział PAP prezes IPN-u Jarosław Szarek. Dodał, że za miesiąc inauguracja „Przystanku” nastąpi w Nowym Jorku.  Szarek podkreśla, że IPN wybrał Brukselę, bo mieszka tu liczna emigracja – z czasów powojennych, czasów Solidarności, ale też tysiące rodaków pracuje w instytucjach unijnych. IPN chce, żeby Polacy w Belgii dzielili się polską historią z mieszkańcami tego kraju. Co 3-4 miesiące pracownicy Instytutu będą przyjeżdżać do stolicy Belgii, by prowadzić warsztaty edukacyjne i pokazywać filmy, nie tylko w polskiej ambasadzie, ale przede wszystkim w polskich szkołach. – Chodzi o to, by najmłodsze pokolenie, ale też ich rodzice, nie zapomnieli, skąd przybyli i byli dumni z historii Polski – powiedział prezes IPN. W czasie inauguracji „Przystanku” wykład na temat fenomenu Polskiego Państwa Podziemnego wygłosił dr Tomasz Ginter z IPN-u. Wcześniej pracownicy IPN-u prowadzili zajęcia dla uczniów klas V i VI szkoły podstawowej i gimnazjalistów w polskiej szkole w Brukseli, gdzie uczy się prawie tysiąc dzieci. Oprócz warsztatów dotyczących historii II wojny światowej, uczniowie mogli razem z edukatorami IPN uczestniczyć w „śledztwie katyńskim”, dzięki któremu dowiedzieli się, kim były ofiary Zbrodni Katyńskiej. Pracownicy Instytutu poprowadzili także szkolenie dla ok. 20 nauczycieli polskich szkół z Belgii i Holandii. PAP, dzieje.pl, 15 maja 2017.

  • Identyfikacja szczątków żołnierzy NSZ w tym roku – jeszcze w br. zostanie przeprowadzona identyfikacja szczątków żołnierzy NSZ ze zgrupowania Henryka Flamego „Bartka”, odnalezionych w ub.r. podczas poszukiwań w pobliżu Starego Grodkowa na Opolszczyźnie – zapewnił PAP wiceprezes IPN prof. Krzysztof Szwagrzyk. Naczelnik oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Katowicach Ewa Koj poinformowała PAP, że badania genetyczne odnalezionych szczątków, przeprowadzone z 21 próbek zębów, pozwoliły na uzyskanie 20 profili DNA, które mogą posłużyć do dalszej identyfikacji. Dodała, że podczas prac poszukiwawczych odnaleziono też cztery czaszki, które nie były częścią żadnego ze szkieletów. One także będą poddane badaniom. Naczelnik zaznaczyła, że dotychczas nie zidentyfikowano żadnego z żołnierzy „Bartka”. Nie stwierdzono również, by któreś szczątki należały do kobiet. Zdaniem rzecznik IPN z Katowic Moniki Kobylańskiej z uwagi na odnalezione przedmioty w postaci odznak wojskowych oraz ryngrafów, jak i wcześniejsze ustalenia dokonane w ramach śledztwa prowadzonego przez oddziałową Komisję w Katowicach, zachodzi uzasadnione podejrzenie, iż są to szczątki żołnierzy „Bartka” – podkreśliła. Wiceprezes IPN poinformował PAP, że na przełomie maja i czerwca zespół poszukiwawczy wróci na Opolszczyznę. PAP, dzieje.pl, 15 maja 2017, „Rzeczpospolita”, „Nasz Dziennik”, 16 maja 2017.

  • Kolejne miejsca tajnych pochówków odkryte na Łączce – Naukowcy z IPN znaleźli na warszawskim cmentarzu powązkowskim w tzw. kwaterze Ł szczątki kolejnych osób zabitych po wojnie w więzieniu przy ul. Rakowieckiej w Warszawie. Prace na Powązkach trwają od 18 kwietnia. – Do tej pory odnajdywano wiele szczątków tzw. luźnych, wśród nich czaszki z widocznymi miejscami po postrzale – opisuje „Rzeczpospolitej” Anna Szeląg, zastępca dyrektora Biura Poszukiwań i Identyfikacji IPN. Antropolog ma ustalić, do ilu osób one należały. Wstępnie mowa o kilkunastu ofiarach. Pod ścieżką między kwaterami z lat 80. archeolodzy odnaleźli siedem jam grobowych. – Znaleźliśmy tam 15 szkieletów – dodaje Anna Szeląg. – Dochodzimy prawie do połowy obszaru wyznaczonego do badań. Do tej pory znaleźliśmy mnóstwo fragmentów szczątków ludzkich. Niestety nie są to pełne szkielety, ale pojedyncze kości, co sprawia, że identyfikacja i dopasowanie do siebie poszczególnych szczątków będzie bardzo utrudnione – wyjaśniał w rozmowie z „Gazetą Polską Codziennie” prof. Szwagrzyk, wiceprezes IPN-u. Zaznaczył również, że ma pewność, iż są to szczątki osób zamordowanych w więzieniu przy ul. Rakowieckiej. Przy niektórych szkieletach odnaleziono również fragmenty odzieży, obuwia, guziki wojskowe, w jednym wypadku był nawet medalik. TVP Regionalna, 15 maja 2017, „Rzeczpospolita”, „Gazeta Polska Codziennie”, interia.pl, 16 maja 2017.

  • Ustalenia Instytutu Sehna ws. teczki TW „Bolek" aktualne – tzw. opinia kryminalistyczna nt. dokumentów z teczki TW „Bolek", którą przedstawili pełnomocnicy Lecha Wałęsy, nie jest opinią w świetle kodeksu postępowania karnego – podał we wtorek PAP pion śledczy IPN. Ustalenia Instytutu Sehna w Krakowie w tej sprawie pozostają aktualne – podkreślono. – Ten dokument, który został przedstawiony przez pełnomocników Lecha Wałęsy, na pewno nie jest żadną opinią w rozumieniu przepisów kodeksu postępowania karnego – powiedział PAP dyrektor Głównej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu, zastępca Prokuratora Generalnego Andrzej Pozorski. Jak tłumaczył, przedstawione w ubiegłym tygodniu przez adwokata Jana Widackiego opracowanie „nie stwierdza żadnych okoliczności, które mają istotne znaczenie dla prowadzonego postępowania". Szef pionu śledczego w rozmowie z PAP zaprzeczył medialnym doniesieniom, że autorami opinii jest kilku profesorów; jedynym i wyłącznym autorem jest prof. Piotr Girdwoyń z Katedry Kryminalistyki Uniwersytetu Warszawskiego. – Prof. Girdwoyń przeprowadził jedynie analizę materiałów udostępnionych przez mecenasa Jana Widackiego i dokonał własnej oceny poprawności owej opinii biegłych z punktu widzenia wiedzy kryminalistycznej i poprawności zastosowanej w opinii metodyki badań – mówił Pozorski. – Nie dokonał natomiast badań identyfikacyjnych materiału dowodowego i porównawczego, bowiem nie dysponował takowym, stąd jednoznacznie zastrzegł, że przedstawione przezeń uwagi na temat opinii biegłych w żadnym razie nie przesądzają czy dokumenty dowodowe, czyli materiały SB z teczki TW „Bolek”, zostały nakreślone, bądź nienakreślone przez Lecha Wałęsę – podkreślił. – W istocie jest to jedynie teoretyczny wywód, który niczego w tej sprawie nie rozstrzyga, co też prof. Girdwoyń wyraźnie w swoim opracowaniu akcentuje. Dlatego też nie możemy przyjąć, że jest to »kontropinia« do opinii biegłych z Instytutu Sehna w Krakowie. Ustalenia poczynione przez biegłych wciąż pozostają aktualne – zaznaczył Pozorski. Podkreślił też, że w śledztwie wykonano również inne czynności procesowe, do wyników których pełnomocnicy Wałęsy nie mają dostępu; to m.in. przesłuchania byłych funkcjonariuszy SB. Szef pionu śledczego IPN dodał też, że w opracowaniu „sformułowano jedynie uwagi odnoszące się do materiału porównawczego, którym dysponowali biegli". – Uznając go, z teoretycznego punktu widzenia, za częściowo nieadekwatny – mówił Pozorski. Zauważył przy tym, że prof. Girdwoyń szeroko powołał się na literaturę i orzecznictwo sadów amerykańskich. – To nie ma żadnego przełożenia na proces karny w Polsce – podkreślił. Zwrócił też uwagę, że nieprawdziwe są informacje podawane przez Widackiego, że „teksty dowodowe, które powstawały w latach 70., były porównywane z materiałem z lat 80., 90.". PAP, dzieje.pl, onet.pl, interia.pl, rp.pl, 16 maja 2017.
  • Tomasz Sakiewicz o zapowiedzi likwidacji IPN – Likwidacja IPN jest (…) działaniem na szkodę polskiego interesu narodowego. Ta instytucja nie tylko pomaga ustalić, kto był zdrajcą, ale odkrywa również chwalebne karty historii naszego kraju mówi w wywiadzie dla portalu Fronda.pl Tomasz Sakiewicz, redaktor naczelny „Gazety Polskiej”. – IPN buduje polską tożsamość narodową. Przeszkadza to Platformie, która kiedyś znacznie ograniczała naukę historii w szkołach, teraz chciałaby zlikwidować taką instytucję jak IPN. Jest to element programu ograniczania wiedzy o polskiej historii, niszczenia polskiej tożsamości i PO brnie w tym kierunku – dodaje. Fronda.pl 15 maja 2017.
  • IPN tworzy mapę cmentarzy wojennych – Oddziałowe Biuro Upamiętniania Walk i Męczeństwa IPN w Lublinie zaczęło pracę nad własną bazą cmentarzy i grobów wojennych – poinformowała „Polska Kurier Lubelski”.  Baza ma także objąć miejsca pochówku związane z okresem antykomunistycznego podziemia po wojnie. – Chcemy, żeby ta baza miejsc była ogólnodostępna. Mamy nadzieję, że za pośrednictwem internetu – mówi dziennikowi Rafał Drabik z lubelskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej. IPN skorzysta z danych Lubelskiego Urzędu Wojewódzkiego, ale też wystąpi o dane do poszczególnych gmin. Informacje na temat tych miejsc można przekazywać telefonicznie (tel. 81 536 34 81, 81 536 34 82) lub mailowo na adres: mariusz.sawa@ipn.gov.pl, rafal.drabik@ipn.gov.pl. „Polska Kurier Lubelski, 16 maja 2017.
  • Dokumenty po „cichociemnym” przekazane do IPN –  portal niezależna.pl informuje jak pamiątki po „cichociemnym” trafiły do IPN. W marcu 2017 r. z Archiwum IPN w Warszawie skontaktował się telefoniczne mieszkający w Edynburgu w Szkocji Paweł Janczak, informując o odkryciu polskich dokumentów w domu sąsiada Nicka Milligana, który przeglądając papiery po zmarłym dziadku, przypadkowo natrafił na polskie przedmioty i dokumenty. Od swojej matki dowiedział się, że w czasie wojny u dziadka mieszkał polski „cichociemny”, który bardzo zżył się z całą rodziną państwa Milliganów. Oficer ten przed zrzutem do okupowanego kraju poprosił dziadka Nicka o przechowanie prywatnych dokumentów. Obawiał się o swoje życie ze względu na podejrzenie o szpiegostwo na rzecz obcego państwa. Po wojnie miał po dokumenty wrócić. Rodzina Nicka, nie wiedząc, co zrobić z odnalezionymi po latach pamiątkami, udała się po pomoc do sąsiada Polaka, który doradził im, aby przekazali je do Polski, do Instytutu Pamięci Narodowej. Odnalezione dokumenty należały do Tadeusza Starzyńskiego. 12 maja dokumenty zostały przekazane na ręce dyrektor Marzeny Kruk w Archiwum IPN osobiście przez Heather Milligan, która przyjechała do Polski z mężem i synem. Państwo Milliganowie z przedstawicielami AIPN udali się pod tablicę upamiętniającą oficerów i podoficerów policji II RP – cichociemnych żołnierzy AK, umieszczoną przed wejściem do Pałacu Mostowskich. Zwiedzili Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych w byłym więzieniu przy ul. Rakowieckiej oraz udali się na warszawskie Powązki Wojskowe, na grób Tadeusza Starzyńskiego. Na cmentarzu spotkali się z Prezydentem RP Andrzejem Dudą – w miejscu, gdzie trwają obecnie prace ekshumacyjne, prowadzone przez Biuro Poszukiwań i Identyfikacji IPN, oraz z prezesem IPN dr. Jarosławem Szarkiem oraz jego zastępcą dr. hab. Krzysztofem Szwagrzykiem. Niezalezna.pl, 15 maja 2017.
  • Wystawa IPN w Muzeum II Wojny Światowej – MIIWŚ w Gdańsku ma pierwszą wystawę czasową. To „Pierwsza odsłona. Okupacja niemiecka na Kaszubach i Kociewiu w 1939 r.” przygotowana w 2009 r. przez Instytut Pamięci Narodowej w Gdańsku – podaje trójmiejska „Gazeta Wyborcza”. Współautorem wystawy jest dr hab. Grzegorz Berendt, który od kilkunastu dni pełni funkcję wicedyrektora Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku. Ekspozycję tworzy 20 plansz, które przez osiem lat prezentowano m.in. w Muzeum Armii Krajowej w Krakowie, Muzeum Stutthof, Muzeum Piaśnickim i Muzeum Ziemi Kościerskiej. Wystawa odwiedzała też szkoły, filie bibliotek czy Klub Marynarki Wojennej „Riwiera” w Gdyni. Od 12 do 25 maja można ją obejrzeć przed wejściem na wystawę stałą Muzeum II Wojny. „Gazeta Wyborcza” (Trójmiasto), 16 maja 2017.
  • Debata o zbiorze zastrzeżonym na Uniwersytecie Łódzkim – Uniwersytet Łódzki zorganizował debatę poświęconą ujawnieniu dokumentów zebranych w Zbiorze Zastrzeżonym Instytutu Pamięci Narodowej. Po 15 czerwca – o ile polskie służby nie złożą wniosków o utajnienie niektórych z nich - wszystkie te dokumenty będą jawne. Doktor Witold Bagieński z Instytutu Pamięci Narodowej wyjaśniał, że w Zbiorze Zastrzeżonym jest jeszcze około dwustu metrów bieżących akt.  – To są rozkazy personalne, dokumentacja dotycząca spraw operacyjnych czy agentury – dodał. Profesor Ryszard Machnikowski z Uniwersytetu Łódzkiego mówił, że debata ma pokazać różne punkty widzenia dotyczące ujawniania po wielu latach tajnych dokumentów służb komunistycznych. Relację z debaty przygotowało Radio Łódź, 15 maja 2017.
  • Rajd szlakami pamięci – Pomorski Historyczny Klub Turystyczny „Szlakami pamięci” przy Oddziale Instytutu Pamięci Narodowej w Gdańsku zaprasza w najbliższą sobotę 20 maja na I Przejazd Rowerowy Śladami V Wileńskiej Brygady AK na Pomorzu. Przejazd rowerowy upamiętni 71. rocznicę spektakularnego rajdu szwadronu ppor. Zdzisława Badochy „Żelaznego” (1925–1946) po placówkach MO i UB na terenie powiatów starogardzkiego i kościerskiego. Aby wziąć udział w rajdzie, trzeba do 18 maja wysłać zgłoszenie wyłącznie drogą elektroniczną na adres e-mail: bartosz.januszewski@ipn.gov.pl. Uczestnicy wyruszą z Kalisk o godz. 10 w malowniczą trasę wiodącą przez urokliwe zakątki Kociewia. „Gazeta Polska Codziennie” (Pomorze), 16 maja 2017.
  • W tygodniku o nowej publikacji IPN – obszerną relację z promocji książki „Sowiecki aparat represji wobec litewskiego i polskiego podziemia 1944-1945”, zaprezentowanej niedawno przez IPN w Warszawie, wcześniej w Wilnie i Kownie, opublikował tygodnik „Najwyższy Czas”. – To dokumenty, które po raz pierwszy zostały opublikowane w Polsce – podkreślił podczas ich prezentacji prezes IPN Jarosław Szarek. Przypomniał, że koniec wojny nie oznaczał końca tragedii narodów Europy Środkowo-Wschodniej, które po okupacji niemieckiej zostały zniewolone przez Sowietów. – Dla Polski czy Litwy wojna trwała dużo dłużej, bo aż do lat osiemdziesiątych, gdy dziedzictwo Jałty zostało przezwyciężone – dodał. W promocji tomu dokumentów wzięli również udział przedstawiciele Centrum Badania Ludobójstwa i Ruchu Oporu Mieszkańców Litwy oraz Litewskiego Archiwum Akt Specjalnych. Litewski historyk, dr Arunas Bubnys, zaznaczył, że publikacja – pierwsza tej rangi w historiografii obu krajów – będzie korzystna dla Polaków i dla Litwinów. – Polacy dużo wiedzą o działalności Armii Krajowej na Wileńszczyźnie, ale mniej o litewskim ruchu oporu wobec Sowietów. Podobnie jest z Litwinami, którzy niewiele wiedzą o AK, a o wiele więcej o partyzantach litewskich – tłumaczył Bubnys. „Najwyższy Czas”, 16 maja 2017.
  • Recenzja książki o relacjach polsko-ukraińskich w „Nowej Europie Wschodniej” – Bez wątpienia najnowsza książka Mariusza Zajączkowskiego „Pod znakiem króla Daniela. OUN-B i UPA na Lubelszczyźnie 1944-1950” w pełni wpisuje się w nurt „lokalnej” historii, tym ciekawszej, że zbadanej od podszewki, poruszanej dotąd (choć w odniesieniu do terenów Zasania i Lubaczowskiego) przez takich historyków  regionalistów, jak Tomasz Bereza i Tomasz Róg – pisze  w kwartalniku „Nowa Europa Wschodnia” Damian Markowski. – Recenzowana ksiażka stanowi nie lada gratkę dla pasjonatów historii Polski i Ukrainy XX wieku. (…) Praca została oparta na bardzo szerokim wyborze źródeł, w tym dokumentach pochodzących z archiwów ukraińskich. Sposób opisywania wydarzeń budzi uznanie ze względu na pełen obiektywizm autora. Książka została opatrzona kilkudziesięcioma mało znanymi fotografiami – poleca Markowski. „Nowa Europa Wschodnia” nr 3-4/2017.
  • Dr Patryk Pleskot o rotmistrzu Pileckim – dr Patryk Pleskot, historyk z IPN, był gościem audycji „Historia na Dziś” w Polskim Radiu 24. Jak wskazywał wątek z Auschwitz jednoznacznie kojarzy się z rotmistrzem Pileckim. Przypomniał, że gdy żołnierz trafił do obozu, nie była to jeszcze machina masowej zagłady. Przez 2,5 roku obserwował jego ewolucję. – Jako jeden z pierwszych zaczął informować Polskę i świat o tym, co tak naprawdę dzieje się w obozie, ale na początku mu nie wierzono. Nikt nie chciał wyobrazić sobie tego, co się dzieje w Auschwitz – tłumaczył. Zdaniem Pleskota Witold Pilecki należy do najtragiczniejszego pokolenia w polskiej historii, które doświadczyło dwóch totalitaryzmów. Historyk ocenił, że nikt nie wyobrażał sobie, że ten więzień, który otrzymał strzał w tył głowy, stanie się bohaterem, któremu stawia się pomniki. – Okazało się, że historia zwraca sprawiedliwość i pamięć. W dłuższej perspektywie czasowej wygrał Pilecki, nie komuniści – zaznaczył. „Historia na Dziś”, Polskie Radio 24, 15 maja 2017.
do góry